Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 stycznia 2014

Chwalę się, a co!

Nawet nie wiecie (a może i wiecie), jak ciężko mi, blogerce, poradzić sobie bez aparatu. Traf chciał, że zapomniałam zapakować go do torby po świętach i odzyskam dopiero po dwudziestym stycznia. Będzie trudno, ale posty postaram się dodawać. Dzisiejsze zdjęcie wykonałam za pomocą aparatu w telefonie i chyba nie ma tragedii, może coś dojrzycie. Ale nie piszę, by się pożalić, a pochwalić. Otóż dziś listonosz wręczył mi wyczekiwaną paczuszkę od E. (dziękuję!) z widoczną na poniższym zdjęciu zawartością. Niemieckie kosmetyki ciągle mnie intrygują, a te, które mam, w większości uwielbiam. Mam nadzieję, że produkty otrzymane dziś będą równie dobre.


Alverde Waldgezwitscher LE Lippenstifte 10 Erdhügel - szminka z leśnej limitowanki w brązowym kolorze. Po roztarciu i delikatnym wklepaniu staje się ciemnym nudziakiem dobrym na co dzień. Wygląda naprawdę ładnie na ustach, a do tego ma genialne opakowanie. Całkowicie zauroczyły mnie lisy, wiewiórki, ptaki i drzewa. Gdy tylko będę miała możliwość zrobienia zdjęć aparatem, to od razu pokażę Wam zwierzaki z bliska.

Essence Oktoberfest Eyeshadow & Lipgloss Set. 01 I Mog Di! - znów bardzo ładne, kartonowe opakowanie w kratkę z wizerunkiem pierniczka i reniferami w środku i z tyłu. W środku dwa dość dobrze napigmentowane cienie - opalizujący na różowo fiolet oraz łososiowy, oba błyszczące, powinny ładnie razem wyglądać. Do kompletu mini błyszczyk w cukierkowym, pastelowym odcieniu różu. Po wykończeniu Max Factorowego Gloss Cube'a długo szukałam takiego różu i teraz mam, więc póki co jak najbardziej na plus.

Balea Gute Laune Maske / Feuchtigkeits Maske - kiedyś miałam jedną maseczkę tej firmy i chciałam wypróbować kolejne. Tę nawilżającą zapewne komuś oddam, gdyż ma trójglicerydy, ale pierwszą zużyję z chęcią, jestem jej bardzo ciekawa.

Dove Intensiv Reparatur 1 Minute Kur - Spulung - nigdy nie miałam żadnych kosmetyków do włosów z Dove, więc chętnie wypróbuję. Kto wie, może będzie hit? :)

Beta - Skin Natural Active Cream - dwie próbki kremu kompletnie nieznanej mi firmy. Podobno to jakaś innowacyjna formuła i ma zdziałać wiele, więc posmaruję nim łydki, może faktycznie będzie dobry.

p2 Sand Style Polish 090 Opulent - uwielbiam piaskowe lakiery, mam trzy sztuki i wciąż mi mało. W tym kolorze zakochałam się od pierwszych swatchów w sieci i nie mogę się doczekać, kiedy pomaluję nim paznokcie.

p2 Volume Gloss Business Woman - brakowało mi takiego przykurzonego, kakaowego odcienia z nutą fioletu i szarości. Podejrzewam, że dobrze prezentowałby się na nieco dłuższej długości paznokci niż moja (znów obcięłam na zero).

p2 Lost In Glitter Polish Be Divine! - przepiękny, różowo - fioletowy brokat różnej wielkości. Będzie genialnie wyglądał na długich paznokciach na czarnej bazie.

I to byłoby na tyle :) Z moich zakupów jestem bardzo zadowolona, dobrej duszy dziękuję po raz kolejny i mam nadzieję, że kosmetyki się sprawdzą. Znacie któryś z nich?   

poniedziałek, 29 lipca 2013

Czerwcowe zakupy

W czerwcu poczyniłam niezwykle małe zakupy. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że będę mogła się ograniczyć. Kupiłam zaledwie pięć r4zeczy i sama się sobie dziwię, że jest tego tak mało. Z całej tej grupki tylko dwa kosmetyki były moimi zachciankami, pozostałe trzy koniecznością. W sumie to dobrze, że mało wydałam, ponieważ lipiec będzie obfitował w wielkie łupy prosto z Niemiec. Mam nadzieję, że wytrzymacie do prezentacji, póki co zadowólcie się czerwcowymi zakupami :) 

  + wybaczcie tło, zdjęcie robione na szybko :)

Moja wysuszona skóra potrzebowała balsamu, dlatego kupiłam ten z AA - Ciało wrażliwe Odżywczo - wygładzający. Kosztował zaledwie 4,99zł! Balsam przygarnęłam podczas wizyty w Biedronce, a że skończył mi się żel do mycia twarzy, chwyciłam BeBeauty Delikatny żel - krem łagodzący. Również kosztował 4,99zł. Jest idealny, cudownie oczyszcza i wygładza skórę. Mamy tu też trzy kosmetyki do ust - ukochany Tisane za 10,19zł, uroczy błyszczyk w kształcie sowy z Empiku - Owl Lipgloss Coconut za 12,99zł. jest to najdroższy kosmetyk kupiony w czerwcu! Do tego jeszcze Manhattan Colour Loop Lipgloss Soft Nude w cenie 7,99zł. Dorwałam go w Pepco, tak samo jak wersję Wildberry.

