Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oriflame. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oriflame. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 września 2013

Sierpniowe zużycia

Dawno nie byłam tak bardzo niezadowolona ze zdjęć na bloga. Za oknem coraz częściej szarówa, ciemno i brzydko, więc i jakość obrazów gorsza. Mam w planie zakupić namiot bezcieniowy, ale dopiero za miesiąc czy dwa, a więc póki co z robieniem zdjęć muszę się spieszyć, aby zdążyć przed zachodem słońca. Mam nadzieję, że nie będziecie zwracać dzisiaj uwagi na kolory, tylko na denko, bo w sierpniu udało mi się zużyć całkiem satysfakcjonującą ilość. Nareszcie zaczęłam wypływać spod sterty żeli pod prysznic, powoli ale sukcesywnie. Cieszy mnie każda kolejna torba pustych opakowań, każda butelka i słoiczek. Mam nadzieję, że przebrniecie do końca posta mimo nie najlepszej jakości zdjęć :)



Kamill Cosmetics Wellness Shower Rhabarber-Buttermilch 
Wiecie, jakie to uczucie, gdy otwierając butelkę żelu pod prysznic stać się najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi? Ja doznawałam tego podczas każdego użycia tego żelu. Dla mnie to kosmetyk idealny! Genialny, owocowy, mocno orzeźwiający zapach, rabarbarowo-mleczno-owocowy, kwaśnawy, mniam! Aż chciałoby się wypić, szkoda, że niezdatny do spożycia. Żel jest gęsty i kremowy, świetnie się pieni i oczyszcza skórę nie wysuszając jej. Dodatkowo butelka w mocnym, pozytywnym kolorze i wygodny kształt. Cena aż śmieszna, ja kupiłam za niecałe trzy złote. Z pewnością do niego wrócę, o ile zużyję spory zapas żeli.

 Luksja Caramel Waffle Bath Foam
Tę ogromną, litrową butlę zużyłam z ogromną przyjemnością. Zawartość pachniała dokładnie jak karmelowe wafle, pycha! Bardzo słodki, zniewalająco ciepły aromat. Aż ślinka ciekła. Płyn miał piękny, przepraszam za powtórzenie, karmelowy kolor. Gęsty, mocno pieniący się, kremowy. Używałam go zarówno jako żelu pod prysznic, jaki i do kąpieli. Nie wysuszył ani nie podrażnił skóry, oczywiście nie nawilżył jej, ale to nie należy do niego. Ponadto cena niewysoka, około dziewięciu złotych za litr, to naprawdę tanio! Należy dodać jeszcze, że jest bardzo wydajny, gdyż używałam go trzy - cztery razy w tygodniu przez pół roku. Zdecydowanie dobrze zainwestowanie pieniądze. Rozkosz dla nosa!
    
Original Source Seasonal Edition Plum & Maple Syrup Shower
Uwielbiam żele OS, póki co wypróbowałam pięć wariantów zapachowych i ten przypadł mi do gustu najbardziej. Bardzo żałuję, iż jest to edycja limitowana, bo kupowałabym go regularnie. Aromat jest zniewalający, ciepły, w sam raz na zimę, ale nie lepiąco słodki. Podczas mycia czuć było go dość mocno, po spłukaniu wodą na skórze nie pozostawał nawet jego cień. Nie przeszkadza mi to, nie muszę pachnieć żelem. Produkt był gęsty, ale miał lekko galaretkową, przyjemną konsystencję. Przy pomocy gąbki świetnie się pienił, dobrze oczyszczał skórę nie wysuszając jej. Cena również dość przystępna, dziesięć złotych bez promocji to niedużo, a warto wydać te pieniądze, aby cieszyć się tak dobrym produktem.

   
Oriflame HairX Leave - in Conditioner
Od zawsze lubiłam odżywki w sprayu, nawet jeśli nie do odżywiania, to ułatwiające rozczesywanie. Tej używałam właśnie w tym celu i naprawdę dobrze się sprawdzała. Zaaplikowana w niewielkiej ilości nie przetłuszczała włosów, za to nadawała im miękkości, zmniejszała puszenie i plątanie. W zimie lekko spryskiwałam nią czuprynę przed nałożeniem czapki i po zdjęciu jej nie elektryzowały się. Nie odżywiała włosów, przynajmniej ja tego nie zauważyłam, ale nie wysuszała. To porządny produkt, ale nie kupię go ponownie - za dużo innych czeka w sklepach na wypróbowanie.

Ziaja Masło kakaowe Szampon wygładzający
Pokochany od pierwszego powąchania i użycia. Cudo! Świetnie pachnie kakao, słodko, urzekająco wręcz. Do tego genialnie oczyszcza włosy. Nie zawiera silikonów, nie obciąża włosów i nie wysusza ich. Stosowałam go do częstego mycia i nie zostawiał mi siana na głowie. Wręcz przeciwnie - były lekkie i nieco wygładzone. Butelka duża, 400ml, bardzo tania - zapłaciłam około sześciu złotych i do tego wydajna. Myślę, że jeszcze się kiedyś spotkamy.
 .........
  Green Pharmacy Olejek łopianowy z czerwoną papryką
To moja druga butelka, kupiona głównie z czystej chęci przypomnienia sobie działania. Szczerze mówiąc, to nadal nie wiem, czy zadziałał. W sumie włosy urosły około dwóch centymetrów, nieco więcej niż zazwyczaj, ale to nie jest efekt wow, jakiego oczekiwałam. Nie zaszkodził im, trochę pomógł, nie wysuszył, ale nie nawilżył. Przyjemnie się go stosowało, ale nie wiem, czy kupię ponownie.


