Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biały jeleń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biały jeleń. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 września 2012

Wrześniowe zużycia

Wrzesień umknął mi bardzo szybko, gdyż działanie na obrotach szkoła-nauka sprawiło, że nie miałam zbyt wiele czasu dla bloga. Zużywanie różnych produktów poszło mi nieco lepiej, z czego jestem zadowolona, chociaż nie w stu procentach. Niestety, raz bywa lepiej, raz gorzej. Denkowo wrzesień był średni, ale nie narzekam :)

  • Biały Jeleń Fresh & Young Hipoalergiczna pianka do mycia twarzy - całkiem ciekawy produkt. Dość dobrze oczyszcza dekolt i szyję, jednak na twarz jest zbyt słaba. Nie wzmaga wyprysków ani ich nie powoduje. Łatwo się spłukuje, nie podrażnia, nie klei. Ponadto nie zapycha i nie wysusza.
  • Eveline, Pure Control SOS, Antybakteryjny tonik oczyszczający - naprawdę niezły. Świetnie oczyszczał cerę i było to widać nawet na zużytym waciku. Przyjemnie odświeżał, nie kleił i dawał uczucie sprężystości. Na wypryski nie pomógł, ale nie zaszkodził.
  • Eva Natura, Herbal Garden, Pielęgnacyjny tonik do twarzy - bardzo dobry produkt. Odświeża i budzi cerę do życia. Przygotowuje skórę na przyjęcie kremu i przywraca odpowiednie pH. Ponadto nawilża skórę, usuwa uczucie wysuszenia i ściągnięcia.
  • Rival de Loop, Pure Skin, Żel do mycia twarzy z peelingiem - nadal uwielbiam i zużywam kolejne opakowania. Świetnie oczyszcza skórę i sprawia, że jest świeża i promienna. Delikatnie peelinguje, wygładza i lekko złuszcza stare komórki. Pomaga zwalczać wypryski i inne niespodzianki.
  • Ziaja, Tintin, Krem antybakteryjny - bardzo średni produkt. Porządnie nawilżał cerę i nie wywołał uczulenia. Sprawił jednak, że pojawiło się wiele bolących gul. Miał świetną, beztłuszczową konsystencję, szybko się wchłaniał. Niestety nie matował, ale nie wzmagał przetłuszczania.
  • Ziaja, SopotSun, Krem do cery fotowrażliwej, SPF25 - niestety nie polubiłam go. Mimo całkiem porządnej ochrony przeciwsłonecznej miał wiele minusów. Długo się wchłaniał, pozostawiał tępo-tłusty film. Ponadto zapychał mnie i kilka godzin po użyciu pojawiały się wypryski. Nie wysuszał, lekko nawilżał i natłuszczał.
  • BabyDream, Szampon dla dzieci - uwielbiam go i żałuję, iż nie poznałam wcześniej. Jest bardzo delikatny, ale mimo to naprawdę dobrze oczyszcza włosy bez wysuszania ich. Oczywiście nie nawilża, jednak nie podrażnia. Nadaje cudownej miękkości i blasku. Niestety trochę plącze kosmyki.
  • Alterra, Granat i Aloes, Szampon nawilżający - polubiłam go nawet bardziej niż powyższy. Wspaniale oczyszczał kosmyki, zmywał cały brud i kurz. Nie wysuszał, a wręcz przeciwnie - lekko nawilżał. Miał żelową konsystencję i piękny zapach, dzięki któremu używanie było przyjemnością. 

