Pokazywanie postów oznaczonych etykietą essie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą essie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 września 2014

Nail Polish Confidential TAG

Ten tag pojawił się na blogach już bardzo dawno i szczerze mówiąc, całkowicie o nim zapomniałam. Zobaczyłam go jednak na blogu Tosiakowo i postanowiłam zrobić go u siebie. Trochę trudno było mi wybrać lakiery do tego tagu, ale w końcu się udało i oto jest, Nail Polish Confidential TAG! Może wśród moich okazów znajdziecie taki, który posiadacie, więc zapraszam :)


Zdecydowanie najstarszy w mojej kolekcji - Essence Vampire's Love Into The Dark :) Kupiłam go 1 grudnia 2011 roku. Oczywiście nie jest to mój pierwszy lakier, jaki kiedykolwiek kupiłam, po prostu ten w mojej kolekcji jest najstarszy. Kiedyś go uwielbiałam, teraz już nawet nie używam, pożyczam znajomym. Ogółem lakier sprawuje się dobrze i daje bardzo ładny efekt, jednak przestał mi się podobać na moich paznokciach. 

  
Mój najnowszy lakier, czyli Essie Mint Candy Apple kupiłam jeszcze w lipcu, a przez cały sierpień nie popełniłam żadnego zakupu. To mięta idealna, do tego ma świetną konsystencję i po prostu go uwielbiam! 



Najdroższy? Oczywiście Essie Fiji! Powinien stanąć w tym miejscu wraz z Demure Vix tej samej marki, ale zapomniałam zrobić mu zdjęcie. Zapłaciłam za niego dokładnie tyle, ile te lakiery kosztują w Hebe bez promocji. Nie żałuję jednak ani jednej wydanej na niego złotówki, bo to jeden z moich ulubionych lakierów. Uwielbiam w nim wszystko - kolor, konsystencję, trwałość. Polecam!



Moim najtańszym lakierem jest Miyo Provocation. Kupiłam go za około 3.5zł i mimo tak niskiej ceny jest naprawdę świetny. Kolor jest bardzo intensywny, kryje po dwóch warstwach, dość szybko schnie. Oprócz tego miałam kilka innych równie tanich i dobrych Miyo, ale oddałam, bo mi się znudziły :)


Na powyższym zdjęciu widzicie moje tanie perełki :) Pierwszy z nich to p2 Volume Gloss w odcieniu Business Woman, który w przeliczeniu na złotówki kosztuje około 13zł. Może i nie jest to najniższa cena, ale każda z nas zna dużo droższe. Drugi to złoty piasek Lovely Snow Dust Nr 1, za który zapłaciłam około 6 - 7zł. Trzeci i ostatni to mój ukochany żuczek - Miss Sporty Metal Flip Fiery Blaze zakupiony za około 8zł. 


Najgorszym lakierowym zakupem był Essence Black And White White Hype. Na blogach efekt bardzo mi się podobał, półmatowa biel przypadła mi do gustu. Niestety, strasznie smuży, maże się, nie schnie i nierównomiernie kryje, dlatego nawet go nie używam. Spróbowałam dwa razy i nie mam zamiaru robić tego więcej.


Jeśli miałabym wybrać trzy ulubione lakiery, to byłyby te pokazane na powyższym zdjęciu plus Essie Fiji jako czwarty. Tart Deco to idealny pomarańcz, zarazem nieco pastelowy i neonowy. Stylenomics jest moim pierwszym lakierem tej firmy i ulubionym z całej lakierowej kolekcji. Trzeci to Colour Alike Ja pierniczę!, genialny brąz z masą holograficznych drobinek. Uwielbiam wszystkie trzy i bardzo polecam!

