Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mgiełka do ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mgiełka do ciała. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 listopada 2013

Spowiła mnie mgła / SunOzon

Nie należę do osób, które się opalają. Nie lubię swojej skóry w odcieniu spalonej skwarki czy indiańskiego wodza. Jednak pomimo używania kremów z filtrem promienie słońca docierają do skóry lekko ją przyciemniając. Oprócz balsamu z SPF na minione wakacje zakupiłam odświeżająco - kojący spray z aloesem. Sun Ozon Apresspray Aloe Vera Transparent to kosmetyk, który - mówiąc ogólnie - sprawdził się u mnie na trójkę. Zacznę jednak od początku. Opakowanie proste i bez udziwnień, w kolorze niebieskim, z aplikatorem w postaci atomizera. Działa bez zarzutu, nie pluje, nie chlapie, dozuje odpowiednią ilość produktu w formie mocno odświeżającej mgiełki. Kosmetyk ma konsystencję wody, jednak w przeciwieństwie do niej podczas wysychania jest lekko lepki, później pozostawia lekko tępy film. Stosowałam go zarówno na ciało, jak i na włosy, gdzie sprawiał, że były matowe i nieprzyjemne w dotyku. Co do działania - przyjemnie chłodzi i odświeża skórę, jednak nie na długo. Trochę nawilża i koi, o ile skóra nie posiada żadnych ran. Zaaplikowany na podrażnioną skórę szczypie.     


Nie jest to na pewno bubel, oczekiwałam od niego tylko odświeżenia, ale bez tępego filmu i wzmagania podrażnień. W składzie aloes na drugim miejscu, brawo! Poza tym przeróżne składniki m.in.: pantenol. Na pewno jest lepszy od kojących, ciężkich balsamów i maseł. W pięciostopniowej skali ocen daję mu dobrą trójkę.


Znacie?

piątek, 31 maja 2013

Czar lat 60. Playboy Play It Pin Up Collection Body Mist

Nie kupuję drogich wód toaletowych marek takich jak Guerlain czy Chanel, chociaż wiele zapachów niesamowicie mi się podoba. Zwyczajnie nie mam funduszy. Ratuję się więc tańszymi, co nie oznacza, że po perfumy chodzę na targ. Co to, to nie! Bardzo lubię wytwory firmy Coty - np. Adidas i Playboy. Dzisiaj będzie o naprawdę niezłym wytworze tej drugiej.  

 Playboy Play It Pin Up Collection Body Mist

Powinnam zacząć od tego, że nie wstydzę się kupować tańszych zapachów. To, że ich cena jest niższa, nie oznacza, że kupuję je hurtowo. Stawiam przede wszystkim na woń, którą mój nos uzna za przyjemną i pożądaną. Właśnie dlatego lubię firmę Playboy. Ich wyroby mają bardzo kobiece, seksowne zapachy oraz są dostępne w różnych pojemnościach - w tzw. naturalnych sprayach, atomizerach i mgiełkach oraz dezodorantach. Ja wybrałam trzecią opcję. To moja druga mgiełka - o VIP możecie poczytać TU.

Mgiełka ma zwyczajne opakowanie w formie przezroczystej butelki. Zawiera aż 200ml, moim zdaniem to naprawdę dużo. Ja jednak nie narzekam, nawet tyle zużyję z przyjemnością. Kosmetyk wydobywa się dzięki plastikowemu, cały czas działającemu atomizerowi. Dozuje on odpowiednią ilość produktu, ani za dużo, ani za mało. Na opakowaniu jest tylko jedna naklejka, duża i ładna, jak to na plejbojowych butlach robią. Jest pin up kobietka, róż, zajączek i to mi się podoba. Póki co nic się nie ściera ani nie zadziera.


Mgiełka ma rzecz jasna konsystencję wody. Dzięki atomizerowi staje się lekką mgiełką, chłodnym deszczykiem. Bardzo podoba mi się to uczucie. Produkt nie klei się ani nie tłuści skóry ani ubrać, szybko się wchłania. Jedna aplikacja pobiera niewielką ilość cieczy, dzięki czemu produkt jest bardzo wydajny. Moją pierwszą mgiełkę, czyli VIP, mam już dziesięć miesięcy i pozostało mi jeszcze ok. 1/5 całości.

