Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gemi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gemi. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 kwietnia 2013

Apteczne hity

Jak wiele osób posiadam swoje kosmetyczne hity, których nie ma w drogeriach. Chowają się w aptekach, niektóre są niestety na receptę. Nie mają pięknych opakowań ani cudnych zapachów, ale mimo to często po nie sięgam. Niejednokrotne już uratowały moją skórę, więc myślę, że nie pozostaje mi nic innego jak tylko polecić :)


Asa Acnefan Krem do pielęgnacji cery trądzikowej
Przyzwyczaiłam się już do tego, że kosmetyki lub leki przeciwtrądzikowe często i mocno wysuszają. Zaskoczeniem dla mnie był fakt, że Acnefan nie robi mi z twarzy papieru ściernego posypanego wiórkami. Przy codziennym stosowaniu faktycznie troszkę wysusza, ale niewiele, suchy naskórek nie odpada płatami. Z minimalną suchością poradzi sobie lekko nawilżający krem. Acnefan jest bardzo lekki, biały, przez co twarz staje się jaśniejsza, ale bez efektu maski. Szybko się wchłania, cera jest matowa i wygładzona. Krostki, ropne pryszcze szybko się zmniejszają i znikają.

  Gemi Pasta Lassari
Pastę z kwasem salicylowym poznałam już dość dawno i od tej pory zużyłam kilka opakowań. Obecnie używam jej rzadko, ale działa naprawdę dobrze. Kiedyś nakładałam na wypryski, trochę zmniejszała zaczerwienienie, ale z usuwaniem niespodzianek schodziło jej dłużej. Stosuję ją także w trakcie kataru, zmniejsza obrzęk nosa i zaczerwienienie. Jedynym minusem jest fakt, że strasznie wysusza i niestety sypią się przesuszone wiórki.
 ......

Pimafucort Krem
Poznałam go już dawno, ale dopiero kilka miesięcy temu przekonałam się o jego właściwościach. Nakładałam przede wszystkim na zajady - zagoiły się szybko, ból się zmniejszył, zniknęło podrażnienie i szczypanie oraz swędzenie. Bardzo często stosuję go zapobiegawczo właśnie w kącikach ust na noc, a także wtedy, gdy na wargach pojawią się krostki lub zaczerwienienie. Ogółem łagodzi i goi w przypadku podrażnień, zakażeń i alergii. Niestety na receptę.

Momederm Maść 1mg/g
Momederm to jedyny produkt, który tak dobrze, a właściwie idealnie działa na moje dłonie. Często pojawiają się na nich wysuszone, czerwone placki pokryte krostkami, piekące, swędzące i pękające. Tylko ta maść całkowicie likwiduje te przykre niespodzianki. Na początku używałam jej kilka razy dziennie, teraz wcieram w miejsca zagrożone na noc przed snem. Maść jest naprawdę tłusta i powoli się wchłania, ale działanie wynagradza mi tę małą niedogodność. Tak samo jak Pimafucort dostępny tylko na receptę.
 
  
Apteczka Babuni Olej rycynowy
Ten niezwykle popularny olej sprawdził się także u mnie. Poprawił wygląd moich rzęs - stały się czarniejsze, dłuższe, gęstsze i bardziej elastyczne. Mieszałam go z olejami i nakładałam na włosy, zmiękczał je, wygładzał i nadawał blasku. Pomagał usunąć skórki przy paznokciach i nadawał im zdrowego wyglądu. Ten uniwersalny kosmetyk-lek na pewno jeszcze nie raz zagości na mojej półce i ciele.
 
Tisane Balsam do ust w słoiczku
Od niedawna jest dostępny także w Naturach, ale mimo to postanowiłam zamieścić go w dzisiejszym poście. Kilka dni temu opublikowałam jego recenzję, więc dzisiaj tylko powtórzę - odżywia, zmiękcza, regeneruje i chroni wargi w bardzo przyjemny sposób. Działa długofalowo, poprawia wygląd ust. Zawsze mam go pod ręką.
 
 
Macie swoje hity z apteki? Może wypróbowałyście któryś z przedstawionych przeze mnie produktów? A może polecicie coś od siebie?

czwartek, 2 sierpnia 2012

Lipcowe zużycia


Lipiec nie błogosławił moim zużyciom i czasem na nie, więc wydenkowałam niedużo. Niemniej jednak jestem zadowolona, gdyż "wyszło" trochę zalegających mi produktów. Ilość denek nie jest równomierna do ilości zakupów, ale co tam :) Następnym razem będzie lepiej.


