Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vichy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vichy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 lutego 2018

Zużycia styczeń - czerwiec (post tasiemiec!) / 2016

Nareszcie udało mi się zebrać i zrobić zdjęcia opakowań zużytych kosmetyków z okresu od stycznia aż do czerwca. Nie mam pojęcia, dlaczego tak długo nie publikowałam postu na ten temat. Teraz pudełko nie zdołałoby pomieścić już ani jednego dodatkowego opakowania, więc zużyciowa notatka to konieczność. Uzbierało się tego całkiem sporo, więc postaram się przedstawić poszczególne produkty w skrócie, żeby nie wyszła z tego epopeja :)


Dr. Bio, Szampon do wszystkich rodzajów włosów, Intensyfikacja wzrostu - przyjemny kosmetyk o świetnym składzie i całkiem niezłym działaniu. Dobrze oczyszczał włosy, pienił się przyzwoicie, nie plątał. Nie wysuszał, nie powodował żadnych problemów ze skórą głowy. Raczej nie kupię go ponownie, ale polecam wypróbować.

Dr. Bio, Balsam do włosów zniszczonych, Super regeneracja - podobnie jak w przypadku szamponu, bardzo dobry skład i brak efektów ubocznych. Włosy po użyciu były miękkie i błyszczące, lekko pachniały sokiem typu multiwitamina. Balsam był dosyć rzadki, ale wydajny, łatwo się rozprowadzał. Nie kupię ponownie, liczyłam na mocniejsze działanie, w ogólnym rozrachunku jednak na plus.



Przepisy Babci Agafii, Naturalny olejek do włosów - regenerujący - używałam go niemal rok, ale mimo to nie zauważyłam jakichś spektakularnych efektów. Działanie pozytywne, ale bardzo lekkie. Włosy były trochę bardziej odżywione niż w przypadku używaniu samej odżywki, ale niewiele. Na plus ładny, ziołowy zapach i duża wydajność produktu. Na pewno nie kupię go ponownie, oczekuję mocniejszych efektów.

Baikal Herbals, Szampon do włosów suchych i farbowanych, Odżywczy - całkiem przyzwoity produkt. Dobrze oczyszczał włosy, pienił się wystarczająco, nie wysuszał i nie podrażniał. Kosmyki po umyciu były miękkie i dobrze się układały. Nie liczyłam na wiele, ale okazał się być w porządku.

Eco Hysteria, Balsam do wszystkich rodzajów włosów, Ultra gładkość - moje włosy bardzo polubiły ten kosmetyk. Widocznie wygładzał i nieco ujarzmiał czuprynę bez obciążania. Nie powodował szybszego przetłuszczania. Poza tym bardzo ładnie pachniał, był bardzo wydajny i dosyć tani. Możliwe, że kiedyś kupię go ponownie, warto mieć taką butelkę na półce.

.....

Isana Professional, Effektiv-Kur Oil Care - przyjemny kosmetyk w niskiej cenie, całkiem nieźle działający. Włosy po jego użyciu były miękkie i błyszczące, wyglądały na zdrowsze. Kuracja miała kosmetyczno - olejkowy zapach, który utrzymywał się przez jakiś czas. Nie był to zbyt wydajny produkt, miał bardzo bogatą, gęstą konsystencję. Ogółem efekt podobał mi się, może jeszcze kiedyś kupię nowe opakowanie.

Nivea, Diamond gloss, Odżywka nadająca diamentowy blask - przyjemnie się jej używało, ale bez fajerwerków. Jak większość odżywek sprawiała, że włosy były miękkie i błyszczące, a do tego lekkie i łatwe w rozczesywaniu. Na plus bogata konsystencja, niska cena i spora wydajność.

Barwa Ziołowa, Szampon tatarako-chmielowy - bardzo dobry szampon do mocniejszego oczyszczania. Świetnie się pieni, usuwa wszelkie zanieczyszczenia i sprawia, że włosy aż skrzypią z czystości. Oczywiście konieczne jest użycie odżywki po użyciu tego szamponu, bo są trochę napuszone i potrzebują nawilżenia. Kończę już kolejne opakowanie, zresztą na pewno nie ostatnie. Szampony z Barwy są bardzo tanie i wydajne, poza tym mają prosty skład i warto mieć go którąś wersję u siebie.




Isana, Cremedusche Vitamin & Joghurt - miniaturka kupiona na wycieczkę. Nawiasem mówiąc, bardzo podoba mi się idea kosmetyków w takim formacie, są idealne na wyjazdy. Co do samego żelu - całkiem przyjemny, słodko - kwaskowaty zapach, odpowiednia konsystencja. Pienił się dość dobrze, nie podrażniał, ogółem produkt w porządku.

