Pokazywanie postów oznaczonych etykietą próbki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą próbki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Paczko, paczuszko, ja Ciebie dziewuszko całować chcę! Zakupy z iperfumy.pl

Jakiś czas temu napisała do mnie pani Martyna z propozycją współpracy, która miała polegać na zrecenzowaniu produktu, który dostępny jest na iperfumy.pl, ale jeszcze nieopisany na blogu. Chcę jednak zaznaczyć, że nie zostałam zmuszona do napisania pozytywnych recenzji. W zamian za  efekty mojej pracy otrzymałam kupon o wartości 110zł do wykorzystania w wyżej wymienionym sklepie. Nie mogłam nie skorzystać z okazji, toteż jak najszybciej złożyłam zamówienie i przedstawiam Wam zawartość dzisiaj odebranej paczki.


Zamówienie złożyłam 12.12.12, a następnego dnia paczka została spakowana i nadana. Jej droga z Legnicy trwała pięć dni, jeśli wliczymy 13 grudnia. Dostałam także numer przesyłki, dzięki czemu mogłam śledzić trasę, którą przebyła. Ponadto dzisiaj zostałam poinformowana drogą telefoniczną o znalezieniu się paczki w mojej miejscowości. Kurier dzwonił trzy razy, aby upewnić się o miejscu zamieszkania. Dostałam pokwitowanie, a paczka była dobrze zabezpieczona. W środku oprócz zamówionych produktów znalazł się także rachunek.

Przejdźmy jednak do meritum sprawy, czyli zawartości przesyłki. Zamówiłam polecaną przez włosomaniaczki szczotę TT w wersji kompaktowej, ekologiczny żel pod prysznic oraz próbkę kremu do twarzy.

 Tangle Teezer, Compact Styler, Shaun the Sheep - 51,65zł
Sanflore, Gelee De Douche Apaisante - 48,03zł
 Ainhoa Luxe Cellular Complex Hydro-Nutritive Cream with Caviar Extract - próbka - 0,00zł


Muszę przyznać, że nie zdecydowałabym się na zakup Tangle Teezera czy żelu Sanflore bez kuponu. Ceny wprawdzie nie są najwyższe, ale szczerze mówiąc byłoby mi szkoda wydanych groszy, gdyby produkty się nie sprawdziły. Dzięki bonowi zapłaciłam 20,58zł za przesyłkę, co daje bardzo znośną kwotę, po której straceniu nie zbiednieję ;)


Kolejny żel pod prysznic w ciągu ostatnich kilkudziesięciu dni. Obecnie mam ich aż sześć, z czego trzy w użyciu. Mimo to jestem pewna, że się nie zmarnuje, bo kosmetyki tego typu idą u mnie jak woda, a więc przyda się koło początku marca. Ponadto jest ekologiczny i w dużej, mieszczącej 400ml butelce z pompką posiadającą blokadę.


O słynnym TT marzyłam od dawna, a już szczególnie o tej wersji. Kompakt bardzo mi się przyda zarówno w domu, jak i w podróży. Posiada ergonomiczny kształt, nakładkę chroniącą "kolce" oraz naprawdę dobrze wyglądający, dokładny motyw Baranka Shaun'a! Mam nadzieję, że wkrótce dołączę do zachwycających się szczotą blogerek!

Próbka kremu Ainhoa na pewno się przyda do wysmarowania dekoltu i szyi. Nigdy nie słyszałam o tej marce, czas więc ją poznać. 

Współpraca ze sklepem w żaden sposób nie wpłynęła na mój stosunek do produktów, sposobu doręczania oraz kwoty, którą musiałam zapłacić.