  • Rival de Loop, Pure Skin, Krem nawilżający z efektem matującym - mój ulubieniec. Zużyłam wiele opakowań i każde jednakowo chwalę. Produkt ten naprawdę nieźle nawilża skórę, a ponadto pomaga pozbyć się wyprysków. Bardzo dobrze matuje przez kilka godzin, co uważam za świetny wynik.
  • Asa, Acnefan, Krem do pielęgnacji cery trądzikowej - bardzo dobry krem punktowy. Wysusza wypryski i sprawia, że się nie odnawiają. Lekko rozjaśnia i matuje skórę. Nałożony wieczorem na całą noc zmniejsza wyprysk o co najmniej połowę.
  • Beauty Formulas, Cucumber & Avocado Facial Scrub - przeznaczony do twarzy, jednak stosowałam go na ciało. Niestety bliżej nosa nie byłam w stanie znieść jego zapachu. Był ostry, chemiczny, jak środki czyszczące do toalet. Peelingował bardzo delikatnie, lekko natłuszczał. Trudno się zmywał i oklejał parafinową warstwą.
  • Isana, Hand Creme, Kamille - tego pana również nie polubiłam. Nieporęczne opakowanie zdecydowanie utrudniało użytkowanie. Działanie było naprawdę średnie, gdyż lekko nawilżał i zmiękczał. Długo się wchłaniał i czuć było delikatny film, czego bardzo nie lubię.
  • Nivea, Deodorant, Dry Comfort Stick - bardzo polubiłam ten antyperspirant, zużyłam już drugie opakowanie. Ograniczał wydzielanie potu, likwidował brzydki zapach. Niestety, zostawiał biały nalot pod pachami, który minimalnie się osypywał. Ponadto zawierał aluminium, a staram się go unikać.
  • Farmona, Jantar, Odżywka do włosów i skóry głowy - popularna wcierka zachwalana na blogach. Oprócz nawilżenia skalpu i sprawieniu, że zostawało ich mniej na grzebieniu nie zrobił nic. Nie spowodował wysypu baby hair, a właśnie na to liczyłam. Jego forma aplikacji była nieco uciążliwa.
  • Ziaja, Intima, Płyn do higieny intymnej z kwasem askorbinowym - próbka - miałam już pełnowymiarowe opakowanie i polubiłam. Całkiem dobrze oczyszcza i nie podrażnia. Dość ładnie pachnie, ma kremową konsystencję. Nieźle się pieni i łatwo się spłukuje.
  • L'biotica, Biovax, Serum wzmacniające A + E - próbka - bardzo dobre, silikonowe serum na końcówki. Zużyłam drugą próbkę i jestem w pełni przekonana do zakupu pełnej wersji. Zabezpiecza włosy przed uszkodzeniami, szybko się wchłania, nie pozostawia tłuszczu na kosmykach.
  • AA Eco, Krem odżywczy do cery suchej - próbka - używałam go pod oczy w  celu nawilżenia, jednak nie sprawdził się. Skóra swędziała i czerwieniła się, więc zużyłam na dekolt i twarz. Niestety po zastosowaniu pojawiły się wypryski.

  • Flos-lek, Ideal SAkin Anti-Acne, Make-up Matt Finish - próbka - podkładów nie używam, ale zużyłam tę próbkę pod oczy jako korektor. Niestety był nieco zbyt żółty i mało kryjący. Znacznie lepiej sprawdził się na nogach, gdyż ukrył żyłki i nierówny koloryt.
  • Bingo Spa, Serum czekoladowo-pomarańczowe do pielęgnacji ciała - największym plusem produktu był zapach, bardzo apetyczny. Nawilżenie średnie, a właściwie słabe. Wygładzenia nie zauważyłam, innych efektów również. Niemniej jednak po każdej aplikacji lekko swędziała mnie skóra, co na pewno nie było dobre.
  • Beauty Aescin, Żel do pielęgnacji skór nóg i stóp - próbka - całkiem przyjemny produkt. Pomógł mi pozbyć się uczucia ociężałych nóg. Przyniósł ulgę po wysiłku. Nie chłodził, nie szczypał, nie powodował swędzenia. Ponadto nie uczulił mnie i szybko się wchłonął. 

  • Simple Beauty, Wanilia & Kokos, Mleczko do zmywania paznokci - całkiem przyjemny produkt. Lekko wysuszał paznokcie, jednak zmywał przyzwoicie. W początkowej fazie nieco rozmazuje, ale później dobrze oczyszcza. Zapach miał dość ładny i długo utrzymywał się na paznokciach.
  • Lovely, Liquid Lip Balm, Smoothes, heals and protects your lips - zdecydowanie lepszy od aloesowej wersji. Natłuszcza, odżywia i nawilża usta. Pomaga zapobiegać pękaniu warg i leczyć powstałe już niespodzianki. Ładnie pachnie kamforą i mentolem.




  • Cleanic, Soft & Comfort, Płatki kosmetyczne, 133 szt. - jedne z lepszych wacików, jakie do tej pory używałam. Dość chłonne, nie rozwarstwiają się i nie pozostawiają włókien na twarzy i paznokciach. Standardowa wielkość płatków była w sam raz, jeden wystarczał na zmycie paznokci jednej ręki.

