Pokazywanie postów oznaczonych etykietą yves rocher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą yves rocher. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Lipcowe zużycia

Jak to ostatnio z moimi zużyciami się dzieje, że jest ich coraz mniej, to szczerze mówiąc i pisząc pojęcia zielonego nie mam. Lipiec spędziłam poza domem wraz z niebotycznych rozmiarów torbą na kosmetyki, więc miałam się czym smarować i miziać i jakoś tego nie widać po zużyciach. Nie będę jednak narzekać, bo zdarzały się też miesiące, gdzie denkowanie szło jeszcze bardziej opornie. Wydaje mi się, że wystarczy już tej zbędnej gadaniny, zapraszam na małą prezentację.


 

BeBeauty Płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu
Płyn, który podbił serca blogerek spodobał się także i mi. Pomijając jednak te wszystkie ochy i achy - kosmetyk naprawdę dobrej jakości za grosze. Oczyszcza tak jak lubię, czyli zmywa kurz, sebum, pot, kolorówkę i wszelkie inne zanieczyszczenia. Nie klei się ani nie powoduje błyszczenia w stylu psiego nosa w słońcu czy też smalcu. Faktycznie jest bardzo łagodny i nie podrażnia, a do tego lekko nawilża. Butelka także wygodna, nakrętka z przyciskiem jak najbardziej na plus. To moja druga zużyta butelka i zapewne nie ostatnia, chociaż ostatnio kupiłam inny micel i też się sprawdza, także zobaczymy, co dalej.

AA Ciało Wrażliwe Odżywczo - wygładzający balsam do ciała
Całkiem przyzwoite mazidło kupione na promocji w Biedrze za piątaka. Muszę przyznać, że obawiałam się klejenia i tym podobnych, ale obyło się tez takich ekscesów. Balsam nie był zbyt gęsty ani zbyt rzadki, łatwo się rozprowadzał i szybko wchłaniał. Zapach do przeżycia, jakby to powiedzieć, lekko zwiędłe róże, szczerze mówiąc to nawet mi się podobał. Co do działania - odżywienie minimalne, wygładzenie jak po pierwszym lepszym balsamie. Moja skóra lubi się przesuszać i ten specyfik na lato jej wystarczył. Plus za sprawną pompkę, minus za bardzo małą wydajność.

    Nivea Deodorant Pure & Natural Action Jasmine Deo Spray
Nie używam dezodorantów, wolę hamujące wydzielanie potu antyperspiranty. Pech chciał, że kupując ten specyfik nie popatrzyłam i wzięłam deo. Myślałam, że będzie lepiej. Niestety, w ciągu całego życia nie miałam gorszego sprayu. Po pierwsze, nie daje żadnej, nawet minimalnej ochrony przed brzydkim zapachem. Sam ładnie nie pachnie, właściwie dusi i wywołuje kichanie. W połączeniu z potem daje odpychającą mieszankę. Nie zmniejsza wydzielania potu nawet o jeden procent. Stał u mnie na półce przez prawie rok, ostatecznie zostało jeszcze trochę, ale wyrzucam, bo nie nadaje się nawet na odświeżacz powietrza.

 
Ados Poziomkowy zmywacz do paznokci
Nie przywiązuje się do zmywaczy, zazwyczaj kupuje najtańszy, jaki znajdę w sklepie. Poziomkowy Ados to jeden z tych przypadkowych, które nie powaliły mnie na kolana. Owszem, zmywa każdy lakier, z większymi lub mniejszymi trudnościami. Brokaty i piaski oczywiście wymagają użycia folii aluminiowej. Wydziela tradycyjny smrodek zmywacza, poziomkowa, sztuczno - kibelkowy zapach pojawia się po wyschnięciu płynu na paznokciach. W mojej opinii jest neutralny.

Fuss Wohl Hirschtalg Creme
Wiecie, co zachęciło mnie do zakupy tego kremu? Jelonek, a dokładnie wytwarzany przez niego łój. Byłam bardzo ciekawa jego działania, wiec kupiłam i jak widać, zużyłam. Krem sprawdził sie bardzo dobrze. Lekko nawilżył i wygładził skórę stóp. Nie mam problemów na tym znajdującym się przy ziemi obszarem i nie oczekuje od mazidła cudów na kiju. Jak dla mnie to wynalazek pozytywnie działający i mozliwe, ze jeszcze kiedy się w niego zaopatrzę.         
 Yves Rocher Plaisirs Nature Mure Sauvage Blackberry Eau De Toilette
Odkąd ją kupiłam była moja ulubioną woda toaletową. Jak dla mnie - cud w buteleczce! Zachwycał mnie zapach, bardzo naturalny, jeżynowy, ale nie landrynkowy, raczej leśny. Produkt nie kleił się i nie podrażniał. Trwałość raczej przeciętna, ale wybaczałam mu to. Jestem pewna, że jeszcze kiedyś kupię, tyle, że większą butelkę :>

           

Essence Vampire's Love Lipstain 02 True Love
Jak dla mnie wielki, wielki hit, z którym niestety muszę się już pożegnać. Używałam go bardzo często, więc na w opakowaniu pozostało niewiele, poza tym dość dawno minął okres przydatności do zużycia. A szkoda, bo uważam, że to naprawdę świetny produkt. Po pierwsze - kolor! Intensywny róż, mocny i rzucający się w oczy, dający się stopniować. Po drugie trwałość. Wytrzymywał kilka - kilkanaście godzin w zależności od przeróżnych czynników. Nałożony na nawilżone usta wyglądał obłędnie! Chętnie poszukam  zamiennika.
........
Tisane Balsam do ust w słoiczku
Ukochany, uwielbiony ideał. Dobrze nawilża, wygładza i odżywia usta. Chroni je przed słońcem, leczy drobne ranki, krostki i tym podobne. Wydajność całkiem w porządku, biorąc pod uwagę fakt, iż smaruję się nim bardzo często. Nie mam pojęcia, ile opakowań już zużyłam i ile jeszcze kupię, bo to ogromny ratunek :)


Nivea Balsam do ciała pod prysznic - próbka
Po zużyciu tak małej próbki niewiele mogę powiedzieć. Owszem, produkt ciekawy, ale nie wiem, czy kupię pełnowymiarowe opakowanie. Wielki plus za brak efektu klejenia, lepienia i śliskości po zmyciu.
Dax Perfecta Oczyszczanie Peeling drobnoziarnisty
Mimo, iż jest to mój ulubiony peeling to nie kupuję wersji w tubce, chociaż byłoby to pewnie bardziej higieniczne i ekonomiczne. Przyzwyczaiłam się do saszetkowej formy, ot co. Pomijając formę, peeling u mnie sprawdza się znakomicie. Naprawdę dobrze wygładza, ale z bardzo dużą ilością suchych skórek sobie nie poradzi. Niemniej jednak cera wygląda na świeżą i zdrową, a to cieszy mnie najbardziej.