Zapach jest najważniejszą sprawą. Według producenta czuć tam bergamotkę, ananasa, brzoskwinię, dziką różę, jaśmin gwieździsty, watę cukrową, pralinki, paczulę, benzoes i drzewo sandałowe. Ja zdecydowanie wyczuwam słodycze, ale nie jest to woń klejąca, dusząca czy przyprawiająca o ból głowy. Jest kobiecy, seksowny, a jednocześnie młodzieńczy i lekki. 

Zapach utrzymuje się na skórze przez kilka godzin. Nie oczekuję od mgiełki, aby pachniała całą dobę. Aromat ładnie się rozwija, po jakimś czasie nieco słabnie. Produkt nie podrażnia mojej skóry ani nie zatyka porów. 

  
Mnie zarówno zapach, jak i jakość oraz wygląd produkty przypadły do gustu. Polecam wszystkim lubiącym słodkie zapachy :)

Znacie zapachy od Playboya? Które najbardziej lubcie?

środa, 26 września 2012

Seksowność zarezerwowana dla vipów! Playboy VIP Perfumed Body Mist

Bardzo lubię zastępować perfumy mgiełkami zapachowymi. Dzięki temu mogę otulać się wonnym wabikiem kilka razy dziennie bez uczucia przesady. Aktualnie moim numerem jeden jest perfumowana mgiełka do ciała o nazwie VIP firmy, której nazwa błyskawicznie kojarzy się z seksownością, mianowicie - Playboy. Oczywiście moje uczucie uwielbienia trzeba udokumentować, a więc zapraszam Was na dalszą część posta :)


Opakowanie jest typowe dla mgiełek, ale dużo większe, gdyż zawiera aż 200ml! Standardem jest 125ml, ale ilość VIP zadowala mnie o wiele bardziej. Mimo to nie jest gigantycznym walcem, którego nie sposób utrzymać. Wręcz przeciwnie - bardzo dobrze leży w dłoni. Aplikator to atomizer. Plastikowa osłonka zdejmuje się łatwo, ale zakłada z cichym "klikiem". Spryskiwacz nie zacina się, wydobywa lekki spray aniżeli strumień i bardzo mi się to podoba. Zawsze dozuje idealną ilość produktu.

Całą butlę okala jedna, naprawdę duża naklejka. Mimo bardzo częstego dotykania i używania nie odkleiła się ani nie spęcherzykowała. Szata graficzna również bardzo trafiona, dobrana do koloru sprayu i bardzo imprezowa. Przynosi na myśl dyskotekową kulę i szampańskie zabawy do rana. Bardzo przypadła mi do gustu :)


Dzięki bardzo dobremu atomizerowi produkt rozpyla się w bardzo delikatną mgiełką, która osiada na skórze i ubraniach. Nie tworzy nieprzewidywalnego strumienia, którym możemy trafić sobie w oko lub inne mniej ciekawe miejsce. Sam zasięg rozpylania to mniej więcej koło o promieniu 10-15 centymetrów, a więc dość dużo i trzeba uważać, żeby nie spryskać sobie brody :D Poza tym wszystko jest bardzo w porządku.

Zapach to najważniejsza część recenzji służąca perfumowaniu ciała. Mgiełka ma naprawdę zniewalającą woń! Jest ona bardzo elegancka i jednocześnie imprezowa, szampańska. Czuć kwiaty, nuty drzewne i owoce. Całość ocieka cudowną seksownością, nocami spędzonymi w klubach i tym podobnymi. Mimo to świetnie nadaje się do noszenia na co dzień. Utrzymuje się na skórze kilka godzin, na ubraniach dłużej.


