Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bebeauty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bebeauty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 października 2014

Zużycia wrześniowo - październikowe

Dawno nie pisałam na blogu żadnej notatki, wena uleciała i za nic nie chciała wrócić. Dzisiaj jednak przybywam z wrześniowo - październikowymi zużyciami. Nie ma tego zbyt dużo, ale w tej gromadce jest kilka naprawdę świetnych kosmetyków, które warto poznać, więc zapraszam do czytania i oglądania :)


Nectar Of Nature, Enveloping Shower Cream With Polyfloral Honey - całkiem przyjemny kosmetyk w niskiej cenie, łatwo dostępny (Carrefour) i przyzwoicie działający. Konsystencja niezbyt gęsta, ale nie wodnista. Żel pienił się raczej słabo i nie należał do bardzo wydajnych. Zapach polnych kwiatów i miodu z nieco sztuczną, wybijającą się nutą nie był może mistrzostwem świata, w sumie był nawet przyjemny, chociaż pod koniec stał się lekko duszący. Nie podrażnił skóry, nie wywołał żadnych niepożądanych skutków. Nie był drogi, zapłaciłam za niego około pięciu złotych i myślę, że warto wypróbować, chociaż jest wiele innych, dużo lepszych kosmetyków.

Nivea, Stress Protect, Anti-perspirant w sprayu - bardzo lubię antyperspiranty w sprayu za łatwość aplikacji i to, że zaraz po można się ubrać. Akurat ten sprawdził się całkiem nieźle, chociaż do zadowalającej mnie ochrony mu daleko. Wilgoć pod pachami nie została pohamowana, jedynie trochę zmniejszona, ale brzydki zapach nie był wyczuwalny. Ogółem sprawdził się lepiej niż Lady Speed Stick, ale będę szukać dalej, aż znajdę coś naprawdę zadowalającego. 

Le Petit Marseillais, Mleczko nawilżające, Bardzo sucha skóra - nieczęsto udaje mi się trafić na kosmetyk, który nawilży skórę w zadowalającym stopniu, a jednocześnie będzie lekki i nie pozostawi na ciele nieprzyjemnego filmu. Mleczko LPM sprawdziło się naprawdę dobrze. Nawilżało całkiem nieźle, nie pozostawiało jakiegokolwiek filmu. Skóra nie była bardzo odżywiona, ale całkiem zadowalająco. Zapach produktu był przyjemny, nieduszący i po pewnym czasie znikał, co mi bardzo odpowiadało.

   
Przepisy Babci Agafii, Maska do włosów jajeczna odżywcza - byłam bardzo ciekawa tego produktu i wiązałam z nim spore nadzieje. Maska działała dobrze, jednak nie zauważyłam efektu wow. Po każdym użyciu włosy były miękkie i błyszczące, ale zbyt lekkie. Kosmetyk w ogóle nie dociążał włosów, co w moim przypadku jest konieczne. Maseczka miała rzadką, lejącą konsystencję i przyjemny, lekko ciasteczkowy zapach. Była wydajna, wystarczyła mi na trzy i pół miesiąca. Raczej nie kupię jej ponownie, ale polecam wypróbować.

Love2MIX Organic, Organiczny szampon regeneracyjny z efektem laminowania do włosów zniszczonych "Ekstrakt z mango i awokado" - chyba nigdy wcześniej żaden szampon nie zadziałał tak, jak ten. Zauważalnie wygładzał włosy i oczyszczał bez najmniejszego wysuszania. Czupryna była cudownie miękka i gładka zwłaszcza po kilku pierwszych użyciach, pod koniec butelki włosy chyba się przyzwyczaiły i nie chciały być tak gładkie jak na początku. Niemniej jednak efekt był zadowalający. Zapach produktu to sok o smaku multiwitamina, naturalny, bez grama sztuczności. Myślę, że kiedyś skuszę się na drugą butelkę.

Marion, Nature Therapy, Kąpiel odbudowująca - kupiłam głównie z ciekawości i w sumie nie liczyłam nawet, że kosmetyk da jakikolwiek efekt. Kąpiel albo nie zadziałała albo tego nie zauważyłam. Opakowanie wystarczyło mi na sześć lub siedem użyć. Włosy ani nie stały się miększe ani bardziej błyszczące. Zapach, który w założeniu miał być malinowy, koło malin nawet nie stał. Był chemiczny, kwaskowo - owocowy, nie utrzymywał się na włosach. Na pewno nie kupię ponownie.

  
Mixa, Lipidowy krem do rąk, Regeneracja - okazał się być naprawdę dobrym kosmetykiem. Nie był idealny - pozostawiał na skórze trudny do określenia film, który mi przeszkadzał, jednak dla efektu miękkiej i odżywionej skóry byłam w stanie to przecierpieć. Z nieznanego powodu łuszczyła mi się skóra na opuszkach, poza tym skóra była sucha i wyraźnie potrzebowała pomocy. Krem zauważalnie pomógł, zregenerował, odżywił i zmiękczył. Był wydajny, na jedną aplikację wystarczyła odrobina. Możliwe, że kiedyś kupię go ponownie. 

BeBeauty, Balsam do stóp i paznokci - cudów nie ma, tyłka nie urwał (może to i dobrze, w końcu to kosmetyk do stóp a nie do innych części ciała), ale działał całkiem przyzwoicie. Przy regularnym stosowaniu skóra stała się bardziej nawilżona i miększa. Krem szybko się wchłaniał, miał całkiem przyjemny zapach. Nie wiem, czy kupię go znowu, ale to możliwe, ponieważ kosztuje tylko około 3zł.  

Farmona, Sweet Secret, Kokosowy krem do rąk i paznokci - miniaturka o pojemności 30ml, idealna do torebki. Zapach naturalny, przyjemny, słodki, aromat świeżego kokosa i bananów. Jeśli chodzi o nawilżenie, było bardzo przeciętne. Nie kupię go ponownie, wolę kosmetyki, które działają bardziej zauważalnie. 


Alverde Camouflage 002 Beige - używałam go namiętnie przez ponad rok, aż w końcu niestety się skończył. Całkiem nieźle tuszował cienie pod oczami oraz krostki, przebarwienia i inne niespodzianki. Dzięki jasnemu kolorowi nie odcinał się od skóry, ładnie się z nią stapiał i utrzymywał bardzo długo. Nie ciemniał, nie wysuszał skóry ani nie powodował żadnych innych działań niepożądanych. Myślę, że kiedyś kupię drugie opakowanie.

Bell, BB Cream Lightening 7 in 1 Eye Concealer - genialny! Tak bardzo przypadł mi do gustu, że teraz nie wyobrażam sobie bez niego życia! Już kupiłam i używam drugie opakowanie. Niezwykle lekki, bardzo jasny, świetnie dopasowuje się do koloru skóry. Delikatnie rozjaśnia i rozświetla, mimo że nie posiada żadnych drobinek. Świetnie sprawdza się zarówno pod oczami, jak i na do tuszowania przebarwień i krostek. Nie zakrywa ich całkowicie, ale sprawia, że są mniej widoczne. Utrzymuje się na skórze przez cały dzień. czego chcieć więcej? Absolutnie uwielbiam!
...........

 

Playboy, Play It Pin Up, Body Mist - bardzo lubiłam i często używałam.Mgiełka miała cukierkowy, ale nieprzesadnie słodki zapach, który utrzymywał się na skórze przez kilka godzin. Nie była dusząca, nie wywoływała bólów głowy. Dodatkowo była bardzo wydajna, zużyłam z przyjemnością. 