Znacie któryś z tych lakierów? Zrobicie/zrobiłyście u siebie ten tag? Jeśli nie to zapraszam!

wtorek, 12 sierpnia 2014

Mięta, mięta, mięta wszędzie. Essie Mint Candy Apple

Dziś na blogu kolejny lakier Essie, to już chyba uzależnienie, ale za to jakie przyjemne :3 Nie będę przedłużać, bo to nie ma sensu, w końcu to post o rzeczy przyjemnej. Mint Candy Apple to piękna pastelowa mięta, raz bardziej zielona, raz bardziej błękitna. Zupełnie kremowa, bez żadnych drobinek. Wygląda bardzo modnie, świeżo i wakacyjnie. Świetnie się rozprowadza dzięki szerokiemu pędzelkowi, nie smuży i nie bąbluje. Na paznokciach mam dwie lub trzy warstwy, nie pamiętam dokładnie, ale raczej trzy. Schnie dosyć szybko, jednak wspomogłam się topem wysuszającym Seche Vite. SV sprawił, że mięta wytrzymała na paznokciach siedem dni z niemal niewidocznie startymi końcówkami. Ponadto nadał takiego blasku, że znajoma (pozdrowienia dla N.) aż zapytała, czy przypadkiem nie są to hybrydy. Efekt naprawdę mocno mi się spodobał i z pewnością użyję tego lakieru ponownie, zwłaszcza podczas wakacji :)


Nosicie miętowe paznokcie? A może mania na punkcie tego koloru Was ominęła?

niedziela, 10 sierpnia 2014

Essie Demure Vix

Koło tego lakieru kręciłam się już od dawna. Bardzo mi się podobał, ale bałam się, że efekt będzie - delikatnie mówiąc - mocno niezadowalający. Po przejrzeniu mnóstwa swatchów w końcu zdecydowałam się na własną buteleczkę. Essie Demure Vix okazał się być naprawdę przyjemnym odcieniem, a po moich obawach nie pozostał nawet ślad. DV to mauve, beżo - fiolet wypełniony po brzegi fioletowym pyłkiem, który widoczny jest tylko w słońcu. Sprawia, że kolor nie jest płaski i nadaje mu blasku. Lakier rozprowadza się równomiernie, nie zalewa skórek, nie smuży. Kryje przy trzech cienkich warstwach. Schnie całkiem przyzwoicie, jednak ja nałożyłam warstwę topu wysuszającego Seche Vite dla wygładzenia, utrwalenia i podbicia koloru. Demure Vix wraz z topem i warstwą odżywki przed malowaniem wytrzymał bez uszczerbku sześć dni, co jest naprawdę świetnym wynikiem. Lakier bardzo mi się podoba i czuję, że będzie często gościł na moich paznokciach, zwłaszcza jesienią :)


Lubicie takie odcienie? Macie Demure Vix w swoich kolekcjach?

środa, 30 lipca 2014

Rzecz o lakierze idealnym | Essie Fiji

Essie. Ta marka od początku moich blogowo - urodowych budziła me zainteresowanie, intrygowała i kusiła. Kusiła tak mocno, że w końcu, a było to w listopadzie zeszłego roku stałam się posiadaczką pierwszej buteleczki. Później w moje ręce trafiały kolejne i obecnie jestem w posiadaniu siedmiu kwadratowych, szklanych buteleczek skrywających piękne emalie. Nie pisałabym o tym, gdyby nie chęć podzielenia się z Wami zdjęciami i moimi spostrzeżeniami na temat jednego z nich, mianowicie Fiji. Obejrzałam mnóstwo swatchów, kupiłam (w regularnej cenie, co do tej pory mi się nie zdarzyło) i przyznaję, że miałam lekkiego stresa, bo byłabym bardzo niezadowolona, gdyby okazał się nieciekawy podczas aplikacji. W każdym razie, pomalowałam i zakochałam się w nim bezgranicznie! Fiji to maksymalnie rozbielony baby pink albo biel z dużą kroplą soku malinowego. Nie jest to biel i naprawdę wyraźnie to widać. Wygląda bardzo świeżo, elegancko, może nawet ślubnie. To taki "czysty" kolor. Nie ma szans wyglądać tandetnie. W kwestiach technicznych jest równie dobrze. Szeroki pędzelek zdecydowanie ułatwia malowanie. Lakier nie smuży, nie bąbluje, kryje w stu procentach przy trzech cienkich warstwach. Schnie bardzo szybko, więc trzy warstwy nie stanowią problemu. Nosiłam go na paznokciach przez sześć dni, nie odnotowałam żadnych odprysków, jednie lekko starte końcówki. W sumie można by go nosić jeszcze dzień czy dwa. Nie będę więcej gadać, zapraszam na prezentację :)