Balea Wohlfuhl Maske  
Nawet nie będę pisać, jakim odpornym na maseczkowanie osobnikiem byłam przed użyciem tej. I nie, Balea nie stworzyła cudu na kiju, ale ten produkt spodobał mi się. Po prostu nie miałam ochoty na nakładanie tego typu kosmetyków. Kiedy jednak się przemogłam, przepadłam! Maseczka jest bardzo kremowa, lekko różowa i delikatnie pachnie. Nie wywołuje pieczenia ani podrażnień. Po zmyciu skóra jest miękka i nawilżona, zdrowo wygląda. Szczerze mówiąc, mam ochotę na więcej masek Balea!

Dax Perfecta Maseczka bankietowa na twarz i pod oczy
Nie do końca rozumiem działanie tego kosmetyku. Ma to - to nawilżać, wygładzać, ułatwić rozprowadzanie makijażu, czyli coś jak baza. Nie podobał mi się efekt wyczuwalnej pod palcami warstwy, której nie umiem wytłumaczyć. Tam, gdzie występują wypryski pojawiło się pieczenie. Użyłam raz lub dwa, resztę wsmarowałam w nogi.


Balea 3-Klingen Einweg Rasierer
W największym skrócie mówiąc, maszynki jak maszynki. Przy tym dużo lepsze niż Lady z Biedronki, z dłuższą rączką i trzema ostrzami. Jedna wytrzymywała całkiem długo, nie tępiły się po jednym użyciu. Ponadto miały ładny, pozytywny design, a foliowe opakowanie jeszcze lepszy. Nie urzekły mnie jakoś specjalnie, zupełnie normalne akcesoria.

 Tso Moriri Mydło kibica
Mydła Tso Moriri całkowicie zdobyły moje serce. Piszę mydła, bo w niedawno zużyłam inną wersję. Produkt ten zupełnie różnił się od tradycyjnych mydeł np. Palmolive. Po pierwsze, miał świetny design. Co jak co, ale półprzezroczyste mydło z serduszkami wyglądało cudownie. Do tego dużo miększe, lepiej się pieniące i delikatnie, naturalnie pachnące. Szkoda tylko, że było bardzo niewydajne.
Dax Perfecta Oczyszczanie Peeling enzymatyczny
Ciekawy kosmetyk kupiony przypadkiem. Jak przystało na peeling enzymatyczny, nie miał drobinek. Ponadto nakładało się go na całą noc. Byłam nieco sceptycznie nastawiona do tego pomysłu, ale rano zmieniłam zdanie. Peeling w kremie wygładził i nawilżył skórę bez tarcia i podrażnień. Jak dla mnie bomba :)
A Wam jak poszło zużywanie?

niedziela, 30 czerwca 2013

Czerwcowe zużycia

Od kilku miesięcy moje zużycia nie są już tak imponujące jak kiedyś, ale i tak cieszę się z faktu, iż cokolwiek udaje mi się zdenkować. W czerwcu do kosza poszły głównie opakowania powyżej stu mililitrów, czyli niezbyt małe, ale też nie ogromne. Może i nie mam się z czego cieszyć, ale pokażę te śmieci :D


Joanna Naturia Maseczka regenerująca
Miałam napisać o niej dłuższą recenzję, ale uznałam, że krótszy opis wystarczy. Lubię kosmetyki Joanny z serii Naturia, miałam kiedyś odżywki bez spłukiwania i sprawdzały się bardzo dobrze. Ta niebieska maseczka też była niczego sobie. Nieźle wygładzała i nawilżała włosy, zmiękczała je. Łatwiej się rozczesywały, nie były obciążone, mimo że zazwyczaj nakładałam dość dużą porcję. Miała ładny, kwiatowy zapach, niedrażniący, przyjemny. Ogólnie jej działanie mi się podobało, ale nie na tyle, żeby kupić ponownie. Znam dużo lepsze produkty.

L'Biotica Biovax Intensywnie regenerująca maseczka Naturalne oleje - argan, makadamia, kokos 
Dostałam ją jako nagrodę w konkursie "Czapki z głów" Biovax. Dłuższa recenzja pojawi się za kilka dni. Póki co napiszę tylko tyle, że maseczka przypadła mi do gustu. Włosy bardzo ją polubiły, z każdym użyciem były w lepszej kondycji. Produkt świetnie zmiękcza i nabłyszcza włosy i widocznie regeneruje. Moja czupryna uwielbia olejki bez względu na to, czy nakładane na kilka godzin, czy to maskach i odżywkach. Tutaj ponadto ładny zapach i bogata, bardzo gęsta konsystencja.
.........
t
BeBeauty Płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu
Wielbiony przez rzesze blogerek płyn zdobył także moje serce. Jest genialny do przemywania twarzy rano, tuż po przebudzeniu. Znakomicie odświeża i oczyszcza. Makijaż robię bardzo rzadko, ale skoro już robię, to zmywam tym płynem. Nie używam ciężkich kosmetyków ani wodoodpornych także nie muszę trzeć skóry. W użyciu mam już drugą butelkę, jeśli uda mi się upolować kolejne to oczywiście będę używać dalej. Jeśli nie - trudno, poszukam zastępcy.