Ziaja, Liście Manuka, Żel z peelingiem oczyszczający pory na dzień/na noc - dawno nie trafiłam na tak dobrze działający żel. Świetnie oczyszczał i wygładzał skórę bez wysuszania. Nie wywołał podrażnień ani uczulenia. Działanie peelingujące było idealne na co dzień, ani za mocne, ani za lekkie. Jak dla mnie idealny kosmetyk do codziennego stosowania. Obecnie używam wersji bez peelingu i sprawdza się równie dobrze. Myślę, że do tego też kiedyś wrócę

Babydream, Sonnencreme 50+ - naprawdę dobry kosmetyk, którego używałam przez całą późną wiosnę i lato przez dwa lata z rzędu. Działanie przypadło mojej cerze do gustu, bo przez cały okres używania nie miałam żadnych podrażnień spowodowanych działaniem słońca. Nie wysuszał skóry, nawet nieco ją nawilżał, nie zapychał. Jedyne co mi się w nim nie podobał to to, że dość długo się kleił na skórze i sprawiał, że błyszczała jak posmarowana olejem. Nie udało mi się go zużyć, był piekielnie wydajny, ale przeterminował się i czas się z nim pożegnać.

Acnefan, Krem do pielęgnacji cery trądzikowej - co tu dużo mówić, kolejne zużyte opakowań, trudno zliczyć które. Moja cera uwielbia ten krem! idealnie matuje na cały dzień, wygładza skórę i nadaje jej miękkości. Nie zapycha i nie podrażnia. Gorąco polecam!

Tak właśnie prezentują się zużycia z ostatnich dwóch miesięcy. Znacie może któryś z tych kosmetyków? :)      

 

niedziela, 31 sierpnia 2014

Zużycia czerwcowo - lipcowo - sierpniowe

Najwyższy czas opublikować wpis zużyciowy, tym razem z trzech miesięcy. Nie ma tego nie wiadomo jak dużo, ale pokazuję, bo nie mieszczą mi się u kartonie na puste opakowania. Koniec gadania, pora na prezentację!


Original Source Lemon & Tea Tree Shower - nie od dziś wiadomo, że żele OS są moimi ulubionymi (oczywiście zaraz po rabarbarowym Kamill). Wersja cytrynowo - herbaciana idealnie sprawdzała się szczególnie w upały. Zapach był bardzo świeży, nie przypominał woni płynu do mycia naczyń. Konsystencja żelowo - galaretkowa, świetnie się pieniąca. Wydajność przeciętna, jednak dzięki silikonowemu ogranicznikowi w nakrętce nie wylewało się za dużo produktu. Robił to, co do niego należało - oczyszczał i odświeżał ciało bez wysuszania. Ogółem żel przypadł mi do gustu podobnie jak i inne tej firmy.

Le Petit Marseillais Kwiat pomarańczy Kremowy żel pod prysznic - po zużyciu tego produktu stwierdzam, że żele LPM mogłyby na stałe zagościć na mojej łazienkowej półce. Bardzo podoba mi się design opakowań. Jeśli o sam żel chodzi, sprawdził się się bardzo dobrze. Skóra po użyciu była dobrze oczyszczona, miękka, nie zauważyłam wysuszenia skóry. Zapach średnio mi się spodobał, nie mam pojęcia, czy kwiat pomarańczy pachnie właśnie tak. Ogółem był to całkiem przyjemny aromat, nieduszący, ale nie należał do najpiękniejszych. Żel dobrze się pienił, wydajność całkiem w porządku. Myślę, że kiedyś skuszę się na inne wersje zapachowe.


Nivea Odżywka odbudowująca Long repair - moim zdaniem jedna z lepszych typowo drogeryjnych odżywek. Naprawdę dobrze wygładza i odżywia włosy. Nieważnie, z jakim szamponem jej użyłam, czupryna była miękka, błyszcząca, mniej spuszona. Produkt miał gęstą, bogatą konsystencję, niewielka ilość wystarczyła do pokrycia całości. Zapach przyjemny, jak dla mnie kosmetyczno - fryzjerski. Podejrzewam, że kiedyś skuszę się na kolejne opakowanie.

BabyDream Shampoo - zużyłam już tyle opakowań, że mówi to samo za siebie. Moje włosy uwielbiają ten szampon! Jest bardzo delikatny, nie wysusza ich ani skóry głowy, zmywa kurz, pot, wszelkie zabrudzenie, a także oleje. Włosy po jego użyciu są miękkie i splątane, czemu zaradzi każda odżywka. Przyjemnie pachnie. Niestety jest niewydajny, rzadki, ale jestem w staniu mu to wybaczyć. Obecnie nie mam go na półce, ale wkrótce to nadrobię, lubię go mieć, bo zawsze się przydaje :)

  
Garnier Intensywna pielęgnacja suchej skóry Ochronny krem do rąk - używałam go mniej więcej dwa miesiące temu i szczerze mówiąc, średnio pamiętam jego działanie. Z pewnością nie zaszkodził skórze, wręcz przeciwnie. Nawilżał i odżywiał ją, jednak nie było to nic zachwycającego ani mocnego. Wchłaniał się dosyć szybko, był całkiem wydajny, miał przyjemny zapach. Nie kupię go ponownie, będę szukać czegoś lepszego.

Green Pharmacy Krem do rąk - aloes / jaskółcze ziele - przyznaję, kupiłam je tylko dlatego, że były tanie, około czterech złotych za tubkę o pojemności 100ml i nie liczyłam, że zdziałają cuda, co oczywiście nie nastąpiło. Miały podobne działanie - lekko nawilżały i zmiękczały skórę, jednak nie na długo. Wchłaniały się dość szybko, nie pozostawiając klejącego filmu. Z pewnością nie kupię żadnego z nich ponownie, chociaż krzywdy mi nie zrobiły.
.

Lady Speed Stick pH Active Fresh Spray - lubię antyperspiranty w sprayu, bo nie muszę czekać, aż produkt wchłonie się w skórę, ale z tym niestety się nie polubiliśmy. Ochrona jest tak lekka, że praktycznie niewyczuwalna. Pot wydziela się tak samo, jak gdybym nie użyła niczego. Nieprzyjemny zapach jest nieco zniwelowany. Woń kosmetyku jest kwiatowa, bardzo intensywna, dusząca podczas aplikacji. Na skórze staje się nieco lżejsza. Ogółem mówiąc produkt w ogóle się u mnie nie sprawdził. 

BeBeauty Delikatny żel - krem łagodzący - to już kolejne zużyte opakowanie. To chyba najłagodniejszy produkt do mycia twarzy, jakiego używałam. Oczyszcza dokładnie, ale bardzo delikatnie. Praktycznie się nie pieni, łatwo się rozprowadza i równie bezproblemowo spłukuje. Zauważalnie łagodzi podrażnienia, nie szczypie i nie piecze. Jest bardzo wydajny, przyjemnie pachnie i jest bardzo tani, kosztuje około pięciu złotych. Z pewnością zaopatrzę się w kolejne opakowanie.


Avon Planet Spa Mediterranean Olive Oil With Orange Flower Soothing Eye Treatment - bardzo go polubiłam, nawet uznałam go za jeden z lepszych, które zdążyłam już przetestować. Nawilżał i wygładzał skórę, ani razu mnie nie podrażnił. Sprawiał, że była sprężysta i miękka, nigdy przesuszona. Szczególnie spodobała mi się konsystencja - żelowo - kremowa, szybko się wchłaniała i nie pozostawiała połysku pod oczami. Produkt był bardzo wydajny Nie kupię go ponownie, w sklepach jest wiele innych do przetestowania :D

Marion Nature Therapy 60 - sekundowa maseczka do włosów Ocet z malin & Koktajl owocowy - szczerze mówiąc, nie zauważyłam żadnego działania. Saszetka wystarczyła mi na jedną aplikację przy włosach sięgających do zapięcia od stanika. Efekt był przeciętny, włosy dosyć gładkie, ale to zasługa szamponu. Zapach maseczki kwaskowy, koło malin raczej to nawet nie leżało ;) Nie kupię ponownie, dobrze, że to była tylko mała saszetka, więc nie wydałam dużo.