Absolutnie uwielbiam Fiji! To chyba najbardziej uniwersalny kolor w mojej kolekcji. Z pewnością będzie często gościł na moich paznokciach :)
  
Lubicie takie kolory? Macie Fiji w swoich kolekcjach?

niedziela, 8 czerwca 2014

Essie Tart Deco

Koło tego lakieru kręciłam się bardzo długo. Nie mam pojęcia, dlaczego dopiero dwa miesiące temu trafił do mojej niewielkiej kolekcji. Otrzymałam go od Zu, której bardzo za to dziękuję! Przeglądając swatche nie byłam do końca przekonana, ale pokochałam go od pierwszego użycia. Właśnie takiego koloru szukałam myśląc o wakacyjnych stylizacjach. To przepiękny koralowo - morelowy odcień z kroplą bieli, który przy mojej karnacji wygląda trochę neonowo, co niezwykle mi się podoba. Efekt jest bardzo żywy, zdecydowany, zwraca na siebie uwagę, ale czasami wygląda nieco pastelowo, co też mi odpowiada. Posiadam wersję z szerokim pędzelkiem, który naprawdę ułatwia aplikację. Przy pierwszej warstwie lakier odrobinę smuży, ale umiejętnie nałożona druga niweluje wszelkie wcześniejsze mankamenty. Do pełnego krycia w zupełności wystarczają dwie cienkie warstwy. Emalia schnie szybko, około dziesięciu minut na warstwę. Pięknie prezentuje się z wieloma stylizacjami, zwłaszcza z jeansem i ubraniami w paski. Myślę, że będzie częstym wakacyjnym gościem na moich paznokciach :)


Lubicie takie odcienie? Może macie Tart Deco w swoich zbiorach?

sobota, 17 maja 2014

Włóż róż! Essie Need a Vacation

Jeszcze trzy lata temu nawet nie przyszłoby mi do głowy, że kiedykolwiek pomaluję paznokcie na różowo, a zwłaszcza na taki, jakim jest Essie Need a Vacation. A jaki jest? Bardzo pozytywny, dziewczęcy, po prostu niezwykle uroczy! Przywodzi na myśl gumę balonową, landrynki, malinowy budyń i lalki Barbie. Rozbielony, ale nie do przesady. Świetnie wygląda nawet na krótkich paznokciach, takich jak obecnie moje. W kwestiach technicznych nie mam żadnych zażaleń ani powodów do narzekań. Lakier nie jest ani zbyt gęsty, ani zbyt rzadki. Łatwo się rozprowadza za pomocą szerokiego pędzelka. Do całkowitego krycia potrzeba standardowych dwóch warstw. Nie smuży, nie ciągnie się, nie powstają pęcherzyki, nic z tych rzeczy. Schnie całkiem przyzwoicie, około dwudziestu minut na warstwę. Mistrzem szybkości raczej nie jest, ale i tak nie jest tragicznie. Efekt na paznokciach bardzo mi się spodobał i mam zamiar często go używać, zwłaszcza teraz, na przekór pogodzie :) Latem na pewno będzie dobrze prezentował z wakacyjnymi stylizacjami. 


Lubicie róż na paznokciach? Podoba się Wam ten konkretny odcień?