Vichy, Ideal Body, Lait - serum - kolejna miniaturka. Bardzo przyjemnie używało mi się tego kosmetyku i z miejsca kupiłabym pełnowymiarowe opakowanie, ale jest zdecydowanie zbyt drogi. Bardzo lekki produkt, świetnie się rozprowadzał i błyskawicznie wchłaniał. Nie pozostawiał żadnego filmu na skórze, ale lekko ją nawilżał i wygładzał. Jak dla mnie niemal idealny.

La Roche-Posay, Effaclar Duo [+] - lepszego kremu nie miałam nigdy wcześniej. Jego lekka formuła, szybkie wchłanianie i brak filmu na skórze bardzo przypadły mi do gustu. Bardzo dobrze działał na wypryski - zmniejszał je i zapobiegał powstawaniu nowych. Jedynym minusem była wysoka cena, jednak dla takich efektów byłam w stanie to przeboleć. Niestety od dłuższego czasu nigdzie nie mogę go dostać.

wtorek, 30 kwietnia 2013

Kwietniowe zużycia

Kwiecień jeszcze się nie skończył w przeciwieństwie do kilkunastu kosmetyków, których opakowania zagracały mi szufladę. Odkąd zaczęłam prowadzić Projekt Denko w blogowej zakładce mam jeszcze większą kontrolę nad tym, co mi zalega i wymaga szybkiego zużycia. Wytypowałam dziesięć produktów, a w koszu wylądowało aż trzynaście plus kilka próbek. Comiesięczne denkowanie pomaga mi pozbyć się zapasów, szkoda tylko, że z żelami pod prysznic idzie mi cienko :> Koniec narzekania, zapraszam na prezentację.




Enliven Natural Fruit Extracts Kiwi & Fig Conditioner
Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tą marką, więc ta odżywka była dla mnie całkowitą nowością. Nie spodziewałam się spektakularnych efektów i takich nie otrzymałam, więc obyło się bez rozczarowań. Nie liczyłam na mocne odżywienie czy nawilżenie, ale miałam nadzieję, że będzie lepiej. Tymczasem produkt lekko wygładzał i zmiękczał włosy, wydobywał ich blask. Nawilżenia nie odnotowałam, całkowitego zlikwidowania szorstkości też nie. Najgorsza  jednak była butelka - wysoka, twarda, odżywka nie chciała wypływać, do tego nie była zbyt wydajna. Na plus, że łatwo się spłukiwała i nie podrażniała skóry głowy.

BingoSpa Kolagenowe serum do mycia włosów
Nigdy nie przypuszczałam, że polubię szampon do włosów zawierający SLS, a jednak tak się stało. Serum świetnie oczyszczało, cudnie się pieniło, nawet mała ilość dawała naprawdę dużą pianę. Mimo niewielkiej pojemności (tylko 150ml) wystarczyło na około 12 użyć. Produkt nie wysuszał nawet wtedy, gdy używałam go przy każdym myciu. Nie przypuszczałam, że po umyciu włosy będą elastyczne, gładkie i miękkie, a jednak tak było. Bardzo dobrze zmywał oleje, zarówno kokosowy, jak i rycynowy. Moim zdaniem to naprawdę świetny produkt, warto wypróbować.


Fitomed Olej z avocado
Raczej bez większych zachwytów. Olejowałam nim włosy, trochę nawilżał i wygładzał. Oczywiście po zmyciu trzeba było nakładać odżywkę. Wchłaniał się w kosmyki, wprawdzie nie całkowicie, a tylko odrobinę, ale to i tak zawsze coś. O wiele lepiej sprawdził się do zmywania cieni z powiek. Nalewałam kroplę na wacik, przykładałam do skóry i po chwili przecierałam. Makijaż znikał w mgnieniu oka! Nie odnotowałam wysuszenia ani podrażnień, ale ogółem nie ma się nad czym rozwodzić.
///
      
BabyDream fur Mama Schwangerschafts-Pflegeöl   
Nie wyobrażam sobie pielęgnacji włosów bez olejowania, dlatego ten produkt wykorzystałam właśnie w tym celu. Moja czupryna polubiła mieszankę zawartą w składzie. Odnotowałam wzrost nawilżenia włosów, mocniejszy blask i znaczne wygładzenie. Przeznaczeniem olejku jest smarowanie ciała i wypróbowałam go też na tej płaszczyźnie. Niestety poniósł sromotną klęskę. Nie lubię tłustego filmu na skórze, ale może mogłabym to przeboleć, gdyby nie fakt, że produkt mnie podrażnił. Ciało swędziało, porobiły się suche, szorstkie placki. Podsumowując - zapewne się jeszcze spotkamy, ale na skórę - nigdy.

