Podobają się Wam takie kolory? Posiadacie w swych kolekcjach lakiery tej firmy?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paznokcie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paznokcie. Pokaż wszystkie posty
piątek, 24 kwietnia 2015
Bell Air Flow Lotus Effect 703
Ostatni wpis na blogu pojawił się na początku stycznia i jest mi z tego powodu bardzo wstyd. Chyba dopadł mnie blogowy kryzys. Na szczęście już się skończył i mam nadzieję, że przynajmniej raz na kilka dni uda mi się opublikować nową notatkę. Kilka kosmetyków czeka w kolejce na recenzję, przydałaby się włosowa aktualizacja, karton na zużyte produkty dawno już zapełnił się po brzegi, wypadałoby spiąć się i trochę nadrobić. Postanowiłam zacząć od lekkiego i przyjemnego wpisu na temat mojego najnowszego nabytku, Bell Air Flow Lotus Effect 703, który wpadł mi do koszyka w Naturze, gdzie przy zakupie jakiegokolwiek produktu tej marki lakier można było kupić za 1 grosz, więc się skusiłam. Zdecydowałam się na pastelową emalię, której kolor określiłabym jako połączenie mlecznego beżu z jasnym fioletem i szarością. Moim zdaniem jest to taki bezpieczny, uniwersalny, "czysty" kolor. Niestety w kwestiach technicznych jest nieco gorzej. Trochę smuży, powstają prześwity i widać to nawet na zdjęciu. Przy dwóch warstwach wygląda tak, jak możecie zobaczyć poniżej. Schnie w miarę przyzwoicie, ale nie obraziłabym się, gdyby działo się to szybciej. Podsumowując - wygląda ładnie, ale nie lubię, gdy lakier źle się rozprowadza i raczej nie zdecyduję się użyć go ponownie, a jeśli już, to na pewno nie będę używać go zbyt często.
sobota, 10 stycznia 2015
Colour Alike Ja Chromolę! 535H
Już od dość długiego czasu Colour Alike wypuszcza nowości tak piękne i oryginalne, że nie mogłam pozostać obojętna i w ramach gwiazdkowego prezentu zamówiłam cztery buteleczki. Jedna z nich zawiera bohatera dzisiejszego posta, czyli 535H z kolekcji Ja Chromolę!. Już na wstępie powiem, że jestem absolutnie zakochana w tym lakierze. Kolor jest trudny do określenia - czasami wygląda na jasny brąz, czasami różowawy fiolet z przebłyskami zieleni. Jest wręcz wypchany holograficznymi drobinkami, które dodatkowo nadają mu głębi i cudownie mienią się w słońcu i świetle sztucznym. Poza tym lakier ma lekko metaliczny, różowy połysk. Cudo ♥
Aplikacja bezproblemowa, nie jest ani zbyt rzadki, ani za gęsty. Bardzo dobrze się rozprowadza, kryje idealnie przy dwóch niezbyt grubych warstwach. Schnie szybko bez wysuszacza. Wygląda świetnie i tak samo się aplikuje, dobrze schnie. W kwestii lakierów chciałabym, żeby wszystkie były tak dobre (i tak tanie) :).
Lakiery Colour Alike możecie kupić na colorowo.pl w całkiem niskich cenach. Bardzo polecam zarówno emalie CA, jak i sklep :)
Aplikacja bezproblemowa, nie jest ani zbyt rzadki, ani za gęsty. Bardzo dobrze się rozprowadza, kryje idealnie przy dwóch niezbyt grubych warstwach. Schnie szybko bez wysuszacza. Wygląda świetnie i tak samo się aplikuje, dobrze schnie. W kwestii lakierów chciałabym, żeby wszystkie były tak dobre (i tak tanie) :).