BeBeauty Delikatny żel - krem łagodzący do mycia twarzy
Kolejny genialny produkt w  sierpniowym denku. Żel faktycznie jest kremowy, gęsty, lekko się pieni otulając twarz delikatną warstewką. Cudnie oczyszcza twarz, zmywa wszelkie zabrudzenia oraz kosmetyki kolorowe takie jak puder. Zgodnie z zapewnieniem producenta nie wysusza skóry i nie podrażnia jej, łagodzi zaczerwienioną skórę. Jest też wydajny i łatwo dostępny, tani (cztery albo pięć złotych) i zdecydowanie wart zakupu. Z pewnością kupię ponownie.

 Playboy VIP Body Mist
W sierpniu zużyłam też mieszkającą na mojej półce mgiełkę Playboya. I chociaż nazwa firmy nasuwa dość jednoznaczne skojarzenia, to produkt jest naprawdę godny uwagi. Zapach kobiecy, seksowny, bardzo przyjemny. Trwałość niezła jak na mgiełkę, bo aromat czuć przez kilka godzin. Spora pojemność, duża wydajność i całkiem przystępna cena sprawiły, że używałam go długo i z przyjemnością. Tego wariantu zapewne już więcej nie kupię, ale inne na pewno.

Tisane Balsam do ust
Ulubieniec po wsze czasy. Daje moim wargom to, czego potrzebują. Odżywia i nawilża je, wygładza i chroni. Zużyłam już wiele opakować i zdenkuję jeszcze więcej, bo nie wyobrażam sobie bez niego życia.
Soraya 10 Minut na perfekcyjne oczyszczenie Glinkowa maseczka do cery tłustej i mieszanej
Zdecydowanie najgorsza maseczka jaką spotkałam na swojej drodze. Nie podejrzewałam, że jakiś kosmetyk spowoduje taki wysyp i wysuszenie. Może miało to służyć oczyszczeniu twarzy, ale przyjemne nie było ani ładnie nie wyglądało. Niedługo pojawi się dłuższa recenzja z szerszym opisem.

Dax Perfecta Beauty Mask Antybakteryjna maseczka na twarz
Bardzo, bardzo przyjemna i dobrze działająca, ładnie, acz dość nienaturalnie pachnąca. Po prostu. Więcej TU.

 Sylveco Lekki krem brzozowy - próbki
Na ten krem poluję już od kilku miesięcy. Musicie wiedzieć, jak wielkie było moje zdziwienie, gdy pytając o niego w aptece w odpowiedzi dostałam dwie próbki. Kremu, oczywiście nie było, ale za dwa tygodnie ma być, więc kupię. Produkt po trzech użyciach zrobił na mnie i mojej skórze bardzo dobre wrażenie. Nawilżył i odżywił skórę, pozostawiając ją miękką i gładką. Podoba mi się to i niecierpliwie czekam, aż będę mogła kupić pełnowymiarowe opakowanie.


+ dwa zmywacze, które zmywają wszystko, o ile zaopatrzymy się w folię aluminiową


A Wam jak poszło denkowanie? :)

środa, 5 czerwca 2013

Majowe zużycia

Zużycia tym razem naprawdę małe, co nie napawa mnie dumą, ale te kilka pustych opakowań to zawsze lepiej niż nic. Nie udało mi się zdenkować zalegających kosmetyków, do kosza poszły pudełka po ciągle używanych. W śród nich znajdują dwa czy trzy produkty naprawdę świetne, reszta jest w porządku ale nie kupiłabym ponownie. Więcej w dalszej części notatki :)

 
Facelle Intim Waschlotion Senstive
Zachwalany przez wiele blogerek do higieny intymnej i mycia włosów sprawdzał się także i u mnie. Napisałam "sprawdzał", ponieważ odkryłam, że spowodował wypadanie włosów. Każdego dnia na szczotce jest więcej włosów niż przed zaczęciem używania płynu. Zarówno włosy, jak i ciało oczyszczał dobrze i dokładnie, nie wywołał podrażnień ani nie wysuszył. Zapach miał lekki i przyjemny, niedrażniący. Produkt był całkiem wydajny, wystarczył na około dwa miesiące codziennego używania, z tym że do umycia włosów potrzebowałam większej ilości. Nie wiem, czy kupię ponownie, jeśli już, to na pewno nie do mycia czupryny.

Timotei With Jericho Rose Moc i blask Odżywka do włosów
Do produktów Timotei mam ogólny, niczym niepotwierdzony uraz. Jakoś nie kupuję ich kosmetyków i nie ciągnie mnie do tego. Tę odżywkę kupiłam raczej z przymusu niż z czystej chęci. Działanie całkiem w porządku, ale szczerze mówiąc tyłka mi nie urwała. Zauważyłam wygładzenie i lekkie odżywienie. Produkt nie przyspiesza przetłuszczania, nie wywołuje łupieżu, nie wysusza włosów i nie podrażnia skóry głowy. Pachnie całkiem ładnie, kwiatowo i kosmetycznie, niedrażniąco.

BingoSpa Szampon borowinowy i 7 ziół
Początkowo nie mogłam się do niego przekonać, bo miałam tedy fazę na unikanie szamponów zawierających SLS i SLES. Kiedy jednak uznałam, że jeśli nałożę te składniki na włosy raz w tygodniu na minutę czy dwie to na pewno mi nie zaszkodzi. Szampon naprawdę świetnie oczyszcza, mocno się pieni i nie podrażnia skóry głowy. Idealnie zmywa olej rycynowy, i to przy jednokrotnym użyciu. Nie miałam też problemu z przesuszeniem, ponieważ zawsze nakładam odżywkę. Produkt nie zawiera silikonów, ma za to całe mnóstwo ekstraktów. Ogółem mówiąc sprawdził się u mnie i mogę go polecić. 

Zmywacz do paznokci z witaminą F bez acetonu
Nie przywiązuję się do zmywaczy. Biorę ze sklepowej półki bezacetonowy i to właściwie koniec zakupów. Ten wariant miałą już kilka razy i jest po prostu w porządku. Zmywa wszystkie lakiery, jedne szybciej, drugie wolniej, brokaty oczywiście z pomocą folii aluminiowej. Może i trochę wysusza paznokcie, ale zawsze po zmyciu emalii nakłądam odżywkę albo olejek rycynowy, więc problem ten nie daje mi się we znaki.

