Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska do włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska do włosów. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 maja 2014

Tak pięknie jest | Ziaja Maska do włosów niesfornych Intensywne wygładzanie

Moje włosy jakie są, każdy widzi. Albo i nie. W każdym razie lubią się puszyć, stroszyć, sterczeć na różne strony i wykonywać przeróżne akrobacje. Unicestwianie ich to niełatwe zadanie, które w znacznym stopniu załatwia warkocz i serum silikonowe. Niestety, mojej czuprynie zdecydowanie potrzeba mocnego kopa, najlepiej po każdym myciu. Jednym z wielu przetestowanych przeze mnie pomocników jest świetny Kallos Latte, o którym już nie raz i nie dwa wspominałam. Dziś jednak o specyfiku jeszcze lepszym, który sprawia, że moje włosy wyglądają całkiem znośnie. Mowa o masce do włosów niesfornych Intensywne wygładzanie firmy Ziaja. Kosmetyk mieści się w solidnym, plastikowym opakowaniu o pojemności 200ml. Dzięki sporej średnicy wydobycie maski do ostatniej kropli nie sprawia najmniejszego problemu. Maska sama w sobie jest bardzo gęsta, bogata, ale łatwo się rozprowadza i tak samo spłukuje. Co najważniejsze - produkt naprawdę działa! Faktycznie wygładza i ujarzmia niesforne włosy, porządnie je wygładza, nadaje widocznego blasku. Zauważalnie nawilża, włosy staję się sypkie i łatwiej je ułożyć. Znacznie ułatwia rozczesywanie. Moja czupryna uwielbia tę maskę! Bardzo podoba mi się efekt po jej zastosowaniu. To moje drugie opakowanie i na pewno nie ostatnie. Gorąco polecam!  


Znacie ten produkt? Jakie maski najlepiej sprawdzają się na Waszych włosach?

czwartek, 25 lipca 2013

Na bogato, czyli kilka słów o Biovax Intensywnie regenerującej maseczce Naturalne oleje - argan, makadamia, kokos

Moje włosy uwielbiają być dopieszczane olejkami. I nieważne, czy to kilkugodzinne olejowanie, czy piętnastominutowy seans z maseczką wzbogaconą olejem. Zawsze pragnę je zadowolić, jednak czasem nie mogę pozwolić sobie na siedzenie z tłustą głową przez pół dnia. Wtedy na ratunek przychodziła bohaterka dzisiejszego postu, maska wygrana w konkursie "Czapki z głów". Pokazywałam ją już kilka dni temu w zużyciowej notatce, dzisiaj opiszę ze szczegółami.

Biovax Intensywnie regenerująca maseczka Naturalne oleje - argan, makadamia, kokos

Maseczkę zapakowano do plastikowego słoika o pojemności 250ml. Jest nieprzezroczysty, ale nie jest to mankamentem, ponieważ wystarczy otworzyć, aby zobaczyć, ile pozostało. Klapka samoistnie się nie otwiera, trzeba wręcz użyć siły, aby dostać się do zawartości opakowania. Nie wiem, czy tak mają wszystkie, czy tylko mój słoik. Otwór wylotowy ma dość dużą średnicę, jednak moja dłoń nie chciała się tam zmieścić, kiedy produktu było na tyle mało, że musiałam go wygrzebywać. Na opakowaniu znajduje się jedna duża naklejka o bardzo przyjemnej szacie graficznej. Nie odkleja się ani nie rozmacza, a to dla mnie duży plus.


Maska ma bardzo bogatą, gęstą konsystencję. Nie jest tak gładka jak np. balsam do ciała, ale też nie ziarnista. Mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi :) Na włosach rozprowadza się dobrze, nie potrzeba nakładać połowy opakowania na raz. Spłukuje się łatwo, nie pozostawia otłuszczonych strąków zlepionych włosów. Nie jest może najwydajniejszym kosmetykiem, ale tragedii też nie ma.

Zapach maseczki jest bardzo ładny, taki ciepły, otulający, ale niedrażniący. Na włosach utrzymuje się krótko, podczas noszenia na głowie nie jest nie wiadomo jak intensywny. Czuć woń olejków i kosmetyczno - kremową, co daje naprawdę przyjemny efekt!