Lakiery Colour Alike możecie kupić na colorowo.pl w całkiem niskich cenach. Bardzo polecam zarówno emalie CA, jak i sklep :)
Podoba się Wam? A może wcale nie ruszają Was takie efekty? :)
sobota, 22 listopada 2014
Bohater zaginiony w akcji. Gosh 549 Holographic Hero
O tym, że uwielbiam wszelkiego rodzaju holograficzne lakiery wiadomo nie od dziś. Kilka miesięcy temu do mojej niewielkiej kolekcji emalii dołączył Gosh 549 Holographic Hero, do którego podchodziłam wiele razy, a dopiero wczoraj zdecydowałam się nałożyć go na wszystkie paznokcie. Lakier jest srebrny, wypełniony po brzegi holograficznymi drobinkami, które tworzą gładką taflę. W świetle sztucznym i słońcu mieni się tęczowo i intensywnie. W Internecie wiele zdjęć pokazuje, jak mocny efekt potrafi dawać. Emalia jest bardzo rzadka i trzeba spieszyć się z aplikacją, gdyż rozlewa się na skórki i szybko zastyga. Trochę smuży, schnie średnio. Na zdjęciach mam dwie warstwy. Bez top coatu błyskawicznie się ściera, dlatego nałożyłam warstwę Seche Vite. Ogółem efekt nie zadowala mnie (nierówne krycie, prześwity), chyba po prostu ten produkt nie jest dla mnie stworzony.
Lakier jest bardzo ładny, tęczowy, intensywny efekt przypadł mi do gustu. Trudności przy aplikacji są nieco zniechęcające. Chętnie oddam, może akurat u kogoś sprawdzi się lepiej niż u mnie :)
Lakier jest bardzo ładny, tęczowy, intensywny efekt przypadł mi do gustu. Trudności przy aplikacji są nieco zniechęcające. Chętnie oddam, może akurat u kogoś sprawdzi się lepiej niż u mnie :)
Lubie holo? Jakie najbardziej? A może taki efekt w ogóle się Wam nie podoba?
piątek, 3 października 2014
My Secret Nail Polish 203 Baby Pink
Ostatnio My Secret wypuściło tak wiele nowości, że nie wiem, na co się zdecydować. Póki co skusiłam się na jeden lakier i dzisiejszy post będzie właśnie o nim. 203 Baby Pink to dokładnie taki odcień, jak się nazywa, idealny baby pink. Bardzo jasny róż, rozbielony, przypomina truskawkowy jogurt. Wygląda dziewczęco, niewinnie i delikatnie, a zarazem elegancko. W kwestiach technicznych - równo przycięty pędzelek, niezbyt szeroki (tak bardzo przyzwyczaiłam się do szerokich pędzli Essie, że teraz wszystkie inne są dla mnie zbyt wąskie :D). Lakier ma odpowiednią konsystencję, nie rozlewa się, ale też nie jest bardzo gęsty. Smuży przy pierwszej warstwie, kryje w pełni przy trzech. Schnie w miarę przyzwoicie, jednak wspomogłam się Seche Vite. Efekt końcowy mi się podoba, może i nie jest to zbyt wyszukany odcień, ale brakowało mi takiego w mojej niewielkiej kolekcji :)
Kupiłyście już którąś z nowości My Secret? Macie, lubicie tego typu kolory?
wtorek, 12 sierpnia 2014
Mięta, mięta, mięta wszędzie. Essie Mint Candy Apple
Dziś na blogu kolejny lakier Essie, to już chyba uzależnienie, ale za to jakie przyjemne :3 Nie będę przedłużać, bo to nie ma sensu, w końcu to post o rzeczy przyjemnej. Mint Candy Apple to piękna pastelowa mięta, raz bardziej zielona, raz bardziej błękitna. Zupełnie kremowa, bez żadnych drobinek. Wygląda bardzo modnie, świeżo i wakacyjnie. Świetnie się rozprowadza dzięki szerokiemu pędzelkowi, nie smuży i nie bąbluje. Na paznokciach mam dwie lub trzy warstwy, nie pamiętam dokładnie, ale raczej trzy. Schnie dosyć szybko, jednak wspomogłam się topem wysuszającym Seche Vite. SV sprawił, że mięta wytrzymała na paznokciach siedem dni z niemal niewidocznie startymi końcówkami. Ponadto nadał takiego blasku, że znajoma (pozdrowienia dla N.) aż zapytała, czy przypadkiem nie są to hybrydy. Efekt naprawdę mocno mi się spodobał i z pewnością użyję tego lakieru ponownie, zwłaszcza podczas wakacji :)
Nosicie miętowe paznokcie? A może mania na punkcie tego koloru Was ominęła?