Znacie coś stąd? Lubicie?

czwartek, 27 czerwca 2013

Nie samymi kosmetykami żyje Hikki, czyli zakupy biżuteryjne z Katherine.pl

Oprócz kosmetyków uwielbiam biżuterię. Najczęściej noszę pierścionki, czasem kolczyki, rzadziej łańcuszki i bransoletki. Kiedy dowiedziałam się, że Atina  robi zbiorowe zamówienie na Katherine.pl, nie wahałam się ani chwili i szybko się dopisałam. To wydarzenie miało miejsce na początku czerwca, świecidełka już od kilkunastu dni są u mnie, a ja złożyłam drugie zamówienie, tym razem na blogu Świat Blanki :) Obiecuję pokazać kiedy dojdą, a dzisiaj zapraszam na łupy poczynione dzięki Atinie :*


Kusiło mnie mnóstwo rzeczy, jednak nigdy wcześniej nie miałam styczności z tą firmą i nie wiedziałam, czy warto wydawać pieniądze na coś, co może okazać się bublem. Okazało się jednak, że biżuteria jest dobrej jakości, a spośród kupionych ozdób tylko dwóch nie będę używać, ale tylko dlatego, że moje palce/uszy są na nie za małe lub za duże.

Wkręty do koka
Kupiłam trzy zestawy po dwie sztuki, jeden z nich dodałam do rozdania. Pokazywały je Anwen i Alina. Ja niestety jeszcze nie nauczyłam się ich obsługiwać, ale na pewno to opanuję, bo z tego, co widziałam na zdjęciach, warto :) Cena za sztukę to około pięćdziesiąt groszy, czyli naprawdę niewiele.

 
Zwijacze do kabla
O zwijaczach do kabla pisała kiedyś Ola, i mimo że nie noszę słuchawek, kupiłam dwa, ponieważ chcę sprawić koleżance prezent, a drugi dla Was, ale o tym innym razem :) Wyglądają uroczo! Zwijacze są średnio miękkie, niewielkie, mam nadzieję, że będą się dobrze sprawować. Cena za sztukę to około 1.40zł, także bardzo opłacalnie!

  
Pierścionek - lisek
Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia! Na stronie nie było podanego rozmiaru, a dodatkowo nie ma regulacji, więc trochę się bałam, że będzie za mały. Na szczęście jest idealny! Genialnie wygląda na palcu. Ma śliczne kolory, róż jest półmatowy, reszta błyszcząca. Zdecydowanie największy hit z całej paczki! Kosztował mnie około 1.70zł.

Pierścionek z kryształkami i kolcami
Uwielbiam ćwieki! Ten pierścionek ma szpiczaste kolce, którymi można wyrządzić komuś krzywdę :D Kolor starego złota i błyszczącego granatu to świetne połączenie. Za pierścionek z regulacją zapłaciłam mniej więcej 4.30zł. 

Pierścionek z perełką i wężem
Co tu dużo mówić, skusił mnie wąż :D Jakby nie było, moje drugie imię to Ewa, więc sprawa się wyjaśnia. Motyw tego gada podobał mi się od dawna i wreszcie uległam. Pierścionek naprawdę ładnie wygląda na dłoni, z perełką wygląda naprawdę ślicznie! Za regulowane świecidełko zapłaciłam 2 - 3 złote.


Nausznica - wąż
Co do tego kolczyka miałam pewne zamiary, jednak legły w gruzach - moje ucho jest po prostu za duże! Sama nausznica wykonana jest dobrze, ale błyszczące srebro nie wygląda zbyt ładnie. Kupiłam ją za dwa złote, jeśli ktoś chce to mogę oddać za darmo.
...
Pierścionek z różowym oczkiem
Kupiłam dla siebie, oddaję Wam w rozdaniu. Założyłam go na palec tylko raz, bo jest za ciasny. A szkoda, bo wygląda genialnie! Oczko ma kolor cudnego brudnego różu :) Mam nadzieję, że będzie służył którejś z Was.

Kolczyki - sówki
Motyw sowy, chociaż już nieco oklepany, nadal mi się podoba. Ostatnio przerzuciłam się na kolczyki wkrętki, mocno wiszące przestały mi się aż tak podobać, chociaż są ładne, po prostu muszę od nich odpocząć. Sówki nie należą do mikroskopijnych, są widoczne, ale nie rażą. Moje ukochane stare złoto plus czerwone kryształki tworzą naprawdę udane połączenie. Również nie kosztowały dużo, zaledwie 1.80zł

Pierścionek z białym oczkiem
I znowu moje ulubione stare złoto. Pierścionek jest duży, Ma około czterech centymetrów. Białe oczko nie jest gładkie, tylko jakby pościnane i nieco szpiczaste. Dookoła ma wianuszek liści. Moim zdaniem wygląda to naprawdę ładnie! Kosztował 3.50zł :)  

Kolczyki - różowe wąsy
Bardzo lubię motyw wąsów, ale zamiast tradycyjnych czarnych wybrałam jasnoróżowe. Ładnie wyglądają na uchu, szczególnie do pastelowych stylizacji. Kosztowały około dwóch złotych :)
...........
Jestem bardzo zadowolona z zakupów. Biżuteria jest dobrze wykonana i naprawdę tania. Warto choćby raz zamówić :)
Zamawiałyście kiedyś z Katherine.pl? Podobają się Wam moje łupy?
*** 
Wybaczcie mój brak częstej obecności na blogu. Miałam dużo spraw do załatwienia, dodatkowo nie mogłam przesyłać zdjęć - już mogę, kupiłam czytnik, a poza tym za kilka dni wyjeżdżam na wakacje bez komputera i notatek będzie jeszcze mniej :( Ale maile możecie pisać :)

sobota, 8 czerwca 2013

Majowe zakupy

Ostatnio staram się choć trochę ograniczać kosmetyczne zakupy. Z tego powodu nie skusiłam się na nic na promocji -40% na kolorówkę i pielęgnację twarzy w Rossmannie. W maju kupiłam głównie produkty bardzo potrzebne, kilka z nich dostałam w ramach wymiany, od rodziny albo otrzymałam/kupiłam sobie w nagrodę. Poza tym odkryłam kilka hitów, o których niebawem napiszę więcej. W każdym razie cieszę się, że nie wydaję Bóg wie ile :D


W maju skupiłam się głównie na pielęgnacji, wpadło też kilka kosmetyków do paznokci i do ust. Ze wszystkich jestem całkiem zadowolona!