Macie któryś z wymienionych produktów? Jaka jest Wasza opinia na jego temat?

wtorek, 20 listopada 2012

Próbkowe zawirowanie, czyli próbki produktów Goldwell i Avene

Jakiś czas temu od sklepu iperfumy.pl dostałam kilkadziesiąt próbek produktów Avene i Goldwell, mimo iż nasza współpraca nie polega na testowaniu kosmetyków otrzymanych od firmy. Muszę przyznać, że zdziwiła mnie ilość saszetek oraz brak ulotek, z czego naprawdę bardzo się cieszę. Przetestowałam więc to, co dostałam i w pełnej gotowości przybywam z mini recenzjami w poście - tasiemcu.


Otrzymałam 16 próbek zestawu do włosów Goldwell z serii Dual Senses w trzech wariantach - nadającym objętości, do włosów zniszczonych oraz farbowanych. Firma uraczyła mnie też czterema materiałami Avene - miniaturką mleczka do demakijażu, dwoma saszetkami kremu i jedną tubką kolejnego mazidła.

Goldwell

Szamponów (Rich Repair, Color oraz Ultra Volume) używała moja Mama i z wspólnych obserwacji wynika, że pozytywnych działań nie zauważyłyśmy. Włosy Rodzicielki były suche, zmierzwione, szorstkie i nieprzyjemne w dotyku. Produkt sam w sobie bardzo dobrze się pienił i łatwo spłukiwał. Ponadto miał bardzo ładny zapach, przyjemną konsystencję oraz sztuczną barwę - niebieską lub różową.

W posiadanie odżywek weszłam ja. Mimo iż na co dzień nie używam silikonowych bomb, chciałam przetestować ich działanie. Poszczególne warianty dają identyczne efekty. Chcę zaznaczyć, że te produkty nie wykazują żadnych właściwości pielęgnacyjnych. Wygładzają włosy, zmiękczają i dociążają oraz otaczają ochronną warstwą ze względu na zawarte w nich składniki. Nie pokochałam ich, zdecydowanie wolę odżywki, które działają.


Bardzo cieszę się z tego, że udało mi się zasmakować produktów fryzjerskich. Dzięki próbkom dowiedziałam się o zdecydowanie bardziej pozytwnym działaniu odżywek z przyjaznymi składami, aniżeli samymi silikonami. 

Avene

Marka zaskoczyła mnie o wiele bardziej pozytywnie niż Goldwell. Muszę przyznać, że z niektórymi miałabym ochotę na dłuższą znajomość, gdyby nie forma. Zaznaczam, że nie stosowałam tych mazideł na całą twarz, jedynie w okolicach oczu. Miejsce znalazły sobie też na dłoniach i szyi.

Łagodne mleczko do demakijażu - mój zdecydowany faworyt. Bardzo mi się spodobało, ponieważ po raz pierwszy spotykam sie z tak dobrym produktem. Kosmetyk ma typową dla produktów tego typu konsystencję i lekko pudrowy, przyjemny zapach. Mazidła kolorowe zmywa błyskawicznie i dokładnie już po jednokrotnym maźnięciu. Ponadto lekko natłuszcza i nawilża, ale może zapychać.
                                                                           
przed / po
Krem do cery bardzo suchej - Cold Cream - używałam go do rąk i sprawdził się bardzo dobrze. Świetnie natłuszcza oraz nawilża. Pozostawia wyczuwalną, ochronną warstewkę, która nie ma nic wspólnego z lepkością. Jest tez bardzo gęsty, ale mimo to mała ilość wystarczy na posmarowanie obu dłoni. spodobała mi się też jego forma, mianowicie giętka, metalowa tuba. Wygląda aptecznie, ale ładnie, estetycznie i elegancko, jak zresztą wszystkie cuda od Avene. 
.
Krem nawilżający do skóry normalnej i mieszanej - seria  Hydrance Optimale - wysmarowałam nim dekolt, szyję i ręce i mam mocno mieszane uczucia co do niego. Ma lejącą konsystencję, świetnie rozprowadza się na skórze, mała ilość wystarcza do nasmarowania sporego kawałka ciała. Wchłania się kilka minut i pozostawia tępawo - lepki film, który uważam za bardzo nieprzyjemny.