Zaczniemy od produktów w saszetkach i małych opakowaniach, a później przejdziemy do większych :)

  • Cashmir, Cotton 100%, 120 płatków kosmetycznych - tradycyjne, najzwyklejsze waciki w dużej paczce. Całkiem nieźle nadają się do zmywania makijażu i paznokci, ponieważ zbytnio się nie rozwarstwiają. Tylko czasem wychodzi z nich pojedynczy włosek waty. Ogólnie rzecz biorąc całkiem przyjemne w użytkowaniu.
  • Eveline, Profesjonalny peeling i maska-serum do rąk - znalazłam ten saszetkowy zestaw w którejś z paczek. Z racji swojej formy jest dość niewygodny w użytkowaniu i niewydajny, ponieważ część płynu wylewa się przy otwieraniu. Jeśli o działanie chodzi, oceniam je na plus. Przyjemnie wygładza i odżywia skórę dłoni.
  • Dada, Premium, Lavender, Chusteczki nawilżane - świetne! Naprawdę duże, miękkie i wygodne w użytkowaniu. Mokre od pierwszej do ostatniej sztuki, zero suchości. Nie wysuszają, nie podrażniają. Nadają się do oczyszczania rąk, stóp, okolic intymnych.
  •  Dalan, Multi Care Soap, Almond Extract & Milk - nie spodziewałam się po nim wiele, ale mimo to się zawiodłam, gdyż myjak okropnie śmierdzi! Woń mydła to coś pomiędzy trupim, zwietrzałym mydłem a mdłym, ciepłym mlekiem. Ponadto podstawowe funkcje spełnia.
  •  Gemi, Pasta Lassari - wspomaga mnie w walce z wypryskami. Całkiem dobrze podsusza pryszcze, odkaża je i sprawia, że szybciej się goją. Sprawdza się też na otarcia i zadrapania.
  • Tami, Antibacterial, Chusteczki antybakteryjne - uwielbiam! Świetnie nadają się do noszenia w torebce i używania w sytuacjach awaryjnych. Szczególnie dobrze sprawdzają się do wycierania rąk, stóp i miejsc narażonych na atak bakterii nie tylko na skórze.
  •  Sudopharma, Sudomax, Krem antybakteryjny dla dzieci i dorosłych - próbka - pierwsza próbka dupe'a Sudocremu. Nie sprawdził się jako preparat punktowy na wypryski - wyciągnął je go wierzchy i sprawił, że zrobiły się z nich podskórne gule.
  • Biały Jeleń, Mydło naturalne, Premium, Z czarnym bzem i lnem - naprawdę porządne. Świetnie nadaje się do mycia całego ciała, gdyż dobrze się pieni i nie ma brzydkiego smrodku. Pachnie bzem, a więc bardzo przyjemnie :)
  •  Apart, Hipoalergiczne mydło w płynie, Algi i goji - całkiem przyjemne. Miało fajną, kremową konsystencję, dzięki której powstawała gęsta piana. Ponadto zapach naprawdę przyjemny, lekki, odświeżający, w sam raz na lato.
  • Avon, Naturals, Arbuzowa mgiełka do ciała - wspaniała! Świetnie pachniała, niemal wcale niechemicznie, aż chciało się jeść arbuza. Odświeżała na krótko, zapewniając chwilowy deszczyk ;) Idealna na lato, pomagała mi przeżyć w upale.
  • Dove, Silky Nourishment Body Lotion for Silky Skin with a Shimmering Glow - uwielbiam i pewnie jeszcze do niego wrócę :) Lekko, ale dostatecznie nawilża, na lato w sam raz. Ponadto miał prześliczne złote drobinki, absolutnie nienachalne i nietandetne. Sprawiał, że skóra lśniła w słońcu, ato lubię.
  • Kolastyna, Refresh, Żel do mycia twarzy - średniak. Kusił mnie i kusił, aż w końcu się udało. Żel przyjemnie pachnie męską pianką do golenia, jednak ulatnia się ze skóry po pewnym czasie. Dobrze się pieni, fajnie oczyszcza, łatwo go zmyć. Skóra promienieje czystością! Niestety, po dwóch tygodniach używania spowodował wysyp pryszczy.
  • Rival de Loop, Pure Skin, Krem nawilżający z efektem matującym - mój ulubieniec! Świetnie matuje, nawilża, w pewnym stopniu pomaga zapobiegać wypryskom. Latem jednak wolę używać go na noc, bo na dzień wydaje mi się zbyt ciężki :)
  • Oriflame, Strawberry&Cream, Scented Hand Cream - całkiem niezły, polubiłam. Spodobał mi się jego przebłysk kwaskowatości w syntetycznym dusicielu :D Ładnie nawilżał i wygładzał dłonie, dając uczucie satynowego dotyku.
  • Lirene, Ochronny krem do rąk, Skóra sucha - naprawdę przyjemny w użytkowaniu, moja sucha skóra go polubiła. Świetnie nawilżał, chronił przed wysuszeniem na wiór i szybko się wchłaniał. Nie pozostawiał tłustej warstwy ani lepkiego filmu.
  • Isana, Nagellack Entferner, Mandelduft - najlepszy zmywacz pod słońcem. Świetnie zmywa wszelakie lakiery, nawet brokatowe. Po dłuższym używaniu lekko przesusza paznokcie, więc zużyłam tę butelkę i dałam mu spokój na jakiś czas. Ponadto jest bardzo niewydajny.
  • Lovely, Liquid Lip Balm, With Aloe Vera And Mentol - uwielbiam. Świetnie nawilża usta i chroni je. Nie regenereje w pełni, tylko przyspiesza ten proces. Delikatnie, przyjemnie chłodzi wargi. Jest całkiem wydajny, ale jak widać poszły aż cztery sztuki.
  • My Secret, Lash&Brow Repair - przez pierwszy miesiąc używania do rzęs przyniósł naprawdę niezłe efekty. Włoski wydłużyły się, jednak inne zaczęły wypadać i plątać się. Zużyłam go do brwi, jednak tam nie przyniósł żadnych efektów.
  •  Avon, Infinite Monent For Her - próbka - bardzo kobiece i eleganckie, jednak brakuje im szczypty erotyki, seksowności. Średnio ciężkie, jednak na lato mi nie pasowały.
  • Elissa, Pasta Lassari - działa tak samo jak pasta firmy Gemi, którą też zużyłam. Jest jednak niewydajna i mniej opłacalna. 
  •  Bros, Żel łagodzący ukąszenia - rzeczywiście łagodzi podrażnienia i świąd spowodowane ugryzieniami owadów. Bardzo przyjemnie chłodzi skórę, odświeża i odkaża.