Kupiłam dwie butelki zachwalanego, podobno wycofywanego płynu micelarnego BeBeauty (4,99zł i 4,39zł). Żałuję, że nie zaopatrzyłam się w niego wcześniej. Dobrze zmywa makijaż, nie podrażnia. Stosuję go każdego ranka zamiast żelu do mycia twarzy.


L'Biotica Biovax Intensywnie regenerująca maseczka Naturalne oleje - argan, makadamia, kokos otrzymałam za udział w konkursie "Czapki z głów" organizowany przez Biovax. Recenzję zamieszczę po zużyciu całego opakowania, ale już teraz zdradzę, że świetnie się sprawdza. Bardzo lubię odżywki bez spłukiwania Joanna Naturia, dlatego kupiłam maseczkę z lnem i rumainkiem (6,79zł). Moje włosy bardzo ją polubiły! Olejek łopianowy Green Pharmacy Stymulujący wzrost włosów (5,2zł) już kiedyś miałam, teraz chciałam przypomnieć sobie jego działanie. 


Potrzebowałam dobrego kremu do stóp, dlatego wzięłam Fuss Wohl z łojem jelenia (3,99zł). Naprawdę dobrze się sprawdza! Dalej mamy prezent do cioci-pielęgniarki - emulsję o działaniu pielęgnującym i regenerującym skórkę Silonda Lipid Ecolab. Ta wielka, 500ml butla na pewno wystarczy na długo! Pierwsza buteleczka oleju rycynowego Apteczka Babuni (2,1zł) już się skończyła, dlatego zaopatrzyłam się w drugą. Tisane Balsam do ust (9,5zł) to mój ulubieniec :)


Tutaj mamy trzy bardzo ładne lakiery do paznokci z wymiany. Po pierwsze, dwa maty z Avonu - Matte Nailwear Black As Night i Grey Cement. Naprawdę świetnie wyglądają na paznokciach! Golden Rose Paris 52 jest ciekawym odcieniem niebieskiego, niezależnie od ilości warstw ;)


Polubiłam się ze SLSowymi szamponami do używania co jakiś czas i w związku z tym kupiłam Ziaja Masło Kakaowe Szampon wygładzający (6,15zł). Jak to ładnie pachnie! W Pepco natknęłam się na błyszczyki Manhattan Colour Loop, więc wzięłam wersję Wildberry (7,99zł). Na początku czerwca wróciłam po beżowy. Tradycyjny Nivea Creme (5,99zł) miałam dawno temu, dlatego kupiłam go teraz, kiedy opakowania są takie urocze.


Ostatnie majowe zakupy to dwa lakiery Miyo - Gold Star i Lucky (2x 3,49zł). Świetne kolory i jakość w niskiej cenie. Postanowiłam wbe końcu pozbyć się przebarwień i zakupiłam Nigdy więcej przebarwień Joko (7,5zł) z serii Odżywek szybkiego reagowania. Działa!

Znacie może któryś produkt? Co kupiłyście w maju?

niedziela, 5 maja 2013

Kwietniowe zakupy

Ostatnimi czasy moje kosmetyczne zakupy nie należą do wielkich. Wydawało mi się, że w marcu przygarnęłam mało, ale kwiecień obfitował w jeszcze mniej. Nie czuję z tego powodu niedosytu i szczerze mnie to cieszy, bo chyba zaczynam opanowywać moją zakupomanię. Nie będę już przedłużać, zapraszam na małą prezentację :)


Faktycznie mało, prawda? Kupiłam osiem produktów widocznych na zdjęciu plus serum do rąk BeBeauty, które już się zużyło i zobaczycie je w denku pod koniec miesiąca.


W celu odświeżenia mojej miniaturowej zapachowej kolekcji zakupiłam kolejną mgiełkę Playboya - tym razem w wariancie Play It Pin Up (17,90zł). Pachnie ślicznie, słodko, w sam raz na wiosnę i lato. Zaopatrzyłam się też w zachwalany płyn do higieny intymnej Facelle Intim Waschlotion Sensitive (4,99zł), którego używam zarówno do mycia włosów, jak i do mycia miejsc, do których jest przeznaczony. Odżywka do włosów Timotei With Jericho Rose Moc i blask (6,49zł) kupiłam tylko dlatego, że skończyły mi się wszystkie inne. Muszę przyznać, że sprawuje się dobrze, chociaż nie odżywia zbyt mocno. Natłuszczający zmywacz do paznokci (1,6zł) to czysty przypadek, bo nie przywiązuje się do żadnego konkretnego.


Z racji coraz cieplejszych dni zakupiłam krem z filtrem - BabyDream Sonnen-creme 50+ (13,99zł). Jedynym minusem jest fakt, że twarz strasznie się po nim błyszczy. Żele do mycia twarzy BeBeauty zmieniły szatę graficzną, więc przygarnęłam normalizujący żel-peeling oczyszczający (4,99zł). Ostatnio polubiłam nudziaki, Lovely Nude Nail Polish 01 (5,99zł) powiększył moją małą kolekcję. Otstanim kwietniowym zakupem był balsam do ust Tisane (9,02zł), mój ulubiony i niezastąpiony.