niedziela, 10 sierpnia 2014
Essie Demure Vix
Koło tego lakieru kręciłam się już od dawna. Bardzo mi się podobał, ale bałam się, że efekt będzie - delikatnie mówiąc - mocno niezadowalający. Po przejrzeniu mnóstwa swatchów w końcu zdecydowałam się na własną buteleczkę. Essie Demure Vix okazał się być naprawdę przyjemnym odcieniem, a po moich obawach nie pozostał nawet ślad. DV to mauve, beżo - fiolet wypełniony po brzegi fioletowym pyłkiem, który widoczny jest tylko w słońcu. Sprawia, że kolor nie jest płaski i nadaje mu blasku. Lakier rozprowadza się równomiernie, nie zalewa skórek, nie smuży. Kryje przy trzech cienkich warstwach. Schnie całkiem przyzwoicie, jednak ja nałożyłam warstwę topu wysuszającego Seche Vite dla wygładzenia, utrwalenia i podbicia koloru. Demure Vix wraz z topem i warstwą odżywki przed malowaniem wytrzymał bez uszczerbku sześć dni, co jest naprawdę świetnym wynikiem. Lakier bardzo mi się podoba i czuję, że będzie często gościł na moich paznokciach, zwłaszcza jesienią :)
Lubicie takie odcienie? Macie Demure Vix w swoich kolekcjach?
środa, 30 lipca 2014
Rzecz o lakierze idealnym | Essie Fiji
Essie. Ta marka od początku moich blogowo - urodowych budziła me zainteresowanie, intrygowała i kusiła. Kusiła tak mocno, że w końcu, a było to w listopadzie zeszłego roku stałam się posiadaczką pierwszej buteleczki. Później w moje ręce trafiały kolejne i obecnie jestem w posiadaniu siedmiu kwadratowych, szklanych buteleczek skrywających piękne emalie. Nie pisałabym o tym, gdyby nie chęć podzielenia się z Wami zdjęciami i moimi spostrzeżeniami na temat jednego z nich, mianowicie Fiji. Obejrzałam mnóstwo swatchów, kupiłam (w regularnej cenie, co do tej pory mi się nie zdarzyło) i przyznaję, że miałam lekkiego stresa, bo byłabym bardzo niezadowolona, gdyby okazał się nieciekawy podczas aplikacji. W każdym razie, pomalowałam i zakochałam się w nim bezgranicznie! Fiji to maksymalnie rozbielony baby pink albo biel z dużą kroplą soku malinowego. Nie jest to biel i naprawdę wyraźnie to widać. Wygląda bardzo świeżo, elegancko, może nawet ślubnie. To taki "czysty" kolor. Nie ma szans wyglądać tandetnie. W kwestiach technicznych jest równie dobrze. Szeroki pędzelek zdecydowanie ułatwia malowanie. Lakier nie smuży, nie bąbluje, kryje w stu procentach przy trzech cienkich warstwach. Schnie bardzo szybko, więc trzy warstwy nie stanowią problemu. Nosiłam go na paznokciach przez sześć dni, nie odnotowałam żadnych odprysków, jednie lekko starte końcówki. W sumie można by go nosić jeszcze dzień czy dwa. Nie będę więcej gadać, zapraszam na prezentację :)
Absolutnie uwielbiam Fiji! To chyba najbardziej uniwersalny kolor w mojej kolekcji. Z pewnością będzie często gościł na moich paznokciach :)
Absolutnie uwielbiam Fiji! To chyba najbardziej uniwersalny kolor w mojej kolekcji. Z pewnością będzie często gościł na moich paznokciach :)
Lubicie takie kolory? Macie Fiji w swoich kolekcjach?
wtorek, 15 lipca 2014
OPI Nagellack Pirates Of The Caribbean Sparrow Me The Drama
O lakierach firmy OPI nasłuchałam się już tyle, że w końcu postanowiłam nabyć jedną buteleczkę. Parę miesięcy temu skusiłam się na róż Sparrow Me The Drama z kolekcji Pirates Of The Caribbean. Początkowo nie byłam pewna fenomenu tych lakierów, całej aury świetności, więc musiałam przekonać się na własnych paznokciach. Kolor emalii jaki jest, każdy widzi. To piękny, przykurzony, nieco rozbielony róż. Nie jest ani bardzo jasny, ani zbyt ciemny. Wykończenie kremowe, całkiem nieźle błyszczy bez topa. Bardzo przyjemnie prezentuje się na paznokciach, na dłuższych na pewno jeszcze lepiej. Pędzelek jest dobrze przycięty, niezbyt szeroki, węższy niż w Essie z grubym pędzlem. Rozprowadza się całkiem przyjemnie, nie smuży, nie zalewa skórek. Niestety, do całkowitego i satysfakcjonującego krycia potrzeba trzech warstw. Schnie kilkanaście minut, co w sumie jest niezłym wynikiem. Końcówki lekko ścierają się już na drugi dzień od malowania, ale nie jest to zbytnio widoczne. Za taką cenę wolałabym krycie po dwóch warstwach i dłuższą trwałość, ale jestem w stanie to przeboleć.