 BeBeauty Green Nature Wygładzające serum do rąk
Miałam kiedyś odżywczą wersję tego kremu i strasznie mnie rozczarowała. Tym razem było dużo lepiej. Serum bardzo dobrze nawilżało dłonie, nie podrażniało ich ani się nie kleiło. Wchłaniało się szybko, nie pozostawiało tłustego filmu. Moje dłonie były też dużo gładsze i miększe, delikatne i jasne. Bardzo mi się to podobało!


Tisane Balsam do ust
Pisałam to wiele razy i jeszcze powtórzę - świetny! Naprawdę dobrze nawilża i odżywia usta. Wygładza, likwiduje suche skórki, zmiękcza, nie podrażnia. Nie zbiera się w załamaniach, nie nadaje żadnego koloru. Szczerze uwielbiam!

 Oriflame Pure Nature Organic Red Apple & Oat Nourishing Lip Balm
Przez cały okresu używania byłam nim zachwycona. Używałam go na zmianę z Tisane, ponieważ nie był to mocno odżywczy kompres. Dobrze nawilżał wargi, niestety krótkotrwale. dawał niezwykle ładny efekt na ustach - czerwonawy, blady róż bez drobinek, z pięknym połyskiem, dającym efekt mokrych warg. Cudo, może kiedyś jeszcze go upoluję.
...........................................
Clinique Liquid Facial Soap Mild
Zawartość próbki wystarczyła mi na jedno użycie. Produkt bardzo dobrze umył moją cerę, nie podrażnił jej. Po zmyciu była jasna, miękka i czysta. Nie zauważyłam żadnych efektów ubocznych.

L'Biotica Biovax Eliksir Wygładzająco-nawilżający
Silikonowe serum z odżywczymi składnikami sprawdziło się bardzo dobrze. Wygładziło końce i nadało im blasku.

Clinique  Claryfying Lotion 2
W saszetce znajdowała się wytrzymała chusteczka nasączona tonikiem. Produkt odświeżył cerę, przygotował ją na przyjęcie kremu i zmatowił.
AA Eco Krem antyoksydacyjny
Próbka wystarczyła mi na trzy użycia. Krem nie podrażnił skóry, za to lekko ją odżywił i nawilżył.
Cashmir Płatki kosmetyczne
Średnio je lubię, trochę się rozwarstwiają. Na szczęście nie pozostawiają włókien na twarzy ani paznokciach. Kupuję je, gdy nie mam innego wyboru.
 Tso Moriri Mydło Liść grapefruita
Wklejam zdjęcie przed zużyciem, ponieważ dostałam je beż folii, nie mam więc czego pokazać. Powiem Wam, że mydełko było naprawdę w porządku. Całkowicie różniło się od tradycyjnych mydeł np. od Palmolive. Na pewno nie było aż tak twarde. Świetnie się pieniło, nie wysuszało, nie zawierało SLS. Wydaje mi się, że nieco nawilżało. Dodatkowym plusem był wzorek liści, naprawdę ciekawy.


Nie jestem dumna z ilości zużyć, ale lepsze to, niż nic. Mam nadzieję, że w czerwcu będzie tego więcej.

A Wam jakie idzie denkowanie?

wtorek, 7 maja 2013

Włosowe aktualizacje - po 6. miesiącu

Intensywną pielęgnację włosów rozpoczęłam pół roku temu. Nie mogę uwierzyć, że te sześć miesięcy tak szybko zleciało. Chociaż na zdjęciach zmiany nie są zbytnio widoczne, to naprawdę je zauważam podczas czesania, upinania, dotykania itd. Bardzo wciągnęło mnie włosomaniactwo, dbanie i wyszukiwanie coraz to nowszych sposobów na poprawienie kondycji czupryny. Cieszę się, że zaprzestałam niszczących nawyków i prezentuję kłaki po raz kolejny :)

06.04.13                                              07.05.13                   


Długość z tyłu - 42cm

Moje włosy rosną wolno, maksymalnie centymetr miesięcznie. Niemniej jednak cieszą mnie każde dodatkowe milimetry. Wydłużanie się ich najlepiej widać podczas zaplatania w warkocz, który staje się coraz dłuższy. Wciąż uczę się, co lubią moje kosmyki i w jakiej ilości. Prowadzenie pielęgnacyjnego dziennika pomaga mi kontrolować, co i kiedy nałożyłam i w razie potrzeby zbadać, co mogło zaszkodzić lub bardzo pomóc. 

Postanowiłam na stałe wprowadzić do pielęgnacji odżywki z silikonami na zmianę z wolnymi od nich. Chronią przed uszkodzeniami i wyraźnie wygładzają. Zdecydowałam się także na oczyszczanie szamponem z SLS/SLES co mniej więcej dziesięć dni. Zakupiłam również olejek, który ma pobudzić cebulki do rośnięcia. Już kiedyś go używałam i trochę pomógł, więc mam nadzieję, że będzie tak i tym razem.


Silikonowa odżywka, o której wspomniałam to Timotei With Jericho Rose Moc i Blask. Jej działanie przypadło mi do gustu, szerzej opiszę je w recenzji. Skusiłam się też na zachwalany płyn Facelle Intim Waschlotion Sensitive do stosowania w roli szamponu. Sprawdza się wyśmienicie, zupełnie jak dziecięcy szampon BabyDream. Do mocniejszego oczyszczania borowinowy i 7 ziół BingoSpa, który ostatnio bardzo polubiłam. Nauczyłam się z nim nie przesadzać i mnie zadowala.