AA Ciało wrażliwe Nawilżający żel do mycia ciała Głębia oceanu
Zauważyłyście, że na blogu nie pojawiła się jego recenzja? Nie było jej i nie będzie, gdyż kosmetyk okazał się być zupełnie neutralny. Miał żelową konsystencję, jak na żel przystało, nie był za rzadki, ale też nie trzeba było go wytrząsać z opakowania. Dobrze oczyszczał skórę, nie miałam wrażenia niedomycia. Nie nawilżał, w końcu nie należy do zadań myjadła, ale też nie wysuszał. Zapach świeży, lekko męski, unisex, że tak powiem. Na plus wydajność i nakrętka z klapką.

     Himalaya Herbals Gentle Exfoliating Face Wash All Skin Types
Bardzo, bardzo go lubiłam, chociaż nie skłamię, jeśli powiem, że obecnie używam lepszego, ale o tym na razie ciii ^^ Tuba 150ml była wygodna i wydajna, wystarczyła na ponad miesiąc codziennego używania. Żel świetnie oczyszczał skórę, usuwał zanieczyszczenia, a jednocześnie nie wysuszał. Nie spowodował wysypu wyprysków ani ataku suchych skórek. Na plus bardzo dobry skład bez SLS (tu mamy łagodniejszy sulfat), gliceryna w drugiej połowie. Zmywał się nawet nieźle, chociaż odrobinę się ślizgał, ale ostatecznie nauczyłam się sobie z tym radzić. Ogółem bardzo polecam :)
 ............

   BingoSpa Peeling błotny do twarzy Kwasy owocowe
Moja cera uwielbia peelingowanie, dlatego używam ich często. Zależało mi na łagodnym zdzieraku, który można stosować codziennie bez obaw o podrażnienia. Ten od BingoSpa spodobał mi się, ale nie tyle, żebym zaopatrzyła się w niego po raz drugi. Drobinek jest sporo, nie są jednak zbyt ostre, nie radzą sobie z usuwaniem suchych skórek. Po użyciu skóra jest jasna, miękka, promienna i dobrze oczyszczona, wygładzona. Suche skóry najczęściej atakują mój nos, po zmyciu peelingu było ich odrobinę mniej, ale niewiele. Produkt nie spowodował zaczerwienień ani zapychania. Do codziennego stosowania jest w porządku, polecam.


La Roche - Posay Effaclar Duo
Początki były trudne, ale w końcu bardzo się polubiliśmy. Nakładałam na pojedyncze wypryski lub gdy czułam, że pod skórą czai się nowy nieprzyjaciel. Znikały bardzo szybko, na drugi dzień nie było po nich śladu lub mocno się zmniejszały. Nałożony w zbyt dużej ilości powodował pieczenie i zaczerwienienie, ale wybaczam mu to, bo działał znakomicie. Nie zapchał mojej cery. Zapewne spotkamy się ponownie :)  

Asa Acnefan Krem do pielęgnacji do cery trądzikowej
Absolutny weteran comiesięcznych zużyć! Jeśli ktoś kazał mi wybrać trzy kosmetyki do twarzy, to na pewno wzięłabym Acnefan, Tisane w słoiczku i Effaclar Duo. Wspominałam o nim na blogu już wiele razy i za każdym chwalę. Nie dość, że zapobiega powstawaniu wyprysków, to jeszcze nie wysusza, rozjaśnia i sprawia, że skóra jest miękka, gładka i ma równy koloryt. Uwielbiam! 


Apteczka Babuni Olej rycynowy 
Powszechnie znany i lubiany olejek sprawdził się także i u mnie. Stosowałam go głównie na rzęsy - stały się czarniejsze, bardziej elastyczne, gęstsze i dłuższe. Nakładałam też na paznokcie, wyglądały na zdrowsze, skórki były nawilżone i miękkie. Wypróbowałam również na włosy, olejek nadał im niesamowitego blasku i gładkości! Bardzo go polubiłam, niedługo zaopatrzę się w kolejne opakowanie.

Ziaja Naturalny oliwkowy krem do rąk i paznokci  
Nie wyobrażam sobie życia bez kremu do rąk.  Nie musi być cudem, ważne, żeby nie przesuszał, tylko nawilżał. Oliwkowy spełnił to wymaganie, chociaż faktycznie do najlepszych nie należy. Nie podrażnia, wygładza, zmiękcza. Najgorsza jest jednak tuba, którą trzeba rozciąć, podczas gdy pozostało w niej jeszcze pięćdziesiąt procent zawartości. Ogółem w  porządku, ale bez zachwytów.