Jestem dość zadowolona z ilości zużytych we wrześniu produktów. Wprawdzie nie pozbyłam się zapasów, gdyż zdenkowane kosmetyki ciągle były w użyciu. Mam jednak nadzieję, że w październiku uda mi się wykorzenić z szafek zalegające produkty.

piątek, 7 września 2012

Czyżby kosmetyk wielofunkcyjny? Biały Jeleń Fresh&Young Hipoalergiczna pianka do mycia twarzy

Jakiś czas temu w osiedlowej drogerii natknęłam się na nowość, która przykuła moją uwagę. Wprawdzie staram się omijać szerokim łukiem produkty, o których nic nigdy nie słyszałam i nie przeczytałam opinii. Tym razem było jednak inaczej, bez głębszego zastanowienia wrzuciłam hipoalergiczną piankę do mycia twarzy Fresh&Young firmy Biały Jeleń. Co wyszło z naszej znajomości? O tym dowiecie się w dalszej części posta :-)


Opakowanie przypadło mi do gustu - jest bardzo higieniczne. Wykonana z twardego plastiku stabilna butla nie przewraca się ani nie pęka. Jest przezroczysta i widać pozostałą ilość. Pompka jest dość duża i dozuje odpowiednią ilość produktu, jednak lepiej nacisnąć dwa-trzy razy, aby umyć całą twarz. Ma ona też blokadę i bardzo trudnym jest otwarcie się jej w torbie podróżnej. 

Produkt posiada dwie naklejki, po jednej z przodu i z tyłu. Są przyklejone idealnie, równo, nic się nie odkleja ani nie pęcherzykuje. Szata graficzna również bardzo ładna, przejrzysta, nie minimalistyczna, ale nie razi w oczy. Informacji dużo nie ma, same najważniejsze i najbardziej trafiające do klienta.


W butelce pianka ma konsystencję wody - jest niezwykle rzadka, lejąca. Dzięki pompce zamienia się w kremową piankę dobrze rozprowadzającą się po twarzy. Zmywa się łatwo i szybko, nie wchodzi do oczu, nosa ani ust. Piana, jaką tworzy jest niezbyt zwarta, błyskawicznie można zmniejszyć jej objętość mieszaniem. Dzięki temu nie trzyma się cery kurczowo.

W tym przypadku zapach mogę zrozumieć, gdyż jest to unisex i przedstawiciele płci przeciwnej mogliby go nie zaakceptować. Ja wyczuwam lekką woń męskich, nienachalnych perfum w połączeniu z zielonymi roślinami, m.in. zieloną herbatą. Ponadto nie przeszkadza mi on - lubię takie aromaty.


Działanie produktu jest naprawdę dobre, sprawdziłam je na różnych płaszczyznach. Używałam pianki głównie do mycia szyi i dekoltu, gdyż moja skóra w tych miejscach często ulega podrażnieniom i krostkom. Jednorazowo wykorzystałam ją też do depilacji - tutaj mała zwartość sprawiła, że spływała z nóg, ale nie spowodowała zaczerwienień. Kilka razy umyłam nią też twarz, jednak czułam się trochę nieodmyta. Oczywiście nie odnotowałam podrażnień ani wzmożenia wyprysków.

Opakowanie - 9 - czasem się wyślizguje, jednak pompka rekompensuje mi ten mały mankament. Konsystencja - 6 - w butelce wodnista, po wyciśnięciu trochę mało zwarta, spływa. Zapach - 9 - nie pokochałam go, ale nie przeszkadzał mi. Był lekki, w sam raz dla produktów typu unisex. Działanie - 8 - nie podrażnia, dość dobrze oczyszcza, nie powoduje wysypu krostek. Ocena ogólna - 7/10. Lekki produkt dla osób z wrażliwą skórą :-)

czwartek, 6 września 2012

Sierpniowe zakupy

Sierpień nie był mocno zakupowym miesiącem - zaopatrzyłam się głównie w kosmetyki najbardziej potrzebne i oczekujące na wypróbowanie, a resztę otrzymałam w ramach wymianek. Skorzystałam też z kilku promocji i wyprzedaży i takim miłym akcentem zakończyłam wakacje :-) Myślę, że jesteście ciekawe moich łupów i zapraszam na prezentację.