Po zużycia całego opakowania stwierdzam, iż maska dobrze odżywia moje mające tendencję do wysuszania włosy. Nadaje włosom cudownej miękkości, nie obciąża, gładkość średnia, ale całkiem w porządku. Włosy bardzo ładnie błyszczały i lepiej się układały. Nie wiem, czy kupi ponownie, ale raczej nie. Chociaż przypadła mi do gustu to wolę wypróbować inne.

   
Maskę polecam, ale już więcej nie kupię, bo chcę tyle rzeczy wypróbować, że nie wystarczyłoby czasu :D

Znacie tę maskę? Lubicie produkty Biovax?

czwartek, 20 grudnia 2012

Wiadro mleka na głowę wyleję, wtedy całkiem się rozpromienię. Kallos Serical Crema Al Latte

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją produktu, znany przez większość włosomaniaczek. Mowa o kremie pielęgnującym Kallos Serical Crema Al Latte, który zawitał w moich skromnych progach kilka tygodni temu i całkowicie skradł moje serce. Powodów ku temu jest jednak zbyt wiele, aby mówić o nich na wstępie, więc zapraszam Was na pełną recenzję prawdziwego kolosa nazywanego też Latte Hair Mask!
 

Produkt zapakowany jest w gigantyczne opakowanie o pojemności jednego litra. Wykona z dość miękkiego plastiku sprawuje się nadzwyczaj dobrze - stabilnie stoi na wielkim dnie, ale jest średnio poręczne. Stosuję go więc stawiając na półce i wyjmując porcję. Oczywiście nie trzymam wiaderka w dłoniach, gdyż mogłoby to grozić upadkiem. Nakrętka jest idealnie dopasowana, nie wpuszcza powietrza do wnętrza opakowania. Łatwo się odkręca, lecz nie samoistnie. Plastik, z którego wykonano pudło należy do cienkich, ale bardzo porządnych.

Na opakowaniu znajdujemy trzy naklejki, w tym dwie o sporych rozmiarach. Trzymają się dobrze, jednak gdzieniegdzie zdarła się wierzchnia (niebieska) warstwa papieru, odsłaniając biel. Szata graficzna jest całkiem w porządku, na przedniej niewiele treści, z tyłu - bardzo dużo. Informacje w języku polskim zawarto na maleńkiej, łatwo rozmaczającej się nalepce. Podano skład i działanie, a więc nie mam zastrzeżeń co do treści.

 
Konsystencja produktu jest bardzo przyjemna - śliska pomimo braku silikonów, gęsta. Łatwo nabiera się na dłoń i jeszcze prościej aplikuje. Rozprowadza się błyskawicznie, wprost idealnie nakłada na każdy kosmyk z rzędu. Nie spływa, świetnie się spłukuje, bez żadnych problemów. Wymywa się całkowicie, nie skleja włosów pozostałościami.

Zapach jest wprost obłędny! Maskę czuć waniliowym budyniem, ale po chwili wyłania się z tego lekko chemiczna nuta. Nie jest nieprzyjemna, ale wyczuwalna. Całość da się wywąchać nie tylko podczas aplikacji, ale również po zmyciu produktu z włosów. Oczywiście wtedy woń jest dużo lżejsza i delikatna, mimo to nadal przyjemna. Biorąc pod uwagę fakt mojego uwielbienia dla wanilii można wyciągnąć prosty wniosek - pokochałam zapach mlecznego Kallosa!


Działanie maski jest wprost wspaniałe! Idealnie wygładza włosy, nadając im sypkości i śliskości. Ogranicza puszenie w kilkudziesięciu procentach, co jest naprawdę dobrym wynikiem. Ponadto po użyciu moje kłaki błyszczą jak szalone, są bardzo miękkie, sprężyste i elastyczne. Nie zauważyłam najmniejszego obciążenia po nałożeniu nawet na godzinę. Na plus brak silikonów.