A tak przy okazji, ludzie szukają ciekawych rzeczy w internecie. Zastanawiam się jakim cudem po takich wyszukiwaniach trafiają na blogi kosmetyczne :D
A tak przy okazji, ludzie szukają ciekawych rzeczy w internecie. Zastanawiam się jakim cudem po takich wyszukiwaniach trafiają na blogi kosmetyczne :D
Znacie firmę OPI? Lubicie ich lakiery? Jakie są Wasze ulubione kolory?
sobota, 28 czerwca 2014
Virtual mini, kolor maxi
Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się opublikować trzech postów o paznokciach pod rząd. Jak widać, kiedyś musi być ten pierwszy raz. Lakier, który dzisiaj pokażę, przeleżał w pudełku z kosmetykami przeznaczonymi na wymianę niemal trzy miesiące. Dostałam go od Zu, ale nigdy nie otworzyłam, jakoś niespecjalnie mi się podobał w buteleczce. Dzisiaj jednak ni stąd, ni zowąd przypomniałam sobie, że posiadam toto w swoim zbiorze i jak widać, pomalowałam paznokcie. Na lakierze jest napisane, że to lakier mini Virtual. Nie został opatrzony żadnym numerem ani nazwą. Nie jest to jednak aż tak ważne jak efekt, który moim zdaniem zasługuje na uwagę. To piękny, morelowy kolor z delikatnym, złotawo - różowym pyłkiem. Nie jest to brokat, a właśnie maksymalnie zmielony pyłek, nadający lakierowi wewnętrznego blasku :) Mam nadzieję, że widać to na zdjęciach albo że przynajmniej wiecie o co mi chodzi. W cieniu widać go jedynie z naprawdę bliskiej odległości, w słońcu lekko się błyszczy. Kolor jest raz bardziej pomarańczowy, raz bardziej różowy, oczywiście w zależności od światła. Lakier jest bardzo prosty w obsłudze. Nie smuży, nie rozlewa się, nie jest ani zbyt gęsty, ani za rzadki. Rozprowadza się bezproblemowo i równomiernie, do całkowitego krycia wystarczą dwie warstwy. Schnie dość szybko, około dziesięciu minut na warstwę. Efekt bardzo przypadł mi do gustu i wiem, że niepotrzebnie czekał aż trzy miesiące, mogłam już wcześniej cieszyć się kolorem :)
.............
.............
Podoba się Wam? Lubicie takie kolory na swoich paznokciach?
środa, 25 czerwca 2014
Uniwersalnie
Czasami nachodzi mnie na małe eksperymenty w kwestii paznokci. Ostatnio postanowiłam sprawdzić, jak bym się czuła z bardzo jasnym, ale nie białym lakierem. W tym celu wyjęłam z pudła dawno nieużywaną Mousseline, pomalowałam i... przepadłam! Nie od razu wprawdzie, bo aplikacja nie należała do najprzyjemniejszych. Efekt jednak tak bardzo przypadł mi do gustu, że wybaczyłam lakierowi wszelkie niedogodności podczas nakładania. Sally Hansen Complete Salon Manicure w wyżej wymienionym odcieniu to porcelanowy beż, dość ciepły, a przynajmniej tak mi się wydaje. Efekt jest bardzo elegancki, nienachalny, niby nie rzuca się w oczy, ale jednak jest zauważalny. Pięknie wygląda zarówno na długich paznokciach, jak i na krótszych, takich jak moje. Lakier ma ogromną pojemność, ponad 14ml, lekko zaokrąglony pędzelek i wygodną nakrętkę. Ma odpowiednią konsystencję, nie jest ani za rzadki, ani za gęsty. Aplikuje się znośnie, chociaż trochę smuży, zwłaszcza przy pierwszej warstwie. Na lewej ręce mam dwie warstwy, na prawej trzy. W niektórych miejscach widoczne są lekkie prześwity, ale nie rzucają się w oczy. Schnie raczej długo, dlatego niektóre (nie wszystkie) paznokcie potraktowałam warstwą Seche Vite. Na serdecznym paznokci dodatek w formie suwaka (naklejka wodna).