  • Eveline, Pure Control SOS, Antybakteryjny krem nawilżający - 10,99
  • Lirene, Mleczko oczyszczające do demakijażu twarzy i oczu - wymiana z anitk4
  • Eveline, Pure Control SOS, Antybakteryjny tonik głęboko oczyszczający - 10,80
  • Biały Jeleń, Fresh&Young, Unisex, Hipoalergiczna pianka do mycia twarzy - 6,99
Zaopatrzyłam się w całkiem dużą armię do oczyszczania twarzy. Króluje tu głównie oczyszczające dwa stepy Eveline, które kupiłam po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji. Muszę przyznać, że sprawują się naprawdę nieźle. Mleczka Lirene używam tylko do demakijażu oczu i doczyszczania szyi/dekoltu z rozświetlacza. Pianka była zupełnie nieplanowanym zakupem i jak się okazało - bardzo trafnym. Używam jej do mycia twarzy, depilacji i dekoltu :-)


  • Asa, Acnefan, krem do pielęgnacji cery trądzikowej - 2x 9,90
  • Rival de Loop, Pure Skin, Krem nawilżający z efektem matującym - 6,49
  • Rival de Loop, Pure Skin, Żel do mycia twarzy z efektem peelingującym - 8,49
  • Avon Solutions, A.m. & p.m., Ageless Results, Day Cream SPF 15 and Night Cream - wymiana



Kolejna porcja kosmetyków do twarzy :-) Mamy tutaj mój ulubiony krem matujący, ukochany żel do mycia twarzy oraz dobrze działający krem punktowy na wypryski. Ponadto ochraniający młodość zestaw kremów pod oczy Avon w podwójnym opakowaniu - na noc i na dzień. Oczywiście trzech pierwszych produktów używam z powodzeniem, a ostatni pachnie w zapasach :-)


  • Dabur, Vatika, Olej kokosowy - wymiana 
  • Isana, Odżywka wygładzająca do włosów - 5,99
  • Farmona, Jantar, Odżywka do włosów (wcierka) - 8,75
Dzięki wymianie zdobyłam produkt z mojej wishlisty, który chciałam mieć od dawna! Jest nim kokosowy olej Vatiki  zawierający głównie parafinę, ale i olejki. Póki co użyłam go trzy razy i nic nie mogę o nim powiedzieć. Odżywkę Isana uwielbiam, gdyż nadaje moim włosom połysku i sypkości. Wcierka Jantar wpadła w moje łapy przez inne blogerki, ponieważ zachwalały i musiałam mieć.


  • Sensique, Fantasy Glitter, Pink Frosting - 5,49
  • Eveline, Holografic Shine, 407 - 2,99
  • Bell, Air Flow Lotus Effect, szary - 5,99
  • Miss Sporty, Lasting Colours, 385 - wymiana
  • Miss Sporty, Lasting Colours, 390 - wymiana
  • Essence, Colour&Go, Blue addicted - 3,99
Tym razem poszalałam z ilością lakierów - otrzymałam/zakupiłam aż sześć sztuk. Szczególnie bardzo polubiłam dwie różowe emalie Miss Sporty oraz holo Eveline. Szaraczka Bell upolowałam przy okazji wyprzedaży w Biedronce, a Essence w Naturze. Oczywiście spodziewajcie się recenzji tych, których jeszcze nie pokazałam.


  • Avon, Podwójny cień w kremie + eyeliner, Sailor - prezent od Greatdee
  • Joko, Mineral Powder, J06 - 12,00
  • Wibo, Rose Limited Edition, Pomadka, 02 - 1,29
  • Bell, Sun Bronzer Shimmering Powder, 03 - 11,99 
W kwestiach kolorówkowych zakupy niewielkie. Zaopatrzyłam się w prześliczne bronzero-rozświetlacze - jaśniejszy, podwójny z Biedronki, a drugi od Gratdee. Właśnie do niej dostałam liner jako prezent i jestem za to bardzo wdzięczna, chociaż kresek nie robię, ale niebieski cień jest boski! Szminkę Wibo capnęłam w ostatniej chwili i nie żałuję - jest naprawdę ładna!