Moje TOP3 do zadań specjalnych! Alverde 2-Phasen-Sprühkur Aloe Vera Hibiskus, czyli dwufazowa odżywka bez spłukiwania idealnie nawilża i zmiękcza włosy. Oriflame HairX Volume Boost Leave - In Conditioner używam zawsze, gdy moje włosy są szorstkie i nie układają się. idealnym zabezpieczaczem do końcówek jest Balea Professional Oil Repair Haaröl.


Olejek łopianowy z czerwoną papryką Green Pharmacy mam już drugi raz, pierwszą butelkę zużyłam na wakacjach. Z obecnej wykonałam póki co trzy aplikacje. Dawno nie używałam żadnych masek do włosów, więc skusiłam się na Joanna Naturia Maseczka regenerująca Z lnem i rumiankiem. Lubię odżywki z tej serii, więc mam nadzieję, że maska okaże się równie dobra. 

A jak u Was z pielęgnacją włosów? Używałyście któregoś z używanego przeze mnie produktu? 

niedziela, 7 kwietnia 2013

Marcowe zakupy

W marcu nie dałam się ponieść zakupowemu szałowi i nie przygarnęłam pod swoje skrzydła wiele. Faktycznie jest tego więcej niż zużyć, ale większość pochodzi z wymian, także nie będę panikować. Szczerze mówiąc, taka ilość to u mnie norma i nie widzę w tym nic złego. Z prawie wszystkich jestem bardzo zadowolona, więc chętnie przybliżę Wam każdy z nich :)

  
Jak widać, nie ma tego tak dużo. Powstrzymałam się od kupowania nowości Essence, wzięłam tylko matowy błyszczyk. Także moja włosomania i żelomania nie uzyskała wielu nowych przyjaciół.


Prawdziwą kąpiel z mnóstwem piany i innych dodatków biorę bardzo rzadko, więc płyny pojawiają się w moim domu niezbyt często. Zaskoczeniem jest dla mnie fakt, iż w marcu przygarnęłam aż dwa - Luksja Caramel Waffle (7,99zł) oraz Avon - Choinka, który dostałam w ramach wymiany. Oba pięknie pachną, póki co użyłam karmelowego razy dwa :] Dalej mamy Kamill Wellness Shower Rhabarber-Limette (2,99zł), który powiększył moje żelowe zasoby. Następnie Olej z avocado Fitomed, również z wymiany. Nakładam na włosy, ale świetnie zmywa makijaż. Ostatnim produktem w tej grupie jest Ziaja Naturalny oliwkowy krem do rąk i paznokci (5,99zł), do którego nie pałam szczególną miłością.

 
Tutaj mamy grupkę całkowicie bezpłatną :D W ramach wymiany dostałam dwa mydła Tso Moriri - Kibica i Glicerynowe Liść Grapefruita. Póki co mam do zużycia żel, ale tym drugim już raz się umyłam. Dalej znajduje się próbka mydełka firmy nieznanej. Antyperspirant Nivea Stress Protect dostałam od firmy, gdyż można było się zgłosić i jak wiele zostałam wybrana. Sprawdza się świetnie, recenzja za dwa tygodnie. O kremie na noc Niszcz Pryszcz DLA marzyłam od dawna i wreszcie mam! Będę nakładać punktowo, bo boję się wysypu.


Wreszcie mam kosmetyk wysokopółkowy :D A właściwie jego miniaturkę, mianowicie Clinique Up-Lighting Liquid Illuminator, czyli po prostu płynny roświetlacz. Skusiłam się na Essence Stay Matt Lip Cream 01 Velvet Rose (8,99), który niestety trochę mnie rozczarował. Udało mi się zdobyć upragniony Essence Marble Mania Blush Swirlpool (7zł). Już kiedyś go miałam, ale potłukł się i oddałam innej blogerce. Kupiłam też balsam do ust Tisane (9,2zł) oraz dostałam Oriflame Pure Nature Organic Red Apple & Oat Nourishing Lip Balm. Oba sprawdzają się bardzo dobrze.


Oszalałam na punkcie My Secret Hot Colors Nail Polish 164 Pearl Glow (4,99zł), więc musiałam go przygarnąć. Avon Color Trend Ice Sheers Refreshing Pear jest dla mnie jednocześnie i ładny, i brzydki :P Editt Lakier do paznokci szybkoschnący Bezbarwny służy mi jako baza pod kolorowe emalie.
  


Dostałam też kilka różnych próbek, w tym box od Vichy :) Z wymiany mam kolejną próbkę delikatnego peelingu Jadwiga, który uwielbiam!

A jak tam Wasze łupy? Upolowałyście coś ciekawego?

sobota, 6 kwietnia 2013

Włosowe aktualizacje - po 5. miesiącu

Zacznę od tego, że choć wiem, jak głupio to brzmi - uwielbiam pielęgnować swoje włosy. Kocham dostarczać im potrzebnych składników, masek, odżywek, różnych innych kosmetyków. Dodam jeszcze, że są mi wdzięczne, gdyż coraz lepiej wyglądają i daje mi to wielką motywację do dalszych działań. 3 kwietnia minęło pięć miesięcy, od kiedy naprawdę mocno zaczęłam przykładać się do pielęgnacji czupryny. Sama się dziwię, że to już tak długo. Zapraszam na aktualizację :)

 05.03.13                                                             06.04.13                    


 Długość z tyłu - 41,5cm, najkrótsze - ok. 40, zebrane razem - ok. 41cm

Moje włosy rosną, chociaż akurat w porównaniu tych dwóch zdjęć nie bardzo to widać. Ich średni miesięczny przyrost to około jednego centymetra, a więc niewiele. Przyzwyczaiłam się do tego i szybko zauważam , że są dłuższe, choćby podczas czesania lub po związaniu w kucyk. Jak można ujrzeć na zdjęciu, ich końcówki nie są rzadkie, a tak samo gęste jak reszta włosów. Całość staje się coraz bardziej miękka, gładka, błyszcząca, aż mam ochotę ciągle je głaskać i mruczeć z zadowolenia ^^.