środa, 16 kwietnia 2014

Essie It's Genius

Całkiem niedawno postanowiłam, że spróbuję przekonać się do kolorów na paznokciach, na które nigdy wcześniej się nie zdecydowałam. Chciałam przełamać barierę, którą sama postawiłam. W związku z tym zaopatrzyłam się w kolejny lakier Essie, tym razem o nazwie It's Genius. Do geniuszu trochę mu brakuje, ale ogółem rzecz biorąc jest lepiej niż nieźle. Numer 43 to trudny do określenia kolor, bordo z domieszką fioletu, może odrobiną różu i złotym shimmerem. Ma lekko perłowe wykończenie, przy maksymalnym zbliżeniu do oka widać bardzo delikatne pociągnięcia pędzelka. Efekt w słońcu przywodzi mi na myśl starsze panie i bardzo źle się z tym czuję. W cieniu wygląda natomiast świetnie, pojawia się w nim dużo różu. Emalia bardzo dobrze się rozprowadza, równomiernie i nie zalewa skórek, nie smuży i nie bąbluje. Kryje po dwóch dość cienkich warstwach. Schnie przyzwoicie, około piętnastu minut na warstwę. Nie jest mistrzem szybkości, ale taki czas oczekiwania da się znieść. Ostateczny efekt średnio przypadł mi do gustu, ale nie odczuwam potrzeby natychmiastowego zmycia, a więc jest w porządku :) Nie wiem, czy użyję go ponownie.  


Podoba się Wam ten konkretny kolor? Lubicie lakiery Essie?

sobota, 8 marca 2014

Essie Bahama Mama

Jakiś czas temu wydawało mi się, że znalazłam bordo idealne. I chociaż wyglądało obłędnie (klik klik), przy kolejnych próbach równomiernego nałożenia smużyło, tworzyło zacieki i inne nieprzyjemne niespodzianki. Pisałam wtedy też, że nie uśmiecha mi się kupno Essie Bahama Mama, bo drogi, bo niemal identyczny. Jak jednak widać po zdjęciach, skusiłam się na niego w promocyjnej cenie i nie żałuję! Okazał się być sto razy lepszy od 836 Eveline, mówię to w pełni szczerze i świadomie. Lakier Essie to idealne, głębokie bordo, bardzo eleganckie. Zawiera też odrobinę różu, Eveline szedł bardziej w czerwień. To uniwersalny kolor, pasujący do wielu stylizacji i okazji. W kwestiach technicznych - pędzelek jest dość szeroki, ale nieprzesadnie, w sam raz. Lakier bezproblemowo się aplikuje, nie smuży, nie tworzą się pęcherzyki powietrza ani zacieki. Schnie kilkanaście minut, do pełnego pokrycia potrzeba dwóch warstw. Zmywanie nie nastręcza problemów, lakier się nie maże. Zarówno ze względu na kolor, jak i na jakość trafił do grona moich ulubieńców i mam zamiar często go nosić :)


Lubicie takie kolory na swoich paznokciach? Może macie właśnie ten od Essie, a może inne?

niedziela, 17 listopada 2013

Piękność nad pięknościami. Essie Stylenomics

Zachorowałam na ten odcień kilka miesięcy temu. Nie na podobny, ale dokładnie na Stylenomics. Szczerze mówiąc, zaczęłam powoli żegnać się z możliwością umieszczenia go w moim lakierowym pudle, gdyż nie uśmiechało mi się kupowanie go w sklepach internetowych czy też na aukcjach. Udało mi się jednak dzięki mieszkającej w Holandii Kasi, której bardzo dziękuję, gdyż uczyniła mnie człowiekiem przeszczęśliwym. Co do samych lakierów Essie, wcześniej nie testowałam ich na sobie, Stylenomics był pierwszy. Skoro już po raz drugi wymieniłam jego nazwę, czas na konkrety. Kolor lakieru całkowicie mnie urzekł. Genialna, czarna zieleń (nie zielona czerń), bardzo elegancka, a zarazem nienudna. Jakby nie było jest to zieleń, zakurzona, maksymalnie ciemna, czasami udająca czerń. W kwestiach technicznych również jest bardzo dobrze. Konsystencją nie jest ani za rzadka, ani za gęsta. Świetnie się rozprowadza dzięki szerokiemu pędzelkowi. Jedna warstwa kryje całkiem nieźle, druga jest jednak konieczna by zamaskować prześwity. Schnie szybko, około dziesięciu minut na warstwę. Ładnie błyszczy bez topa, którego swoją drogą nie posiadam, więc i nie używam. Lakier pokochałam, idealnie wpisał się w mój gust i na pewno będzie często gościł na mych paznokciach.


       Podoba się? Jakie kolory Essie najbardziej się Wam podobają?