Zmywacz do paznokci
Najtańszy, zwyczajny, przypadkowo. Zmywał w porządku, ale koszmarnie śmierdział - coś pomiędzy zwykłym zmywaczem a olejkiem arakowym, fuj. Już więcej się nie skuszę.


Tisane Balsam do ust
Kolejny blogowy weteran ^^ Co tu dużo gadać, po prostu go uwielbiam! Świetnie odżywia, nawilża usta, wygładza i regeneruje. Do tego ma przyjemną konsystencję i ładny, miodowy zapach. Kolejny słoiczek już w użyciu.
Vichy Liftactiv Serum 10
Znalazłam tę próbkę w Vichy-boxie do odbioru w aptekach. Na pewno już się skończyły, ale idea bardzo mi się spodobała. Liftactiv Serum 10 to naprawdę godny uwagi produkt! Konsystencja rzadka, cudnie się rozprowadza, szybko wchłania. Błyskawicznie pojawia się uczucie wygładzenia i napięcia skóry (w pozytywnym znaczeniu). Serum wystarczyło mi na kilka użyć, skóra cały czas była bardzo miękka, gładka, że tak brzydko powiem - niesflaczała. Nie ma mowy o wysuszeniu ani zapychaniu.

Vichy Neovadiol Gf
Kolejna próbka z boxa. Tutaj konsystencja śliska, ale kremowa, równie łatwe rozprowadzanie i szybkie wchłanianie. Naprawdę nieźle nawilżał, ilość suchych skórek trochę się zmniejszyła. Ogółem w porządku, jednak Liftactiv Serum 10 spodobało mi się bardziej.   


AA Eco Matujący krem do twarzy
Mała próbeczka, tak jak pozostałe wystarczyła mi na jedno użycie. Krem faktycznie matował, ale nie był to płaski mat, tylko taki naturalny. Utrzymywał się niecałą godzinę, a więc krótko. Nawet nałożony grubą warstwą szybko się wchłaniał. Nie nawilżył jakoś spektakularnie, ale nie wysuszył.

Nivea Odżywcze mleczko do ciała
Zawartość saszetki wystarczyła mi na nasmarowanie jednej nogi. Moim zdaniem próbki balsamów powinny mieć minimum pięć mililitrów. Nie zauważyłam odżywienia, nawilżenie średnie, noga na pewno była też gładsza niż inne części ciała. Może skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie, bo strasznie mnie kusi ta nowa butelka w kształcie tej na mleko.

Avon Solutions Ageless Results
Nie chciałam ładować tego na twarz, moja szyja jednak się nie zbuntowała. Krem miał średnio gęstą konsystencję, dobrze się rozsmarowywał, wchłonął szybko. Pozostawił jednak tępo-lepki film, fuj. Nie zwróciłam uwagi na nawilżanie, film strasznie mnie irytował. Ogółem nic ciekawego, nie spodobał mi się.

AA Prestige PRO-DNA Multiodbudowa DNA Krem na noc
Nie zrobił mi krzywdy, trochę nawilżył, szybko się wchłonął i to byłoby na tyle. 
 
Jadwiga Naturalny peeling z woskiem jojoba
Świetny, mam ochotę na pełnowymiarowe opakowanie. Cudnie rozjaśnia i wygładza, nawilża i odżywia skórę, a jednocześnie oczyszcza. Nie zapycha, nie podrażnia. 


Jestem zadowolona z ilości kwietniowych zużyć. Zdenkowałam zalegające na półkach iw  szafkach produkty, w maju będę to kontynuować. 

niedziela, 7 kwietnia 2013

Marcowe zakupy

W marcu nie dałam się ponieść zakupowemu szałowi i nie przygarnęłam pod swoje skrzydła wiele. Faktycznie jest tego więcej niż zużyć, ale większość pochodzi z wymian, także nie będę panikować. Szczerze mówiąc, taka ilość to u mnie norma i nie widzę w tym nic złego. Z prawie wszystkich jestem bardzo zadowolona, więc chętnie przybliżę Wam każdy z nich :)

  
Jak widać, nie ma tego tak dużo. Powstrzymałam się od kupowania nowości Essence, wzięłam tylko matowy błyszczyk. Także moja włosomania i żelomania nie uzyskała wielu nowych przyjaciół.