czwartek, 28 czerwca 2012

Czerwcowe zużycia

Jak co miesiąc pragnę zaprezentować moje zużycia, które swoją drogą tradycyjnie są dość potężne i z tej racji zapewne podzielę posta na dwie części lub zrobię tasiemiec-gigant. W czerwcowym denku wyszła głównie pielęgnacja włosów, ciała oraz kilka innych przydatnych produktów, a także kilka próbek. Tak więc bez zbędnych ceregieli przejdźmy do pustych opakowań :)


Najpierw przedstawię produkty do ciała i włosów, a następnie różne różności :)


  • Isana, Nagellack Entferner, Mandelduft - rewelacja! Każdy inny zmywacz to przy nim bubel. Świetnie zmywa wszelkie lakiery, zarówno kremowe, drobinowe i brokatowe aż różnorakie wzory. Jedynym minusem jest średnia wydajność i dość nieciekawy zapach.
  • Intimea, Łagodzący żel do higieny intymnej - dobry produkt za śmieszne pieniądze. Całkiem nieźle myje, nie podrażnia i nie wysusza, ale nie zapobiega infekcjom. Ponadto dość ładnie pachnie i nie zawiera parabenów. Jest bardzo wydajny, wystarczył mi na jakieś trzy miesiące. 
  • Venus, Konwaliowa pianka do golenia dla pań - rzeczywiście ułatwia golenie i minimalizuje ryzyko podrażnień oraz zacięć, które bez niej zdarzały mi się przy niemal każdej depilacji. Zapach jest bardzo mocny, konwaliowy, odrobinę chemiczny i dość długo wyczuwalny na skórze. Wydajność nie najgorsza, bo ilość na jedno golenie była minimalna :)
  • Colo, Ziołowy zmywacz do paznokci z rumiankiem - bardzo przeciętny myjak. Średnio radził sobie z jakimkolwiek lakierem, a już szczególnie z dużą ilością drobinek. Mocno wysuszał płytkę oraz skórki wokół niej. Dość ładnie pachniał, rzeczywiście kwiatowo. 
  • Bambino, Krem ochronny z tlenkiem cynku - krem uniwersalny. Smarowałam nim łokcie, kolana, czasem zamiast balsamu do ciała. Nawilża dość przeciętnie, jednak lepsze to niż nic. Przynajmniej jest bezpieczny i nie podrażnia, a w czasie lat to główna zasada :)
  • Anida, Aloesowy krem do rąk z witaminami A + E - przeciętny nawilżacz. Działał bardzo lekko, regenerował minimalnie. Dość długo się wchłaniał i był przez ten czas dość lepki. Mimo wszytsko jest jednak lepszy od cytrynowej wersji.
  • Bi-es, Uroda, Melisa, Ochronna pomadka do ust - po zużyciu pierwszego opakowania czułam, że miłości z tego nie będzie, jednak po drugim zmieniłam zdanie na nieco lepsze. Całkiem przyzwoicie nawilża i regeneruje, nie roznosi krostek. Bardzo krótko utrzymuje się na ustach i ma nijaki smak/zapach.
  • Gemi, Pasta Lassari - świetny wysuszacz na wypryski. Nałożony wieczorem sprawia, że rano są o połowę mniejsze, jaśniejsze i bardziej płaskie. Ponadto pomaga świeżym ranom i bliznom szybciej znikać ze skóry. Z wydajnością jest całkiem dobrze, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że za kazdym razem biorę dużo.