Essence Lipstick 52 In The Nude - bardzo cieszę się, że w końcu ją zużyłam. Nie przypadła mi do gustu na tyle, aby kupić ją ponownie ani inną z tej serii. Nie pokrywała ust kolorem równomiernie, trochę się mazała, pozostawiała smugi. Kolor również nie był idealnym nudziakiem. Dodam jeszcze, że trochę wysuszała usta i po pomalowaniu widać było wszelkie odstające skórki. Nie polubiłyśmy się zbytnio i po dwóch i pół roku od zakupu bez żalu pozbyłam się resztki, która pozostała w opakowaniu.

p2 Keratin Repair Coat - nie udało mi się zużyć całości, w buteleczce pozostało około 1/3 początkowej ilości. Odżywka nie dawała jakichś spektakularnych efektów, ale paznokcie były nieco mocniejsze. Dobrze sprawdzała się w roli bazy pod kolorowe lakiery. Nosiłam ją także solo i bardzo podobał mi się efekt zdrowych paznokci. Nie spotkamy się ponownie, cudów nie było.


Ziaja Intensywne wygładzanie Maska do włosów niesfornych - uwielbiam uczucie miękkich, łatwiejszych do ułożenia, błyszczących włosów, jakiego doświadczam po każdorazowym użyciu tej maski. Wyraźnie je wygładza i nawilża. Ma gęstą, bogatą konsystencję. Jest średnio wydajna, ale za taką cenę jestem jej to w stanie wybaczyć. Z pewnością w przyszłości skuszę się na kolejne opakowanie.

Sun Ozon Apresspray Aloe Vera - staram się nie opalać, ale wiadomo, że gdyby przebywa się na słońcu, to pojawi się choć lekka opalenizna. Spryskiwałam tym sprayem ręce, nogi i dekolt. Jedynymi efektami było chwilowe ochłodzenie i delikatne nawilżenie. Niestety, kosmetyk jednak mocno się kleił na skórze i bardzo mi się to nie podobało. Próbowałam używać go na włosy, bo wysoko w składzie ma aloes, ale kosmyki były sztywne i klejące. Nie kupię ponownie.


Acnefan Krem do pielęgnacji cery trądzikowej - uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam! Zużyłam już tyle tubek, że trudno policzyć. Jeszcze żaden krem do twarzy nie dał takiego efektu. Idealny zdrowy mat utrzymujący się przez cały dzień, delikatne rozjaśnienie cery i fakt, że przyspiesza gojenie wyprysków sprawiły, że kupuję nowe opakowanie, gdy tylko jedno się skończy. Kocham!

Tisane Balsam do ust - kocham, co zresztą widać. Nic tak dobrze nie nawilża, chroni i odżywia ust jak Tisane! Regeneruje każde przesuszenie, zmiękcza i wygładza. Ilość opakowań mówi o tym samo przez się :D

Uff, i to byłoby na tyle. A jak Wam poszło zużywanie?

piątek, 6 czerwca 2014

Kwietniowo - majowe zużycia

Ostatnimi czasy zużywanie idzie mi dużo wolniej niż kiedyś. Wynika to z prostego faktu - mniej kupuję, nie chomikuję w szafkach tyle, abym musiała spieszyć się z denkowaniem, żeby zdążyć przed upływem daty ważności. Muszę przyznać, że jest mi z tym o wiele lepiej. Chyba wyłączyło mi się instynktowne gromadzenie, ale to bardzo, bardzo dobrze :) W dzisiejszym poście zaprezentuję efekty dwumiesięcznego zużywania, może niezbyt wielkie, ale lepsze to niż nic.


Kallos Serical Crema Al Latte - rzadko zdarza mi się kupić ponownie odżywkę czy maskę do włosów. Musi być to absolutny hit, bez którego trudno jest mi sobie poradzić. Jednym z nich jest ogromny, litrowy specyfik, zużyty w kwietniu, czyli dobrze wszystkim znany Kallos. Moje włosy naprawdę go lubią - po każdym użyciu stają się miękkie i błyszczące. Ponadto zapach kosmetyku jest niesamowity, niemal identyczny jak waniliowy budyń. Aromat ten nie ulatnia się z włosów, czupryna po wysuszeniu lekko pachnie właśnie tym produktem. Szczerze mówiąc, sama tego nie zaobserwowałam, ale kilka osób zwróciło uwagę na to, że moje włosy pachną budyniem, czyli coś musi być na rzeczy ;) Na plus także naprawdę duża wydajność. Maska sprawdza się bardzo dobrze i z pewnością niedługo kupię kolejne (już trzecie) opakowanie.

BabyDream Shampoo - podobnie jak wyżej opisany Kallos, szampon ten jest stałym mieszkańcem mojej łazienkowej półki. To jedyny produkt myjący, który kupuję regularnie. Jest bardzo delikatny zarówno dla włosów, jak i dla skóry głowy. Oczyszcza z wszelkich zanieczyszczeń, nie powoduje wzmożonego przetłuszczania ani innych mało przyjemnych niespodzianek. Jedyne co mi w nim nie odpowiada, to słaba wydajność, ale za tak niską cenę jestem w stanie mu to wybaczyć.


BeBeauty Delikatny żel - krem łagodzący do mycia twarzy - dla mojej cery póki co nie znalazłam lepszego żelu niż ten i nie zamierzam zbytnio szukać. To moje trzecie zużyte opakowanie i na pewno nie ostatnie. Jest naprawdę idealny - gęsty, wydajny, nie wysusza skóry, nie zapycha. Świetnie oczyszcza, zmiękcza i wygładza skórę. Dodatkowo ma naprawdę niską cenę (4-5zł), dostępny jest w każdej Biedronce. Nie dostrzegam w nim żadnych wad i polecam wszystkim, także tym, który mają problemy skórne.

Balea Creme - Ol Dusch Peeling - całkiem niezły produkt o pięknym, niezwykle naturalnym zapachu pieczonych jabłek z cynamonem. W żelowo - oleistej bazie zatopionych było mnóstwo maleńkich, średnio ostrych drobinek. Produkt lekko się pienił, nie było już potrzeby użycia żelu pod prysznic. Właściwości peelingujące całkiem niezłe, chociaż tyłka nie urywały. Skóra stawała się gładsza i miększa, ale efekt nie był długotrwały. Ogółem przyjemnie się go używało, a ze względu na to, że jest produktem limitowanym, nie skuszę się ponownie.

Dr Irena Eris Normamat Sferyczny peeling oczyszczający - liczyłam na coś lepszego, ale niestety się przeliczyłam. Peeling jest delikatny, wygładza naprawdę lekko. Nie daje sobie rady ze suchymi skórkami. Właściwie bardziej oczyszcza i odświeża niż ściera. Poza tym ma trochę klejącą konsystencję, a drobinki są małe i średnio ostre. Na plus bardzo ładny, kwiatowy zapach. Nie przewiduję ponownego spotkania ze względu na średnie działania i wysoką cenę, wrócę do swojego ulubieńca z Perfecty. 
 

Johnson's Body Care 24hour Moisture Krem do rąk - jeden z lepszych kremów, jakich używałam. Miał bardzo przyjemną konsystencję i zapach, nie pozostawiał tłustego filmu. Porządnie nawilżał i odżywiał suchą skórę, nadawał jej miękkości i gładkości. Myślę, że w przyszłości skuszę się na kolejne opakowanie.

Rexona Women Fragnance Collection Happy Antyperspirant 24h Active - liczyłam na to, że ten produkt przekona mnie do używania sprayów, jednak nic z tego nie wyszło. Jedyne co podobało mi się w tym antyperspirancie to łatwość aplikacji i fakt, że od razu można było założyć bluzkę. Co do ochrony, należała do niezwykle słabych. Nawet w dni, w które się nie przemęczałam i temperatura powietrza była niska, kosmetyk nie ograniczał wydzielania potu. Z niwelowaniem brzydkiego zapachu było odrobinę lepiej, ale niewiele. Woń antyperspirantu to jedna z tych mocnych, duszących, perfumowanych, od których człowiek dusi się, kicha i kaszle. Więcej się nie spotkamy, będę omijać szerokim łukiem.