Prawdziwą kąpiel z mnóstwem piany i innych dodatków biorę bardzo rzadko, więc płyny pojawiają się w moim domu niezbyt często. Zaskoczeniem jest dla mnie fakt, iż w marcu przygarnęłam aż dwa - Luksja Caramel Waffle (7,99zł) oraz Avon - Choinka, który dostałam w ramach wymiany. Oba pięknie pachną, póki co użyłam karmelowego razy dwa :] Dalej mamy Kamill Wellness Shower Rhabarber-Limette (2,99zł), który powiększył moje żelowe zasoby. Następnie Olej z avocado Fitomed, również z wymiany. Nakładam na włosy, ale świetnie zmywa makijaż. Ostatnim produktem w tej grupie jest Ziaja Naturalny oliwkowy krem do rąk i paznokci (5,99zł), do którego nie pałam szczególną miłością.

 
Tutaj mamy grupkę całkowicie bezpłatną :D W ramach wymiany dostałam dwa mydła Tso Moriri - Kibica i Glicerynowe Liść Grapefruita. Póki co mam do zużycia żel, ale tym drugim już raz się umyłam. Dalej znajduje się próbka mydełka firmy nieznanej. Antyperspirant Nivea Stress Protect dostałam od firmy, gdyż można było się zgłosić i jak wiele zostałam wybrana. Sprawdza się świetnie, recenzja za dwa tygodnie. O kremie na noc Niszcz Pryszcz DLA marzyłam od dawna i wreszcie mam! Będę nakładać punktowo, bo boję się wysypu.


Wreszcie mam kosmetyk wysokopółkowy :D A właściwie jego miniaturkę, mianowicie Clinique Up-Lighting Liquid Illuminator, czyli po prostu płynny roświetlacz. Skusiłam się na Essence Stay Matt Lip Cream 01 Velvet Rose (8,99), który niestety trochę mnie rozczarował. Udało mi się zdobyć upragniony Essence Marble Mania Blush Swirlpool (7zł). Już kiedyś go miałam, ale potłukł się i oddałam innej blogerce. Kupiłam też balsam do ust Tisane (9,2zł) oraz dostałam Oriflame Pure Nature Organic Red Apple & Oat Nourishing Lip Balm. Oba sprawdzają się bardzo dobrze.


Oszalałam na punkcie My Secret Hot Colors Nail Polish 164 Pearl Glow (4,99zł), więc musiałam go przygarnąć. Avon Color Trend Ice Sheers Refreshing Pear jest dla mnie jednocześnie i ładny, i brzydki :P Editt Lakier do paznokci szybkoschnący Bezbarwny służy mi jako baza pod kolorowe emalie.
  


Dostałam też kilka różnych próbek, w tym box od Vichy :) Z wymiany mam kolejną próbkę delikatnego peelingu Jadwiga, który uwielbiam!

A jak tam Wasze łupy? Upolowałyście coś ciekawego?

sobota, 7 lipca 2012

Czerwcowe zakupy + podsumowanie akcji "Przeżyć za 50zł"

Przybywam z comiesięcznymi zakupami i aż sama się sobie dziwię, że jest ich tak mało! Wprawdzie akcja "Przeżyć za 50zł" w moim przypadku nie powiodła się, ale produktów wcale dużo nie ma, a już szczególnie kupionych moimi rękoma. Tak więc bez niepotrzebnego gadanie przejdźmy do czerwcowego haulu :)


Kupiłam również lakier Essence Fruity Nail Polish One Kiwi a Day, jednak zapomniałam umieścić go na zdjęciu - więcej informacji tutaj - klik!

Essence, A New League, Nail Polish, Tommy's Favorite Green
Lovely, Odżywka silnie regenerująca
Avon, Nailwear Pro, Pink Radiance

Oba lakiery udało mi się przedstawić na blogu z mniejszym lub większym zachwytem.
Odżywkę stosuję jako bazę pod lakier i nie zauważyłam super efektów, jednak pomaga zapobiegać odbarwieniom.




Soraya, Mleczko do ciała, Sceniczne, Silnie ujędrniające, Anti-Ageing, 25+

Mleczko dostałam w BlogBoxie i bardzo się z niego ucieszyłam, jednak nie trwało to długo.
Mimo że naprawdę nieźle wygładza, nie jestem w stanie go używać, gdyż porobiły mi się tak wielkie wypryski na udach, że do dziś ich nie zaleczyłam.






