Znacie te lub inne perfumy Elizabeth Arden? Jakie są Wasze typy na wiosnę?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą woda toaletowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą woda toaletowa. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 20 marca 2014
Elizabeth Arden Sunflowers EDT
W związku z faktem, jakim jest rozpoczęcie się nowej, wyczekiwanej pory roku, przybywam z postem na temat pięknych, wiosenno - letnich perfum. Mowa o Sunflowers od Elizabeth Arden. Słoneczniki są idealną propozycją na nadchodzące miesiące, dlatego bardzo chętnie wyciągnęłam je z szafki. Zacznę jednak od małego minusu, mianowicie, buteleczka jest zbyt płaska, a co za tym idzie, denko niewielkie, przez co nawet lekkie, przypadkowe popchnięcie przewrócenie się jej. Nie jest to wielki mankament, ale opakowanie opieram o ścianę, coby się niechcący nie przewróciło. Sama buteleczka jest całkiem ładna, minimalistyczna, z wytłoczonym napisem. Jeśli zaś o zapach chodzi, producent twierdzi, że w nucie głowy czuć bergamotkę, melona, brzoskwinię, drzewo różane, serca - cyklamen, osmatus, jaśmin, różę herbacianą, bazy - drzewo sandałowe, mech, piżmo. Niestety, zapachu opisać nie umiem, ale jest bardzo przyjemny. Kwiatowy, dość świeży, ale odrobinę otulający. Przypomina wakacje, beztroskie dni dzieciństwa spędzane na łąkach pełnych kwiatów. Bajka. Na skórze utrzymuje się przez kilka godzin. Podsumowując, zapach bardzo mi się podoba i czuję, że w najbliższych miesiącach będzie mi często towarzyszył.
sobota, 4 stycznia 2014
Harajuku Lovers Lil'Angel EDT
W ulubieńcach roku 2013 pokazałam cztery różne buteleczki perfum, których używałam najczęściej. Dziś skupię się na Harajuku Lovers Lil'Angel EDT, które posiadam w formie testera o pojemności 100ml. Od razu wspomnę, że cieszy mnie ten fakt niesamowicie - ozdobna buteleczka ma tylko 30ml, tester 70ml więcej, a że ten zapach uwielbiam, to większa pojemność cieszy. Wersję ozdobną możecie zobaczyć tutaj - KLIK! Tester, jaki jest, widać na załączonym obrazku. Prosty walec z ciężkiego, przezroczystego szkła oklejony papierową, dobrze trzymającą się naklejką. U góry metalowy atomizer, sprawnie działający, wytwarzający lekki spray (nie sikający strumień :D). Na "przycisku" wytłoczona jest litera "H" od słowa "Harajuku".
Opis zapachu wg producenta: "Głowę zapachu Gwen Stefani Harajuku Lovers Lil Angel otwierają nuty słodkiego ananasa, świeżej żurawiny, maliny i właśnie nazbieranych, świeżych jeżyn. W sercu skrywa się figlarny fiołek, soczysta gruszka i delikatne płatki uroczej róży. Podstawa zapachu stworzona jest z urzekającego drzewa, słonecznego bursztynu i prowokującego akordu lizaków." Nie umiem dokładnie określać zapachów, ale wyczuwam ananasa, jeżyny i słodycze. Mimo, że perfumy są słodkie, to nie duszą, są jednocześnie słodkie i świeże, nie ma też kompotowych nut ;) Nie utrzymują się cały dzień, po około ośmiu godzinach zapach praktycznie znika. Zapach jednak pokochałam i często używam, nie przeszkadza mi specjalnie więc trwałość, bo najgorsza to nie jest.
Opis zapachu wg producenta: "Głowę zapachu Gwen Stefani Harajuku Lovers Lil Angel otwierają nuty słodkiego ananasa, świeżej żurawiny, maliny i właśnie nazbieranych, świeżych jeżyn. W sercu skrywa się figlarny fiołek, soczysta gruszka i delikatne płatki uroczej róży. Podstawa zapachu stworzona jest z urzekającego drzewa, słonecznego bursztynu i prowokującego akordu lizaków." Nie umiem dokładnie określać zapachów, ale wyczuwam ananasa, jeżyny i słodycze. Mimo, że perfumy są słodkie, to nie duszą, są jednocześnie słodkie i świeże, nie ma też kompotowych nut ;) Nie utrzymują się cały dzień, po około ośmiu godzinach zapach praktycznie znika. Zapach jednak pokochałam i często używam, nie przeszkadza mi specjalnie więc trwałość, bo najgorsza to nie jest.
![]() |
| [źródło zdjęcia] |
Znacie perfumy z serii Harajuku Lovers? Może macie inne wersje zapachowe?
