Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy babci agafii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy babci agafii. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 lutego 2018

Zużycia styczeń - czerwiec (post tasiemiec!) / 2016

Nareszcie udało mi się zebrać i zrobić zdjęcia opakowań zużytych kosmetyków z okresu od stycznia aż do czerwca. Nie mam pojęcia, dlaczego tak długo nie publikowałam postu na ten temat. Teraz pudełko nie zdołałoby pomieścić już ani jednego dodatkowego opakowania, więc zużyciowa notatka to konieczność. Uzbierało się tego całkiem sporo, więc postaram się przedstawić poszczególne produkty w skrócie, żeby nie wyszła z tego epopeja :)


Dr. Bio, Szampon do wszystkich rodzajów włosów, Intensyfikacja wzrostu - przyjemny kosmetyk o świetnym składzie i całkiem niezłym działaniu. Dobrze oczyszczał włosy, pienił się przyzwoicie, nie plątał. Nie wysuszał, nie powodował żadnych problemów ze skórą głowy. Raczej nie kupię go ponownie, ale polecam wypróbować.

Dr. Bio, Balsam do włosów zniszczonych, Super regeneracja - podobnie jak w przypadku szamponu, bardzo dobry skład i brak efektów ubocznych. Włosy po użyciu były miękkie i błyszczące, lekko pachniały sokiem typu multiwitamina. Balsam był dosyć rzadki, ale wydajny, łatwo się rozprowadzał. Nie kupię ponownie, liczyłam na mocniejsze działanie, w ogólnym rozrachunku jednak na plus.



Przepisy Babci Agafii, Naturalny olejek do włosów - regenerujący - używałam go niemal rok, ale mimo to nie zauważyłam jakichś spektakularnych efektów. Działanie pozytywne, ale bardzo lekkie. Włosy były trochę bardziej odżywione niż w przypadku używaniu samej odżywki, ale niewiele. Na plus ładny, ziołowy zapach i duża wydajność produktu. Na pewno nie kupię go ponownie, oczekuję mocniejszych efektów.

Baikal Herbals, Szampon do włosów suchych i farbowanych, Odżywczy - całkiem przyzwoity produkt. Dobrze oczyszczał włosy, pienił się wystarczająco, nie wysuszał i nie podrażniał. Kosmyki po umyciu były miękkie i dobrze się układały. Nie liczyłam na wiele, ale okazał się być w porządku.

Eco Hysteria, Balsam do wszystkich rodzajów włosów, Ultra gładkość - moje włosy bardzo polubiły ten kosmetyk. Widocznie wygładzał i nieco ujarzmiał czuprynę bez obciążania. Nie powodował szybszego przetłuszczania. Poza tym bardzo ładnie pachniał, był bardzo wydajny i dosyć tani. Możliwe, że kiedyś kupię go ponownie, warto mieć taką butelkę na półce.

.....

Isana Professional, Effektiv-Kur Oil Care - przyjemny kosmetyk w niskiej cenie, całkiem nieźle działający. Włosy po jego użyciu były miękkie i błyszczące, wyglądały na zdrowsze. Kuracja miała kosmetyczno - olejkowy zapach, który utrzymywał się przez jakiś czas. Nie był to zbyt wydajny produkt, miał bardzo bogatą, gęstą konsystencję. Ogółem efekt podobał mi się, może jeszcze kiedyś kupię nowe opakowanie.

Nivea, Diamond gloss, Odżywka nadająca diamentowy blask - przyjemnie się jej używało, ale bez fajerwerków. Jak większość odżywek sprawiała, że włosy były miękkie i błyszczące, a do tego lekkie i łatwe w rozczesywaniu. Na plus bogata konsystencja, niska cena i spora wydajność.

Barwa Ziołowa, Szampon tatarako-chmielowy - bardzo dobry szampon do mocniejszego oczyszczania. Świetnie się pieni, usuwa wszelkie zanieczyszczenia i sprawia, że włosy aż skrzypią z czystości. Oczywiście konieczne jest użycie odżywki po użyciu tego szamponu, bo są trochę napuszone i potrzebują nawilżenia. Kończę już kolejne opakowanie, zresztą na pewno nie ostatnie. Szampony z Barwy są bardzo tanie i wydajne, poza tym mają prosty skład i warto mieć go którąś wersję u siebie.




Isana, Cremedusche Vitamin & Joghurt - miniaturka kupiona na wycieczkę. Nawiasem mówiąc, bardzo podoba mi się idea kosmetyków w takim formacie, są idealne na wyjazdy. Co do samego żelu - całkiem przyjemny, słodko - kwaskowaty zapach, odpowiednia konsystencja. Pienił się dość dobrze, nie podrażniał, ogółem produkt w porządku.

Vichy, Ideal Body, Lait - serum - kolejna miniaturka. Bardzo przyjemnie używało mi się tego kosmetyku i z miejsca kupiłabym pełnowymiarowe opakowanie, ale jest zdecydowanie zbyt drogi. Bardzo lekki produkt, świetnie się rozprowadzał i błyskawicznie wchłaniał. Nie pozostawiał żadnego filmu na skórze, ale lekko ją nawilżał i wygładzał. Jak dla mnie niemal idealny.

