Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyn micelarny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyn micelarny. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 maja 2014

Cudów nie ma | Lirene Dermoprogram Pielęgnacja oczyszczająca Płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu z witaminą C

Płyn micelarny w moim przypadku nie należy do kosmetyków używanych codzienne. Praktycznie się nie maluję, zdarza mi się (ale niezwykle rzadko) użyć korektora lub kredki do brwi, a jak wiadomo, wieczorem trzeba się tego pozbyć bez względu na ilość. Płyn Lirene ósmym cudem świata nie jest, tragedii jednak nie ma. Zacznę więc od plusów, bo takowe posiada. Jednym z nich jest butelka - przezroczysta, bez zbędnych udziwnień, z wgłębieniem ułatwiającym otwieranie. Nie trzeba się siłować ani łamać paznokci aby wydobyć zawartość, a jednocześnie nie ma obaw, że kosmetyk się wyleje. Produkt ma - jakżeby inaczej - konsystencję wody, bezproblemowo się rozprowadza. Z jakimkolwiek makijażem radzi sobie średnio, właściwie bardziej rozmazuje niż myje. Całkiem nieźle sprawdza się jednak w roli toniku, lekko odświeża skórę. Niestety, odrobinę się klei, ale to uczucie znika po upływie kilku minut. Nie podrażnia, nie szczypie w oczy. Zapach jest bardzo, bardzo delikatny i zupełnie nie przeszkadza w użytkowaniu ani nie odrzuca.


Płyn ani mnie nie zachwycił, co chyba dało się wywnioskować z mojego wcześniejszego wywodu :) Nie jest jednak najgorszy, zużyję bez problemu i pożegnamy się na zawsze.

Produkt otrzymałam do recenzji od sklepu superkoszyk.pl, jednak nie wpływa to w żaden sposób na moją opinię.

Znacie ten płyn? Wolicie płyny micelarne czy mleczka?

sobota, 24 sierpnia 2013

Hola Amigos! Lirene Youngy 20+ Płyn micelarny z tańczącymi drobinkami z wit. E

Kto lubi oryginalnie wyglądające kosmetyki, ręka w górę! A może nawet dwie, bo do tańca przydałyby się obie. Nie wydaje się Wam dziwne, że najpierw piszę o mazidłach, a potem o pląsaniu po parkiecie? Fakt, wygląda to i brzmi to dość dziwnie, ale nieczęsto trafia się na tańczącą zawartość butelki. Mnie się jednak udało i chętnie zapoznam Was z tym okazem, choć pewnie na innych blogach nazwa obiła się Wam o oczy. Lirene Youngy 20+ Płyn micelarny z tańczącymi drobinkami z wit. E zapakowano do dość płaskiej butelki o pojemności 200ml i zwieńczonej wygodną nakrętką z klapką. Skrywa ona (klapka, nie butelka) niewielki, minimalnie wypukły otwór wylotowy, przez który wypływa micel. Kolory butli i drobinek są niezwykle optymistyczne. Opakowanie jest przyjemne dla oka, ładne, i co najważniejsze - szczelne. Płyn ma konsystencję wody, jednak w przeciwieństwie do niej zawiera drobinki, które mają milimetr średnicy lub nawet mniej. Przed użyciem należy energicznie wstrząsnąć butelką, otworzyć ją i szybko wylać na płatek kosmetyczny odpowiadającą nam ilość płynu wraz z drobinkami. Kuleczki wypływają w sporej ilości, ale jestem pewna, że wystarczy ich do końca opakowania. W zetknięciu ze skórą rozcierają się nie barwiąc jej. Płyn szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej ani lepiej warstwy.


Zapach jest lekki, ale orzeźwiający. Nie utrzymuje się na skórze zbyt długo. Świetnie nadaje się do odświeżania skóry rano lub jako tonik, gdyż dobrze nawilża i delikatnie oczyszcza skórę. Niestety, jako zmywacz makijażu sprawdza się średnio.Czasem w domu najdzie mnie na makijaż oczu i po danej próbie chcę zmyć cienie, to muszę zużyć wiele wacików i przy okazji sprawić, że oko się zaczerwienia. Na szczęście nie piecze i nie podrażnia. Polubiłam go, ale na pewno nie do zmywania makijażu. 


Płyn z drobinkami jest ciekawym wynalazkiem, jednak raczej nie spotkamy się ponownie. Zużyję go z przyjemnością, ale więcej nie kupię.

Znacie, macie, lubicie?

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Lubić czy nie lubić? Uwielbiać! BeBeauty Płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu

Biedronkowy płyn micelarny stał się hitem już jakiś czas temu. Dość długo opierałam się i nie dawałam skusić na zakup, ale mniej więcej miesiąc temu uległam. Teraz mogę szczerze przyznać, że to był niesamowicie poprawny krok w pielęgnacji twarzy! Już na początku posta napiszę Wam, że świetnie sprawdza się nie tylko do zmywania makijażu, który noszę bardzo rzadko, prawie wcale, ale szczególnie do przemywania cery rano. Zdaję sobie sprawę z faktu, iż płyn opisało już mnóstwo blogerek, mam jednak nadzieję, że moja recenzja nie zaszkodzi :)

 BeBeauty Płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu

Płyn znajduje się w zgrabnej buteleczce mieszczącej 200ml produktu. Opakowanie jest przezroczyste, widać poziom zużycia. Wykonano je ze średnio grubego, ale wytrzymałego plastiku. Płyn wypływa dzięki popularnej ostatnio nakrętce z przyciskiem z jednej strony. Naciskamy, a po przeciwnej stronie pojawia się niewielki, ale wystarczający otwór. Kosmetyk ma konsystencję wody, więc wydostaje się bardzo szybko i bezproblemowo. Naklejki zamieszczono dwie, zawierające wszystkie potrzebne informacje. Szata graficzna produktu bardzo przypadła mi do gustu. Połączenie czerni napisów z bielą i niebieskim wygląda bardzo estetycznie.