BeBeauty Normalizujący żel-peeling oczyszczający
Zanim skusiłam się na niego, używałam żelu Himalaya Herbals i uważałam, że był świetny i naprawdę taki jest. Ostatnio jednak męczyłam się ze suchymi skórkami i potrzebny mi był delikatny zdzierak do codziennego używania. Żel BeBeauty sprawdził się znakomicie. Drobinki były malutkie, jednak dość ostre i świetnie ścierały martwy naskórek. Nie wywołał żadnych podrażnień, zaczerwienienia ani innych nieprzyjemnych efektów. Cera była oczyszczona, wygładzona i promienna, niewysuszona, a i nie produkowała więcej sebum niż zazwyczaj, może nawet mniej.

   
 Nivea Anti-perspirant Stress Protect Stick
Nie używam antyperspirant w sprayach i kulkach. Wolę sztyfty, bo się nie kleją i jak dla mnie są przyjemniejsze w użyciu. Bardzo lubię sztyfty od Nivea, mimo że zawierają aluminium. Wcześniej miałam wersję Dry Comfort i też dobrze się spisywała. Stress Protect najlepiej sprawdza się w dni, kiedy na termometrze jest mniej niż trzydzieści stopni. Przy wyższych temperaturach lub dużym wysiłku nadal dobrze chroni, chociaż pachy są wilgotne, ale bardzo lekko. Ogółem sprawdza się bardzo dobrze, nie pocimy się w ogóle, a jeśli już, to prawie niezauważalnie. Nie ma mokrych plam na ubraniach ani niczego w tym stylu. Nie wiem, czy kupiłabym ponownie.

 Acnefan Krem do pielęgnacji cery trądzikowej
Ile razy ja już o nim pisałam! To mój ulubiony krem do twarzy ever. I do stosowania punktowego, i na całą twarz wieczorem oraz w dni bez słońca, kiedy nie nakładam filtra. Skóra staje się wygładzona, miękka, jasna i co najważniejsze - matowa przez cały dzień. Ponadto nie podrażnia i nie zapycha, łatwo się rozprowadza i nie wysusza.

Tisane Balsam do ust
Pokazywałam go już tyle razy, że trudno zliczyć. Moje usta uwielbiają Tisane! Staja się miękkie, gładkie, nawilżone, zero suchych skórek, podrażnień. Nałożony cieniutką warstwą pod błyszczyk czy szminkę sprawia, że produkt kolorowy łatwiej się rozprowadza, nie wysusza i lepiej wygląda. Ponadto zapach balsamu jest bardzo ładny, miodowy i sprawia, że używanie Tisane jest jeszcze przyjemniejsze!


Yves Rocher Hydra Vegetal Żel-krem intensywnie nawilżający 24h
Miałam już kiedyś próbkę tego kremu i spodobał mi się. Po zużyciu kolejnej mam takie same odczucia. Krem ma świetną konsystencję, nie jest ciężki i szybko się wchłania. Skóra jest odczuwalnie odświeżona i w szybkim tempie nawilżona. Ogólnie kusi mnie zakup pełnowymiarowego opakowania oraz cała seria, kiedyś na pewno ulegnę.

Farmona Dermacos Anti Redness Krem ochronno - łagodzący SPF15  
Jestem wręcz przeczulona na punkcie swojej cery. Nie podobam się sobie, kiedy moja twarz jest opalona. Lubię jej odcień i chcę go zachować, a poza tym ważna jest dla mnie ochrona przed promieniowaniem. Używam więc kremów z filtrem. Obecnie jest to BabyDream SPF50+ i chociaż sprawdza się świetnie, to na mniej słoneczne dni wolałabym coś lżejszego. I na pewno wybrałabym ten od Farmony! Dobrze się rozprowadza, lekko nawilża, nie bieli i szybko się wchłania. Nie daje stuprocentowego matu, ale nie jest źle. Przynajmniej nie świeci się jak smalec :> Jeśli go gdzieś spotkam to kupię na zimę.

Eveline Scarlett 569
Mój ukochany, bardzo jasny, mleczny róż niestety idzie do kosza. Miałam go ponad półtora roku i używałam bardzo często. W opakowaniu zostało jakieś 3mm od dna, także niewiele. Po pierwsze, nie dało się tego w żaden sposób wyjąć i pomalować paznokci. Po drugie, emalia bardzo zgęstniała, co w połączeniu z punktem pierwszym dało werdykt - do kosza! Lakier sechł długo, ale na paznokciach wyglądał niesamowicie naturalnie i elegancko, będę musiała poszukać zastępstwa.

   
Yves Rocher Riche Creme Intense Regenerating Care 
Zbyt mała próbka, by cokolwiek o nim napisać, oprócz tego, że konsystencja przyjemna, dobrze się rozprowadza i szybko wchłania. Zapach przyjemny, niedrażniący.


A jak Wam idzie denkowanie? :))   

niedziela, 10 marca 2013

Inne oblicze krzaku jeżyny. Yves Rocher Plaisirs Nature Mure Sauvage Blackberry

Uwielbiam perfumy, wody toaletowe, perfumowane, mgiełki i inne tego typu wyroby. Nie oznacz to jednak kolekcji drogich zapachów od Chloe, Guerlain, DKNY, chociaż przyznaję, ze chciałabym takowe posiadać. Mam jedne z Avonu, drugie z Bi-es, mgiełkę Playboya i dzisiejszy temat numer jeden, czyli Yves Rocher Plaisirs Nature Mure Sauvage Blackberry Eau De Toilette, którą polubiłam od pierwszego użycia. Wszystkie osoby zaciekawione tym produktem zapraszam do przeczytania dalszej części postu :)

  
Opakowanie to urocza, mała buteleczka o pojemności 20ml. Wprawdzie wolę większe, ale akurat to jest idealne do torebki czy niewielkiej kosmetyczki ze względu na niewielkie gabaryty. Jest też bardzo poręczne, bez wymyślnych tłoczeń, proste i z plastikową nakrętką w formie nasadki. Trzyma się ona mocno, zdejmuje bezproblemowo, jednak sama nie spada. Tak samo jest w przypadku złapania za nią na półce, bo buteleczka nie wypadnie i nie rozbije się. Skrywa pod sobą atomizer, który po naciśnięciu rozpryskuje wodę w niewielkim promieniu, więc wszystko trafia na skórę a nie w powietrze. Nie zacina się, za każdym razie wydobywa się identyczna ilość produktu. Plastikowa rurka, która doprowadza wodę do atomizera sięga do samego dna, więc nie będzie problemu ze zużyciem do ostatniej kropli.