Alterra, Szampon nawilżający 'Granat i aloes'
Joanna, Odżywka bez spłukiwania do włosów zniszczonych 

Zarówno szampon, jak i odżywkę w ramach zerwania ze sles/sls, silikonami, parabenami w pielęgnacji włosów.
Odżywka jest bardzo lekka i takie efekty daje, szampon z kolei nie wysusza włosów, choć jestem na razie w fazie testów :)




Oriflame, HairX, Volume Boost, Leave-in Conditioner

Odżywkę w sprayu dostałam w ramach wymiany i początkowo bardzo mi się spodobała, jednak przeszłam na bez silikonową i nie zawierającą PEG pielęgnację :)







Avon, Care, Shimmering Body Lotion

Uwielbiam rozświetlające balsamy do ciała, szczególnie latem. Nadają skórze wakacyjnego blasku i sprawiają, że mieni się na wszystkie kolory tęczy :)
Ten dodatkowo pachnie arbuzem, mniam! Będzie idealny, gdy wykończę podobny z Dove!






Rival de Loop, Pure Skin, Waschgel mit Peeling-Effekt
Rival de Loop, Matujący krem do twarzy 

Mój ulubiony duet do pielęgnacji trądzikowej cery! Świetnie oczyszcza, matuje, wysusza wypryski i pomaga im się goić, chociaż nie zapobiega powstawaniu.






Max Factor, Max Effect Gloss Cube, 01 Soft Rose
Lovely, Liquid Lip Balm, With Aloe Vera and Mentol 

Błyszczyk w kolorze bladego różu dostałam w BlogBoxie i od razu się w nim zakochałam. Używam niemal codziennie!
Balsam Lovely to mój ulubieniec! Świetnie nawilża i dość dobrze regeneruje usta, jednak teraz testuje Carmex'a. 



Marba, Dairy Fun, Milky Powder, Pineapple 

Zrobiłam na nim interes życia, bo zapłaciłam niecałe trzy złote :D Ma urocze opakowanie, ale korek tak się zassał, ze nie mogę wyjąć!
Całkiem nieźle się pieni, jednak trzeba go dużo wsypać do wanny. Pachnie dość chemicznie, dusząco, ale polubiłam.






Cała kupa próbek!
Eveline, Garnier, Yves Rocher, Vichy, Avon

Bardzo lubię próbki, dzięki nim stwierdzam, czy powinnam kupić pełnowymiarowe opakowanie. Póki co używam kremu Avon Solutions, a resztę wypróbuję na dniach.







Zdjęć mydła, kremów do rąk, Sudomax'u i krmeu pod oczy niestety nie posiadam, ale i tak nie mogę nic o nich powiedzieć - są dopiero w fazie testów!

wtorek, 12 czerwca 2012

Hikki dostała BlogBoxa!

Z przyjemnością oznajmiam, że dzisiaj w godzinach przedpołudniowych otrzymałam paczkę zwaną BlogBox! Jestem zdziwiona, że tak szybko dotarła, ale też niezmiernie szczęśliwa, bo produkty, które wiwi89 z bloga To, co kobiety lubią najbardziej umieściła w pudełku są w pełni dostosowane do moich potrzeb! Tak więc dziękuję Ci bardzo i zapraszam Was do oglądania.


Jak widać na powyższym zdjęciu dziewczyna spisała się na medal! Balsam do ciała akurat wczoraj mi się skończył, krem do rąk jest dogorywający, a tak pięknego koloru błyszczyka jeszcze nigdy nie miałam! Naprawdę wszystko idealnie trafia w mój gust!


Soraya, Mleczko do ciała, Sceniczne, Silnie ujędrniające, Anti-Ageing, 25+ - do osiągnięcia wieku lat dwudziestu pięciu sporo mi brakuje, jednak cellulit i niezbyt jędrna skóra dają o sobie znać. Sama prawdopodobnie nigdy bym go nie kupiła, ale wygląda bardzo obiecująco i ma dobre oceny na KWC! Ponadto opakowanie jest naprawdę duże, bo aż 400ml i mam nadzieję, że wystarczy na długo.


Lirene, Dermoprogram, Skóra sucha, Krem ochronny - daktylowy - o tych kremach słyszałam wiele dobrego i prawdopodobnie w dalekiej przyszłości kupiłabym go, lecz wiwi89 wyręczyła mnie w tym. Produkt ma ładną szatę graficzną, poręczną tubkę oraz bardzo przyjemny zapach.


Max Factor, Max Effect Gloss Cube, 01 Soft Rose - jestem bardzo zadowolona z faktu, że w moim boxie znalazł się błyszczyk w tym kolorze i tej marki. Sama zapewne nigdy nie zwróciłabym uwagi, ale i tak już go polubiłam. Ma bardzo delikatny kolor, właściwie tylko nadaje ustom lekko mleczny wygląd. Ponadto nie klei się i nie wysusza po pierwszym użyciu. Opakowanie wygląda bardzo profesjonalnie!