+ końcówki są nieco starte, lakier mam na paznokciach trzeci dzień, ale nie zmywam, gdyż chcę się przekonać, ile wytrzyma z topem, a ile bez :)
+ końcówki są nieco starte, lakier mam na paznokciach trzeci dzień, ale nie zmywam, gdyż chcę się przekonać, ile wytrzyma z topem, a ile bez :)
Lubicie takie odcienie? Ja bardzo! Jakie lakiery w tej kategorii są Waszymi ulubieńcami?
poniedziałek, 23 czerwca 2014
p2 Keratin Repair Coat
Odżywka do paznokci to w moim przypadku jeden z najbardziej podstawowych kosmetyków pielęgnacyjnych. Przetestowałam ich już kilka, ale póki co nie trafiłam na taką, która naprawdę by mnie zachwyciła. p2 Keratin Repair Coat używam z przerwami od niemal roku i wypadałoby co nieco o niej napisać. Od razu zaznaczam, że nie stosowałam jej zbyt regularnie i podejrzewam, że gdybym nakładała ją jako bazę przed każdym malowaniem, efekty byłyby bardziej widoczne.
Odżywka wygląda zupełnie zwyczajnie. Walcowata buteleczka mieści 10ml kosmetyku. Nakrętka jest wygodna, pędzelek równy, płaski, nie wystają z niego zdeformowane włoski. Odżywka ma konsystencję gęstego lakieru, który może odrobinę smużyć, co po wyschnięciu nie jest ani trochę widoczne. Schnie około pięciu minut do pełnej twardości. Efekt na paznokciach jest tak subtelny, że niemal niezauważalny. W rzeczywistości płytka ma lekko mleczny, jaśniejszy niż naturalny odcień, co bardzo mi się podoba. Paznokcie wyglądają na zdrowe i zadbane.
Co do działania, tak naprawdę trudno mi je ocenić. Paznokcie po jej użyciu wyglądają naprawdę dobrze. Są nieco bardziej odporne na uszkodzenia, trochę twardsze. Odżywka nie powstrzymała u mnie rozdwajania się paznokci, odrobinę je zminimalizowała. Jak widać nie są długie, ale przynajmniej zdrowe.
Odżywka nie zawiera formaldehydu, co bardzo mnie cieszy, gdyż wolę nie używać kosmetyków z tym składnikiem. Wprawdzie widocznych szkód diamentowa odżywka Eveline mi nie zrobiła, ale ból paznokci nią spowodowany skutecznie odstraszył mnie od tego składniku.
Podsumowując, cudów nie ma, ale to przyjemny kosmetyk i z pewnością zużyję go do końca. Bardzo podoba mi się wygląd paznokci po użyciu tej odżywki, a że krzywdy nie robi, to nie widzę żadnych przeszkód do stosowania.
Odżywka wygląda zupełnie zwyczajnie. Walcowata buteleczka mieści 10ml kosmetyku. Nakrętka jest wygodna, pędzelek równy, płaski, nie wystają z niego zdeformowane włoski. Odżywka ma konsystencję gęstego lakieru, który może odrobinę smużyć, co po wyschnięciu nie jest ani trochę widoczne. Schnie około pięciu minut do pełnej twardości. Efekt na paznokciach jest tak subtelny, że niemal niezauważalny. W rzeczywistości płytka ma lekko mleczny, jaśniejszy niż naturalny odcień, co bardzo mi się podoba. Paznokcie wyglądają na zdrowe i zadbane.
Co do działania, tak naprawdę trudno mi je ocenić. Paznokcie po jej użyciu wyglądają naprawdę dobrze. Są nieco bardziej odporne na uszkodzenia, trochę twardsze. Odżywka nie powstrzymała u mnie rozdwajania się paznokci, odrobinę je zminimalizowała. Jak widać nie są długie, ale przynajmniej zdrowe.
Odżywka nie zawiera formaldehydu, co bardzo mnie cieszy, gdyż wolę nie używać kosmetyków z tym składnikiem. Wprawdzie widocznych szkód diamentowa odżywka Eveline mi nie zrobiła, ale ból paznokci nią spowodowany skutecznie odstraszył mnie od tego składniku.
Podsumowując, cudów nie ma, ale to przyjemny kosmetyk i z pewnością zużyję go do końca. Bardzo podoba mi się wygląd paznokci po użyciu tej odżywki, a że krzywdy nie robi, to nie widzę żadnych przeszkód do stosowania.