Na opakowaniu znajdują się trzy naklejki, jedna z polską nazwą, druga ze składem a ostatnia z obrazkiem. Żadna z nich się nie zadziera ani nie niszczy. Szata graficzna bardzo mi się podoba, uwielbiam fiolet! Zdjęcie jeżyn znajdujące się z przodu sprawia, że produkt od razu kojarzy się nam z naturalnością. Mnie bardzo się podoba, szczególnie w połączeniu z kolorem cieczy i nakrętki :)  


Jaką konsystencję może mieć woda toaletowa? Głupie pytanie. Skoro ma w nazwie wodę, to taka też jest. Nie pryska strumieniem, ani też mgiełką, raczej pod sporym ciśnieniem, ale bez przesady. Szybko się wchłania, nie pozostawia tępego czy klejącego uczucia. Nie barwi skóry, mimo że w buteleczce jest fioletowa.

Nie umiem opisywać złożonych zapachów, ale tu nie miałam problemu, gdyż jest prosty i nie rozwija się. Pamiętacie jeżynowe landrynki? ta woda ma dokładnie taką woń. Nie jest zbyt słodka, ale też niegorzka. To zapach słodkawy, owocowy, z nutą, którą czuć przy krzakach jeżyn. Nie ma tu żadnej sztuczności, bardzo prosta i przyjemna woń. Jak dla mnie jest magiczny, dobry na każdą porę roku, przywołuje wspomnienia ^^ Uwielbiam go.


Woda rewelacyjnie odświeża i orzeźwia, a jednocześnie nie przytłacza i nie dusi. Utrzymuje się na skórze krótko, bo około trzech godzin, co prawdę mówiąc mi nie przeszkadza, chociaż chciałabym czuć go na sobie dłużej. Nie podrażnia, nie wywołuje uczulenia.

Opakowanie - 10 - małe, poręczne, bardzo ładne, o pojemności 20ml, idealne do torebki. Konsystencja - 10 - identyczna jak woda, szybko się wchłania i nie klei. Zapach - 10 - jeżynowy, ale nieprzesłodzony, chociaż landrynkowy, taki magiczny, cudny! Działanie - 8 - wspaniale orzeźwia, nie przytłacza, utrzymuje się bardzo krótko. Ocena ogólna - 9/10. Świetny produkt za niewielką cenę (19.99), warto wypróbować!

środa, 6 marca 2013

Lutowe zakupy

Nareszcie udało mi się obfocić lutowe zakupy, żałuję, że tak późno, ale dobrze zrobiłam. Przez ostatnie dni doskwierał mi brak czasu, a ja bardzo tego nie lubię. Co do zakupów - nie są jakieś bardzo wielkie, przypuszczam, że w kwietniu będą ogromne i zagraniczne ♥. Tym razem postawiłam raczej na włosy, dostałam paczkę ze współpracy, kilka rzeczy kupiłam na blogach i ogólnie jestem bardzo zadowolona. W sumie luty nie obfitował w buble, właściwie to nie było ich wcale. Kosmetyków, które mają szanse zostać moimi ulubieńcami jest za to sporo i chętnie je wszystkie Wam przedstawię :)

   
Jak widać nie ma tego tak dużo, a poza tym wszystko jest zróżnicowane - jest grupa do włosów, do twarzy, do paznokci, a więc bez przesady w którąś stronę. Poniżej dokładniejsza  prezentacja.


Zacznijmy od lewej. Mamy tu dwie rewelacyjne odżywki, które szczerze polecam: Garnier Ultra Doux Sekrety Prowansji Lawenda i róża (6,49zł) i Joanna Argan Oil (5,8zł). Dalej znajduje się kolejna, o której jeszcze nie wyrobiłam sobie zdania - Enliven Natural Fruits Extracts Kiwi & Fig Conditioner (7,5zł). Na koniec mamy tu dwa szampony - kolagenowe serum do mycia włosów BingoSpa ze współpracy i Babydream Shampoo (3,87zł). Oba są moim zdaniem świetne i polecam wypróbować!


Tu z koeli mamy dwa tanie, małe zmywacze - z odżywką (1,4zł) i z wiatminami (1,29zł). Zmywają średnio, nie szkodzą paznokciom, a zużyć muszę. Następnie widzimy mojego nowego ulubieńca - Himalaya Herbals Gentle Exfoliating Daily Face Wash All Skin Types (13,25zł). jest świetny, recenzja wkrótce. Kupiłam go w komplecie z kremem do rąk, ale już mi się zużył. Widzicie te dwa płaskie pudełeczka? To kosmetyki od BingoSpa - peeling błotny do twarzy z kwasami owocowymi, który jest rewelacyjny i krem pielęgnacyjny z Zea Mays dla Was! Niedługo rozdanie ;D


A tutaj mamy już lekko kolorówkowy dział :) Essence A New League Multi Colour Bronzing Powder - 01 Go Classy, Go Retro był moim marzeniem i dostałam go w ramach wymianki - dziękuję! Malinowe masełko do ust Nivea (9,99zł) kupiłam po zużyciu karmelowego i jest równie dobre. Balsam do ust Tisane muszę zawsze mieć na półce, tym razem kupiłam tylko jedno opakowanie za 8,35zł. Pędzelek do korektora E.l.f (5zł) bardzo mi się przyda, gdy dostanę niemiecką paczkę.


To już ostatnia grupa :) Mamy tu mój upragniony lakier Essence Crystalliced Iced Eyes Baby (3zł) w cudnym, błękitnym kolorze. Dalej stoi czerwień Pierre Rene Carnival 01 (7,99zł), zachwycająca Sally Hansen Complete Salon Manicure Mousseline (9,99zł) i biedronkowy, beznumerkowy Virtual Fashion Mania (3,99zł). Dalej mamy wodę toaletową o cudnym zapachu jeżyn Yves Rocher Plaisirs Nature Mure Sauvage Blackberry (10zł).