  • Spirytus salicylowy - dobrze wysusza  odkaża wypryski, stosuję przed nałożeniem pasty Lassari lub Sudomaxu.
  • The House of Pets, Jack Shower Gel, Grape - wyjątkowo ładnie pachnący żel pod prysznic w formie pieska! Pienił się bardzo lekko, mył dobrze, nie uczulał. 
  • Lovely, Liquid Lip Balm - balsamowe KWC i stały bywalec denka! Świetnie nawilża, natłuszcza i regeneruje usta. Niweluje uczucie pieczenia oraz suche skórki. Nie wywołuje uczuleń, krostek ani nie podrażnia. 
  • Oriflame, Pure Skin, Hide&Treat - okropnie pomarańczowy korektor na wypryski, przez który nie dało się go nosić przy ludziach. Stosowany na noc nie dawał żadnego efektu - wyprysk był tak wielki rano jak i wieczorem. Jak dla mnie straszny bubel, choć czytałam, że inni chwalą. 

  • L'Oreal, Elseve, Total Repair 5, Instant Miracle - bomba silikonowa. Wprawdzie porządnie i powierzchownie regenerowała, jednak tylko dzięki szkodliwym składnikom, którymi jest napakowana. Miała ładny zapach i świetną konsystencję, a oprócz tego małą wydajność.
  • Elfa, Green Pharmacy, Green Pharmacy Szampon do włosów osłabionych i zniszczonych - rumianek - kolejny produkt, którego nie polubiłam ze względu na sls/sles. Całkiem dobrze oczyszczał włosy, ale tez niestety dość mocno je wysuszał. Świetnie się pienił i miał przyjemny, ziołowy zapach.
  • Isana, Hair, Odżywka wygładzająca włosy -  porządna odżywka bez silikonów! Ogranicza elektryzowanie się i puszenie, lekko wygładza i ujarzmia. Ułatwia rozczesywanie i modelowanie. A do tego całkiem wydajna.
  •  BeBeauty Green Nature Regenerujący balsam do ciała - cudo! Świetnie nawilżał całe ciało, regenerował w przesuszonych miejscach, nie pozostawiał filmu na skórze i nie uczulał. Efekty wzmagały się z dnia na dzień, co tylko spotęgowało moje pożądanie na kolejną tubę.
  • Adidas, Floral Dream, Naturalny dezodorant w atomizerze - bardzo przyjemny zapach, kwiatowy, dobry na każdą porę roku. Świetna trwałość - od świtu do nocy. Wykończony po niemal roku codziennego używania, cudeńko!
  •  Adidas for Women Hydrating Shower Gel - Relax - Flower Bouquet Soothing - bardzo fajny żel. Piękny zapach, świetna piana, cudowny relaks. Czego chcieć więcej? Jedynie wydajność kuleje, zużyłam w dwa tygodnie.
  • Marion, Termoochronna mgiełka do włosów - leciutka mgiełka zapobiegająca elektryzowaniu się i zmiękczająca kosmyki. Nie zawiera sles, dzięki czemu nie wysusza ani nie jest szkodliwa dla kłaków. Zużyłam już trzecie lub czwarte opakowanie, uwielbiam!
  • Rival de Loop, Pure Skin, Żel do mycia twarzy z efektem peelingującym -  cud nad cudy! Świetnie oczyszcza cerę, nadaje jej zdrowego odcienia, wysusza wypryski i jest naprawdę wydajny. Żelowe KWC!