La Roche-Posay, Effaclar Duo [+] - lepszego kremu nie miałam nigdy wcześniej. Jego lekka formuła, szybkie wchłanianie i brak filmu na skórze bardzo przypadły mi do gustu. Bardzo dobrze działał na wypryski - zmniejszał je i zapobiegał powstawaniu nowych. Jedynym minusem była wysoka cena, jednak dla takich efektów byłam w stanie to przeboleć. Niestety od dłuższego czasu nigdzie nie mogę go dostać.

czwartek, 30 października 2014

Zużycia wrześniowo - październikowe

Dawno nie pisałam na blogu żadnej notatki, wena uleciała i za nic nie chciała wrócić. Dzisiaj jednak przybywam z wrześniowo - październikowymi zużyciami. Nie ma tego zbyt dużo, ale w tej gromadce jest kilka naprawdę świetnych kosmetyków, które warto poznać, więc zapraszam do czytania i oglądania :)


Nectar Of Nature, Enveloping Shower Cream With Polyfloral Honey - całkiem przyjemny kosmetyk w niskiej cenie, łatwo dostępny (Carrefour) i przyzwoicie działający. Konsystencja niezbyt gęsta, ale nie wodnista. Żel pienił się raczej słabo i nie należał do bardzo wydajnych. Zapach polnych kwiatów i miodu z nieco sztuczną, wybijającą się nutą nie był może mistrzostwem świata, w sumie był nawet przyjemny, chociaż pod koniec stał się lekko duszący. Nie podrażnił skóry, nie wywołał żadnych niepożądanych skutków. Nie był drogi, zapłaciłam za niego około pięciu złotych i myślę, że warto wypróbować, chociaż jest wiele innych, dużo lepszych kosmetyków.

Nivea, Stress Protect, Anti-perspirant w sprayu - bardzo lubię antyperspiranty w sprayu za łatwość aplikacji i to, że zaraz po można się ubrać. Akurat ten sprawdził się całkiem nieźle, chociaż do zadowalającej mnie ochrony mu daleko. Wilgoć pod pachami nie została pohamowana, jedynie trochę zmniejszona, ale brzydki zapach nie był wyczuwalny. Ogółem sprawdził się lepiej niż Lady Speed Stick, ale będę szukać dalej, aż znajdę coś naprawdę zadowalającego. 

Le Petit Marseillais, Mleczko nawilżające, Bardzo sucha skóra - nieczęsto udaje mi się trafić na kosmetyk, który nawilży skórę w zadowalającym stopniu, a jednocześnie będzie lekki i nie pozostawi na ciele nieprzyjemnego filmu. Mleczko LPM sprawdziło się naprawdę dobrze. Nawilżało całkiem nieźle, nie pozostawiało jakiegokolwiek filmu. Skóra nie była bardzo odżywiona, ale całkiem zadowalająco. Zapach produktu był przyjemny, nieduszący i po pewnym czasie znikał, co mi bardzo odpowiadało.

   
Przepisy Babci Agafii, Maska do włosów jajeczna odżywcza - byłam bardzo ciekawa tego produktu i wiązałam z nim spore nadzieje. Maska działała dobrze, jednak nie zauważyłam efektu wow. Po każdym użyciu włosy były miękkie i błyszczące, ale zbyt lekkie. Kosmetyk w ogóle nie dociążał włosów, co w moim przypadku jest konieczne. Maseczka miała rzadką, lejącą konsystencję i przyjemny, lekko ciasteczkowy zapach. Była wydajna, wystarczyła mi na trzy i pół miesiąca. Raczej nie kupię jej ponownie, ale polecam wypróbować.

Love2MIX Organic, Organiczny szampon regeneracyjny z efektem laminowania do włosów zniszczonych "Ekstrakt z mango i awokado" - chyba nigdy wcześniej żaden szampon nie zadziałał tak, jak ten. Zauważalnie wygładzał włosy i oczyszczał bez najmniejszego wysuszania. Czupryna była cudownie miękka i gładka zwłaszcza po kilku pierwszych użyciach, pod koniec butelki włosy chyba się przyzwyczaiły i nie chciały być tak gładkie jak na początku. Niemniej jednak efekt był zadowalający. Zapach produktu to sok o smaku multiwitamina, naturalny, bez grama sztuczności. Myślę, że kiedyś skuszę się na drugą butelkę.

Marion, Nature Therapy, Kąpiel odbudowująca - kupiłam głównie z ciekawości i w sumie nie liczyłam nawet, że kosmetyk da jakikolwiek efekt. Kąpiel albo nie zadziałała albo tego nie zauważyłam. Opakowanie wystarczyło mi na sześć lub siedem użyć. Włosy ani nie stały się miększe ani bardziej błyszczące. Zapach, który w założeniu miał być malinowy, koło malin nawet nie stał. Był chemiczny, kwaskowo - owocowy, nie utrzymywał się na włosach. Na pewno nie kupię ponownie.