Balea Professional Oil Repair Haarol - idealny do zabezpieczania końcówek. Miał lekką konsystencję silikonowego olejku, błyskawicznie się wchłaniał pozostawiając końce miękkie, gładkie, śliskie i błyszczące. Naprawdę pomógł mi ograniczyć ilość rozdwojonych końcówek. Dodatkowo przy zastosowaniu niewielkiej ilości do przeczesania całości uzyskiwałam efekt dobrze układających się, zdrowych włosów. Zapach olejku był całkiem przyjemny, ale trudny do określenia. Możliwe, że kiedyś skuszę się na kolejne opakowanie, póki co używam limitowanej wersji chroniącej przed słońcem tej samej firmy.


Acnefan Krem do pielęgnacji cery trądzikowej - uwielbiam! Ukochany krem na każdą porę roku. Idealnie matuje, wygładza, delikatnie rozjaśnia. Ponadto zmniejsza ilość powstających niespodzianek. Kolejne opakowanie już w użyciu.

Tisane Balsam do ust - niezastąpiony w każdej sytuacji, o każdej porze roku, dnia i nocy. Nawilża, odżywia, chroni. Czego chcieć więcej? Oczywiście kolejne opakowanie już intensywnie eksploatuję :)


Znacie któryś z przedstawionych przeze mnie produktów? Jak Wam idzie zużywanie?

wtorek, 1 kwietnia 2014

Lutowo - marcowe zużycia

Nadszedł czas na podsumowanie zużyć z dwóch ostatnich miesięcy. Trochę się tego nazbierało, więc nie będę gadać o bzdurach, tylko od razu przejdę do rzeczy :)


Balea Feuchtigkeits Spülung Mango + Aloe Vera - dobra odżywka, zużyłam drugie opakowanie. Nie działa szczególnie mocno, lekko nawilża i wygładza, nadaje blasku. Nie obciąża, włosy po jej użyciu są bardzo lekkie. Powiedziałabym nawet, że aż zbyt lekkie. Moim kosmykom zdecydowanie potrzeba dociążenia, ale ten produkt tego nie daje. Przepięknie pachnie, idealnie odwzorowana woń świeżego, soczystego mango. Niestety, nie utrzymuje się po spłukaniu. Ogółem odżywka działa pozytywnie, jest świetna na co dzień. Możliwe, że jeszcze kiedyś się na nią skuszę.

Ziaja Masło Kakaowe Szampon wygładzający - to moje drugie zużyte opakowanie. Póki co najlepszy jaki miałam do mocniejszego oczyszczenia (zawiera SLS). Bardzo dobrze oczyszcza, zmywa kurz, oleje, serum silikonowe, wszelkie zanieczyszczenia. Nie przesusza włosów ani skóry głowy. Po myciu konieczne jest zastosowanie odżywki, zresztą jak po każdym innym szamponie. Pięknie pachnie, słodko, ale nie jest to jeszcze mdlący, klejący, ulepkowaty aromat. Szampon jest średnio gęsty, dobrze się pieni i łatwo spłukuje. Nie zawiera silikonów, a to dla mnie priorytet, jeśli o szampony chodzi. 

Ziaja Maska Intensywne Wygładzanie - chyba najlepsza maska, jaką kiedykolwiek miałam. Przebiła nawet mojego ulubionego Kallosa Latte, a to niezły wyczyn. Faktycznie wygładza i to całkiem porządnie, włosy mniej się puszą, są miękkie i bardzo błyszczące. Dodatkowo nawilża i trochę ujarzmia, łatwiej ułożyć je w jakąś sensowną fryzurę. Konsystencja bardzo gęsta, bogata, rozprowadzała się bezproblemowo i tak samo spłukiwała. Zapach nie należał do najpiękniejszych, był typowo kosmetyczny, ale znośny. Z pewnością spotkamy się ponownie.

Ziaja Maska Intensywny Kolor - włosów nigdy nie farbowałam i póki co nie zamierzam. Maski używała też moja mama, która farbuje się regularnie, ale większą część opakowania zużyłam ja. Produkt trochę nawilża włosy i nadaje im blasku, ale w moim przypadku na tym kończy się jej działanie. Zapach jest podobny jak w wersji wygładzającej, konsystencja również. Ogółem maska krzywdy mi nie zrobiła, ale więcej się nie skuszę, żeby używać.


Gracja Krem do rąk Odżywczy Oliwkowy - kupując go myślałam, że będzie beznadziejny, okazał się jednak nie najgorszy. Był dość gęsty, jednak łatwo się rozprowadzał i szybko wchłaniał. Nie pozostawiał tłustego filmu, było jednak czuć, że jakiś produkt został zaaplikowany. Pachniał delikatnie, kosmetycznie, po wchłonięciu stawał się niewyczuwalny. W kwestii odżywiania i nawilżania sprawdzał się całkiem nieźle. Pomagał zniwelować suchość, zmiękczał skórę i nadawał jej gładkości. Nie przesuszał ani nie podrażniał, co niektórym kremom się zdarza.

Lirene Witaminowy krem do rąk Odżywienie - przeciętny, cudów nie zrobił, ale tragedii też nie było. Konsystencja średnio gęsta, dobrze się rozprowadzał i szybko wchłaniał. Nie pozostawiał tłustego filmu. Lekko nawilżał skórę, w szczególnie mocno przesuszonych miejscach nie podrażniał, delikatnie odżywiał. Zapach lekki, nienachalny, zupełnie mi nie przeszkadzał. Jak już mówiłam, krem należy do przeciętnych, ale z pozytywnym działaniem.

Lirene Krem dla zniszczonych dłoni Ratunek 10% Shea Butter - zdecydowanie najlepszy z prezentowanej dziś trójki. Dobrze nawilżał i odżywiał skórę, niwelował uczucie suchości. Nadawał miękkości i gładkości. Bardzo dobrze działał na skórki przy paznokciach. Był gęsty, ale szybko się wchłaniał. Jedynym minusem jaki zaobserwowałam jest fakt, że produkt nie należy do wydajnych, co zapewne leży po stronie pojemności - tylko 50ml.


Ziaja Ziajka Żel do mycia ciała i włosów dla dzieci hypoalergiczny - kupiłam jako zastępstwo dla rossmannowskiego BabyDream'u (BabyDream'a?). Używałam zarówno do mycia włosów, jak i do ciała. Kilkakrotnie zdarzyło mi się zastosować go jako żelu do twarzy. W każdej roli sprawdzał się bardzo dobrze. Oczyszczał bez zarzutu, delikatnie, ale dokładnie. Nie podrażniał, nie wysuszał, nie spowodował ataku żadnych niespodzianek na skórze. Pienił się przyzwoicie, nie jak płyn do kąpieli, znośnie. Pachniał bardzo delikatnie, niedrażniąco. Nie zawierał SLS/SLES. Ogółem produkt bardzo przypadł mi do gustu, jednak wolę BabyDream. Nie mam ku temu szczególnych powodów, wydajność jest porównywalna, zwyczajnie wolę BD.

Balea Urea Bodylotion - naprawdę dobry, choć nieidealny. Wyraźnie nawilżał i odżywiał skórę, był idealny na zimę. Nie był ani zbyt lekki, ani zbyt ciężki. Nakładał się bezproblemowo, wchłaniał kilka minut, pozostawiając na skórze znośny film. Nie kleił się, nie był tłusty, ale wyczuwalny. Na szczęście balsamuję się tylko wieczorem, także nie miałam z tym zbytniego problemu. Zapach prawie niewyczuwalny, co dla mnie jest dużym plusem. Ponadto był wydajny, wystarczył mi na kilka miesięcy.

Kamill Cosmetics Wellness Shower Rhabarber-Buttermilch - żelowy ideał, zużyłam już drugie opakowanie i mam ochotę na więcej. Przepiękny, świeży, energetyzujący zapach świeżego rabarbaru połączonego z delikatną, mleczną nutą. Niezwykły, mocno wyczuwalny podczas mycia, po zmyciu na skórze już nie. Żel ma średnio gęstą konsystencję, bardzo dobrze się pieni i łatwo spłukuje. Świetnie oczyszcza skórę, nie wysusza, pozostawia ją miękką i gładką. Polecam wszystkim, a sama z pewnością kupię jeszcze raz, i kolejny, i następny.