W marcu używałam głównie oleju BabyDream, szamponu tej samej marki na zmianę z serum BingoSpa. Zawsze po myciu nakładałam którąś ze zużytych już i wczoraj opisanych odżywek. Bardzo często zabezpieczałam końce serum Balea oraz spryskiwałam sprayem Alverde. Zauważyłam spore wygładzenie po olejku z avocado od Fitomed.


Mój zestaw pielęgnacyjny składa się obecnie ze sprayu Alverde i Oriflame, serum BingoSpa, odżywki Enliven, oleju BabyDream i Fitomed oraz serum na końcówki Balea. Muszę przyznać, że te siedem produktów w pełni zaspokaja potrzeby moich włosów, jedyne, czego mi brak to łagodniejszy szampon. Czuprynę poddaję myciu, olejowaniu i odżywkowaniu co drugi dzień. W pozostałych na przemian nakładam serum, dwa razy w tygodniu spray. 

I to byłby koniec aktualizacji na marzec. Następna za miesiąc :) A co Wy polecacie, co stosujecie?

wtorek, 26 marca 2013

Zasiali górale owies, owies! Z jabłkami. Oriflame Pure Nature Organic Red Apple & Oat Nourishing Lip Balm

O mojej ustomanii wspominam zawsze i wszędzie ;) Właśnie dlatego nie od dziś wiecie, że kocham te mazidła. Dzisiaj pod lupę wezmę produkt, który przypomina mi koloryzujące balsamy, tyle że mój jest w słoiczku i z Oriflame. Skoro już wspominałam o tej marce, to powiem, że w tej kwestii mam tak jak z Avonem - chcę mnóstwo rzeczy a ostatecznie i tak nic nie kupuję :D Czuję, że omija mnie wiele dobra! Niedługo będzie czas to zmienić.

Oriflame Pure Nature Organic Red Apple & Oat Nourishing Lip Balm
gb.oriflame.com

Możecie mi wierzyć lub nie, ale nie wiedziałam o istnieniu dwóch innych produktach w wariancie "czerwone jabłko i owies". Oprócz mojego balsamu istnieją również mleczko z tonikiem 2 w 1 oraz odżywczy krem do twarzy. Seria ma całkiem niezłe noty, może przydałoby się w coś zainwestować?

Wróćmy jednak do balsamu. Został zapakowany w słoiczek o pojemności 6g. Nie jest to gigant, ale przyzwyczaiłam się już do 16.7g w masełkach Nivea. Pudełeczko jest plastikowe, ale wytrzymałe. Nakrętka oczywiście odkręcana, samoistnie nie spadnie, nie nadaje się raczej do korzystania z niego w rękawiczkach. Po zdjęciu nakrętki 
ukazuje nam się kosmetyk, wystarczy nabrać go na palec. Pod obu stronach tj. na spodniej części i na nakrętce znajdziemy po naklejce. U góry jest papierowa, z bardzo przyjemną szatą graficzną. U dołu natomiast mamy pojemność, nazwę, miejsce produkcji itd. Nie brudzą się, nie zadzierają, napisy nie schodzą. W sumie to nie mają gdzie się zadzierać, bo nie noszę go między gratami w torebce, używam tylko w domu.


Produkt nie ma konsystencji wazeliny, nie jest ani trochę zbliżone w tym aspekcie do masełek Nivea. Właściwie to trudne do wytłumaczenia ;) To coś pomiędzy nieco lepkim balsamem wymieszanym z żelem, ale jest zwarty. Nabiera się łatwo, ale w małej ilości, większą można wziąć wierzchem paznokcia. Rozprowadza się bardzo dobrze, nie podkreśla suchych skórek. Bardzo szybko się zjada i znika z ust. Nie lepi się jednak na nich i nie zbija w grudki. 

Jak widać na zdjęciu, balsam ma żywy, mocny, czerwony kolor! Na ustach zamienia się w zdrowy, lekki, na moich jasnych wargach widoczny róż, co bardzo mi się podoba ;) Daje ładny, mokry połysk, nie ma żadnych drobinek. Stosuje go tylko w domu, gdyż nierówno nałożony np. minimalnie poz konturem ust jest widoczny i wygląda nieestetycznie.
Kosmetyk bardzo ładnie pachnie. Czuć jabłka i coś zbożowego, mniam! Sztuczności brak. Uwielbiam tę woń, szkoda, że tak krótko się utrzymuje. 

A jak jest z działaniem? To jednak raczej błyszczyko-balsam niż mocno odżywczy kompres. Lekko nawilża usta, stają się miękkie, ale nie posiada długotrwałego działania. Wspomagam się więc Tisane oraz, zanim się zużył, mazałam się malinowym masełkiem Nivea. 
Myślę, że sam nie dałby sobie rady z odżywieniem ust, jako dodatek sprawdza się dobrze. Nie wysusza. Dobrze sprawdza się w roli pielęgnującego błyszczyka koloryzującego lub pod różową czy czerwoną szminkę.




Balsam polubiłam, nie szkodzi mi, używam kilka razy dziennie na przemian z Tisane. To dobry produkt, jeśli szukacie kosmetyku koloryzująco-pielęgnującego lub Wasze usta są niewymagające. Z mojej strony należy mu się ocena 7/10. Nie wiem, czy kupię go ponownie, może kiedyś, ale to opakowanie wystarczy mi na co najmniej miesiąc.

wtorek, 5 marca 2013

Włosowe aktualizacje - po 4. miesiącu

Czas na kolejną włosową aktualizację! Wczoraj minęły cztery miesiące od rozpoczęcia naprawdę intensywnej pielęgnacji połączonej z prowadzeniem dziennika. Nawet nie wyobrażałam sobie, że będzie szło mi tak dobrze. Nie chcę zapeszać, ale moje włosy czują się coraz lepiej i tak też wyglądają. Nareszcie czuję, że uda mi się pokonać efekty głupoty z września 2011, kiedy to ścięłam włosy do brody, zrobiłam grzywkę i zaczęłam prostować. Efekty i tak były nieprzyjemne, a kłaki cierpiały. No cóż, teraz przynajmniej cieszę się, że się opamiętałam :)

06.01.13                             05.03.13       
                   

Długość z tyłu - najdłuższe 42cm, najkrótsze - 40cm, zebrane razem - 41cm            

Jak już kiedyś wspominałam, moje włosy cały czas rosną, jednak ten proces jest dość powolny, ale zauważalny, nawet niekoniecznie na zdjęciach. Dzięki temu, że warstwy się wyrównują a w włosy są w lepszej kondycji łatwiej mi je rozczesywać i układać. Są coraz gładsze, bardziej błyszczące i elastyczne, wypadają normalnie, w granicach 60 dziennie.        