  • Colodent, Pasta do zębów, Eksplozja wybielania - bardzo lubię tę pastę i często kupuję. Ma formę zielonego żelka o niepiekącym w język smaku, a do tego naprawdę dobrze wybiela - niestety na krótko. Przyjemna do codziennego stosowania.
  •  Verona, Beauty Nail Club, Wybielająco-wygładzająca odżywka do paznokci - coś wspaniałego! Optycznie wybiela płytkę i nadaje jej zdrowego, lekko mlecznego odcienia. Przy dłuższym, regularnym stosowaniu nikną białe plamki i przebarwienia. Świetny produkt w niskiej cenie.
  • L'biotica, Biovax, Serum wzmacniające A + E - próbka - bardzo dobrze wygładza włosy i nadaje im sypkość oraz naturalny blask. Ponadto ma tłustą formułę, którą wprost uwielbiam.
  • Ziaja, Ziajka, Krem do pielęgnacji dzieci i niemowląt - próbka - przeciętny. Mocno bieli skórę, trudno go równomiernie nałożyć, a do tego pozostawia tępy film na skórze. Nijak pachnie, nawilża minimalnie.
  • Palmolive, Naturals, Balanced&Mild, Mydło z ekstraktem z rumianku - mydło jak mydło. Zupełnie zwyczajne, przy6jemne  w użytkowaniu. Pachniało tym, czym jest, ale nie rumiankiem. Całkiem dobrze się pieniło, a zwłaszcza w duecie z peelingiem.
  •  Biotherm,  Aquasource 24h Deep Hydration, bogaty krem-balsam nawilżający - próbka - sprawdził się jako krem do rąk. Dobrze nawilżał, regenerował i niwelował uczucie suchości. Miał luksusowo-kosmetyczny zapach.
  • Cleanic, Sensitive, Płatki kosmetyczne - przyjemne. Dobrze zmywały lakiery i nie rozwarstwiały się. Niestety mało wydajne i dość drogie.
  • Farmona, Sweet Secret, Czekoladowe masło do ciała - cudowny zapach świeżego kakao i czekolady, który długo utrzymuje się na skórze. Nawilżenie przeciętne, jednak rozkosz dla nosa gwarantowana.
  • Marion, Maska rozświetlająca włosy w saszetce - kupa alkoholu. Nie zauważyłam rozświetlenia, nawilżenia ani regeneracji. Poza tym mało atrakcyjna forma aplikacji i nieciekawy zapach.
  •  Adidas, Nawilżający żel pod prysznic, Smooth - próbka - bardzo dobry produkt. Miałam już wersję pełnowymiarową innego zapachu i tak samo lubiłam. Śliczny aromat, dobre oczyszczanie, łatwa aplikacja.
  • Nuxe, Body, Balsam do ciała - nie znam dokładnej nazwy, ponieważ mnie nie zainteresował. Miał przyjemny zapach i konsystencje, nawilżenie średnie. Nic ciekawego.

niedziela, 3 czerwca 2012

Majowe zakupy

Jak co miesiąc miałam nadzieję na zrobienie zakupów równoważących ilość zużyć, a tu jak zwykle klapa. Mimo wielu wymian wydałam ponad sto złotych, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że czas zabrać się za oszczędzanie. Tak więc oglądajcie majowe łupy, bo czerwcowe będą o wiele mniejsze :)


Jak zwykle zacznę od łupów lakierowych, po czym przejdę do pielęgnacji oraz próbek.