A Wy co kupiłyście w kwietniu?

niedziela, 7 kwietnia 2013

Marcowe zakupy

W marcu nie dałam się ponieść zakupowemu szałowi i nie przygarnęłam pod swoje skrzydła wiele. Faktycznie jest tego więcej niż zużyć, ale większość pochodzi z wymian, także nie będę panikować. Szczerze mówiąc, taka ilość to u mnie norma i nie widzę w tym nic złego. Z prawie wszystkich jestem bardzo zadowolona, więc chętnie przybliżę Wam każdy z nich :)

  
Jak widać, nie ma tego tak dużo. Powstrzymałam się od kupowania nowości Essence, wzięłam tylko matowy błyszczyk. Także moja włosomania i żelomania nie uzyskała wielu nowych przyjaciół.


Prawdziwą kąpiel z mnóstwem piany i innych dodatków biorę bardzo rzadko, więc płyny pojawiają się w moim domu niezbyt często. Zaskoczeniem jest dla mnie fakt, iż w marcu przygarnęłam aż dwa - Luksja Caramel Waffle (7,99zł) oraz Avon - Choinka, który dostałam w ramach wymiany. Oba pięknie pachną, póki co użyłam karmelowego razy dwa :] Dalej mamy Kamill Wellness Shower Rhabarber-Limette (2,99zł), który powiększył moje żelowe zasoby. Następnie Olej z avocado Fitomed, również z wymiany. Nakładam na włosy, ale świetnie zmywa makijaż. Ostatnim produktem w tej grupie jest Ziaja Naturalny oliwkowy krem do rąk i paznokci (5,99zł), do którego nie pałam szczególną miłością.

 
Tutaj mamy grupkę całkowicie bezpłatną :D W ramach wymiany dostałam dwa mydła Tso Moriri - Kibica i Glicerynowe Liść Grapefruita. Póki co mam do zużycia żel, ale tym drugim już raz się umyłam. Dalej znajduje się próbka mydełka firmy nieznanej. Antyperspirant Nivea Stress Protect dostałam od firmy, gdyż można było się zgłosić i jak wiele zostałam wybrana. Sprawdza się świetnie, recenzja za dwa tygodnie. O kremie na noc Niszcz Pryszcz DLA marzyłam od dawna i wreszcie mam! Będę nakładać punktowo, bo boję się wysypu.


Wreszcie mam kosmetyk wysokopółkowy :D A właściwie jego miniaturkę, mianowicie Clinique Up-Lighting Liquid Illuminator, czyli po prostu płynny roświetlacz. Skusiłam się na Essence Stay Matt Lip Cream 01 Velvet Rose (8,99), który niestety trochę mnie rozczarował. Udało mi się zdobyć upragniony Essence Marble Mania Blush Swirlpool (7zł). Już kiedyś go miałam, ale potłukł się i oddałam innej blogerce. Kupiłam też balsam do ust Tisane (9,2zł) oraz dostałam Oriflame Pure Nature Organic Red Apple & Oat Nourishing Lip Balm. Oba sprawdzają się bardzo dobrze.


Oszalałam na punkcie My Secret Hot Colors Nail Polish 164 Pearl Glow (4,99zł), więc musiałam go przygarnąć. Avon Color Trend Ice Sheers Refreshing Pear jest dla mnie jednocześnie i ładny, i brzydki :P Editt Lakier do paznokci szybkoschnący Bezbarwny służy mi jako baza pod kolorowe emalie.
  


Dostałam też kilka różnych próbek, w tym box od Vichy :) Z wymiany mam kolejną próbkę delikatnego peelingu Jadwiga, który uwielbiam!

A jak tam Wasze łupy? Upolowałyście coś ciekawego?

środa, 6 marca 2013

Lutowe zakupy

Nareszcie udało mi się obfocić lutowe zakupy, żałuję, że tak późno, ale dobrze zrobiłam. Przez ostatnie dni doskwierał mi brak czasu, a ja bardzo tego nie lubię. Co do zakupów - nie są jakieś bardzo wielkie, przypuszczam, że w kwietniu będą ogromne i zagraniczne ♥. Tym razem postawiłam raczej na włosy, dostałam paczkę ze współpracy, kilka rzeczy kupiłam na blogach i ogólnie jestem bardzo zadowolona. W sumie luty nie obfitował w buble, właściwie to nie było ich wcale. Kosmetyków, które mają szanse zostać moimi ulubieńcami jest za to sporo i chętnie je wszystkie Wam przedstawię :)

   
Jak widać nie ma tego tak dużo, a poza tym wszystko jest zróżnicowane - jest grupa do włosów, do twarzy, do paznokci, a więc bez przesady w którąś stronę. Poniżej dokładniejsza  prezentacja.


Zacznijmy od lewej. Mamy tu dwie rewelacyjne odżywki, które szczerze polecam: Garnier Ultra Doux Sekrety Prowansji Lawenda i róża (6,49zł) i Joanna Argan Oil (5,8zł). Dalej znajduje się kolejna, o której jeszcze nie wyrobiłam sobie zdania - Enliven Natural Fruits Extracts Kiwi & Fig Conditioner (7,5zł). Na koniec mamy tu dwa szampony - kolagenowe serum do mycia włosów BingoSpa ze współpracy i Babydream Shampoo (3,87zł). Oba są moim zdaniem świetne i polecam wypróbować!