Opakowanie - 10 - ogromne, litrowe, dość wygodne, przeciętnie urodziwe, miękkie. Konsystencja - 10 - śliska, przyjemna, łatwo się rozprowadza i spłukuje. Zapach - 9 - wspaniały, waniliowy z nutką chemii, ale nadal cudowny. Działanie - 10 - idealne wygładzenie, nadanie śliskości i miękkości. Ocena ogólna - 10/10! Tania (15 - 21zł) odżywko - maska o świetnym działaniu i bez silikonów.  Szczerze polecam!   

wtorek, 7 sierpnia 2012

Ratunek w tubce. Alterra Granat i Aloes Maska nawilżająca do włosów suchych

Kosmetyki Alterry kusiły mnie odkąd tylko pojawiły się w Rossmannach, ale ja i tak podchodziłam do nich jak pies do jeża. Jednak mnóstwo pozytywnych recenzji i zmiana pielęgnacji włosów na naturalną sprawiły, że przełamałam się i pochwyciłam znane wszystkim kombo - szampon i maskę w wersji "Granat i Aloes". Czy druga z wymienionych przekonała mnie do siebie? O tym dowiecie się w dzisiejszej notatce :)


Opakowaniem maski jest zwyczajna tuba wykonana z białego, miękkiego plastiku, który niestety lubi wyślizgiwać się z dłoni. Czerwona nakrętka na "klik" sprawuje się dość dobrze - bezproblemowo otwiera się i zamyka, lecz nie samoistnie, nie ma więc obaw, że maska wyleje się w podróżnej torbie. Otwór wylotowy jest w sam raz - nie za duży, nie za mały, dozuje odpowiednią ilość produktu, gdyż ten sam z siebie się nie wylewa, co doceniam, gdyż nie cierpię upapranych nakrętek.

Produkt, owszem, posiada naklejkę, ale tylko jedną, małą, polską, a w dodatku papierową, nie zasłaniającą składu ani nie szpecącą opakowania. Zarówno nazwa, obrazek jak i informacje z tyłu tuby w języku niemieckim są nadrukowane. Wszystko jest czytelne, ładne, nieprzerysowane, żadnych cudów na kiju i tym podobnych. Ogólnie rzecz biorąc opakowanie wygląda dobrze, bo i tak jest wykonane.


Maska nie jest zbyt gęsta, lejąca, ma konsystencję aksamitnego mleczka do ciała. Rozprowadza się bardzo dobrze, lecz mimo to należy wziąć większą ilość, aby pokryć całe włosy. Trzymana na kosmykach niemal przez godzinę wchłania się w pięćdziesięciu procentach, ale zmywanie nie nastręcza problemów, gdyż nie ukrywa się pod kłakami i zmywa całkowicie.

Zapach produktu jest iście niezwykły i obłędny! Intensywnie czuć świeżego i soczystego granata przełamanego nutą aloesu. Mimo intensywności nie jest bardzo nachalny ani duszący. Zdecydowanie umila użytkowanie produktu. Mnie  bardzo się podoba, jednak zdaję sobie sprawę z tego, że komuś może nie przypaść do gustu.


Maska intensywnie nawilża włosy i w dużym stopniu pomaga pozbyć się nieprzyjemnego uczucia suchości. Widocznie wygładza, ułatwia rozczesywanie i sprawia, że stają się miękkie oraz lśniące. Nie obciąża nawet przy trzymaniu jej na głowie przez godzinę. Oczywistym jest, że nie skleja końcówek, ale lekko je ukrywa. Ponadto ma bardzo przyjemny skład,  nie zawiera silikonów i parabenów.

Opakowanie oceniam na 8 - całkiem wygodne i z ładnym nadrukiem, jednak myślę, że lepiej byłoby, gdyby pakowano ją do słoiczka. Konsystencja dostanie 8 - lejąca, dobrze się rozprowadza, niebyt gęsta. Zapach - 10 - obłędny! Bardzo miły i świeży, umila użytkowanie. Skład - 10 - bardzo przyjemny, zero silikonów i tym podobnych. Działanie - 9 - bardzo dobre nawilżenie oraz zniwelowana suchość. Ocena ogólna - 9/10. Świetna maska do włosów suchych w niskiej cenie. Polecam!