- Sensique, Aromatyczny olejek do paznokci i skórek
- Ruby Rose, 66
- Essence, Vampire's Love, The dawn is broken
- Barbra, Q by Colour Alike, Trele Morele

Wszystkie lakiery zdążyłam już zrecenzować i polubić, a olejku używam niestrudzenie co drugi dzień - efektów póki co nie widać, skórki są suche jak były, ale nie zrażam się i próbuję :)




- Basic, Nagellack Nailpolish, 281
- Avon, Nailwear Pro, Luxe Lavender
- Ados, Rosa, 103
- Mollon, Matt Beauty (brak numerka)

Dwa pierwsze lakiery dostałam w ramach wymian i wpadłam po uszy! Mają dobre krycie i szybko schną, a kolory uwielbiam.
Dwa kolejne jednak nie spotkały się z moją aprobatą - Ados daje znielubiony błysk, a w dodatku jest transparentny. Mollon schnie długo i słabo kryje.


- Alverde, Krem do cery bardzo wrażliwej z jojobą
- Rival de Loop, Pure Skin, Krem nawilżający z efektem matującym

Krem Alverde pochodzi z wymiany i jest to moje pierwsze spotkanie z tą marką. Póki co jeszcze nieużywany.
Produkt RdL to mój ulubieniec - dobrze nawilża, świetnie matuje, pomaga zwalczać wypryski.




- Elfa, Green Pharmacy, Szampon do włosów osłabionych i zniszczonych z rumiankiem
- Marion, Termoochronna mgiełka do włosów

Szampon skusił mnie butelką i niby ziołowym składem. Niestety, zawiera sles/sls i to już na drugim miejscu. Mam wrażenie, że lekko podsusza moje i tak zniszczone włosy.
Mgiełkę Marion uwielbiam! Jest to moje trzecie opakowanie i na pewno nie ostatnie. Zapobiega elektryzowaniu się włosów i wyraźnie je zmiękcza, a dodam, że nie używam suszarki ani prostownicy.




- Isana, Glattungs Spulung, Odżywka wygładzająca
- L'Oreal Elseve Repair 5 Instant Miracle Kuracja regenerująca


Osławiona odżywka Isany sprawdziła się również u mnie - włosy mniej się puszą, łatwiej je ułożyć i wydają się być nieco gładsze,
Kuracja L'oreal sprawdza się bardzo dobrze, niestety dzięki zawartości silikonów. Wygładza, zmiękcza, nieco ogranicza szorstkość.




- Mazidła, Kwas hialuronowy 1% wielkocząsteczkowy 
- Adidas for Women, Hydrating Shower Gel - Relax
- Isana, Nagellack Entrefner Madelduft

1/3 opakowania kwasu kupiłam u One_LoVe. Używam go na noc pod oczy - tylko tam nie wywołuje pryszczy, a nieźle nawilża.
Adidasowy żel polubiłam, zrecenzowałam i  na pewno zobaczycie go w denkowym poście.
Zmywacz - mój ideał. Zmywa każdy lakier.

 - Essence, Marble Mania, Blush, 01 Swirlpool
- SVR, Lysalpha, próbki kremów i żelu
- próbki Ava, Jadwiga i Nuxe

Całość widoczną na załączonym zdjęciu dostałam od Oli (belleoleum) w ramach podziękowania.
Róż nie przeżył podróży, ale ani trochę mi to nie przeszkadza. Daje piękny efekt.
Próbki produktów antytrądzikowych czekają w kolejce, a pozostałe szykują się do wylądowania na mojej twarzy/ciele. 
Dziękuję!


- Tami, Chusteczki antybakteryjne
- Dax, Perfecta, Maseczka oczyszczająca
- Marion, Oczyszczający plaster na nos

Pierwsze opakowanie Tami kupiłam na wakacjach i bardzo polubiłam, więc drugie było tylko kwestią czasu.
Maseczka to bardzo spontaniczny zakup, jeszcze nieużywana.
Plaster już kiedyś miałam i spodobało mi się działanie, które chętnie sobie przypomnę. 