Tu z koeli mamy dwa tanie, małe zmywacze - z odżywką (1,4zł) i z wiatminami (1,29zł). Zmywają średnio, nie szkodzą paznokciom, a zużyć muszę. Następnie widzimy mojego nowego ulubieńca - Himalaya Herbals Gentle Exfoliating Daily Face Wash All Skin Types (13,25zł). jest świetny, recenzja wkrótce. Kupiłam go w komplecie z kremem do rąk, ale już mi się zużył. Widzicie te dwa płaskie pudełeczka? To kosmetyki od BingoSpa - peeling błotny do twarzy z kwasami owocowymi, który jest rewelacyjny i krem pielęgnacyjny z Zea Mays dla Was! Niedługo rozdanie ;D


A tutaj mamy już lekko kolorówkowy dział :) Essence A New League Multi Colour Bronzing Powder - 01 Go Classy, Go Retro był moim marzeniem i dostałam go w ramach wymianki - dziękuję! Malinowe masełko do ust Nivea (9,99zł) kupiłam po zużyciu karmelowego i jest równie dobre. Balsam do ust Tisane muszę zawsze mieć na półce, tym razem kupiłam tylko jedno opakowanie za 8,35zł. Pędzelek do korektora E.l.f (5zł) bardzo mi się przyda, gdy dostanę niemiecką paczkę.


To już ostatnia grupa :) Mamy tu mój upragniony lakier Essence Crystalliced Iced Eyes Baby (3zł) w cudnym, błękitnym kolorze. Dalej stoi czerwień Pierre Rene Carnival 01 (7,99zł), zachwycająca Sally Hansen Complete Salon Manicure Mousseline (9,99zł) i biedronkowy, beznumerkowy Virtual Fashion Mania (3,99zł). Dalej mamy wodę toaletową o cudnym zapachu jeżyn Yves Rocher Plaisirs Nature Mure Sauvage Blackberry (10zł).

I to tyle! W lutym nie nakupowałam wiele, ale jestem bardzo zadowolona. Wydałam 103 złote i 91 groszy, więc nie tak dużo. Miałyście może styczność z którymś z produktów?   

czwartek, 21 lutego 2013

Osiem dni kosmetycznych odkryć, czyli jak upolowałam ciekawe produkty

Jak już pisałam na fejsbukowym profilu, na który serdecznie zapraszam (odnośnik w pasku po prawej stronie), wróciłam z wojaży. Ferie spędziłam w miłej, rodzinnej atmosferze i ciągłej zakupowej bieganinie, w wyniku której upolowałam kilka smaczków. Zazwyczaj nie chwalę się łupami wcześniej niż pod koniec miesiąca w podsumowaniu, ale tym razem nie byłam w stanie wytrzymać, aby ich Wam nie pokazać. Myślę, że nie będziecie miały mi tego za złe :)


Zaszalałam z odżywkami do włosów - kupiłam aż trzy, mimo że nie planowałam ich zabierać ze sobą. Zestaw Himalaya Herbals wpadł mi do koszyka równie niespodziewanie. Lakiery również przyszły same wraz ze zmywaczem, więc nie czuję się winna :D Poza tym żaden z produktów nie kosztował więcej niż 14 złotówek, a za całość zapłaciłam 55 złotych i jednego grosza. Nic nie wzięłam z musu, nad każdym zakupem się zastanawiałam i nie żałuję ani odrobinę, że zabrałam te kosmetyki ze sobą.


Enliven Natural Fruits Extracts Kiwi & Fig Conditioner - wielka, 400ml butelka nieznanej mi firmy od razu przykuła moją uwagę, jednak wróciłam po nią dopiero po dwóch lub trzech dniach. Marka wydaje się być ciekawa, skład nie najgorszy, zapach w porządku. Jestem bardzo ciekawa działania, dziś lub jutro zaaplikuję na łepetynę i zacznę testowanie.

Garnier Ultra Doux Sekrety Prowansji Odżywka do włosów Lawenda i róża - skusiła mnie szata graficzna, kolor opakowania i cena w promocji. Garnierowych odżywek z tej serii nie miałam nigdy, więc nie mam porównania. Skład ma w miarę przyjemny, zapach mocno lawendowy, ale nie taki, jak w kulkach na mole. Po pierwszym użyciu nie jest źle, obyło się bez obciążenia, ale na recenzję poczekacie kilka tygodni.

Joanna Argan Oil Odżywka do włosów z olejkiem arganowym - jakiś czas temu ujrzałam na blogach zapowiedzi, więc uznałam, że może warto się zapoznać z nową serią. Obecny jest olejek arganowy, mniej więcej w połowie składu. Posiada też silikony, co w odżywkach po myciu mi nie przeszkadza, a pomaga. Użyłam jej raz i efekty bardzo mi się spodobały.


Himalaya Herbals Gentle Exfoliating Daily Face Wash All Skin Types - próbuję ponownie przekonać się do żeli myjących twarz i właśnie dlatego kupiłam ten. Ma przyjemny skład, bez SLS i parafiny, lekko peelingujące drobinki i ładny zapach. Użyłam go kilka razy, ale już go lubię. Ciekawe, jak będzie się sprawdzał na dłuższą metę.
 
Himalaya Herbals Nourishing Hand Cream - był w komplecie z powyższym żelem, samego bym go nie kupiła. Póki co zużywam krem z Anidy, więc tego codziennie nie eksploatuję. Nakładam go po wyjściu na dwór lub bezpośrednio przed, efekty są niezłe. Poużywam i zobaczę, co wyniknie z tej znajomości.