Eveline, Hand&Nail Therapy Professional, Profesjonalny peeling do rąk oraz profesjonalna maska-serum do rąk - kolejny produkt do rąk i do tego niezwykle interesujący głównie przez swoją formę. Ma za zadanie zapewniać dłoniom natychmiastowy ratunek i efekt niewidzialnych rękawiczek. Mam nadzieję, że dobrze się spisze.


Jak widać na powyższym zdjęciu dostałam aż sześć próbek! Znalazły się tam kremy do twarzy - Vichy Normaderm i Idealia, Garnier Vital Restore, Yves Rocher Sebo Specific Ultra Mat oraz żel pod prysznic Adidas for Woman Hydrating Shower Gel Micro Pearls Exfoliating - Smooth.

Jestem bardzo zadowolona z zawartości mojego pudełka i wszystko chętnie przetestuję!

czwartek, 31 maja 2012

Majowe zużycia

Uwielbiam doprowadzać kosmetyki do denka! Sprawia mi to niebywałą przyjemność, jednak nie zużywam ich na siłę. W związku z powyższym dno zobaczyły tylko te produkty, które ciągle były w użyciu. Wynik otrzymałam dość zadowalający - w końcu kilkanaście pustych opakowań to jest coś!


Zaczniemy od produktów o dość dużej pojemności, po czym przejdziemy do mniejszych!

  • Isana, Dusch Peeling, White Chocolate&Vanilla - najlepszy peeling do ciała jaki kiedykolwiek miałam! Ścierał bardzo dobrze, lecz delikatnie - dla mnie w sam raz. Ponadto niebywale pięknie pachniał - słodki aromat białej czekolady i wanilii to jest to! Żałuję, że nie kupiłam kilku opakowań na zapas.
  •  Garnier, Fructis, Nutri-Odbudowa, Odżywka wzmacniająca - całkiem niezła. Przyjemnie pachniała, lekko cytrusowo z kosmetyczną nutą. Włosy łatwiej się rozczesywały, były minimalnie mniej szorstkie przy końcówkach. Dodatkowo lekko lśniły i były lekkie, jednak ostatecznie zachwytów brak.
  • Garnier, Ultra Doux, Szampon odbudowujący - bardzo przyjemny w użytkowaniu. Delikatnie odżywiał kosmyki, ułatwiał układanie i rozczesywanie nie plącząc ich. Nadawał lekkiego blasku, jednak trochę napuszał, co w moim przypadku daje okropny efekt. Może jeszcze do niego wrócę.
  • Hegron, Creme Spoeling, Odżywka do włosów do spłukiwania - coś wspaniałego! Cudownie zmiękczała włosy, nadając im blask i nie pozbawiając kształtu. Widocznie wygładzała i nieco zmniejszyła szorstkość.Jestem pewna, że kupię następne opakowanie.
  • Isana, Nagellack Entferner, Madelduft - w maju zużyłam aż dwie butelki, co mówi samo za siebie. Jest niezawodny! Zmywacz usuwa lakier szybko i bezproblemowo, włącznie z brokatami i dość opornymi drobinkowcami.  Jest średnio wydajny i pachnie niezbyt przyjemnie, lecz ciągle go kupuję.
  •  Wellness&Beauty, Duschgel, Magie des Orient - porządny żel pod prysznic w niskiej cenie. Dobrze oczyszczał skórę i nie wysuszał jej. Pienił się całkiem dobrze, lecz dla mnie jest to niekonieczne. Ponadto pachniał dość orientalnie, słodkawo z wyczuwalną nutą pieprzu.
  • Fa, Nutri Skin, Deo Protection, Natural Fresh - bardzo wydajny antyperspirant, kupiony w sierpniu poprzedniego roku i używany codziennie. Chronił średnio, bo już po godzinie-dwóch czułam dyskomfort spowodowany mokrymi pachami i ubraniami. Pachniał całkiem przyjemnie.
  • Rival de Loop, Pure Skin, Mattierende Feuchtigkeitspflege - mój faworyt! Cudowny krem do twarzy o świetnym działaniu. Wspaniale matuje, nie zapycha porów, nie roznosi pryszczy. Nie wysusza ani nie przetłuszcza cery. Zużyłam już kilka opakowań i ciągle wracam. 