W lutym moje pielęgnacja opierała się głównie na oleju Babydream, który czasem zamieniałam na Vatikę (niestety już zdenkowaną). W kwestii szamponów ulubieńcem pozostał Babydream, oczywiście też zamieniany od czasu do czasu. Odżywkowo trochę się zmieniło, ale wszystko zobaczycie dokładniej patrząc na poniższe zdjęcia.


Najlepszą spotkaną dotychczas odżywką jest Kallos Serical Crema Al Latte, która daje niesamowite efekty na włosach i podczas wąchania. Niestety niedługo mi się skończy i będę musiała kupić nowe opakowanie ;) Do zabezpieczania tradycyjnie ideał, Balea Proffesional Oil Repair Haarol. Garnier Ultra Doux Sekrety Prowansji Odżywka do włosów Lawenda i róża to ostatnio mój niekwestionowany faworyt, pięknie pachnie i świetnie działa. Dalej mamy combo od Babydream, szampon dla dzieci i olejek dla mam, czyli łagodność i bogactwo składników w jednym. Na ostatnim miejscu widzimy Oriflame HairX Volume Boost Leave - In Conditioner, spray silikonowy, ale bardzo lekki i dobrze ujarzmiający włosy.


Odżywka Enliven Natural Fruits Extracts Kiwi & Fig Conditioner po pierwszym użyciu zrobiła na mnie negatywne wrażenie, więc będę nakładać ją przed myciem. Bardzo polubiłam jednak odżywkę Joanna Argan Oil, z silikonami i olejkiem arganowym, ale właśnie czegoś takiego potrzebuję zimą. Kolagenowe serum do mycia włosów BingoSpa to moje nowe odkrycie - ma SLS ( a może SLES?), ale nie wysusza i idealnie myje. Alverde 2-Phasen-Sprühkur Aloe Vera Hibiskus  już znacie, używam wtedy, gdy nie mam czasu na olej.

Oczywiście nadal używam Tangle Teezera, gumek bez złączeń, chodzę w czapce itd. A właśnie! Zapraszam do udziału w konkursie "Czapki z głów" dla Biovaxu - INFO >>.  Moją propozycję możecie zobaczyć w kulturowym poście :)

I to tyle z włosowego podsumowania! Nie zamierzam zaprzestawać pielęgnacji, bo bardzo dobrze mi służy. A jak jest u Was? Dbacie o kłaki? Weźmiecie udział w konkursie? Czekam na odpowiedzi!    

wtorek, 5 lutego 2013

Włosowe aktualizacje - po 3. miesiącu

Cza na włosową aktualizację :) Brak czasu i niezbyt dobre oświetlenie nie pozwoliły mi na zrobienie zdjęcia kłaków, które oddałoby ich kolor, jednak dzisiejsze pokazuje lekkie, zupełnie naturalne fale. Przynajmniej tyle korzyści udało mi się wyciągnąć :D A jak z kondycją włosów? Coraz lepiej, chociaż zima trochę daje się im we znaki. Niemniej jednak z chęcią pokażę Wam wsyztko, co robiłam dla nich przez calutki styczeń.

 06.01.13                                  05.02.13


Długość z tyłu - najdłuższe 41/42cm, najkrótsze - 36/37, zebrane razem - 39/40cm

Włosy rosną, niezbyt spektakularnie, ale to i tak zawsze coś :) Myślę, że wydłużyły się o centymetr albo półtora, ale nie więcej. Stały się miększe i gładsze, ale gdy przez trzy dni nie użyję oleju, to bardzo się puszą i są szorstkie. Trochę lepiej się układają, nie wypadają nadmiernie, przy czesaniu dwa razy dziennie wylatuje mi ok. 40-60 kłaków.

Do pielęgnacji używałam głównie dwóch nowych olei, trzech odżywek, sprayu, wcierki i serum na końcówki. Nie wprowadzałam wielu zmian, wykończyłam olej i zamieniłam na inne. Zaczęłam tez używać szamponów ze SLS, ale nie częściej niż raz na dwa tygodnie. Użyłam też maski z silikonami, bardzo dobrej zresztą.


Dabur Vatika Pure Coconut Enriched Hair Oil to mój drugi olej firmy Dabur, tym razem bez parafiny. Jest niezły, ale z opinią poczekam aż do wykończenia opakowania. Dużo częściej używam jednak  BabyDream fur Mama Schwangerschafts-Pflegeöl, lekkiego i przyjemnego tłuścioszka. Od czasu do czasu myję głowę mocno oczyszczającym szamponem borowinowym i 7 ziół Bingo Spa, ale zazwyczaj sięgam po łagodny, świetny BabyDream. Aktualnie zużywam czwarte opakowanie.


 Odżywka Oriflame HairX Volume Boost Leave - In Conditioner nie była intensywnie eksploatowana, ale bardzo ją lubię do ujarzmiania niesfornej czupryny.  Alverde 2-Phasen-Sprühkur Aloe Vera Hibiskus to produkt ciekawy, lekki i cudownie pachnący. Kallos Serical Crema Al Latte uwielbiam, ale używam zbyt często. Końcówki zabezpieczam olejkiem silikonowym Balea Professional Oil Repair Haaröl.