Znacie może ten produkt? :)
niedziela, 8 czerwca 2014
Essie Tart Deco
Koło tego lakieru kręciłam się bardzo długo. Nie mam pojęcia, dlaczego dopiero dwa miesiące temu trafił do mojej niewielkiej kolekcji. Otrzymałam go od Zu, której bardzo za to dziękuję! Przeglądając swatche nie byłam do końca przekonana, ale pokochałam go od pierwszego użycia. Właśnie takiego koloru szukałam myśląc o wakacyjnych stylizacjach. To przepiękny koralowo - morelowy odcień z kroplą bieli, który przy mojej karnacji wygląda trochę neonowo, co niezwykle mi się podoba. Efekt jest bardzo żywy, zdecydowany, zwraca na siebie uwagę, ale czasami wygląda nieco pastelowo, co też mi odpowiada. Posiadam wersję z szerokim pędzelkiem, który naprawdę ułatwia aplikację. Przy pierwszej warstwie lakier odrobinę smuży, ale umiejętnie nałożona druga niweluje wszelkie wcześniejsze mankamenty. Do pełnego krycia w zupełności wystarczają dwie cienkie warstwy. Emalia schnie szybko, około dziesięciu minut na warstwę. Pięknie prezentuje się z wieloma stylizacjami, zwłaszcza z jeansem i ubraniami w paski. Myślę, że będzie częstym wakacyjnym gościem na moich paznokciach :)
Lubicie takie odcienie? Może macie Tart Deco w swoich zbiorach?
sobota, 17 maja 2014
Włóż róż! Essie Need a Vacation
Jeszcze trzy lata temu nawet nie przyszłoby mi do głowy, że kiedykolwiek pomaluję paznokcie na różowo, a zwłaszcza na taki, jakim jest Essie Need a Vacation. A jaki jest? Bardzo pozytywny, dziewczęcy, po prostu niezwykle uroczy! Przywodzi na myśl gumę balonową, landrynki, malinowy budyń i lalki Barbie. Rozbielony, ale nie do przesady. Świetnie wygląda nawet na krótkich paznokciach, takich jak obecnie moje. W kwestiach technicznych nie mam żadnych zażaleń ani powodów do narzekań. Lakier nie jest ani zbyt gęsty, ani zbyt rzadki. Łatwo się rozprowadza za pomocą szerokiego pędzelka. Do całkowitego krycia potrzeba standardowych dwóch warstw. Nie smuży, nie ciągnie się, nie powstają pęcherzyki, nic z tych rzeczy. Schnie całkiem przyzwoicie, około dwudziestu minut na warstwę. Mistrzem szybkości raczej nie jest, ale i tak nie jest tragicznie. Efekt na paznokciach bardzo mi się spodobał i mam zamiar często go używać, zwłaszcza teraz, na przekór pogodzie :) Latem na pewno będzie dobrze prezentował z wakacyjnymi stylizacjami.
Lubicie róż na paznokciach? Podoba się Wam ten konkretny odcień?
środa, 16 kwietnia 2014
Essie It's Genius
Całkiem niedawno postanowiłam, że spróbuję przekonać się do kolorów na paznokciach, na które nigdy wcześniej się nie zdecydowałam. Chciałam przełamać barierę, którą sama postawiłam. W związku z tym zaopatrzyłam się w kolejny lakier Essie, tym razem o nazwie It's Genius. Do geniuszu trochę mu brakuje, ale ogółem rzecz biorąc jest lepiej niż nieźle. Numer 43 to trudny do określenia kolor, bordo z domieszką fioletu, może odrobiną różu i złotym shimmerem. Ma lekko perłowe wykończenie, przy maksymalnym zbliżeniu do oka widać bardzo delikatne pociągnięcia pędzelka. Efekt w słońcu przywodzi mi na myśl starsze panie i bardzo źle się z tym czuję. W cieniu wygląda natomiast świetnie, pojawia się w nim dużo różu. Emalia bardzo dobrze się rozprowadza, równomiernie i nie zalewa skórek, nie smuży i nie bąbluje. Kryje po dwóch dość cienkich warstwach. Schnie przyzwoicie, około piętnastu minut na warstwę. Nie jest mistrzem szybkości, ale taki czas oczekiwania da się znieść. Ostateczny efekt średnio przypadł mi do gustu, ale nie odczuwam potrzeby natychmiastowego zmycia, a więc jest w porządku :) Nie wiem, czy użyję go ponownie.