- Nivea, Antyperspirant, Dry Comfort
- Gemi, Pasta Lassari
- Lovely Liquid Lip Balm with aloe vera and mentol

Zarówno antyperspirant, pastę cynkową oraz balsam do ust już miałam i wszystko kocham, bo działają  na mnie świetnie!
Dezodorant pozostawia uczucie suchości na cały dzień, pasta wysusza wypryski a balsam chroni moje biedne usta przed suchością i pęknięciami!



- L'Biotica, Biovax, Serum A+E - próbka 
- Biotherm, Aquasource 24h Deep Hydration, bogaty krem-balsam nawilżający - próbka
- BioCosmetics, próbka maski algowej i glinki zielonej
- Avon, Infinite Moment for her, Little Black Dress - próbki

Wszystkie próbki pochodzą z wymian i są eksploatowane moimi oczami, bo do skóry się jeszcze nie dostały, ale w najbliższym czasie nastąpi to na pewno :)




Jak widać kupiłam dość dużo i tyleż wydałam, tj. ok. 108 zł. Czerwiec będzie uboższy w zakupy, podjęłam się blogowej akcji 'przeżyć za 50zł w czerwcu'.

piątek, 20 kwietnia 2012

Dostałam cynk! Pasta Lassari z kwasem salicylowym od Gemi.

Pasta cynkowa to produkt, który dosłownie jest lekiem na całe zło. Pomaga pozbyć się nieprzyjaciół, plam i innych niespodzianek, ale o tym za chwilę. Czym jeszcze ten niepozorny produkt zasłużył na miano wysuszacza idealnego? Przeczytacie o tym poniżej.


Pasta jest zapakowana w kartonik o identycznym designie jak ten na powyższym zdjęciu. Samo pudełeczko jest świetne - płaskie, ze zdejmowaną nakrętką. Nie trzeba głęboko grzebać, aby wydobyć odpowiednią ilość. Plusem jest również to, że wypełnione jest po brzegi dwudziestoma gramami pasty i nie płacimy za powietrze, lecz za autentyczną zawartość. Nakrętkę łatwo zdjąć, ale nie powinna spaść bez interwencji naszych palców.

Naklejka jest jedna - jasna, przejrzysta, typowo apteczna. Bardzo łatwo się brudzi, co widać na zdjęciu. Nie zawiera zbędnych informacji, ponieważ umieszczone są na wewnętrznej ulotce (kolejny plus!) i kartoniku. Z czasem może zacząć się odklejać, ale nie powinno być to problemem.


Pasta jest twarda i sucha, ale dobrze się rozprowadza. Wystarczy mała ilość, aby pokryć zaczerwienienia i wypryski. W temperaturze pokojowej utrzymuje się na skórze to mocnego przetarcia, ale w cieplejszej rozrzedza się i staje się bardziej balsamowa i dość tłusta.

Plusem jest też zapach, a właściwie jego brak, bo pasta jest nieperfumowana i bezzapachowa. Czuć woń typowej maści cynkowej, jednak nie jest ona nachalny, rozchodzi się w tle. Nawet osoby wrażliwe na zapachy nie powinny mieć problemów z używaniem jej, gdy to konieczne.


Pasta rewelacyjnie wysusza wypryski, ale nie w stu procentach. Pomaga im się do końca wygoić i zniknąć na zawsze. Mocno wysusza skórę, przy dłuższym stosowaniu zaczyna się łuszczyć, ale tylko w miejscach nałożenia. Niweluje zaczerwienienia spowodowane pocieraniem. Przyspiesza proces gojenia się ran i strupów, np. po ukąszeniach owadów.

Biała maź zasługuje na wysoką ocenę, począwszy od opakowania, a zakończywszy na działaniu. Opakowanie jest idealne, chociaż mogłoby się wydawać, że trochę nieestetyczne ze względu na wkładanie w nie palca. Jednak dziewiątka się należy, zwłaszcza że zapakowane jest w dodatkowy kartonik i zawiera ulotkę! Konsystencja i zapach - idealne, nic dodać, nic ując. Bardzo łatwa w obsłudze konsystencja i neutralny zapach, zdecydowana dziewiątka. Kolejna ocena, tym razem ósemka, za dostępność - tylko w aptekach! Działanie oceniam na osiem, bo nie zwalcza wyprysków, tylko wysusza w 80% i pomaga im się wygoić. Cena to niecałe trzy złote. Ocena ogólna - 8,5 :-) Jak najbardziej polecam!