Zmywacz do paznokci wzmacniający z odżywką - ja tam w jego odżywcze właściwości nie wierzę, ważne żeby zmywał lakiery i nie wysuszał. Ten spełnia moje wymogi, usuwa emalie i nie zostawia wyschniętej na wiór płytki.

Pierre Rene Carnival 01 - kolekcja Carnival bardzo mi się spodobała, jest trochę podobna do Hot Colors od My Secret. Celowo wzięłam czerwień, bo ma cudnie mini glassflecked w kolorze różowym. Nie używałam jeszcze, ale chyba będzie wyglądać bosko :D

Sally Hansen Complete Salon Manicure Mousseline - bardzo, ale to bardzo go pokochałam :D Jest podobny do Crinoline, który także chcę upolować. Mleczny beż, idealny wręcz. Konsysyencja, czas wysychania mnie uwiodły, więc to nie ostatni lakier SH w mojej kolekcji.

Virtual, Fashion Mania, Royal Blue - kupiłam w Biedronce, a tam nie było oznaczeń kolorów, więc tylko przypuszczam, że to ten. Uwielbiam takie chabrowe odcienie, szczególnie kremowe, a ten jest dokładnie taki :)

Macie któryś kosmetyk z wyżej wymienionych? Na którego recenzję będziecie czekać? 

niedziela, 3 lutego 2013

Styczniowe zakupy

Pamiętacie podsumowanie moich grudniowych zakupów? Były ogromne! W porównaniu do nich styczniowe są maleńkie. W ostatnim miesiącu 2012 roku zrobiłam spore zapasy. Kupiłam wtedy szampony, odżywki, kremy do rąk i  żele pod prysznic, więc nie powtarzałam tego w minionym miesiącu. Mimo niewielkiej ilości zakupionych produktów jestem z nich bardzo zadowolona, nie ma bubli i zdecydowałam się na kilka lakierów, bo tego typu kosmetyków nie przygarniałam od dwóch miesięcy :)


Łupy jak widać naprawdę niewielkie i to tylko z trzech kategorii: włosy, paznokcie i usta. Podzieliłam je na cztery zdjęcia, na których widać wszystko dokładniej.


Mamy tu cztery lakiery do paznokci, które uważam za świetne, a że każdy pochodzi z jakiejś serii, to mam zamiar dokupić kolejne. Golden Rose Jolly Jewels 110 (12,9zł), Sensique French Manicure 135 (3,99zł), Miss Sporty Metal Flip 040 Fiery Blaze (8,49zł) już pokazywałam. Sensique Fantasy Glitter Disco Lights (3,99zł) wypróbowałam, ale poczekam z premierą na blogu.


Wszystkie oleje kupiłam u Kizi Mizi do nakładania na włosy. BabyDream fur Mama Schwangerschafts-Pflegeöl (4zł) i Dabur Vatika Pure Coconut Enriched Hair Oil (4zł) już przetestowałam i dobrze mi służą. natomiast olej sezamowy zimnotłoczony e-naturalne.pl (5zł) czeka na swoją premierę. Póki co często otwieram go i wącham, gdyż cudnie pachnie sezamem!


Tym razem kupiłam tylko jeden balsam do ust Tisane (8,5zł), który bardzo lubię i zaopatruję się w niego regularnie. Udało mi się upolować upragnione Nivea Lip Butter Caramel Cream (9,99zł) i czuję, że będę musiała złapać kolejne wersje. W koszyczkach wyprzedażowych w Naturze natknęłam się na wiele ciekawych rzeczy, po które muszę wrócić. Jedyne, co wzięłam to Essence On Top Lipgloss 01 Dramatize (5,99zł) w kolorze czarnym, zmieniającym się na ustach w brązowy fiolet.

  
Isana Winter Seife Kaminzauber (4,99zł), to mydełko, które zna już cała blogosfera :) Mnie udało się go upolować dopiero w tym roku, ale dobrze się stało - jest świetne!

Za wszystko zapłaciłam 73,24zł (był jeszcze zmywacz za 1,40zł, ale już zużyłam). Sumka niewielka, zakupione ciekawe kosmetyki i radość z nich mimo małej ilości jest, tak więc nie pozostaje nic innego jak się cieszyć.    

niedziela, 30 grudnia 2012

Grudniowe zakupy

Nie tylko koniec roku przynosi chęć podsumowań. Nasuwają je na myśl także ostatnie dni miesiąca, więc tradycyjnie już czas na prezentację zakupów poczynionych w ostatnim miesiącu 2012. Przyznaję, że zaszalałam i to dość mocno - zrobiłam spore zakupy w DM'ie za pośrednictwem Agnieszki, zaopatrzyłam się w wiele włosowych wspomagaczy oraz bardzo małą ilość kosmetyków potrzebnych, bez których nie da się obejść. Przy okazji zmian blogowych wprowadziłam także inne, pielęgnacyjne oraz życiowe. Myślę jednak, że powiem Wam o nich innym razem. Nie przedłużam więc i serdecznie zapraszam do oglądania!



Większość powyższej grupy stanowią łupy świadczące o rozwijaniu się mojego włosomaniactwa. Mamy tu także kilka kosmetyków do ciała, twarzy, paznokci oraz makijażowych. Podzieliłam je więc na mniejsze skupiska, ale po kolei. Zacznijmy od mazideł do pielęgnacji kłaków.