  
Perfecta Oczyszczanie Peeling drobnoziarnisty - ulubiony, zdecydowanie najlepszy z dotychczas przetestowanych. Bardzo dobrze wygładza i oczyszcza skórę. Pomaga się pozbyć suchych skórek, niestety nie wszystkich, ale przy regularnym stosowaniu efekt staje się bardziej widoczny. Ma małe, ale ostre drobinki, które naprawdę działają. Nie podrażnia skóry, nie zapycha. Z pewnością kupię kolejne opakowanie.

BeBeauty Płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu - kiedyś używałam jako toniku, później zaprzestałam i moja skóra jest mi za to wdzięczna. Chociaż nie powiem, bardzo przyjemnie oczyszcza. Jeśli zaś o demakijaż chodzi, zmywa wszystko i robi to bardzo dokładnie. Niestety, gdy dostanie się do oka, piecze niemiłosiernie. Możliwe, że kupię ponownie, chociaż nie jestem tego pewna.

BeBeauty Delikatny żel - krem łagodzący do mycia twarzy - ulubiony. Mogą się przy nim schować droższe, trudniej dostępne żele. Nie zawiera drobinek, mimo to bardzo dobrze oczyszcza, zmiękcza i lekko wygładza skórę. Zauważalnie łagodzi podrażnienia, nie jest sprawcą kolejnych. Bardzo przyjemnie pachnie. To moje drugie zużyte opakowanie i z pewnością zaopatrzę się w kolejne. 


Keo Karpin Hair Oil - butelka po Amli, gdyby komuś była ta informacja potrzebna. Co do oleju - całkiem przyjemny w działaniu, nadawał włosom blasku i miękkości. Nie wysuszał skalpu, ogółem nie spowodował żadnych nieprzyjemnych efektów. Pachniał ziołowo, dość intensywnie, ale znośnie, zapach nie był tak mocny jak w przypadku np. Amli od Dabur. Sprawdzał się całkiem nieźle, chociaż nie przewiduję ponownego spotkania.

Garnier Mineral Intensive 72H Maximum Protection Anti-perspirant - zupełnie się nie sprawdził. Liczyłam na porządną, a właściwie jakąkolwiek ochronę, a takowej nie otrzymałam. Tak, dobrze czytacie, na mnie ten produkt wcale nie działał. Ani nie zmniejszył ilości wydzielania potu, ani nie zniwelował przykrego zapachu. Sam w sobie pachniał połączeniem tanich, bazarkowych perfum z mydłem. Nie polecam, będę szukać czegoś lepszego.

Dove Intensiv Reparatur 1 Minute Kur - Spulung - muszę przyznać, że podchodziłam do niej jak pies do jeża. Okazało się jednak, że zupełnie niepotrzebnie. Kuracja miała gęstą, bogatą konsystencję, dość przyjemnie się nakładała. Zapach w sumie nie najgorszy, typowo kosmetyczny. Co do działania - zmiękczała, nabłyszczała i wygładzała włosy w całkiem przyzwoitym stopniu. Raczej nie skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie.



Isana Nagellack Entferner Mandelduft - najlepszy! Miałam od niego długą przerwę, szukałam czegoś jeszcze lepszego, ale nie ma sobie równych. Zmywa wszystko - kremy, brokaty, piaski (oczywiście z pomocą folii aluminiowej). Lakiery bardzo szybko schodzą z paznokci, nie trzeba się męczyć. Może trochę wysuszać skórki, ale od nawilżania mam krem. Z pewnością kupię kolejną butelkę.

Zmywacz do paznokci z witaminą F - przeciętny, nie tak dobry jak migdałek od Isany. Zmywał lakiery, chociaż przy niektórych trzeba było się sporo napracować. Trochę wysusza, jest niewydajny, ale w razie braku innego jest lepszy niż nic.

Acnefan Krem do pielęgnacji cery trądzikowej - absolutnie miłość od pierwszego użycia. A właściwie od pierwszej tubki, bo ta jest już -nastą z kolei. Dla mojej cery nie ma lepszego kremu niż ten. Idealnie matuje, wygładza, pomaga zwalczać wypryski i zapobiega powstawaniu nowych. Kolejne opakowanie już w użyciu.




Tisane Balsam do ust - cztery sztuki zużyte, czyste szaleństwo :) Chyba nie muszę pisać, że uwielbiam? Nie ma nic lepszego - idealnie nawilża, odżywia, chroni. Nie potrzebuję niczego więcej. Kolejne opakowanie już otwarte.



Perfecta Peeling enzymatyczny - świetny, o ile używa się go raz na tydzień, dwa. W moim przypadku przy częstszym stosowaniu zapychał. Ale trzeba przyznać, że wygładza genialnie. Wszystkie nierówności i suche skórki znikają. Polecam, o ile nie macie problemu z zapychaniem.

Barwa Siarkowa Moc Specjalistyczny szampon przeciwłojotokowy antybakteryjny - umyć umył, ale bez szału. Rzadki, pienił się jak na lekarstwo. Łojotoku nie mam (dzięki Bogu!), więc się nie skuszę.

Uff, wreszcie dobrnęłam do końca! A Wam jak poszło zużywanie?

niedziela, 1 września 2013

Sierpniowe zużycia

Dawno nie byłam tak bardzo niezadowolona ze zdjęć na bloga. Za oknem coraz częściej szarówa, ciemno i brzydko, więc i jakość obrazów gorsza. Mam w planie zakupić namiot bezcieniowy, ale dopiero za miesiąc czy dwa, a więc póki co z robieniem zdjęć muszę się spieszyć, aby zdążyć przed zachodem słońca. Mam nadzieję, że nie będziecie zwracać dzisiaj uwagi na kolory, tylko na denko, bo w sierpniu udało mi się zużyć całkiem satysfakcjonującą ilość. Nareszcie zaczęłam wypływać spod sterty żeli pod prysznic, powoli ale sukcesywnie. Cieszy mnie każda kolejna torba pustych opakowań, każda butelka i słoiczek. Mam nadzieję, że przebrniecie do końca posta mimo nie najlepszej jakości zdjęć :)



Kamill Cosmetics Wellness Shower Rhabarber-Buttermilch 
Wiecie, jakie to uczucie, gdy otwierając butelkę żelu pod prysznic stać się najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi? Ja doznawałam tego podczas każdego użycia tego żelu. Dla mnie to kosmetyk idealny! Genialny, owocowy, mocno orzeźwiający zapach, rabarbarowo-mleczno-owocowy, kwaśnawy, mniam! Aż chciałoby się wypić, szkoda, że niezdatny do spożycia. Żel jest gęsty i kremowy, świetnie się pieni i oczyszcza skórę nie wysuszając jej. Dodatkowo butelka w mocnym, pozytywnym kolorze i wygodny kształt. Cena aż śmieszna, ja kupiłam za niecałe trzy złote. Z pewnością do niego wrócę, o ile zużyję spory zapas żeli.

 Luksja Caramel Waffle Bath Foam
Tę ogromną, litrową butlę zużyłam z ogromną przyjemnością. Zawartość pachniała dokładnie jak karmelowe wafle, pycha! Bardzo słodki, zniewalająco ciepły aromat. Aż ślinka ciekła. Płyn miał piękny, przepraszam za powtórzenie, karmelowy kolor. Gęsty, mocno pieniący się, kremowy. Używałam go zarówno jako żelu pod prysznic, jaki i do kąpieli. Nie wysuszył ani nie podrażnił skóry, oczywiście nie nawilżył jej, ale to nie należy do niego. Ponadto cena niewysoka, około dziewięciu złotych za litr, to naprawdę tanio! Należy dodać jeszcze, że jest bardzo wydajny, gdyż używałam go trzy - cztery razy w tygodniu przez pół roku. Zdecydowanie dobrze zainwestowanie pieniądze. Rozkosz dla nosa!
    