Podoba się Wam ten konkretny kolor? Lubicie lakiery Essie?
niedziela, 23 marca 2014
Wiosenny nudziak | p2 Volume Gloss Gel Look Nail Polish 020 Business Woman
Po zmyciu zielono - grafitowego piasku p2 naszło mnie na jego zupełne przeciwieństwo - jasny, elegancki, uniwersalny odcień. Nie chciałam jednak cielistego, półtransparentnego beżu. Skusiłam się więc na zakupiony już jakiś czas temu kolejny lakier firmy p2, mianowicie 020 Business Woman z serii Volume Gloss Gel Look Polish. To przepiękne połączenie nude i mauve, przykurzonego beżu i fioletu. Daje bardzo elegancki, delikatny ale zauważalny efekt. Ponadto ładnie współgra ze skórą, nie wychodzi efekt - że się tak wyrażę - zimnego trupa. Rozprowadza się bajecznie, nie smuży, nie bąbelkuje, nie zalewa skórek. Równomiernie pokrywa płytkę paznokcia. Dobrze kryje, potrzeba standardowych dwóch warstw. Schnie dość szybko, nie rozlewa się. Biorąc pod uwagę zarówno kolor, jak i właściwości, stał się jednym z moich ulubionych lakierów i w najbliższym czasie będzie często gościł na mych paznokciach.
.................
.................
Lubicie lakiery p2? Znacie tę serię? Podobają się Wam tego typu kolory?
sobota, 22 marca 2014
p2 Sand Style Polish 090 Opulent
Uwielbiam piaskowe lakiery do paznokci. Do tej pory na blogu zaprezentowałam dwa - róż p2 i złotko Lovely. Jakiś czas temu zaopatrzyłam się w kolejny, przepiękny w buteleczce p2 w odcieniu 090 Opulent. To przepiękna, głęboka zieleń z mnóstwem szmaragdowych drobinek. Niestety, na paznokciach staje się grafitową bazą z błyszczącymi na zielono dodatkami. Wciąż jest bardzo ładny, zwłaszcza w słońcu, gdyż całkiem mocno się mieni. Mimo to niespecjalnie dobrze czułam się mając go na paznokciach. Zwyczajnie nie odnajdywałam się z takim odcieniem, gdyby baza była całkiem czarna, to podejrzewam, że podobałby mi się bardziej. Jeśli zaś chodzi o aplikację, sprawdza się znakomicie. Rozprowadza się równomiernie, do pełnego pokrycia potrzeba dwóch warstw. Schnie bardzo szybko, około pięciu minut na warstwę.
Nie czułam się z nim jednak dobrze i nie będę już więcej używać, chętnie oddam lub wymienię.
Nie czułam się z nim jednak dobrze i nie będę już więcej używać, chętnie oddam lub wymienię.
Lubicie piaskowe lakiery? Podoba Wam się ten?
sobota, 8 marca 2014
Essie Bahama Mama
Jakiś czas temu wydawało mi się, że znalazłam bordo idealne. I chociaż wyglądało obłędnie (klik klik), przy kolejnych próbach równomiernego nałożenia smużyło, tworzyło zacieki i inne nieprzyjemne niespodzianki. Pisałam wtedy też, że nie uśmiecha mi się kupno Essie Bahama Mama, bo drogi, bo niemal identyczny. Jak jednak widać po zdjęciach, skusiłam się na niego w promocyjnej cenie i nie żałuję! Okazał się być sto razy lepszy od 836 Eveline, mówię to w pełni szczerze i świadomie. Lakier Essie to idealne, głębokie bordo, bardzo eleganckie. Zawiera też odrobinę różu, Eveline szedł bardziej w czerwień. To uniwersalny kolor, pasujący do wielu stylizacji i okazji. W kwestiach technicznych - pędzelek jest dość szeroki, ale nieprzesadnie, w sam raz. Lakier bezproblemowo się aplikuje, nie smuży, nie tworzą się pęcherzyki powietrza ani zacieki. Schnie kilkanaście minut, do pełnego pokrycia potrzeba dwóch warstw. Zmywanie nie nastręcza problemów, lakier się nie maże. Zarówno ze względu na kolor, jak i na jakość trafił do grona moich ulubieńców i mam zamiar często go nosić :)
Lubicie takie kolory na swoich paznokciach? Może macie właśnie ten od Essie, a może inne?