  •  Isana, Hand Creme, Kamille - 2,79
  • Tami, Antibacterial, Chusteczki antybakteryjne - 1,99
  • Marba, Musująca kula do kąpieli z imbirem - 3,99
  • Lovely, Liquid Lip Balm, Smoothes, heals and protects your lips - 3x 4,49
  • Essence, Lash & Brow Gel Mascara - wymiana
Tym razem bez kategorii, gdyż są tu różne różności :D Mamy tutaj Isanowy krem z promocji, którego nie polubiłam oraz moje ulubione chusteczki Tami. Ponadto kulę do kąpieli, która pachnie w zapasach, trzy sztuki balsamu do ust, które już zużyłam oraz wymiankowy żel do brwi, bez którego użycia nie wychodzę z domu.


  • Playboy, V.I.P, Mgiełka do ciała dla kobiet - 12,79
Ostatnim produktem jaki nabyłam jest nowy zapach Playboy w mgiełce. Jest niesamowicie kobiecy, seksowny, a zarazem lekki, elegancko-zwariowany. Muszę przyznać, że naprawdę kusi swą wonią i mam zamiar zaopatrzyć się w trwalszy atomizer, gdyż owa mgła utrzymuje się około czterech godzin.


Jak już wspomniałam, nie nakupiłam dużo, a zapłaciłam 135,37 i przyznaję, że jestem z siebie dumna, Nie popełniłam wielkich błędów zabierając ze sobą kosmetyki, które mi nie podpasowały. Większość dobrze mi służy i mam nadzieję, że będzie tak aż do dna.

czwartek, 2 sierpnia 2012

Lipcowe zużycia


Lipiec nie błogosławił moim zużyciom i czasem na nie, więc wydenkowałam niedużo. Niemniej jednak jestem zadowolona, gdyż "wyszło" trochę zalegających mi produktów. Ilość denek nie jest równomierna do ilości zakupów, ale co tam :) Następnym razem będzie lepiej.


Zaczniemy od produktów w saszetkach i małych opakowaniach, a później przejdziemy do większych :)