Original Source Seasonal Edition Plum & Maple Syrup Shower
Uwielbiam żele OS, póki co wypróbowałam pięć wariantów zapachowych i ten przypadł mi do gustu najbardziej. Bardzo żałuję, iż jest to edycja limitowana, bo kupowałabym go regularnie. Aromat jest zniewalający, ciepły, w sam raz na zimę, ale nie lepiąco słodki. Podczas mycia czuć było go dość mocno, po spłukaniu wodą na skórze nie pozostawał nawet jego cień. Nie przeszkadza mi to, nie muszę pachnieć żelem. Produkt był gęsty, ale miał lekko galaretkową, przyjemną konsystencję. Przy pomocy gąbki świetnie się pienił, dobrze oczyszczał skórę nie wysuszając jej. Cena również dość przystępna, dziesięć złotych bez promocji to niedużo, a warto wydać te pieniądze, aby cieszyć się tak dobrym produktem.

   
Oriflame HairX Leave - in Conditioner
Od zawsze lubiłam odżywki w sprayu, nawet jeśli nie do odżywiania, to ułatwiające rozczesywanie. Tej używałam właśnie w tym celu i naprawdę dobrze się sprawdzała. Zaaplikowana w niewielkiej ilości nie przetłuszczała włosów, za to nadawała im miękkości, zmniejszała puszenie i plątanie. W zimie lekko spryskiwałam nią czuprynę przed nałożeniem czapki i po zdjęciu jej nie elektryzowały się. Nie odżywiała włosów, przynajmniej ja tego nie zauważyłam, ale nie wysuszała. To porządny produkt, ale nie kupię go ponownie - za dużo innych czeka w sklepach na wypróbowanie.

Ziaja Masło kakaowe Szampon wygładzający
Pokochany od pierwszego powąchania i użycia. Cudo! Świetnie pachnie kakao, słodko, urzekająco wręcz. Do tego genialnie oczyszcza włosy. Nie zawiera silikonów, nie obciąża włosów i nie wysusza ich. Stosowałam go do częstego mycia i nie zostawiał mi siana na głowie. Wręcz przeciwnie - były lekkie i nieco wygładzone. Butelka duża, 400ml, bardzo tania - zapłaciłam około sześciu złotych i do tego wydajna. Myślę, że jeszcze się kiedyś spotkamy.
 .........
  Green Pharmacy Olejek łopianowy z czerwoną papryką
To moja druga butelka, kupiona głównie z czystej chęci przypomnienia sobie działania. Szczerze mówiąc, to nadal nie wiem, czy zadziałał. W sumie włosy urosły około dwóch centymetrów, nieco więcej niż zazwyczaj, ale to nie jest efekt wow, jakiego oczekiwałam. Nie zaszkodził im, trochę pomógł, nie wysuszył, ale nie nawilżył. Przyjemnie się go stosowało, ale nie wiem, czy kupię ponownie.


BeBeauty Delikatny żel - krem łagodzący do mycia twarzy
Kolejny genialny produkt w  sierpniowym denku. Żel faktycznie jest kremowy, gęsty, lekko się pieni otulając twarz delikatną warstewką. Cudnie oczyszcza twarz, zmywa wszelkie zabrudzenia oraz kosmetyki kolorowe takie jak puder. Zgodnie z zapewnieniem producenta nie wysusza skóry i nie podrażnia jej, łagodzi zaczerwienioną skórę. Jest też wydajny i łatwo dostępny, tani (cztery albo pięć złotych) i zdecydowanie wart zakupu. Z pewnością kupię ponownie.

 Playboy VIP Body Mist
W sierpniu zużyłam też mieszkającą na mojej półce mgiełkę Playboya. I chociaż nazwa firmy nasuwa dość jednoznaczne skojarzenia, to produkt jest naprawdę godny uwagi. Zapach kobiecy, seksowny, bardzo przyjemny. Trwałość niezła jak na mgiełkę, bo aromat czuć przez kilka godzin. Spora pojemność, duża wydajność i całkiem przystępna cena sprawiły, że używałam go długo i z przyjemnością. Tego wariantu zapewne już więcej nie kupię, ale inne na pewno.

Tisane Balsam do ust
Ulubieniec po wsze czasy. Daje moim wargom to, czego potrzebują. Odżywia i nawilża je, wygładza i chroni. Zużyłam już wiele opakować i zdenkuję jeszcze więcej, bo nie wyobrażam sobie bez niego życia.
Soraya 10 Minut na perfekcyjne oczyszczenie Glinkowa maseczka do cery tłustej i mieszanej
Zdecydowanie najgorsza maseczka jaką spotkałam na swojej drodze. Nie podejrzewałam, że jakiś kosmetyk spowoduje taki wysyp i wysuszenie. Może miało to służyć oczyszczeniu twarzy, ale przyjemne nie było ani ładnie nie wyglądało. Niedługo pojawi się dłuższa recenzja z szerszym opisem.

Dax Perfecta Beauty Mask Antybakteryjna maseczka na twarz
Bardzo, bardzo przyjemna i dobrze działająca, ładnie, acz dość nienaturalnie pachnąca. Po prostu. Więcej TU.

 Sylveco Lekki krem brzozowy - próbki
Na ten krem poluję już od kilku miesięcy. Musicie wiedzieć, jak wielkie było moje zdziwienie, gdy pytając o niego w aptece w odpowiedzi dostałam dwie próbki. Kremu, oczywiście nie było, ale za dwa tygodnie ma być, więc kupię. Produkt po trzech użyciach zrobił na mnie i mojej skórze bardzo dobre wrażenie. Nawilżył i odżywił skórę, pozostawiając ją miękką i gładką. Podoba mi się to i niecierpliwie czekam, aż będę mogła kupić pełnowymiarowe opakowanie.


+ dwa zmywacze, które zmywają wszystko, o ile zaopatrzymy się w folię aluminiową


A Wam jak poszło denkowanie? :)

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Lipcowe zużycia

Jak to ostatnio z moimi zużyciami się dzieje, że jest ich coraz mniej, to szczerze mówiąc i pisząc pojęcia zielonego nie mam. Lipiec spędziłam poza domem wraz z niebotycznych rozmiarów torbą na kosmetyki, więc miałam się czym smarować i miziać i jakoś tego nie widać po zużyciach. Nie będę jednak narzekać, bo zdarzały się też miesiące, gdzie denkowanie szło jeszcze bardziej opornie. Wydaje mi się, że wystarczy już tej zbędnej gadaniny, zapraszam na małą prezentację.


 

BeBeauty Płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu
Płyn, który podbił serca blogerek spodobał się także i mi. Pomijając jednak te wszystkie ochy i achy - kosmetyk naprawdę dobrej jakości za grosze. Oczyszcza tak jak lubię, czyli zmywa kurz, sebum, pot, kolorówkę i wszelkie inne zanieczyszczenia. Nie klei się ani nie powoduje błyszczenia w stylu psiego nosa w słońcu czy też smalcu. Faktycznie jest bardzo łagodny i nie podrażnia, a do tego lekko nawilża. Butelka także wygodna, nakrętka z przyciskiem jak najbardziej na plus. To moja druga zużyta butelka i zapewne nie ostatnia, chociaż ostatnio kupiłam inny micel i też się sprawdza, także zobaczymy, co dalej.

AA Ciało Wrażliwe Odżywczo - wygładzający balsam do ciała
Całkiem przyzwoite mazidło kupione na promocji w Biedrze za piątaka. Muszę przyznać, że obawiałam się klejenia i tym podobnych, ale obyło się tez takich ekscesów. Balsam nie był zbyt gęsty ani zbyt rzadki, łatwo się rozprowadzał i szybko wchłaniał. Zapach do przeżycia, jakby to powiedzieć, lekko zwiędłe róże, szczerze mówiąc to nawet mi się podobał. Co do działania - odżywienie minimalne, wygładzenie jak po pierwszym lepszym balsamie. Moja skóra lubi się przesuszać i ten specyfik na lato jej wystarczył. Plus za sprawną pompkę, minus za bardzo małą wydajność.