Jak już wspomniałam, jestem zadowolona z próbek Avene, ale nie kupię pełnowymiarowych opakowań ze względu na skład. identycznie jest z firmą Goldwell. Niemniej jednak cieszę się, że mogłam je przetestować i nie popełnić błędów w przyszłości niewłaściwym zakupem!

 Tutaj możecie kupić kosmetyki do włosów w przystępnych cenach.
Dziękuję sklepowi iperfumy.pl za przesłanie próbek do testów. Fakt, że dostałam je za darmo nie wpływa na moją opinię.

wtorek, 12 czerwca 2012

Hikki dostała BlogBoxa!

Z przyjemnością oznajmiam, że dzisiaj w godzinach przedpołudniowych otrzymałam paczkę zwaną BlogBox! Jestem zdziwiona, że tak szybko dotarła, ale też niezmiernie szczęśliwa, bo produkty, które wiwi89 z bloga To, co kobiety lubią najbardziej umieściła w pudełku są w pełni dostosowane do moich potrzeb! Tak więc dziękuję Ci bardzo i zapraszam Was do oglądania.


Jak widać na powyższym zdjęciu dziewczyna spisała się na medal! Balsam do ciała akurat wczoraj mi się skończył, krem do rąk jest dogorywający, a tak pięknego koloru błyszczyka jeszcze nigdy nie miałam! Naprawdę wszystko idealnie trafia w mój gust!


Soraya, Mleczko do ciała, Sceniczne, Silnie ujędrniające, Anti-Ageing, 25+ - do osiągnięcia wieku lat dwudziestu pięciu sporo mi brakuje, jednak cellulit i niezbyt jędrna skóra dają o sobie znać. Sama prawdopodobnie nigdy bym go nie kupiła, ale wygląda bardzo obiecująco i ma dobre oceny na KWC! Ponadto opakowanie jest naprawdę duże, bo aż 400ml i mam nadzieję, że wystarczy na długo.


Lirene, Dermoprogram, Skóra sucha, Krem ochronny - daktylowy - o tych kremach słyszałam wiele dobrego i prawdopodobnie w dalekiej przyszłości kupiłabym go, lecz wiwi89 wyręczyła mnie w tym. Produkt ma ładną szatę graficzną, poręczną tubkę oraz bardzo przyjemny zapach.


Max Factor, Max Effect Gloss Cube, 01 Soft Rose - jestem bardzo zadowolona z faktu, że w moim boxie znalazł się błyszczyk w tym kolorze i tej marki. Sama zapewne nigdy nie zwróciłabym uwagi, ale i tak już go polubiłam. Ma bardzo delikatny kolor, właściwie tylko nadaje ustom lekko mleczny wygląd. Ponadto nie klei się i nie wysusza po pierwszym użyciu. Opakowanie wygląda bardzo profesjonalnie!


Eveline, Hand&Nail Therapy Professional, Profesjonalny peeling do rąk oraz profesjonalna maska-serum do rąk - kolejny produkt do rąk i do tego niezwykle interesujący głównie przez swoją formę. Ma za zadanie zapewniać dłoniom natychmiastowy ratunek i efekt niewidzialnych rękawiczek. Mam nadzieję, że dobrze się spisze.


Jak widać na powyższym zdjęciu dostałam aż sześć próbek! Znalazły się tam kremy do twarzy - Vichy Normaderm i Idealia, Garnier Vital Restore, Yves Rocher Sebo Specific Ultra Mat oraz żel pod prysznic Adidas for Woman Hydrating Shower Gel Micro Pearls Exfoliating - Smooth.

Jestem bardzo zadowolona z zawartości mojego pudełka i wszystko chętnie przetestuję!

czwartek, 31 maja 2012

Majowe zużycia

Uwielbiam doprowadzać kosmetyki do denka! Sprawia mi to niebywałą przyjemność, jednak nie zużywam ich na siłę. W związku z powyższym dno zobaczyły tylko te produkty, które ciągle były w użyciu. Wynik otrzymałam dość zadowalający - w końcu kilkanaście pustych opakowań to jest coś!