Tę buteleczkę wcierki Jantar Farmona już kończę, ale kupię jeszcze jedną i dam mu kolejną szansę. Powód? Akcja "Mania Wcierania" organizowana przez Anwen. Wciąż można się zgłaszać, więc zapraszam. Im nas więcej, tym lepiej!

Oczywiście nadal używam Tangle Teezera - szczotki idealnej, gumek bez łączek i nie szarpię kłaków. Staram się, jak mogę, aby im pomóc.

A jak Wy dbacie o swoje włosy? Miałyście któryś z przedstawionych przeze mnie kosmetyków?  

środa, 30 stycznia 2013

Styczniowe zużycia

Jak ten czas szybko leci! Znów mamy koniec miesiąca i czas na kolejną porcję zużyć. Jest ich więcej niż w grudniu i w pełnym stopniu zadowala mnie ta ilość. Wspomagał mnie głównie Projekt Denko umieszczony w blogowych zakładkach, ale nie tylko, gdyż "wyszło"  też kilka rzeczy, które nie były zamieszczone na wymienionej stronie. Ogółem zdenkowanych produktów jest sporo, w tym całkiem niemała liczba odkryć, do których zamierzam powrócić w najbliższym czasie.


Dabur, Vatika, Coconut Enriched Hair Oil - mój pierwszy olej, który nakładałam na długość włosów. Czasami lądował także na skalpie. Jego działanie było całkiem przyjemne, gdyż lekko nabłyszczał i trochę nawilżał. Na pewno też odżywiał, chociaż na efekty trzeba było poczekać kilka - kilkanaście użyć. Polubiłam go za niezły zapach, który utrzymywał się przez kilka godzin po umyciu. Jego konsystencja była bardzo płynna, ale dobrze się rozprowadzał i łatwo zmywał, ale raczej nie kupię go ponownie.

BabyLove, Mildes Shampoo - odpowiednik BabyDream'u prosto z niemieckiej DM. Był całkiem przyjemny, dobrze zmywał oleje, nie wysuszał, nieco plątał, tworzył sporą ilość piany. Naprawdę dobry produkt, jednak nie różni się niczym od Rossmannowskiego BD. Nie widzę powodu, dla którego miałabym go zamawiać i nie kupię ponownie.

Balea, Feuchtigkeits Spulung, Mango + Aloe Vera - wielkie, zaskakujące odkrycie! Póki co najlepsza i najtańsza odżywka jaką kiedykolwiek miałam. Była bardzo lekka, śliska, rzadka, bez silikonów. Działanie jak marzenie! Naprawdę dobrze nawilżała, odżywiała i nabłyszczała włosy, wygładzała i zmiękczała. Ponadto miała cudowny, naturalny zapach! Z pewnością kupię ponownie i to nie raz! 


Ziaja, Tintin, Tonik antybakteryjny - podchodziłam do niego jak pies do jeża, ale ostatecznie nawet polubiłam. Przyjemnie oczyszczał i odświeżał cerę, lekko nawilżał. Nie powodował namiernego przetłuszczania ani ataku wyprysków. Miał ładny, ziołowy zapach, który szybko ulatniał się ze skóry. Nie zachwycił mnie jednak niczym szczególnym, więc nie kupię ponownie.

Sun Ozon, Mleczko do opalania SPF30 - długo się z nim męczyłam stosując w roli balsamu po kąpieli. Lekko nawilżał i wygładzał, ale pozostawiał tępo - tłusty film, którego wręcz nie mogłam znieść. W lecie sprawdzał się nieźle, dostatecznie chronił przed słońcem. Spodobał  mi się jego zapach panthenolu. Nie kupię ponownie, gdyż już sama myśl o ponownym używaniu napawa mnie odrazą.

Dairy Fun, Milky Powder, Pineapple - ciekawy jako urozmaicenie kąpieli, jednak na dłuższą metę nudny. jego zapach był sztuczny i duszący, kompletnie nie związany z ananasem. Coś tam zajeżdżało cytrusami :D Sprawiał, że woda była "śliska", z minimalną ilością rzadkiej, znikającej w mgnieniu oka pianą i lekko zażółcona. Niestety nie widzę zbyt wielu pozytywów, chociaż w recenzji oceniłam go 8/10. Nie kupię ponownie, nie spodobał mi się zbytnio, a pisząc recenzję byłam dopiero w połowie opakowania.


Zmywacz do paznokci z olejkiem z wiesiołka - zwykły, przeciętny myjak. Lakiery zmywał przeciętnie, te z brokatem musiałam usuwać przy pomocy folii aluminiowej. Śmierdział jak większość zmywaczy, mocno, ale do zniesienia. Nie wysuszył paznokci, nie spowodował żadnych szkód. Raczej nie kupię ponownie, chyba że będę w wielkiej potrzebie.

Zmywacz do paznokci z witaminą F, glicerynowo - natłuszczający - przypadek identyczny jak powyżej. Niewydajny, śmierdzący, niewysuszający. Ogółem w razie potrzeby ujdzie, ale wolę różową Isanę. Nie kupię ponownie, chyba że nie trafię na nic innego w razie silnej potrzeby.

Asa, Acnefan, Krem do pielęgnacji cery trądzikowej - bardzo go lubię, zużyłam kolejne opakowanie. Nakładam zarówno punktowo, jak i na całą twarz i spisuje się równie dobrze. Wysusza wypryski, likwiduje podrażnienia i jest przy tym bardzo łagodny. Kupię ponownie, a nawet zaopatruję się w niego regularnie.

Palmolive, Naturals, Mydło toaletowe, Mięta i eukaliptus - nie lubię mydeł Palmolive, dla mnie wszystkie mają niemal identyczne, mdłe zapachy. W tym przypadku nie było lepiej. Działanie tradycyjne, myło bez fajerwerków. Niewielka piana, skóra tępa, ale dobrze oczyszczona. Nie kupię ponownie, miałam kilka wersji i za każdym razem klapa.