  • Cashmir, Cotton 100%, 120 płatków kosmetycznych - tradycyjne, najzwyklejsze waciki w dużej paczce. Całkiem nieźle nadają się do zmywania makijażu i paznokci, ponieważ zbytnio się nie rozwarstwiają. Tylko czasem wychodzi z nich pojedynczy włosek waty. Ogólnie rzecz biorąc całkiem przyjemne w użytkowaniu.
  • Eveline, Profesjonalny peeling i maska-serum do rąk - znalazłam ten saszetkowy zestaw w którejś z paczek. Z racji swojej formy jest dość niewygodny w użytkowaniu i niewydajny, ponieważ część płynu wylewa się przy otwieraniu. Jeśli o działanie chodzi, oceniam je na plus. Przyjemnie wygładza i odżywia skórę dłoni.
  • Dada, Premium, Lavender, Chusteczki nawilżane - świetne! Naprawdę duże, miękkie i wygodne w użytkowaniu. Mokre od pierwszej do ostatniej sztuki, zero suchości. Nie wysuszają, nie podrażniają. Nadają się do oczyszczania rąk, stóp, okolic intymnych.
  •  Dalan, Multi Care Soap, Almond Extract & Milk - nie spodziewałam się po nim wiele, ale mimo to się zawiodłam, gdyż myjak okropnie śmierdzi! Woń mydła to coś pomiędzy trupim, zwietrzałym mydłem a mdłym, ciepłym mlekiem. Ponadto podstawowe funkcje spełnia.
  •  Gemi, Pasta Lassari - wspomaga mnie w walce z wypryskami. Całkiem dobrze podsusza pryszcze, odkaża je i sprawia, że szybciej się goją. Sprawdza się też na otarcia i zadrapania.
  • Tami, Antibacterial, Chusteczki antybakteryjne - uwielbiam! Świetnie nadają się do noszenia w torebce i używania w sytuacjach awaryjnych. Szczególnie dobrze sprawdzają się do wycierania rąk, stóp i miejsc narażonych na atak bakterii nie tylko na skórze.
  •  Sudopharma, Sudomax, Krem antybakteryjny dla dzieci i dorosłych - próbka - pierwsza próbka dupe'a Sudocremu. Nie sprawdził się jako preparat punktowy na wypryski - wyciągnął je go wierzchy i sprawił, że zrobiły się z nich podskórne gule.
  • Biały Jeleń, Mydło naturalne, Premium, Z czarnym bzem i lnem - naprawdę porządne. Świetnie nadaje się do mycia całego ciała, gdyż dobrze się pieni i nie ma brzydkiego smrodku. Pachnie bzem, a więc bardzo przyjemnie :)
  •  Apart, Hipoalergiczne mydło w płynie, Algi i goji - całkiem przyjemne. Miało fajną, kremową konsystencję, dzięki której powstawała gęsta piana. Ponadto zapach naprawdę przyjemny, lekki, odświeżający, w sam raz na lato.
  • Avon, Naturals, Arbuzowa mgiełka do ciała - wspaniała! Świetnie pachniała, niemal wcale niechemicznie, aż chciało się jeść arbuza. Odświeżała na krótko, zapewniając chwilowy deszczyk ;) Idealna na lato, pomagała mi przeżyć w upale.
  • Dove, Silky Nourishment Body Lotion for Silky Skin with a Shimmering Glow - uwielbiam i pewnie jeszcze do niego wrócę :) Lekko, ale dostatecznie nawilża, na lato w sam raz. Ponadto miał prześliczne złote drobinki, absolutnie nienachalne i nietandetne. Sprawiał, że skóra lśniła w słońcu, ato lubię.
  • Kolastyna, Refresh, Żel do mycia twarzy - średniak. Kusił mnie i kusił, aż w końcu się udało. Żel przyjemnie pachnie męską pianką do golenia, jednak ulatnia się ze skóry po pewnym czasie. Dobrze się pieni, fajnie oczyszcza, łatwo go zmyć. Skóra promienieje czystością! Niestety, po dwóch tygodniach używania spowodował wysyp pryszczy.
  • Rival de Loop, Pure Skin, Krem nawilżający z efektem matującym - mój ulubieniec! Świetnie matuje, nawilża, w pewnym stopniu pomaga zapobiegać wypryskom. Latem jednak wolę używać go na noc, bo na dzień wydaje mi się zbyt ciężki :)
  • Oriflame, Strawberry&Cream, Scented Hand Cream - całkiem niezły, polubiłam. Spodobał mi się jego przebłysk kwaskowatości w syntetycznym dusicielu :D Ładnie nawilżał i wygładzał dłonie, dając uczucie satynowego dotyku.
  • Lirene, Ochronny krem do rąk, Skóra sucha - naprawdę przyjemny w użytkowaniu, moja sucha skóra go polubiła. Świetnie nawilżał, chronił przed wysuszeniem na wiór i szybko się wchłaniał. Nie pozostawiał tłustej warstwy ani lepkiego filmu.
  • Isana, Nagellack Entferner, Mandelduft - najlepszy zmywacz pod słońcem. Świetnie zmywa wszelakie lakiery, nawet brokatowe. Po dłuższym używaniu lekko przesusza paznokcie, więc zużyłam tę butelkę i dałam mu spokój na jakiś czas. Ponadto jest bardzo niewydajny.
  • Lovely, Liquid Lip Balm, With Aloe Vera And Mentol - uwielbiam. Świetnie nawilża usta i chroni je. Nie regenereje w pełni, tylko przyspiesza ten proces. Delikatnie, przyjemnie chłodzi wargi. Jest całkiem wydajny, ale jak widać poszły aż cztery sztuki.
  • My Secret, Lash&Brow Repair - przez pierwszy miesiąc używania do rzęs przyniósł naprawdę niezłe efekty. Włoski wydłużyły się, jednak inne zaczęły wypadać i plątać się. Zużyłam go do brwi, jednak tam nie przyniósł żadnych efektów.
  •  Avon, Infinite Monent For Her - próbka - bardzo kobiece i eleganckie, jednak brakuje im szczypty erotyki, seksowności. Średnio ciężkie, jednak na lato mi nie pasowały.
  • Elissa, Pasta Lassari - działa tak samo jak pasta firmy Gemi, którą też zużyłam. Jest jednak niewydajna i mniej opłacalna. 
  •  Bros, Żel łagodzący ukąszenia - rzeczywiście łagodzi podrażnienia i świąd spowodowane ugryzieniami owadów. Bardzo przyjemnie chłodzi skórę, odświeża i odkaża.