Zaczniemy od produktów o dość dużej pojemności, po czym przejdziemy do mniejszych!

  • Isana, Dusch Peeling, White Chocolate&Vanilla - najlepszy peeling do ciała jaki kiedykolwiek miałam! Ścierał bardzo dobrze, lecz delikatnie - dla mnie w sam raz. Ponadto niebywale pięknie pachniał - słodki aromat białej czekolady i wanilii to jest to! Żałuję, że nie kupiłam kilku opakowań na zapas.
  •  Garnier, Fructis, Nutri-Odbudowa, Odżywka wzmacniająca - całkiem niezła. Przyjemnie pachniała, lekko cytrusowo z kosmetyczną nutą. Włosy łatwiej się rozczesywały, były minimalnie mniej szorstkie przy końcówkach. Dodatkowo lekko lśniły i były lekkie, jednak ostatecznie zachwytów brak.
  • Garnier, Ultra Doux, Szampon odbudowujący - bardzo przyjemny w użytkowaniu. Delikatnie odżywiał kosmyki, ułatwiał układanie i rozczesywanie nie plącząc ich. Nadawał lekkiego blasku, jednak trochę napuszał, co w moim przypadku daje okropny efekt. Może jeszcze do niego wrócę.
  • Hegron, Creme Spoeling, Odżywka do włosów do spłukiwania - coś wspaniałego! Cudownie zmiękczała włosy, nadając im blask i nie pozbawiając kształtu. Widocznie wygładzała i nieco zmniejszyła szorstkość.Jestem pewna, że kupię następne opakowanie.
  • Isana, Nagellack Entferner, Madelduft - w maju zużyłam aż dwie butelki, co mówi samo za siebie. Jest niezawodny! Zmywacz usuwa lakier szybko i bezproblemowo, włącznie z brokatami i dość opornymi drobinkowcami.  Jest średnio wydajny i pachnie niezbyt przyjemnie, lecz ciągle go kupuję.
  •  Wellness&Beauty, Duschgel, Magie des Orient - porządny żel pod prysznic w niskiej cenie. Dobrze oczyszczał skórę i nie wysuszał jej. Pienił się całkiem dobrze, lecz dla mnie jest to niekonieczne. Ponadto pachniał dość orientalnie, słodkawo z wyczuwalną nutą pieprzu.
  • Fa, Nutri Skin, Deo Protection, Natural Fresh - bardzo wydajny antyperspirant, kupiony w sierpniu poprzedniego roku i używany codziennie. Chronił średnio, bo już po godzinie-dwóch czułam dyskomfort spowodowany mokrymi pachami i ubraniami. Pachniał całkiem przyjemnie.
  • Rival de Loop, Pure Skin, Mattierende Feuchtigkeitspflege - mój faworyt! Cudowny krem do twarzy o świetnym działaniu. Wspaniale matuje, nie zapycha porów, nie roznosi pryszczy. Nie wysusza ani nie przetłuszcza cery. Zużyłam już kilka opakowań i ciągle wracam. 