Mamy tu odżywkę Balea Mango & Aloe Vera (0,65€) o pięknym, niezwykle naturalnym zapachu, dwa szampony dla dzieci - BabyLove (1,35€) i BabyDream (3,09zł) o identycznych właściwościach oraz odżywkę Farmona Herbal Care Skrzyp Polny (6,85zł) o niezwykle ziemistej woni. Następnie kultową odżywkę (wcierkę) do włosów i skóry głowy Jantar Farmona (8,95zł), której działanie nie sposób zidentyfikować, masko-odżywkę Kallos Serical Crema Al Latte (20,6zł), wspaniałą następczynię Isany z olejkiem Babassu oraz legendarną szczotkę Tangle Teezer Compact Styler Shaun The Sheep (0zł, wykorzystany kupon iperfumy.pl), z którą próbuję się zaprzyjaźnić. Dalej znajduje się silikonowy olejek na końcówki Balea Professional Oil Repair Haaröl (2,95€) i odżywkę z atomizerem Alverde 2-Phasen-Sprühkur Aloe Vera Hibiskus (2,45€). Wszystkie mam w użyciu i nie robią mi krzywdy, co bardzo mnie cieszy.



Tutaj z kolei znajdziemy dwa kremy do rąk - Essence 24h Hand Protection Balm Winter Edition Caramel Hot Chocolate (0,95€) oraz Oriflame Christmas Suprises Spiced Oranges Scented Hand Cream z wymiany. Niestety oba pod względem zapachu to niewypały. Dalej znajdziemy żele pod prysznic - Sanflore Gelee De Douche Apaisante (0zł, wykorzystany kupon iperfumy.pl) i Balea Young Huttenzauber Dusche (0,85€). Póki co jeszcze nietestowane. Ostatnim produktem w grupie "cielesnej" są Balea 3-Klingen Einwegrasier (1,95€), czyli odkłaczacze w ładnym opakowaniu.


Tutaj mamy różne różności :D Otrzymałam dwie bezpłatne próbki - jedną kremu Ainhoa, drugą z Perfecty. Kupiłam też zachwalany peeling drobnoziarnisty (2zł) wymienionej przed chwilą firmy. Zostało go jeszcze na dwa użycia, ale nie zdradzę opinii. Potrzebny był mi też zmywacz do paznokci (1,69zł), więc capnęłam najtańszy. Przygarnęłam też trzy opakowania balsamu do ust Tisane (8,2zł + 8,5zł + 9,5zł). W tej samej aptece zaopatrzyłam się w olejek rycynowy Apteczka Babuni (1,9zł). Zakupiłam także dwa błyszczyki - Essence Breaking Dawn Part II Lipgloss Alice Had a Vision - Again (1,95€) i Vipera Sweet & Wet 7 (9,5zł). Ostatnim produktem, a właściwie przyrządem jest 4-stopniowa polerka do paznokci Sincler (3,45zł). Miałam ją już kiedyś, ale się wysłużyła i teraz mam nową, gdyż bardzo dobrze mi służy.


Tutaj mamy prezent od Mamy z okazji końca roku :) Nawilżający żel do mycia ciała Ciało Wrażliwe AA z pewnością się przyda, gdy tylko wykończę kilka innych. Rozświetlający błyszczyk do ust 03 Świetlisty Róż niestety nie dołączy do kolekcji mazideł - zawiera mentol, którego moje usta nie tolerują. Jego kolor jest nie najgorszy, ale też niezbyt cudowny - perłowy. Wróci więc do mej Rodzicielki, a jego fundatorki.

Za wszystkie produkty zapłaciłam 174,23zł. Zdaję sobie sprawę z faktu, że nie jest to mała sumka, a kosmetyki niekoniecznie potrzebne, jednak nie żałują ani trochę. Sprawianie sobie prezentów daje mi ogromną radość!

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Paczko, paczuszko, ja Ciebie dziewuszko całować chcę! Zakupy z iperfumy.pl

Jakiś czas temu napisała do mnie pani Martyna z propozycją współpracy, która miała polegać na zrecenzowaniu produktu, który dostępny jest na iperfumy.pl, ale jeszcze nieopisany na blogu. Chcę jednak zaznaczyć, że nie zostałam zmuszona do napisania pozytywnych recenzji. W zamian za  efekty mojej pracy otrzymałam kupon o wartości 110zł do wykorzystania w wyżej wymienionym sklepie. Nie mogłam nie skorzystać z okazji, toteż jak najszybciej złożyłam zamówienie i przedstawiam Wam zawartość dzisiaj odebranej paczki.


Zamówienie złożyłam 12.12.12, a następnego dnia paczka została spakowana i nadana. Jej droga z Legnicy trwała pięć dni, jeśli wliczymy 13 grudnia. Dostałam także numer przesyłki, dzięki czemu mogłam śledzić trasę, którą przebyła. Ponadto dzisiaj zostałam poinformowana drogą telefoniczną o znalezieniu się paczki w mojej miejscowości. Kurier dzwonił trzy razy, aby upewnić się o miejscu zamieszkania. Dostałam pokwitowanie, a paczka była dobrze zabezpieczona. W środku oprócz zamówionych produktów znalazł się także rachunek.

Przejdźmy jednak do meritum sprawy, czyli zawartości przesyłki. Zamówiłam polecaną przez włosomaniaczki szczotę TT w wersji kompaktowej, ekologiczny żel pod prysznic oraz próbkę kremu do twarzy.