  
Mixa, Lipidowy krem do rąk, Regeneracja - okazał się być naprawdę dobrym kosmetykiem. Nie był idealny - pozostawiał na skórze trudny do określenia film, który mi przeszkadzał, jednak dla efektu miękkiej i odżywionej skóry byłam w stanie to przecierpieć. Z nieznanego powodu łuszczyła mi się skóra na opuszkach, poza tym skóra była sucha i wyraźnie potrzebowała pomocy. Krem zauważalnie pomógł, zregenerował, odżywił i zmiękczył. Był wydajny, na jedną aplikację wystarczyła odrobina. Możliwe, że kiedyś kupię go ponownie. 

BeBeauty, Balsam do stóp i paznokci - cudów nie ma, tyłka nie urwał (może to i dobrze, w końcu to kosmetyk do stóp a nie do innych części ciała), ale działał całkiem przyzwoicie. Przy regularnym stosowaniu skóra stała się bardziej nawilżona i miększa. Krem szybko się wchłaniał, miał całkiem przyjemny zapach. Nie wiem, czy kupię go znowu, ale to możliwe, ponieważ kosztuje tylko około 3zł.  

Farmona, Sweet Secret, Kokosowy krem do rąk i paznokci - miniaturka o pojemności 30ml, idealna do torebki. Zapach naturalny, przyjemny, słodki, aromat świeżego kokosa i bananów. Jeśli chodzi o nawilżenie, było bardzo przeciętne. Nie kupię go ponownie, wolę kosmetyki, które działają bardziej zauważalnie. 


Alverde Camouflage 002 Beige - używałam go namiętnie przez ponad rok, aż w końcu niestety się skończył. Całkiem nieźle tuszował cienie pod oczami oraz krostki, przebarwienia i inne niespodzianki. Dzięki jasnemu kolorowi nie odcinał się od skóry, ładnie się z nią stapiał i utrzymywał bardzo długo. Nie ciemniał, nie wysuszał skóry ani nie powodował żadnych innych działań niepożądanych. Myślę, że kiedyś kupię drugie opakowanie.

Bell, BB Cream Lightening 7 in 1 Eye Concealer - genialny! Tak bardzo przypadł mi do gustu, że teraz nie wyobrażam sobie bez niego życia! Już kupiłam i używam drugie opakowanie. Niezwykle lekki, bardzo jasny, świetnie dopasowuje się do koloru skóry. Delikatnie rozjaśnia i rozświetla, mimo że nie posiada żadnych drobinek. Świetnie sprawdza się zarówno pod oczami, jak i na do tuszowania przebarwień i krostek. Nie zakrywa ich całkowicie, ale sprawia, że są mniej widoczne. Utrzymuje się na skórze przez cały dzień. czego chcieć więcej? Absolutnie uwielbiam!
...........

 

Playboy, Play It Pin Up, Body Mist - bardzo lubiłam i często używałam.Mgiełka miała cukierkowy, ale nieprzesadnie słodki zapach, który utrzymywał się na skórze przez kilka godzin. Nie była dusząca, nie wywoływała bólów głowy. Dodatkowo była bardzo wydajna, zużyłam z przyjemnością. 

Ziaja, Liście Manuka, Żel z peelingiem oczyszczający pory na dzień/na noc - dawno nie trafiłam na tak dobrze działający żel. Świetnie oczyszczał i wygładzał skórę bez wysuszania. Nie wywołał podrażnień ani uczulenia. Działanie peelingujące było idealne na co dzień, ani za mocne, ani za lekkie. Jak dla mnie idealny kosmetyk do codziennego stosowania. Obecnie używam wersji bez peelingu i sprawdza się równie dobrze. Myślę, że do tego też kiedyś wrócę

Babydream, Sonnencreme 50+ - naprawdę dobry kosmetyk, którego używałam przez całą późną wiosnę i lato przez dwa lata z rzędu. Działanie przypadło mojej cerze do gustu, bo przez cały okres używania nie miałam żadnych podrażnień spowodowanych działaniem słońca. Nie wysuszał skóry, nawet nieco ją nawilżał, nie zapychał. Jedyne co mi się w nim nie podobał to to, że dość długo się kleił na skórze i sprawiał, że błyszczała jak posmarowana olejem. Nie udało mi się go zużyć, był piekielnie wydajny, ale przeterminował się i czas się z nim pożegnać.

Acnefan, Krem do pielęgnacji cery trądzikowej - co tu dużo mówić, kolejne zużyte opakowań, trudno zliczyć które. Moja cera uwielbia ten krem! idealnie matuje na cały dzień, wygładza skórę i nadaje jej miękkości. Nie zapycha i nie podrażnia. Gorąco polecam!

Tak właśnie prezentują się zużycia z ostatnich dwóch miesięcy. Znacie może któryś z tych kosmetyków? :)