Essence, 24h Hand Protection Balm, Winter Edition, Caramel Hot Chocolate  - działanie miał świetne, dobrze nawilżał, odżywiał i regenerował dłonie. Szybko się wchłaniał, nie pozostawiał tłustej warstwy i ładnie wygładzał. Zapach był jednak niezbyt przyjemny, nieco chemiczny, kremowo - kosmetyczny. Kupiłabym ponownie, ale w innej wersji zapachowej.

Cztery Pory Roku, Zimowy krem do rąk - regenerujący - działanie całkiem w porządku, niezłe odżywienie i nawilżenie. Zapach nie najgorszy, żurawinowo - miodowy, ale dla mnie trochę męczący. Wolałam wersję imbirową, do której wrócę, ale tej nie kupię ponownie.

Oriflame, Christmas Suprises, Spiced Oranges, Scented Hand Cream - rzadki krem o brzoskwiniowym kolorze i nijakim zapachu. Czuć było kosmetyczną woń, która przy pomarańczach nawet nie leżała. Działanie niezłe na co dzień, dobrze wygładzał i lekko nawilżał. Nie kupię ponownie, wolę gęstsze i lepiej pachnące mazidła.

   
W7, Sliders Lip Balm, Saucy Strawberry - przeciętny balsam w cudnym, retro opakowaniu z wysuwanym pojemniczkiem. Lekko nawilżał, nadawał ładnego koloru, jednak nie traktowałam go jak odżywczego mazidła, którym i tak nie był. Nie kupię ponownie, choć kuszą mnie pozostałe wersje.

Avene, Łagodne mleczko do demakijażu -  najlepszy zmywacz do makijażu jaki kiedykolwiek miałam! Szybko i łagodnie czyści z zabrudzeń, cieni i innych kosmetyków kolorowych.  Nie podrażnia. Nie kupię ponownie, gdyż wolę przezroczyste płyny, z którymi nie trzeba się paprać jak z mleczkami :)

Tisane, Balsam do ust x2 - bardzo gu lubię, dobrze odżywia i nawilża usta. Ma przyjemną konsystencję i miodowy zapach. Łatwo się rozprowadza i nie zbiera w załamaniach. Z pewnością kupię ponownie.

SVR, Lysalpha, Gel Moussant Purifiant - spora, 15ml próbka sprawiła, że chętnie zaopatrzyłabym się w pełnowymiarową wersję. Jest rzadki, ale dobrze się rozprowadza i spłukuje. Dobrze oczyszcza skórę, nie zapycha. Jedynie zapach ma podobny do płynu do mycia naczyń, ale jestem w stanie mu to wybaczyć. Chętnie  kupiłabym pełną wersję.

Avene, Cold Cream, Krem do cery bardzo suchej - ze względu na parafinę stosowałam go w roli kremu do rąk. Zauważyłam jednak nie tyle odżywienie, co natłuszczenie. Wchłaniał się powoli, nie podrażnił. Nie kupiłabym pełnowymiarowej wersji, gdyż nie spodobał mi się.


AA, Prestige Body Fit, Nawilżający balsam do ciała anti-ageing - miał świetną konsystencję, szybko się wchłonął, natychmiastowo wygładził i nie podrażnił. Nie wiem, jak działa na dłuższą metę, ale nie kupiłabym ponownie.

Bella, Cotton, Płatki higieniczne - zwyczajne, szybko się rozrywały, przeciekały i rozwarstwiały. Raczej nie kupię ponownie, poszukam lepszych.

Rebi-Dental, Herbal, Pasta do zębów - całkiem niezła, choć z początku było mi trudno się do niej przyzwyczaić. Jest zupełnie nieszkodliwa, ładnie myje i nie podrażnia. Jedynym mankamentem jest fakt, że prawie w ogóle nie wybiela przy dłuższym stosowaniu. Nie kupię ponownie.


Ziaja, Med, Kuracja przeciwświądowa, Szampon łagodzący x2 - przyjemny szampony z zawartością SLS. Bardzo dobrez oczyszcza, nie podrażnia i o dziwo nie wysusza. Włosy po użyciu są miękkie, elastyczne, nie plączą się. Planuję kupić pełnowymiarową wersję.

Ziaja, Krem do cery suchej z bio-olejkami i mleczko do ciała z bio-olejkami - oba zastosowałam na ciało. Bardzo przyjemnie nawilżyły i odżywiły skórę. Myślę nad kupnem pełnej wersji mleczka, wydaje się być świetne.
Ziaja, Maska Intensywne Wygładzanie, Do włosów niesfornych x2 - maska z silikonami, dobrze działające na me kłaki. Nieźle je dyscyplinuje i wygładza, nie wysusza, jednak nie kupię ponownie.


Ziaja, Ziajka, Żel do mycia ciała i włosów - przyjemny żel, działa jak szampon BabyDream. Dobrze i dokładnie myje, zmywa oleje. Kupię pełnowymiarową wersję.

Ziaja, Intima, Płyn do higieny intymnej z kwasem askorbinowym - miałam pełnowymiarową wersję. Dla mnie to zupełnie przeciętny, poprawny żel, którego nie kupię ponownie.

Perfecta, Oczyszczanie, Peeling drobnoziarnisty - hit! Świetnie wygładza, nie zapycha i nie podrażnia. Saszetka wystarcza na trzy użycia, ale planuję kupić wersję w tubie.

Oxedermil, Krem na pękające pięty - tłusty, mocno nawilżający, z dużą zawartością mocznika. Nie kupię ponownie.

Jadwiga, Polski naturalny peeling - cudo! Świetnie wygładził, zmiękczył i rozjaśnił cerę. Z chęcią kupiłabym pełnowymiarową wersję.


Cieszę się z ilości użytych w styczniu kosmetyków i mam nadzieję, że Wam też dobrze poszło :)