 Tangle Teezer, Compact Styler, Shaun the Sheep - 51,65zł
Sanflore, Gelee De Douche Apaisante - 48,03zł
 Ainhoa Luxe Cellular Complex Hydro-Nutritive Cream with Caviar Extract - próbka - 0,00zł


Muszę przyznać, że nie zdecydowałabym się na zakup Tangle Teezera czy żelu Sanflore bez kuponu. Ceny wprawdzie nie są najwyższe, ale szczerze mówiąc byłoby mi szkoda wydanych groszy, gdyby produkty się nie sprawdziły. Dzięki bonowi zapłaciłam 20,58zł za przesyłkę, co daje bardzo znośną kwotę, po której straceniu nie zbiednieję ;)


Kolejny żel pod prysznic w ciągu ostatnich kilkudziesięciu dni. Obecnie mam ich aż sześć, z czego trzy w użyciu. Mimo to jestem pewna, że się nie zmarnuje, bo kosmetyki tego typu idą u mnie jak woda, a więc przyda się koło początku marca. Ponadto jest ekologiczny i w dużej, mieszczącej 400ml butelce z pompką posiadającą blokadę.


O słynnym TT marzyłam od dawna, a już szczególnie o tej wersji. Kompakt bardzo mi się przyda zarówno w domu, jak i w podróży. Posiada ergonomiczny kształt, nakładkę chroniącą "kolce" oraz naprawdę dobrze wyglądający, dokładny motyw Baranka Shaun'a! Mam nadzieję, że wkrótce dołączę do zachwycających się szczotą blogerek!

Próbka kremu Ainhoa na pewno się przyda do wysmarowania dekoltu i szyi. Nigdy nie słyszałam o tej marce, czas więc ją poznać. 

Współpraca ze sklepem w żaden sposób nie wpłynęła na mój stosunek do produktów, sposobu doręczania oraz kwoty, którą musiałam zapłacić.

Macie któryś z wymienionych produktów? Jaka jest Wasza opinia na jego temat?

czwartek, 13 grudnia 2012

Zakupy DM'ie sposobem na spełnianie marzeń

Jak już wiadomo, zawsze kusi mnie to, co jest niedostępne w naszym ojczystym kraju. Zakupy w niemieckiej drogerii DM marzyły mi się od dawna, ale nigdy nie miałam możliwości odwiedzenia jej osobiście. Z pomocą przyszła mi niezawodna blogosfera, a dokładniej mieszkająca w DE Agnieszka vel Cosmetics Freak. Po raz kolejny przekonałam się o tym, że w Internecie jest wiele uczynnych osób, które sprawią, iż spełnianie marzeń staje się łatwiejsze i dużo szybsze, a co za tym idzie - jeszcze bardziej przyjemne.


Postawiłam głównie na produkty z edycji limitowanych oraz pielęgnację włosów. Nad moim zamówieniem zapanowała Balea, która zaskarbiła sobie moją sympatię wspaniałą szatą graficzną. Poniżej dokładniejsza prezentacja całej paczki.

Alverde, 2-Phasen-Sprühkur Aloe Vera Hibiskus - 2,45 euro - nawilżający spray do włosów na bazie wody  z olejem słonecznikowym, ekstraktem z hibiskusa i aloesu. Zawiera alkohol, ale mam nadzieję, że używany co dwa - trzy dni nie będzie przesuszał mojej czupryny.

Balea, Professional, Oil Repair Haarol - 2,95 euro - olejek z zawartością silikonów, który mam zamiar stosować jako serum zabezpieczające końcówki. Ze względu na zawartość oleju arganowego powinien regenerować i nawilżać, a więc przejdzie intensywne testy.

Balea, Feuchtigkeits Spulung Mango + Aloe Vera - 0,65 euro - kolejny produkt z zawartością dobroczynnego aloesu. Posiada też panthenol oraz ekstrakt z mango. Jestem bardzo ciekawa jego działania, testy włosowe już dzisiaj.

Babylove, Mildes Shampoo - 1,35 euro - odpowiednik dostępnego w Rossmannach myjaka BabyDream. Wzięłam głównie dla porównania z BD, może okaże się lepszy od niego. Nie ma silikonów, SLS i parabenów, więc skład jak najbardziej pozytywny.


Balea, Young, Huttenzauber, Dusche - 2x 0,85 euro - wzięłam dwa opakowania skuszona szatą graficzną. Uwielbiam motyw jelenia zarówno na ubraniach, jak i na kosmetykach. Dodatkowo jego zapach jest całkiem przyjemny, kwiatowo - owocowy. Kiedy tylko zużyję trzy inne otwarte żele wypróbuję ten.

Essence, 24h Hand Protection, Caramel Hot Chocolate - 0,95 euro - skusił mnie głównie skład produktu, gdyż zawiera masło shea i olej kokosowy. Jego zapach jest średni, nieco chemiczny, ale na pewno się do niego przyzwyczaję. Póki co muszę zużyć dwa otwarte kremy.
.
Balea, 3-Klingen Einwegrasiere - 1,95 euro - odkłaczacze w niezwykle ładnym opakowaniu. Wyglądają na porządne, a przy okazji należą do tego typu produktów, które są mi nieustannie potrzebne.


Essence, Home Sweet Home, Volume & Gloss Lip Maximizer - 1,95 euro - akurat ten błyszczyk nie dostanie się na moje usta. Zamierzam dodać go do noworocznego rozdania, które nastąpi już niedługo!
Essence, Breaking Dawn Part II, Lipgloss, 01 Alice Had a Vision - Again - 1,95 euro - ze względu na moje uwielbienie do ciemnych błyszczyków i szminek dostał się w grono naustnych mazideł. Pierwsze testy jak najbardziej pozytywne, a kolor - świetny!

Jestem niesamowicie zadowolona z zakupów. Cieszę się, że będę mogła przetestować niemieckie cuda. Myślę jednak, że podziękowania i ukłony powinnam zrobić w stronę Agnieszki, a więc z całego serca
dziękuję ♥!