I to tyle! W lutym nie nakupowałam wiele, ale jestem bardzo zadowolona. Wydałam 103 złote i 91 groszy, więc nie tak dużo. Miałyście może styczność z którymś z produktów?   

piątek, 30 listopada 2012

Listopadowe zużycia

Listopad minął mi zdecydowanie zbyt szybko. Ciągle brakowało mi czasu na dodawanie notatek codziennie, testowanie nowych produktów, recenzowanie i kupowanie. Na szczęście ze zużyciami było nieco lepiej, pozbyłam się sporej ilości produktów do włosów oraz próbek, co bardzo mnie cieszy. Przestały zalegać mi na półkach ogromne ilości niekoniecznie potrzebnych rzeczy i zrobiły miejsce na nowe!


  • Joanna, Naturia, Odżywka do włosów zniszczonych 'Miód i cytryna' - używałam jej do pierwszego O w OMO i sprawdzała się w tej roli dość dobrze, chociaż widzę, że była mało odżywcza. Jej główną zaletą było delikatne nawilżanie, minimalne wygładzanie i lekka ochrona. Ponadto nie obciążała włosów ani nie podrażniła skóry głowy, więc ma szanse na zasilenie moich szeregów po raz drugi.
  • Isana, Odżywka wygładzająca z olejkiem Babassu - najlepsza z produktów tego typu, z jakimi miałam szansę zetknąć się od początku mojej przygody z włosomaniactwem. Naprawdę świetnie wygładzała i nawilżała kosmyki, ograniczała puszenie, elektryzowanie oraz nadawała sporej miękkości. Niestety została wycofana, co bardzo mocno mnie ubodło.
  • Isana, Odżywka do włosów zniszczonych 'Połysk jedwabiu' - bardzo przyzwoity produkt o przepięknym, różanym zapachu. Używany tylko i wyłącznie do pierwszego O w OMO działał naprawdę nieźle. Autentycznie zmieniejszał matowość i suchość, ale nie doprowadził do mocnego nawilżenia, czego nawet nie oczekiwałam. Nie obciążał kłaków ani ich nie sklejał, co jest dla mnie sporym plusem.
 

  • Alterra, Granat & Aloes, Szampon nawilżający - uwielbiam go, znajduje się w ścisłej czołówce moich myjaków do włosów. Świetnie oczyszcza, bardzo dobrze zmywa oleje, nie wysusza, domywa kłaki do końca. Nie przyspiesz przetłuszczania ani nie matowi. Nie zawiera SLS/SLeS ani silikonów. Dodatkowo pięknie pachnie i całkiem nieźle się pieni.
  • Alterra, Granat & Aloes, Maska nawilżająca - kolejny ulubieniec od ekologicznej, rossmannowskiej marki. Cudownie nawilża i autentycznie regeneruje włosy i widać to gołym okiem. Nadaje cudownej lekkości, gładkości i miękkości. Nie obciąża, nie podrażnia skóry główy. Mimo braku silikonów dobrze zabezpiecza przed czynnikami ze środowiska naturalnego.
  • Green Pharmacy, Eliksir do włosów łamliwych, zniszczonych i farbowanych - stosowałam go jako wcierkę i sprawdzał się całkiem w porządku. W pewnym stopniu ograniczał łamanie się włosów, a także nadawał im miękkości i gładkości. Nie spowodował wysypki, jednak skóra głowy często mnie swędziała, co sprawia, że nie kupię produktu ponownie.

  • Rival de Loop, Pure Skin, Żel do mycia twarzy z peelingiem - naprawdę świetny produkt. Bardzo dobrze oczyszczał, lekko wygładzał i widocznie rozpromieniał cerę. Wydaje mi się, że pomagał zasuszać wypryski, ale powodował pieczenie w zdrapanych strupkach. Ostatnimi czasy zaczął mnie odrobinę zapychać, a Rossmann wycofał go ze sprzedaży, ale szczerze mówiąc jest mi to na rękę.
  • Eva Natura, Herbal Garden, Pielęgnacyjny tonik do twarzy - bardzo dobry specyfik, który pokochałam od pierwszej butelki. Cudownie oczyszczał, łagodził podrażnienia, lekko nawilżał i odświeżał. Jedynym mankamentem jest fakt, że ze względu na glicerynę zaczął mnie zapychać, więc póki co nie kupię ponownie.
  • BingoSpa, Maska do twarzy z proteinami kaszmiru i jedwabiu - bardzo trudno było mi ją wykończyć, gdyż zwyczajnie jej nie lubiłam. Działanie było bardzo lekkie, ale czuć było minimalne ujędrnienie. Nie zauważyłam nawilżenia ani wygładzenia. Skóra była za to dość tępa i pojawiały się na niej ropne pryszczyki.