środa, 20 listopada 2013
Mała Czarna / Guerlain
Ostatnio dosyć często zdarza mi się zakochać się w jakimś zapachu, którego cena jest dla mnie co najmniej wyrwana z kosmosu. Praktycznie nie posiadam drogich perfum, wyjątkiem jest pewien zapach, który prędzej czy później bym kupiła. Jest wyjątkowy, idealny, całkowicie wpisuje się w mój gust. Mowa o La Petite Robe Noire od Guerlain, cudowności, która urzekła mnie w minionym roku. Począwszy od opakowania, na zapachu i trwałości kończąc - idealny w każdym calu. Skoro wspomniałam już o opakowaniu... Ciężka buteleczka z dość grubego szkła, cieniowanego w odcieniach od czerni do brudnego różu. Po bokach znajdują się wypusty - zawijasy, nakrętka w kształcie podobnym do odwróconego serca, u dołu ma przyklejoną wstążkę. Napisy są trwałe, nie ścierają się. Po drugiej stronie widnieje nadrukowana czarna sukienka z nazwą firmy, co wygląda bardzo ciekawie. Atomizer działa bezproblemowo, nie chlapie. Nuty zapachowe, które swoją drogą znalazłam na Wizażu, bo sama za bardzo określić nie umiem - lukrecja, anyż, wiśnie, porzeczki, róża, bergamota, migdały, bób tonka, herbata, paczula, irys, wanilia. Trudno mi zidentyfikować, co czuję, ale zapach jest ciepły i otulający. Nie należy do duszących czy przyprawiających o ból głowy. Sprawia, że czuję się wyjątkowo i kobieco. Zdecydowanie zimowy aromat, zbyt ciężki na lato, na jesień i zimę idealny. Na skórze utrzymuje się przez cały dzień, na ubraniach nawet przez kilka dób. Uwielbiam go! Nie używam codziennie, jest dla mnie wyjątkowym zapachem do użycia raz, może dwa w tygodniu, aby móc wciąż na nowo go odkrywać. Zakochałam się, Mała Czarna stała się moim ideałem. ♥
Znacie Małą Czarną? Jakie są Wasze ulubione zapachy na zimę?
niedziela, 10 marca 2013
Inne oblicze krzaku jeżyny. Yves Rocher Plaisirs Nature Mure Sauvage Blackberry
Uwielbiam perfumy, wody toaletowe, perfumowane, mgiełki i inne tego typu wyroby. Nie oznacz to jednak kolekcji drogich zapachów od Chloe, Guerlain, DKNY, chociaż przyznaję, ze chciałabym takowe posiadać. Mam jedne z Avonu, drugie z Bi-es, mgiełkę Playboya i dzisiejszy temat numer jeden, czyli Yves Rocher Plaisirs Nature Mure Sauvage Blackberry Eau De Toilette, którą polubiłam od pierwszego użycia. Wszystkie osoby zaciekawione tym produktem zapraszam do przeczytania dalszej części postu :)
Opakowanie to urocza, mała buteleczka o pojemności 20ml. Wprawdzie wolę większe, ale akurat to jest idealne do torebki czy niewielkiej kosmetyczki ze względu na niewielkie gabaryty. Jest też bardzo poręczne, bez wymyślnych tłoczeń, proste i z plastikową nakrętką w formie nasadki. Trzyma się ona mocno, zdejmuje bezproblemowo, jednak sama nie spada. Tak samo jest w przypadku złapania za nią na półce, bo buteleczka nie wypadnie i nie rozbije się. Skrywa pod sobą atomizer, który po naciśnięciu rozpryskuje wodę w niewielkim promieniu, więc wszystko trafia na skórę a nie w powietrze. Nie zacina się, za każdym razie wydobywa się identyczna ilość produktu. Plastikowa rurka, która doprowadza wodę do atomizera sięga do samego dna, więc nie będzie problemu ze zużyciem do ostatniej kropli.
Na opakowaniu znajdują się trzy naklejki, jedna z polską nazwą, druga ze składem a ostatnia z obrazkiem. Żadna z nich się nie zadziera ani nie niszczy. Szata graficzna bardzo mi się podoba, uwielbiam fiolet! Zdjęcie jeżyn znajdujące się z przodu sprawia, że produkt od razu kojarzy się nam z naturalnością. Mnie bardzo się podoba, szczególnie w połączeniu z kolorem cieczy i nakrętki :)
Jaką konsystencję może mieć woda toaletowa? Głupie pytanie. Skoro ma w nazwie wodę, to taka też jest. Nie pryska strumieniem, ani też mgiełką, raczej pod sporym ciśnieniem, ale bez przesady. Szybko się wchłania, nie pozostawia tępego czy klejącego uczucia. Nie barwi skóry, mimo że w buteleczce jest fioletowa.