    Nivea Deodorant Pure & Natural Action Jasmine Deo Spray
Nie używam dezodorantów, wolę hamujące wydzielanie potu antyperspiranty. Pech chciał, że kupując ten specyfik nie popatrzyłam i wzięłam deo. Myślałam, że będzie lepiej. Niestety, w ciągu całego życia nie miałam gorszego sprayu. Po pierwsze, nie daje żadnej, nawet minimalnej ochrony przed brzydkim zapachem. Sam ładnie nie pachnie, właściwie dusi i wywołuje kichanie. W połączeniu z potem daje odpychającą mieszankę. Nie zmniejsza wydzielania potu nawet o jeden procent. Stał u mnie na półce przez prawie rok, ostatecznie zostało jeszcze trochę, ale wyrzucam, bo nie nadaje się nawet na odświeżacz powietrza.

 
Ados Poziomkowy zmywacz do paznokci
Nie przywiązuje się do zmywaczy, zazwyczaj kupuje najtańszy, jaki znajdę w sklepie. Poziomkowy Ados to jeden z tych przypadkowych, które nie powaliły mnie na kolana. Owszem, zmywa każdy lakier, z większymi lub mniejszymi trudnościami. Brokaty i piaski oczywiście wymagają użycia folii aluminiowej. Wydziela tradycyjny smrodek zmywacza, poziomkowa, sztuczno - kibelkowy zapach pojawia się po wyschnięciu płynu na paznokciach. W mojej opinii jest neutralny.

Fuss Wohl Hirschtalg Creme
Wiecie, co zachęciło mnie do zakupy tego kremu? Jelonek, a dokładnie wytwarzany przez niego łój. Byłam bardzo ciekawa jego działania, wiec kupiłam i jak widać, zużyłam. Krem sprawdził sie bardzo dobrze. Lekko nawilżył i wygładził skórę stóp. Nie mam problemów na tym znajdującym się przy ziemi obszarem i nie oczekuje od mazidła cudów na kiju. Jak dla mnie to wynalazek pozytywnie działający i mozliwe, ze jeszcze kiedy się w niego zaopatrzę.         
 Yves Rocher Plaisirs Nature Mure Sauvage Blackberry Eau De Toilette
Odkąd ją kupiłam była moja ulubioną woda toaletową. Jak dla mnie - cud w buteleczce! Zachwycał mnie zapach, bardzo naturalny, jeżynowy, ale nie landrynkowy, raczej leśny. Produkt nie kleił się i nie podrażniał. Trwałość raczej przeciętna, ale wybaczałam mu to. Jestem pewna, że jeszcze kiedyś kupię, tyle, że większą butelkę :>

           

Essence Vampire's Love Lipstain 02 True Love
Jak dla mnie wielki, wielki hit, z którym niestety muszę się już pożegnać. Używałam go bardzo często, więc na w opakowaniu pozostało niewiele, poza tym dość dawno minął okres przydatności do zużycia. A szkoda, bo uważam, że to naprawdę świetny produkt. Po pierwsze - kolor! Intensywny róż, mocny i rzucający się w oczy, dający się stopniować. Po drugie trwałość. Wytrzymywał kilka - kilkanaście godzin w zależności od przeróżnych czynników. Nałożony na nawilżone usta wyglądał obłędnie! Chętnie poszukam  zamiennika.
........
Tisane Balsam do ust w słoiczku
Ukochany, uwielbiony ideał. Dobrze nawilża, wygładza i odżywia usta. Chroni je przed słońcem, leczy drobne ranki, krostki i tym podobne. Wydajność całkiem w porządku, biorąc pod uwagę fakt, iż smaruję się nim bardzo często. Nie mam pojęcia, ile opakowań już zużyłam i ile jeszcze kupię, bo to ogromny ratunek :)


Nivea Balsam do ciała pod prysznic - próbka
Po zużyciu tak małej próbki niewiele mogę powiedzieć. Owszem, produkt ciekawy, ale nie wiem, czy kupię pełnowymiarowe opakowanie. Wielki plus za brak efektu klejenia, lepienia i śliskości po zmyciu.
Dax Perfecta Oczyszczanie Peeling drobnoziarnisty
Mimo, iż jest to mój ulubiony peeling to nie kupuję wersji w tubce, chociaż byłoby to pewnie bardziej higieniczne i ekonomiczne. Przyzwyczaiłam się do saszetkowej formy, ot co. Pomijając formę, peeling u mnie sprawdza się znakomicie. Naprawdę dobrze wygładza, ale z bardzo dużą ilością suchych skórek sobie nie poradzi. Niemniej jednak cera wygląda na świeżą i zdrową, a to cieszy mnie najbardziej.

Balea Wohlfuhl Maske  
Nawet nie będę pisać, jakim odpornym na maseczkowanie osobnikiem byłam przed użyciem tej. I nie, Balea nie stworzyła cudu na kiju, ale ten produkt spodobał mi się. Po prostu nie miałam ochoty na nakładanie tego typu kosmetyków. Kiedy jednak się przemogłam, przepadłam! Maseczka jest bardzo kremowa, lekko różowa i delikatnie pachnie. Nie wywołuje pieczenia ani podrażnień. Po zmyciu skóra jest miękka i nawilżona, zdrowo wygląda. Szczerze mówiąc, mam ochotę na więcej masek Balea!

Dax Perfecta Maseczka bankietowa na twarz i pod oczy
Nie do końca rozumiem działanie tego kosmetyku. Ma to - to nawilżać, wygładzać, ułatwić rozprowadzanie makijażu, czyli coś jak baza. Nie podobał mi się efekt wyczuwalnej pod palcami warstwy, której nie umiem wytłumaczyć. Tam, gdzie występują wypryski pojawiło się pieczenie. Użyłam raz lub dwa, resztę wsmarowałam w nogi.


Balea 3-Klingen Einweg Rasierer
W największym skrócie mówiąc, maszynki jak maszynki. Przy tym dużo lepsze niż Lady z Biedronki, z dłuższą rączką i trzema ostrzami. Jedna wytrzymywała całkiem długo, nie tępiły się po jednym użyciu. Ponadto miały ładny, pozytywny design, a foliowe opakowanie jeszcze lepszy. Nie urzekły mnie jakoś specjalnie, zupełnie normalne akcesoria.

 Tso Moriri Mydło kibica
Mydła Tso Moriri całkowicie zdobyły moje serce. Piszę mydła, bo w niedawno zużyłam inną wersję. Produkt ten zupełnie różnił się od tradycyjnych mydeł np. Palmolive. Po pierwsze, miał świetny design. Co jak co, ale półprzezroczyste mydło z serduszkami wyglądało cudownie. Do tego dużo miększe, lepiej się pieniące i delikatnie, naturalnie pachnące. Szkoda tylko, że było bardzo niewydajne.
Dax Perfecta Oczyszczanie Peeling enzymatyczny
Ciekawy kosmetyk kupiony przypadkiem. Jak przystało na peeling enzymatyczny, nie miał drobinek. Ponadto nakładało się go na całą noc. Byłam nieco sceptycznie nastawiona do tego pomysłu, ale rano zmieniłam zdanie. Peeling w kremie wygładził i nawilżył skórę bez tarcia i podrażnień. Jak dla mnie bomba :)
A Wam jak poszło zużywanie?

poniedziałek, 29 lipca 2013

Czerwcowe zakupy

W czerwcu poczyniłam niezwykle małe zakupy. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że będę mogła się ograniczyć. Kupiłam zaledwie pięć r4zeczy i sama się sobie dziwię, że jest tego tak mało. Z całej tej grupki tylko dwa kosmetyki były moimi zachciankami, pozostałe trzy koniecznością. W sumie to dobrze, że mało wydałam, ponieważ lipiec będzie obfitował w wielkie łupy prosto z Niemiec. Mam nadzieję, że wytrzymacie do prezentacji, póki co zadowólcie się czerwcowymi zakupami :) 

  + wybaczcie tło, zdjęcie robione na szybko :)

Moja wysuszona skóra potrzebowała balsamu, dlatego kupiłam ten z AA - Ciało wrażliwe Odżywczo - wygładzający. Kosztował zaledwie 4,99zł! Balsam przygarnęłam podczas wizyty w Biedronce, a że skończył mi się żel do mycia twarzy, chwyciłam BeBeauty Delikatny żel - krem łagodzący. Również kosztował 4,99zł. Jest idealny, cudownie oczyszcza i wygładza skórę. Mamy tu też trzy kosmetyki do ust - ukochany Tisane za 10,19zł, uroczy błyszczyk w kształcie sowy z Empiku - Owl Lipgloss Coconut za 12,99zł. jest to najdroższy kosmetyk kupiony w czerwcu! Do tego jeszcze Manhattan Colour Loop Lipgloss Soft Nude w cenie 7,99zł. Dorwałam go w Pepco, tak samo jak wersję Wildberry.