  • Tisane, Balsam do ust x2 - bardzo lubię ten produkt, o czym świadczą aż dwa zużyte w listopadzie opakowania. Przyjemnie nawilża i odżywia usta, niwelując uczucie suchości i odstające skórki. Nadaje im gładkości i miękkości. Zdecydowanie kupię ponownie jeszcze nie raz.
  • Max Factor, Max Effect Gloss Cube, 01 Soft Rose - nie udało mi się zużyć go do końca, zostało jeszcze ok. 1/5 opakowania, ale upłynął czas przydatności. Dawał prześliczny efekt lekko rozjaśnionych, mlecznych ust bez efektu warg karpia. Zjadał się równomiernie bez brzydkiej obwódki. Nie wysuszał, nie nawilżał, nie podrażniał. 
  • Asa, Acnefan, Krem do pielęgnacji cery trądzikowej - uwielbiam! Bardzo dobrze i w szybkim tempie wysusza wypryski, przyspiesza gojenie i zapobiega powstawaniu nowych. Wchłania się dość szybko, a dzięki białej barwie lekko rozjaśnia cerę bez sztucznego efektu. Z pewnością kupię ponownie.
  • Lovely, Odżywka silnie regenerująca - bardzo przeciętny produkt do pielęgnacji paznokci. Nie zauważyłam ani pozytywnego, ani negatywnego działania. Ze względu na mleczny kolor minimalnie i optycznie rozjaśniała płytkę, ale było to złudzeniem. Zawierała dyskretnie mieniące się drobinki, co bardzo mi odpowiadało.
  • Colodent, Super Blask 3, Pasta do zębów - nie lubię przepłacać na pastach, więc zamiast droższego Colgate wybieram Colodent. Produkt widocznie wybielał szkliwo, ale nietrwale. Wygładzenie było chwilowe, a na zębach ciągle tworzyły się chropowatości.
  • BingoSpa, Krem na cellulit i rozstępy 2x 10ml - nie mam pojęcia, jak i czy w ogóle działa na cellulit. Nie jestem w stanie stwierdzić tego po jednokrotnym użyciu. Jedyne co zauważyłam to trwające około doby wygładzenie i całkiem niezłe nawilżenie.
  • Goldwell, Dual Senses, Odżywka Rich Repair x2 + Ultra Volume x1 - w sumie nie powinny nazywać się odżywkami, skoro składają się głównie z samych silikonów. Nie ocenię ich pod względem regeneracji, której nie nadają. Jeśli zaś o ochronę przed uszkodzeniami chodzi, to sprawdzają się w porządku, nie obciążają.
  • Softella, Płatki kosmetyczne - bardzo przeciętne waciki. Lubią się rozwarstwiać i mało chłoną, przez co szybko ich ubywa. Na szczęście nie są tragiczne i dość często je kupuję :)
  • Nivea, Pure & Natural, Eyeshadow, Vintage Rose - wspaniały cień o leciutkim odcieniu baby pink. Był naprawdę wspaniały, nie osypywał się, całkiem nieźle nakładał i miał porządną pigmentację.
  • Allerco, Balsam do ciała - próbka - nieciekawy balsam o rzadkiej konsystencji i z aluminium w składzie. Nawilżył bardzo delikatnie, szybko wchłonął i nie kleił.
  • Avene, Hydrance, Krem co cery mieszanej i normalnej - próbka - przeciętny, nie zachwycił mnie. Był bardzo lejący i strasznie lepki, długo się wchłaniał i nie najlepiej rozprowadzał. 



  •  Yves Rocher, Noix De Coco, Balsam do ust - bardzo przyjemny produkt. Całkiem nieźle nawilża i odżywia usta. Nie pozostawia tłustej warstwy. Zużywa się powoli ze względu na twardość, ale nakłada się bez problemu.

 Ilość zużyć w sumie nie jest powalająca, ale mogło być gorzej. Mam nadzieję, że w grudniu pozbędę się większej ilość zalegających produktów.

A Wam jak poszło denkowanie? Odniosłyście sukces czy porażkę?

niedziela, 4 listopada 2012

Koko, koko, całkiem spoko :D Yves Rocher Noix De Coco Coconut Scented Lip Balm

Moje uwielbienie dla mazideł do ust można podpiąć już pod sporą pasję, która wciąż nieprzerwanie się rozwija. Szukałam więc dobrych sztyftów i natrafiłam na ofertę Yves Rocher, którego w mojej okolicy uświadczyć się nie da. Z pomocą przyszła mi Monika vel Aaliyah, która poświeciła trochę czasu na zakup Noix De Coco Coconut Scented Lip Balm,  którego używałam intensywnie i wczoraj zobaczyłam dno :-) Niniejszym ogłaszam, że czas na recenzję!


Balsam zapakowany jest w opakowanie typowe dla pomadek ochronnych, mianowicie sztyft. Jest dość estetyczny, gdyż nakładana niewielka nakrętka świetnie trzyma się dłuższej części. Nie ma siły, aby samoistnie spadła w torebce czy kieszeni. Wykręca się nieźle, jednak od czasu do czasu potrafi się porządnie zaciąć, ale można temu zaradzić. Produkt "siedzi" w plastikowej końcówce, która pod koniec niesowicie drze po wargach i pozostałości trzeba wybierać palcami.

Opakowanie zostało oklejone dwoma naklejkami, które przykrywają niemal całą jego powierzchnię. Naklepka z aplikacją po dłuższym użytkowaniu odrobinę się zadziera, ale nie przerywa. Brązowa folia okrywająca nakrętkę po pewnym czasie zaczyna spadać. Szata graficzna w porządku, wakacyjna, bez zbędnych informacji, nieprzesadzona.


Produkt nie jest bardzo twardy, ale jak na sztyft - idealny. Nie rozpływa się, ale też nie rani ust z powodu kamienistej konsystencji, której rzecz jasna nie posiada. Bardzo dobrze rozprowadza się na wargach, pozostawiając lekki film, niezaliczający się ani pod tłusty, ani lepki. Utrzymuje się całkiem długo, bo około godziny, może nawet więcej.

Zapach nie jest powalający, ale całkiem przyjemny. Liczyłam co prawda na intensywny aromat kokosa, a otrzymałam słodkawą, typowo pomadkową woń z niewielką nutą wyżej wymienionego owocu. Nie przeszkadza mi on, gdyż praktycznie się nie liczy. Utrzymuje się na wargach do czasu zniknięcia z nich balsamu, ale w tym czasie słabnie, co wcale a wcale nie jest dla mnie minusem.


Balsam nawilża i natłuszcza usta, jednak niezbyt mocno. Jego działanie jest w sam raz na dzień. Nie wywołuje podrażnień, krostek ani stanów zapalnych, co niezmiernie mnie cieszy. Zauważalnie chroni przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Wargi są miękkie, gładkie i ładne. Nie odnotowałam żadnych negatywnych skutków. 

Opakowanie - 8 - całkiem w porządku, jedyne co mnie denerwuje to spadająca folia z nakrętki. Konsystencja - 9 - bardzo przyjemna, czuć, ze ma się produkt na ustach. Zapach - 5 - średni, słodkawy, nie przeszkadza mi.  Działanie - 8 - chroni, lekko nawilża i wygładza wargi. Ocena ogólna - 7/10. Niezły produkt nawet dla dość wymagających ust :)

czwartek, 1 listopada 2012

Październikowe zakupy

Po raz kolejny przybywam do Was z zakupowym postem, który wcale a wcale nie będzie przeładowany. Udało mi się zapanować nad kosmetycznym chciejstwem i kupić tylko to, co uważałam za potrzebne. W związku z tym wydatków sporo nie było, ponieważ kilka produktów dostałam do przetestowania. Aby nie przedłużać, zapraszam do dalszej części lektury.