Jak już wspominałam, płyn ma konsystencję wody. Aby go użyć, należy oczywiście wylać trochę kosmetyku na wacik/płatek kosmetyczny. Produkt jest całkiem wydajny, to moja druga butelka. Poprzednia wystarczyła na miesiąc codziennego używania. A trzeba Wam wiedzieć, że każdego ranka przemywam nim twarz. Nie stosuję już później żelu do mycia, po wchłonięciu micela wklepuję krem.

Produkt ma bardzo świeży, przyjemny zapach. Oprócz właściwości pielęgnacyjnych bardzo cenię sobie ten aromat, szczególnie rano lub gdy przemywam cerę podczas upałów. Bardzo dobrze odświeża, jednak nie chłodzi, ale nie oczekuję tego od micela. Zapach nie jest zbyt intensywny, przytłaczający, nie drażni nosa.

Płyn micelarny BeBeauty przede wszystkim świetnie oczyszcza skórę z potu, kurzu, sebum i kosmetyków kolorowych. Zmywa wszelkie zanieczyszczenia, ale delikatnie, nie podrażnia skóry. Staje się ona promienna, gładka i miękka. Jak już pisałam, używam co rano zamiast żelu i moja cera wyraźnie to polubiła. Co do demakijażu, usuwa cienie, pudry dość szybko. Jedynym minusem jest fakt, że gdy naleje się do oczu to ostrzegam - może piec. Na szczęście jest to chwilowe.


Moja cera bardzo polubiła ten płyn. Kolejnym jego plusem jest też cena, naprawdę niska, zaledwie 4 - 5zł. Podobno płyn ma być wycofany, będę tęsknić i jeśli mi się uda, to dokupię sobie jeszcze ze dwie butelki.

Znacie, macie, lubicie?

wtorek, 24 kwietnia 2012

Zmywanie torfem, czyli Tołpa Dermo Face Physio Micelarny płyn do mycia twarzy i oczu

Makijaż nakładam niezwykle rzadko - na co dzień ograniczam się do kosmetyków pielęgnacyjnych. Jednak jeśli nadarzy się wyjątkowa okazja, make-up gości na mych oczach i ustach. A gdy przychodzi pora na zmycie, sięgam po wygrany w rozdaniu micelarny płyn do mycia twarzy i oczu firmy Tołpa z serii Dermo Face Physio.


Kosmetyk zamknięty jest w przezroczystą butelkę o pojemności 200ml, dzięki której możemy kontrolować poziom zużycia. Zakończona jest specyficzną nakrętką, którą trzeba nacisnąć z jednej strony, aby podniósł się otwór z drugiej i po pochyleniu płyn zaczął wypływać. Rozwiązanie jest o tyle praktyczne i wygodne, że w czasie podróży nie musimy martwić się o samoistne otwarcie.Niestety nie udało mi się uchwycić tego na zdjęciu.

Na opakowaniu nie ma naklejek - duży plus dla producenta! Butelka opatrzona jest w dużą ilość maleńkich napisów, które niestety trudno rozczytać. Nazwa firmy nie jest zaakcentowana prawie w ogóle, co daje wrażenie produktu dobrego, acz skromnego. Literki nie ścierają się mimo częstego dotykania.


Jaką konsystencję może mieć płyn? Ano rzadką, bardzo podobną do wody. Szybko wsiąka w wacik i w nim pozostaje, nie jest to micel-duch. Dzięki temu wystarczy mała ilość, aby dobrze zmyć cienie z oka. Pozostawia lekki film, który szybko znika.

Zapach bardzo mi się podoba - jest bardzo delikatny i świeży, nienachalny.. Wyczuwalny na płatku, ale znika ze skóry. Wspaniale orzeźwia zmysły, dzięki czemu używanie go to czysta przyjemność!


Jak widać na powyższym zdjęciu, za jednym pociągnięciem zmył prawie do końca cienie i błyszczyk, osłabił też kolor lipstainu. Po kilku przetarciach nie ma żadnych pozostałości po kosmetykach, ew. mała ilość brokatu, ale wystarczy przetrzeć czystym wacikiem z micelem i szybko zejdzie.

Produkt niby nie podrażnia w trakcie używania, ale mam wrażenie, że wyskakują mi po nim krostki między rzęsami. Zawsze dwa-trzy dni po jego użyciu między firankami pojawiają się ropne pryszczyki, co jest naprawdę bolesne i wygląda bardzo szpetnie!

Opakowanie oceniam na 9 - naprawdę wygodne i funkcjonalne, jednak ja wolałabym pompkę. Konsystencja i zapach - 10. Lekkie, delikatne, w sam raz. Działanie - 7, bo niby dobrze zmywa, ale jednak przyczynia się do powstawania nieprzyjaciół. Ocena ogólna - 7/10.