Nie umiem opisywać złożonych zapachów, ale tu nie miałam problemu, gdyż jest prosty i nie rozwija się. Pamiętacie jeżynowe landrynki? ta woda ma dokładnie taką woń. Nie jest zbyt słodka, ale też niegorzka. To zapach słodkawy, owocowy, z nutą, którą czuć przy krzakach jeżyn. Nie ma tu żadnej sztuczności, bardzo prosta i przyjemna woń. Jak dla mnie jest magiczny, dobry na każdą porę roku, przywołuje wspomnienia ^^ Uwielbiam go.
Woda rewelacyjnie odświeża i orzeźwia, a jednocześnie nie przytłacza i nie dusi. Utrzymuje się na skórze krótko, bo około trzech godzin, co prawdę mówiąc mi nie przeszkadza, chociaż chciałabym czuć go na sobie dłużej. Nie podrażnia, nie wywołuje uczulenia.
Opakowanie - 10 - małe, poręczne, bardzo ładne, o pojemności 20ml, idealne do torebki. Konsystencja - 10 - identyczna jak woda, szybko się wchłania i nie klei. Zapach - 10 - jeżynowy, ale nieprzesłodzony, chociaż landrynkowy, taki magiczny, cudny! Działanie - 8 - wspaniale orzeźwia, nie przytłacza, utrzymuje się bardzo krótko. Ocena ogólna - 9/10. Świetny produkt za niewielką cenę (19.99), warto wypróbować!
Opakowanie to urocza, mała buteleczka o pojemności 20ml. Wprawdzie wolę większe, ale akurat to jest idealne do torebki czy niewielkiej kosmetyczki ze względu na niewielkie gabaryty. Jest też bardzo poręczne, bez wymyślnych tłoczeń, proste i z plastikową nakrętką w formie nasadki. Trzyma się ona mocno, zdejmuje bezproblemowo, jednak sama nie spada. Tak samo jest w przypadku złapania za nią na półce, bo buteleczka nie wypadnie i nie rozbije się. Skrywa pod sobą atomizer, który po naciśnięciu rozpryskuje wodę w niewielkim promieniu, więc wszystko trafia na skórę a nie w powietrze. Nie zacina się, za każdym razie wydobywa się identyczna ilość produktu. Plastikowa rurka, która doprowadza wodę do atomizera sięga do samego dna, więc nie będzie problemu ze zużyciem do ostatniej kropli.
Na opakowaniu znajdują się trzy naklejki, jedna z polską nazwą, druga ze składem a ostatnia z obrazkiem. Żadna z nich się nie zadziera ani nie niszczy. Szata graficzna bardzo mi się podoba, uwielbiam fiolet! Zdjęcie jeżyn znajdujące się z przodu sprawia, że produkt od razu kojarzy się nam z naturalnością. Mnie bardzo się podoba, szczególnie w połączeniu z kolorem cieczy i nakrętki :)
Jaką konsystencję może mieć woda toaletowa? Głupie pytanie. Skoro ma w nazwie wodę, to taka też jest. Nie pryska strumieniem, ani też mgiełką, raczej pod sporym ciśnieniem, ale bez przesady. Szybko się wchłania, nie pozostawia tępego czy klejącego uczucia. Nie barwi skóry, mimo że w buteleczce jest fioletowa.
Nie umiem opisywać złożonych zapachów, ale tu nie miałam problemu, gdyż jest prosty i nie rozwija się. Pamiętacie jeżynowe landrynki? ta woda ma dokładnie taką woń. Nie jest zbyt słodka, ale też niegorzka. To zapach słodkawy, owocowy, z nutą, którą czuć przy krzakach jeżyn. Nie ma tu żadnej sztuczności, bardzo prosta i przyjemna woń. Jak dla mnie jest magiczny, dobry na każdą porę roku, przywołuje wspomnienia ^^ Uwielbiam go.
Woda rewelacyjnie odświeża i orzeźwia, a jednocześnie nie przytłacza i nie dusi. Utrzymuje się na skórze krótko, bo około trzech godzin, co prawdę mówiąc mi nie przeszkadza, chociaż chciałabym czuć go na sobie dłużej. Nie podrażnia, nie wywołuje uczulenia.
Opakowanie - 10 - małe, poręczne, bardzo ładne, o pojemności 20ml, idealne do torebki. Konsystencja - 10 - identyczna jak woda, szybko się wchłania i nie klei. Zapach - 10 - jeżynowy, ale nieprzesłodzony, chociaż landrynkowy, taki magiczny, cudny! Działanie - 8 - wspaniale orzeźwia, nie przytłacza, utrzymuje się bardzo krótko. Ocena ogólna - 9/10. Świetny produkt za niewielką cenę (19.99), warto wypróbować!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