  • Alterra, Granat & Aloes, Szampon nawilżający - 6,99
  • Isana, Odżywka do włosów zniszczonych "Połysk jedwabiu" - wymiana
  • Eva Natura, Herbal Garden, Pielęgnacyjny tonik do twarzy - 7,49
Kupiłam mój ulubiony szampon, z którym nie mam zamiaru nigdy się rozstawać. Jest pierwszym, który aż tak pozytywnie wpływa na moje włosy. Odżywkę Isany otrzymałam w ramach wymiany i muszę przyznać, że nawet przypadła mi do gustu. Oprócz przyzwoitego działania ma cudowny zapach róż. Tonik do twarzy jest moim zdecydowanym faworytem, darzę go wielkim uczuciem!


  • BingoSpa, Maska do twarzy ze 100% olejem sojowym
  • BingoSpa, Mandarynkowa kąpiel do skórek i paznokci
  • BingoSpa, Palmowy balsam do dłoni z zieloną herbatą
Wszystkie te produkty dostałam od firmy BingoSpa do przetestowania, za co serdecznie dziękuję. Maski jeszcze nie testowałam, ale zapach ma obłędny! Kąpiel zrobiłam tylko raz i przyznaję, że powinnam robić to częściej, gdyż podoba mi się stan paznokci po jej użyciu. Balsam do dłoni jest produktem używanym kilka razy dziennie i niestety nie wzmaga to mojej znikomej miłości do niego.


  • Rival de Loop, Pure Skin, Krem nawilżający z efektem matującym - 5,49
  • Alterra, Dezodorant w kulce z balsamem z melisą lekarską i szałwią - 5,99
Przygarnęłam mój ukochany krem do twarzy RdL. Cera go uwielbia, portfel również. Działanie jest przynajmniej mocno zadowalające. Deo od Alterry wzięłam mimo faktu, że nie był mi zbytnio potrzebny. Póki co działa nieciekawie, ale po odstawieniu antyperspirantów z aluminium organizm wariuje, więc myślę, że będzie lepiej :-)


  • Lovely, Liquid Lip Balm, Smoothes, heals and protects your lips - 3x 4,49 = 13,47
  • Nivea, Pearly Shine, Pomadka ochronna - 5,99
  • Yves Rocher, Noix de Coco, Balsam do ust - 9,90
  • Essence, Wild Craft, Lipstick, Mystic Lilac - 8,99
  • Tisane, Balsam do ust - 7,70
Jak widać na poniższym zdjęciu zaopatrzyłam się w sporą armię kosmetyków do ust :) Zakupiłam ulubiony balsam Lovely, ale wyczuwam, że chyba mi szkodzi. Wzięłam też perłową pomadkę Nivei i wbrew pozorom polubiłam. Upolowałam też fioletową szminkę Essence w boskim odcieniu śliwki węgierki, legendarny Tisane oraz za pośrednictwem Moniki - Noix de Coco od YR!

 

  • Essence, Wild Craft, Nail Polish, Out The Forest - 7,99
  • Naklejki wodne na paznokcie w kształcie suwaczków - wymiana
Drugą i ostatnią rzeczy z Wild Craft był lakier w pięknym odcieniu zielonkawego brązu. Jedynym jego mankamentem jest długi czas schnięcia i mała odporność na uszkodzenia. Używania wodnych naklejek jeszcze nie opanowałam, ale wszystko przede mną. Muszę przyznać, że wyglądają obłędnie!


  • Avene, Łagodne mleczko do demakijażu - próbka 25ml
  • Avene, Cold Cream, Krem do cery bardzo suchej - próbka 5ml
  • Avene, Hydrance Optimale Legere, Krem nawilżający do skóry normalnej i mieszanej - próbki 2x 2ml
  • Goldwell, Dual Senses, Ultra Volume, Gel-Shampoo 3x 10ml + Gel-Conditioner - 3x 10ml
  • Goldwell, Dual Senses, Color Shampoo 2x 10ml + Conditioner 2x 10ml
  • Goldwell, Dual Senses, Rich Repair, Shampoo 3x 10ml + Conditioner 3x 10ml
Od sklepu iperfumy.pl dostałam kilkanaście próbek dwóch firm - Avene i Goldwell. Moje pierwsze spostrzeżenia są bardzo pozytywne i za jakiś czas postaram się zrobić tym produktom mini-recenzje. Na szczególną uwagę zasługuje mleczko do demakijażu, jest naprawdę świetne! Szampony i odżywki to silikonowe bomby, więc te pierwsze wypróbuje moja mama, a drugie wykorzystam do końcówek!


Jak widać nie wydałam dużo, zaledwie 80 złotych polskich. Większość kosmetyków dobrze mi służy, a już na pewno nie mam zamiaru żadnego wyrzucać ani oddawać. Ponadto bardzo się cieszę, że udało mi się opanować :D

sobota, 7 lipca 2012

Czerwcowe zakupy + podsumowanie akcji "Przeżyć za 50zł"

Przybywam z comiesięcznymi zakupami i aż sama się sobie dziwię, że jest ich tak mało! Wprawdzie akcja "Przeżyć za 50zł" w moim przypadku nie powiodła się, ale produktów wcale dużo nie ma, a już szczególnie kupionych moimi rękoma. Tak więc bez niepotrzebnego gadanie przejdźmy do czerwcowego haulu :)


Kupiłam również lakier Essence Fruity Nail Polish One Kiwi a Day, jednak zapomniałam umieścić go na zdjęciu - więcej informacji tutaj - klik!

Essence, A New League, Nail Polish, Tommy's Favorite Green
Lovely, Odżywka silnie regenerująca
Avon, Nailwear Pro, Pink Radiance

Oba lakiery udało mi się przedstawić na blogu z mniejszym lub większym zachwytem.
Odżywkę stosuję jako bazę pod lakier i nie zauważyłam super efektów, jednak pomaga zapobiegać odbarwieniom.