Znacie coś stąd? Lubicie?

niedziela, 30 czerwca 2013

Czerwcowe zużycia

Od kilku miesięcy moje zużycia nie są już tak imponujące jak kiedyś, ale i tak cieszę się z faktu, iż cokolwiek udaje mi się zdenkować. W czerwcu do kosza poszły głównie opakowania powyżej stu mililitrów, czyli niezbyt małe, ale też nie ogromne. Może i nie mam się z czego cieszyć, ale pokażę te śmieci :D


Joanna Naturia Maseczka regenerująca
Miałam napisać o niej dłuższą recenzję, ale uznałam, że krótszy opis wystarczy. Lubię kosmetyki Joanny z serii Naturia, miałam kiedyś odżywki bez spłukiwania i sprawdzały się bardzo dobrze. Ta niebieska maseczka też była niczego sobie. Nieźle wygładzała i nawilżała włosy, zmiękczała je. Łatwiej się rozczesywały, nie były obciążone, mimo że zazwyczaj nakładałam dość dużą porcję. Miała ładny, kwiatowy zapach, niedrażniący, przyjemny. Ogólnie jej działanie mi się podobało, ale nie na tyle, żeby kupić ponownie. Znam dużo lepsze produkty.

L'Biotica Biovax Intensywnie regenerująca maseczka Naturalne oleje - argan, makadamia, kokos 
Dostałam ją jako nagrodę w konkursie "Czapki z głów" Biovax. Dłuższa recenzja pojawi się za kilka dni. Póki co napiszę tylko tyle, że maseczka przypadła mi do gustu. Włosy bardzo ją polubiły, z każdym użyciem były w lepszej kondycji. Produkt świetnie zmiękcza i nabłyszcza włosy i widocznie regeneruje. Moja czupryna uwielbia olejki bez względu na to, czy nakładane na kilka godzin, czy to maskach i odżywkach. Tutaj ponadto ładny zapach i bogata, bardzo gęsta konsystencja.
.........
t
BeBeauty Płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu
Wielbiony przez rzesze blogerek płyn zdobył także moje serce. Jest genialny do przemywania twarzy rano, tuż po przebudzeniu. Znakomicie odświeża i oczyszcza. Makijaż robię bardzo rzadko, ale skoro już robię, to zmywam tym płynem. Nie używam ciężkich kosmetyków ani wodoodpornych także nie muszę trzeć skóry. W użyciu mam już drugą butelkę, jeśli uda mi się upolować kolejne to oczywiście będę używać dalej. Jeśli nie - trudno, poszukam zastępcy.

BeBeauty Normalizujący żel-peeling oczyszczający
Zanim skusiłam się na niego, używałam żelu Himalaya Herbals i uważałam, że był świetny i naprawdę taki jest. Ostatnio jednak męczyłam się ze suchymi skórkami i potrzebny mi był delikatny zdzierak do codziennego używania. Żel BeBeauty sprawdził się znakomicie. Drobinki były malutkie, jednak dość ostre i świetnie ścierały martwy naskórek. Nie wywołał żadnych podrażnień, zaczerwienienia ani innych nieprzyjemnych efektów. Cera była oczyszczona, wygładzona i promienna, niewysuszona, a i nie produkowała więcej sebum niż zazwyczaj, może nawet mniej.

   
 Nivea Anti-perspirant Stress Protect Stick
Nie używam antyperspirant w sprayach i kulkach. Wolę sztyfty, bo się nie kleją i jak dla mnie są przyjemniejsze w użyciu. Bardzo lubię sztyfty od Nivea, mimo że zawierają aluminium. Wcześniej miałam wersję Dry Comfort i też dobrze się spisywała. Stress Protect najlepiej sprawdza się w dni, kiedy na termometrze jest mniej niż trzydzieści stopni. Przy wyższych temperaturach lub dużym wysiłku nadal dobrze chroni, chociaż pachy są wilgotne, ale bardzo lekko. Ogółem sprawdza się bardzo dobrze, nie pocimy się w ogóle, a jeśli już, to prawie niezauważalnie. Nie ma mokrych plam na ubraniach ani niczego w tym stylu. Nie wiem, czy kupiłabym ponownie.

 Acnefan Krem do pielęgnacji cery trądzikowej
Ile razy ja już o nim pisałam! To mój ulubiony krem do twarzy ever. I do stosowania punktowego, i na całą twarz wieczorem oraz w dni bez słońca, kiedy nie nakładam filtra. Skóra staje się wygładzona, miękka, jasna i co najważniejsze - matowa przez cały dzień. Ponadto nie podrażnia i nie zapycha, łatwo się rozprowadza i nie wysusza.

Tisane Balsam do ust
Pokazywałam go już tyle razy, że trudno zliczyć. Moje usta uwielbiają Tisane! Staja się miękkie, gładkie, nawilżone, zero suchych skórek, podrażnień. Nałożony cieniutką warstwą pod błyszczyk czy szminkę sprawia, że produkt kolorowy łatwiej się rozprowadza, nie wysusza i lepiej wygląda. Ponadto zapach balsamu jest bardzo ładny, miodowy i sprawia, że używanie Tisane jest jeszcze przyjemniejsze!


Yves Rocher Hydra Vegetal Żel-krem intensywnie nawilżający 24h
Miałam już kiedyś próbkę tego kremu i spodobał mi się. Po zużyciu kolejnej mam takie same odczucia. Krem ma świetną konsystencję, nie jest ciężki i szybko się wchłania. Skóra jest odczuwalnie odświeżona i w szybkim tempie nawilżona. Ogólnie kusi mnie zakup pełnowymiarowego opakowania oraz cała seria, kiedyś na pewno ulegnę.

Farmona Dermacos Anti Redness Krem ochronno - łagodzący SPF15  
Jestem wręcz przeczulona na punkcie swojej cery. Nie podobam się sobie, kiedy moja twarz jest opalona. Lubię jej odcień i chcę go zachować, a poza tym ważna jest dla mnie ochrona przed promieniowaniem. Używam więc kremów z filtrem. Obecnie jest to BabyDream SPF50+ i chociaż sprawdza się świetnie, to na mniej słoneczne dni wolałabym coś lżejszego. I na pewno wybrałabym ten od Farmony! Dobrze się rozprowadza, lekko nawilża, nie bieli i szybko się wchłania. Nie daje stuprocentowego matu, ale nie jest źle. Przynajmniej nie świeci się jak smalec :> Jeśli go gdzieś spotkam to kupię na zimę.

Eveline Scarlett 569
Mój ukochany, bardzo jasny, mleczny róż niestety idzie do kosza. Miałam go ponad półtora roku i używałam bardzo często. W opakowaniu zostało jakieś 3mm od dna, także niewiele. Po pierwsze, nie dało się tego w żaden sposób wyjąć i pomalować paznokci. Po drugie, emalia bardzo zgęstniała, co w połączeniu z punktem pierwszym dało werdykt - do kosza! Lakier sechł długo, ale na paznokciach wyglądał niesamowicie naturalnie i elegancko, będę musiała poszukać zastępstwa.

   
Yves Rocher Riche Creme Intense Regenerating Care 
Zbyt mała próbka, by cokolwiek o nim napisać, oprócz tego, że konsystencja przyjemna, dobrze się rozprowadza i szybko wchłania. Zapach przyjemny, niedrażniący.


A jak Wam idzie denkowanie? :))