piątek, 28 lutego 2014
Takie cudo, że ja pierniczę / Colour Alike Hola Hola 500 Ja pierniczę
Ostatnio w moich lakierowych zbiorach pojawia się coraz więcej przepięknych okazów. Przez ponad półtora miesiąca nie malowałam paznokci, więc wiele cudeniek czeka w kolejce, kusząc niesamowicie i ciesząc oczy. Jednym z nich jest 500 Ja pierniczę od Colour Alike pochodzący z kolekcji Hola Hola. Pierniczek zachwycił mnie już podczas oglądania pierwszych swatchów na blogach. Nic dziwnego więc, że zaopatrzyłam we własny egzemplarz. Kolor jest dosyć trudny do opisania - w cieniu to raczej chłodny, brąz z fioletowymi toanmi z mnóstwem srebrnego shimmera. W słońcu lub sztucznym świetle bardziej wyrazisty, przyciągający uwagę holo. Mieni się na całe mnóstwo kolorów - od złota, poprzez fiolety, niebieskości, zielenie, czerwień, żółć do naprawdę trudnych do określenia mieszanek kolorystycznych. Wygląda obłędnie bez względu na natężenie światła. Aplikuje się bezproblemowo, kryje po pierwszej warstwie i dokładnie tyle mam na zdjęciach. Schnie bardzo szybko, około dziesięciu minut. Cudowny kolor, łatwa aplikacja plus niska cena (około dziesięciu złotych) - czego chcieć więcej? Chyba tylko większej ilości tak pięknych lakierów w kolekcjach rodzimych firm :)
Podoba się Wam? Lubicie lakiery Colour Alike?
środa, 15 stycznia 2014
Żuczkowo / Miss Sporty Metal Flip Fiery Blaze
Pisałam już o tym lakierze TUTAJ, ale postanowiłam pokazać go jeszcze raz. Jest przecudny! Wykończenie, przejścia z jednego koloru w drugi, szybkie wysychanie i całkiem niezłe krycie (standardowe dwie warstwy) sprawiły, że dostał się do grona ulubieńców 2013. Cóż jeszcze mogę napisać? A, jest dostępny w Rossmannach za osiem czy dziewięć złotych. Miss Sporty Metal Flip Fiery Blaze to jeden z ładniejszych lakierów, jakie posiadam w swojej kolekcji. Nie widzę potrzeby dalszego pisania, lepiej zobaczcie zdjęcia :)
Jak Wam się podoba? :)
sobota, 21 grudnia 2013
Paznokcie na bogato. Lovely Snow Dust Lakier do paznokci o piaskowej fakturze Nr 1
Mogę się założyć, że niektóre z Was mają już dość czytania o kosmetykach marki Lovely. Niemniej jednak postanowiłam dołączyć do grona blogerek, które kupują ich produkty i publikują recenzje. Otóż wczoraj udało mi się dorwać przedostatni egzemplarz złotka, czyli numeru 1 z serii Snow Dust. Lakier ma kolor dość chłodnego złota ze srebrnym shimmerem oraz większymi, mocno odbijającymi światło drobinkami. Świetnie wygląda zarówno w słońcu jak i w cieniu. Konsystencję ma idealną, ani zbyt rzadką, ani zbyt gęstą. Dobrze się rozprowadza, równomiernie pokrywa paznokcie. Całkowicie krycie gwarantuję dwie niezbyt grube warstwy. Szybko schnie, dając modny, piaskowy efekt. Nie jest zbyt szorstki, drobinki nie odstają i nie zahaczają o ubrania.
Bardzo, ale to bardzo mi się podoba, daje oryginalny, nienachalny efekt. Moim zdaniem idealna propozycja na Święta dla kogoś, kto nie lubi lub nie potrafi tworzyć skomplikowanych wzorków.
Bardzo, ale to bardzo mi się podoba, daje oryginalny, nienachalny efekt. Moim zdaniem idealna propozycja na Święta dla kogoś, kto nie lubi lub nie potrafi tworzyć skomplikowanych wzorków.
Dałyście się skusić na ten lub inne lakiery z serii Snow Dust? Czy w ogóle podoba się Wam to złotko i piaskowy efekt?
Subskrybuj:
Posty (Atom)













