  • Eucalyptus, (Empire Nature), Bath Salts - bardzo średnia sól. Długo rozpuszczała się w wodzie, nadając jej brudny, szaro-zielony odcień, nie dając żadnej przyjemności. Używałam jej też do peelingowania się i efekt niezbyt ciekawy. Ponadto była mocno barwiona na zielono.
  • Marion, Hair Therapy, Gorąca kuracja do włosów z olejkami - pełnowymiarowy produkt w saszetce. Rozgrzania nie zauważyłam, a włosy były takie jak przed użyciem, może bardziej lśniące. Śmierdziała mocno alkoholem i lekko podsuszyła moje i tak zniszczone włosy.
  • Emolium, Szampon nawilżający - próbka - dobrze umył włosy i nie splątał ich. Delikatnie nawilżył skórę głosy. Nie zawierał sls, sles oraz soli. Zachwytów brak.
  •  Vichy, Lipo-Metric, Wyszczuplający żel rzeźbiący sylwetkę - próbka - bardzo przyjemnie wygładził skórę i delikatnie, prawie niewyczuwalnie schłodził. Ponadto miał holograficzny (duochromowy?) odcień.
  • Flos-lek, Żel arnikowy pod oczy - absolutny faworyt! Rozjaśniał cienie pod oczami, lekko nawilżał skórę. Sprawdzał się też na opuchnięcia z powodu niewyspania i łez. Ponadto był bardzo wydajny, opakowanie 50ml wystarczyło siedem miesięcy. 
  • Farmona, Sweet Secret, Migdałowy krem do rak i paznokci - wspaniały, marcepanowy zapach to jest to! Utrzymywał się na dłoniach dość długo i nie podrażniał nosa. Nie spowodował też bólu głowy. Nawilżał średnio, regenerował minimalnie - dla mnie to za mało.
  • Bi-es, Uroda, Melisa, Ochronna pomadka do ust - jedna z mniej ciekawych pomadek. Nawilżała średnio, nie regenerowała prawie wcale. Opakowanie było niespecjalne i szybko popękało, a nasadka spadała samoistnie, co owocowało tym, że na sztyfcie znajdowałam paprochy.
  • Lovely, Liguid Lip Balm, With aloe vera and mentol - ukochany, uwielbiony, niezastąpiony! Wspaniale odżywia, regeneruje i wygładza usta, pomaga wyleczyć zajady i popękania. Niweluje suche skórki oraz pieczenie. Zużyłam dwa opakowania.
  • The House of Pets, Jack, Blueberry, Shower Gel - jeden z ładniejszych zapachów całej serii. Całkiem porządnie umył skórę bez wysuszania. Pienił się minimalnie, zmywał bezproblemowo. Opakowanie w kształcie pieska zachęcało do używania, a i sam żel wychodził z niego mniej opornie niż pozostałe.
  •  Bandi, Body Care, Ryżowy peeling do ciała - próbka - kolejny nieciekawy próbas. Produkt był rzadki, spływał z rąk, ścierał delikatnie i niewystarczająco. Pachniał przyjemnie, lecz nie powalająco.
  • Johnson's, Baby, Ochronny krem przeciw odparzeniom - próbka - nakładałam go na noc na nogi po depilacji i tam sprawdził się znakomicie. Niwelował uczucie pieczenia oraz widoczne zaczerwienienia. Był bardzo wydajny, próbka 15ml starczyła mi na około sześć użyć.
  • Softella, Płatki kosmetyczne - używałam ich do zmywania lakieru z paznokci i sprawdzały się całkiem nieźle. Czasem dochodziło do rozwarstwień, jednak były one rzadkością. Nie rwały się, nie wychodziła z nich wata. 
  • Eveline, Scarlett, 550 - biały lakier do paznokci. Nie zużyłam go wprawdzie całego, ale muszę wyrzucić. Ze względu na nieczęste używanie zrobiłam z niego frankena, po czym rozwarstwił się i długo sechł. Tworzył plastelinową warstwę na paznokciach, czego nie jestem w stanie znieść.
  •  Ziaja, Herbika Plant, Bioaktywny krem wygładzający - zużyłam go na spółkę z Mamą. Zarówno mnie, jak i Jej przypadł do gustu. Jest lekki, szybko się wchłania, lekko nawilża i co najważniejsze - wygładza. Moja twarz w miejscach po zagojonych pryszczach jest bardzo szorstka - ten krem niweluje to szpetne i nieprzyjemne uczucie!
  • Eucerin, Regenerujące mleczko do ciała 10% UREA - próbka - przypadł mi do gustu. Dobrze nawilżał skórki wokół paznokci oraz dłonie. Nie wywołał uczulenia. Wchłaniał się dość szybko, pozostawiając chwilowy film. Miał apteczny zapach, lecz do zniesienia.