Soraya, Mleczko do ciała, Sceniczne, Silnie ujędrniające, Anti-Ageing, 25+

Mleczko dostałam w BlogBoxie i bardzo się z niego ucieszyłam, jednak nie trwało to długo.
Mimo że naprawdę nieźle wygładza, nie jestem w stanie go używać, gdyż porobiły mi się tak wielkie wypryski na udach, że do dziś ich nie zaleczyłam.






Alterra, Szampon nawilżający 'Granat i aloes'
Joanna, Odżywka bez spłukiwania do włosów zniszczonych 

Zarówno szampon, jak i odżywkę w ramach zerwania ze sles/sls, silikonami, parabenami w pielęgnacji włosów.
Odżywka jest bardzo lekka i takie efekty daje, szampon z kolei nie wysusza włosów, choć jestem na razie w fazie testów :)




Oriflame, HairX, Volume Boost, Leave-in Conditioner

Odżywkę w sprayu dostałam w ramach wymiany i początkowo bardzo mi się spodobała, jednak przeszłam na bez silikonową i nie zawierającą PEG pielęgnację :)







Avon, Care, Shimmering Body Lotion

Uwielbiam rozświetlające balsamy do ciała, szczególnie latem. Nadają skórze wakacyjnego blasku i sprawiają, że mieni się na wszystkie kolory tęczy :)
Ten dodatkowo pachnie arbuzem, mniam! Będzie idealny, gdy wykończę podobny z Dove!






Rival de Loop, Pure Skin, Waschgel mit Peeling-Effekt
Rival de Loop, Matujący krem do twarzy 

Mój ulubiony duet do pielęgnacji trądzikowej cery! Świetnie oczyszcza, matuje, wysusza wypryski i pomaga im się goić, chociaż nie zapobiega powstawaniu.






Max Factor, Max Effect Gloss Cube, 01 Soft Rose
Lovely, Liquid Lip Balm, With Aloe Vera and Mentol 

Błyszczyk w kolorze bladego różu dostałam w BlogBoxie i od razu się w nim zakochałam. Używam niemal codziennie!
Balsam Lovely to mój ulubieniec! Świetnie nawilża i dość dobrze regeneruje usta, jednak teraz testuje Carmex'a. 



Marba, Dairy Fun, Milky Powder, Pineapple 

Zrobiłam na nim interes życia, bo zapłaciłam niecałe trzy złote :D Ma urocze opakowanie, ale korek tak się zassał, ze nie mogę wyjąć!
Całkiem nieźle się pieni, jednak trzeba go dużo wsypać do wanny. Pachnie dość chemicznie, dusząco, ale polubiłam.






Cała kupa próbek!
Eveline, Garnier, Yves Rocher, Vichy, Avon

Bardzo lubię próbki, dzięki nim stwierdzam, czy powinnam kupić pełnowymiarowe opakowanie. Póki co używam kremu Avon Solutions, a resztę wypróbuję na dniach.







Zdjęć mydła, kremów do rąk, Sudomax'u i krmeu pod oczy niestety nie posiadam, ale i tak nie mogę nic o nich powiedzieć - są dopiero w fazie testów!

wtorek, 12 czerwca 2012

Hikki dostała BlogBoxa!

Z przyjemnością oznajmiam, że dzisiaj w godzinach przedpołudniowych otrzymałam paczkę zwaną BlogBox! Jestem zdziwiona, że tak szybko dotarła, ale też niezmiernie szczęśliwa, bo produkty, które wiwi89 z bloga To, co kobiety lubią najbardziej umieściła w pudełku są w pełni dostosowane do moich potrzeb! Tak więc dziękuję Ci bardzo i zapraszam Was do oglądania.


Jak widać na powyższym zdjęciu dziewczyna spisała się na medal! Balsam do ciała akurat wczoraj mi się skończył, krem do rąk jest dogorywający, a tak pięknego koloru błyszczyka jeszcze nigdy nie miałam! Naprawdę wszystko idealnie trafia w mój gust!


Soraya, Mleczko do ciała, Sceniczne, Silnie ujędrniające, Anti-Ageing, 25+ - do osiągnięcia wieku lat dwudziestu pięciu sporo mi brakuje, jednak cellulit i niezbyt jędrna skóra dają o sobie znać. Sama prawdopodobnie nigdy bym go nie kupiła, ale wygląda bardzo obiecująco i ma dobre oceny na KWC! Ponadto opakowanie jest naprawdę duże, bo aż 400ml i mam nadzieję, że wystarczy na długo.


Lirene, Dermoprogram, Skóra sucha, Krem ochronny - daktylowy - o tych kremach słyszałam wiele dobrego i prawdopodobnie w dalekiej przyszłości kupiłabym go, lecz wiwi89 wyręczyła mnie w tym. Produkt ma ładną szatę graficzną, poręczną tubkę oraz bardzo przyjemny zapach.


Max Factor, Max Effect Gloss Cube, 01 Soft Rose - jestem bardzo zadowolona z faktu, że w moim boxie znalazł się błyszczyk w tym kolorze i tej marki. Sama zapewne nigdy nie zwróciłabym uwagi, ale i tak już go polubiłam. Ma bardzo delikatny kolor, właściwie tylko nadaje ustom lekko mleczny wygląd. Ponadto nie klei się i nie wysusza po pierwszym użyciu. Opakowanie wygląda bardzo profesjonalnie!


Eveline, Hand&Nail Therapy Professional, Profesjonalny peeling do rąk oraz profesjonalna maska-serum do rąk - kolejny produkt do rąk i do tego niezwykle interesujący głównie przez swoją formę. Ma za zadanie zapewniać dłoniom natychmiastowy ratunek i efekt niewidzialnych rękawiczek. Mam nadzieję, że dobrze się spisze.


Jak widać na powyższym zdjęciu dostałam aż sześć próbek! Znalazły się tam kremy do twarzy - Vichy Normaderm i Idealia, Garnier Vital Restore, Yves Rocher Sebo Specific Ultra Mat oraz żel pod prysznic Adidas for Woman Hydrating Shower Gel Micro Pearls Exfoliating - Smooth.

Jestem bardzo zadowolona z zawartości mojego pudełka i wszystko chętnie przetestuję!