Mgiełka wspaniale odświeża i nadaje skórze cudownego zapachu. Nie przytłacza, a psiknięta kilka razy w odstępie dwóch-trzech godzin daje trwałą i jeszcze bardziej kuszącą woń. Ponadto nie powoduje uczulenia, nie powoduje wysypu wyprysków na szyi i dekolcie. Aktualnie jest moim faworytem w dziedzinie perfumowania.

Opakowanie - 9 - pojemne, stabilne, dozuje odpowiednia ilość. Konsystencja - 10 - wodnista, tworzy lekką mgiełką zamiast strumienia, szybko się wchłania. Zapach - 10 - bardzo seksowny, idealny na każdą porę dnia i nocy. Działanie - 9 - lekko odświeża, nie podrażnia. Ocena ogólna - 9,5/10. Kosmetyk idealny zarówno na upały, jak i na chłodniejsze pory roku.

środa, 20 czerwca 2012

Om nom nom nom. Avon Naturals Body Spray Juicy Watermelon

Dzisiaj chciałabym zrecenzować kosmetyk, który jest moim wybawieniem w upalne, niezwykle męczące dni oraz po dużym wysiłku, z powodów niebylejakich. Głównie dzięki cudownie odświeżającego zapachu oraz wygodnej formuły, a także powoli zaczynającej się przyjaźni z Avonem, mimo że nie jestem konsultantką. Przedstawiam Wam Avon Naturals Body Spray Juicy Watermelon!


Kosmetyk zamknięty jest w bardzo poręcznej, smukłej butelce z atomizerem, dzięki któremu aplikacji jest niezwykle wygodna - wystarczy nacisnąć i cieszyć się produktem! Opakowanie dobrze trzyma się w dłoni i nie wyślizguje. Plastikowa nasadka jest idealnie dopasowana i potwierdza to dźwięk przy nałożeniu, mianowicie stary, poczciwy "klik". Atomizer nie zacina się nigdy i dozuje odpowiednią ilość mgiełki.

Producent uraczył nas dwoma naklejkami, które trzymają się dość dobrze, jednak po jednej stronie zaczęły się zadzierać w związku z przenoszeniem w torbie razem z ubraniami, butami i innymi artykułami. Szata graficzna jest bardzo zachęcająca - soczysty, różowiutki arbuz i koralowe pasy nad i pod ilustracją.


Mgiełka ma konsystencję wody, która dzięki atomizerowi przeradza się w delikatną mgiełkę, która swoją formą urzeka, bo faktycznie jest bardzo lekka. Świetnie się rozpyla i bardzo szybko wchłania. Po często ponawianej aplikacji skóra może zacząć się nieco lepić, jednak po jednym razie nie zauważymy żadnego tłustego czy innego filmu.

Zapach jest zniewalający, jednak dopiero kilkanaście sekund po rozpyleniu - wcześniej dosłownie śmierdzi alkoholem z racji posiadania go na pierwszym miejscu w składzie. Po upłynięciu tego czasu woń staje się cudowna - świeży, soczysty arbuz, z delikatną nutą chemii, co aż tak bardzo mi nie przeszkadza.


Głównym zadaniem mgiełki jest odświeżanie i tutaj sprawdza się świetnie! Otula ciało chłodnym, rześkim a zarazem mokrym na krótko powiewem, sprawiając, że czujemy ulgę - niestety tylko na chwilę. Efekt utrzymuje się bardzo krótko i ulatnia, bo już po kilku minutach nie czuć ani zapachu, ani odświeżenia. Niemniej jednak bardzo lubię ten spray, ponieważ każda aplikacja to przyjemność, a nawet pięć minut ochłody to coś wspaniałego w upalne dni.

Opakowanie dostanie 9 punktów - lekkie i poręczne, jednak zadarta naklejka nie jest fajna. Konsystencja - 10 - delikatna a zarazem intensywna, wspaniale otula chłodem :) Zapach - 9 - bardzo ładny, jednak trochę alkoholowy, miumo to świetnie odświeża. Działanie - 9 - świetnie odświeża, jednak na zbyt krótko. Ocena ogólna 9/10 - niezwykle przydatny kosmetyk na upały :)