  • Eucalyptus, (Empire Nature), Bath Salts - bardzo średnia sól. Długo rozpuszczała się w wodzie, nadając jej brudny, szaro-zielony odcień, nie dając żadnej przyjemności. Używałam jej też do peelingowania się i efekt niezbyt ciekawy. Ponadto była mocno barwiona na zielono.
  • Marion, Hair Therapy, Gorąca kuracja do włosów z olejkami - pełnowymiarowy produkt w saszetce. Rozgrzania nie zauważyłam, a włosy były takie jak przed użyciem, może bardziej lśniące. Śmierdziała mocno alkoholem i lekko podsuszyła moje i tak zniszczone włosy.
  • Emolium, Szampon nawilżający - próbka - dobrze umył włosy i nie splątał ich. Delikatnie nawilżył skórę głosy. Nie zawierał sls, sles oraz soli. Zachwytów brak.
  •  Vichy, Lipo-Metric, Wyszczuplający żel rzeźbiący sylwetkę - próbka - bardzo przyjemnie wygładził skórę i delikatnie, prawie niewyczuwalnie schłodził. Ponadto miał holograficzny (duochromowy?) odcień.
  • Flos-lek, Żel arnikowy pod oczy - absolutny faworyt! Rozjaśniał cienie pod oczami, lekko nawilżał skórę. Sprawdzał się też na opuchnięcia z powodu niewyspania i łez. Ponadto był bardzo wydajny, opakowanie 50ml wystarczyło siedem miesięcy. 
  • Farmona, Sweet Secret, Migdałowy krem do rak i paznokci - wspaniały, marcepanowy zapach to jest to! Utrzymywał się na dłoniach dość długo i nie podrażniał nosa. Nie spowodował też bólu głowy. Nawilżał średnio, regenerował minimalnie - dla mnie to za mało.
  • Bi-es, Uroda, Melisa, Ochronna pomadka do ust - jedna z mniej ciekawych pomadek. Nawilżała średnio, nie regenerowała prawie wcale. Opakowanie było niespecjalne i szybko popękało, a nasadka spadała samoistnie, co owocowało tym, że na sztyfcie znajdowałam paprochy.
  • Lovely, Liguid Lip Balm, With aloe vera and mentol - ukochany, uwielbiony, niezastąpiony! Wspaniale odżywia, regeneruje i wygładza usta, pomaga wyleczyć zajady i popękania. Niweluje suche skórki oraz pieczenie. Zużyłam dwa opakowania.
  • The House of Pets, Jack, Blueberry, Shower Gel - jeden z ładniejszych zapachów całej serii. Całkiem porządnie umył skórę bez wysuszania. Pienił się minimalnie, zmywał bezproblemowo. Opakowanie w kształcie pieska zachęcało do używania, a i sam żel wychodził z niego mniej opornie niż pozostałe.
  •  Bandi, Body Care, Ryżowy peeling do ciała - próbka - kolejny nieciekawy próbas. Produkt był rzadki, spływał z rąk, ścierał delikatnie i niewystarczająco. Pachniał przyjemnie, lecz nie powalająco.
  • Johnson's, Baby, Ochronny krem przeciw odparzeniom - próbka - nakładałam go na noc na nogi po depilacji i tam sprawdził się znakomicie. Niwelował uczucie pieczenia oraz widoczne zaczerwienienia. Był bardzo wydajny, próbka 15ml starczyła mi na około sześć użyć.
  • Softella, Płatki kosmetyczne - używałam ich do zmywania lakieru z paznokci i sprawdzały się całkiem nieźle. Czasem dochodziło do rozwarstwień, jednak były one rzadkością. Nie rwały się, nie wychodziła z nich wata. 
  • Eveline, Scarlett, 550 - biały lakier do paznokci. Nie zużyłam go wprawdzie całego, ale muszę wyrzucić. Ze względu na nieczęste używanie zrobiłam z niego frankena, po czym rozwarstwił się i długo sechł. Tworzył plastelinową warstwę na paznokciach, czego nie jestem w stanie znieść.
  •  Ziaja, Herbika Plant, Bioaktywny krem wygładzający - zużyłam go na spółkę z Mamą. Zarówno mnie, jak i Jej przypadł do gustu. Jest lekki, szybko się wchłania, lekko nawilża i co najważniejsze - wygładza. Moja twarz w miejscach po zagojonych pryszczach jest bardzo szorstka - ten krem niweluje to szpetne i nieprzyjemne uczucie!
  • Eucerin, Regenerujące mleczko do ciała 10% UREA - próbka - przypadł mi do gustu. Dobrze nawilżał skórki wokół paznokci oraz dłonie. Nie wywołał uczulenia. Wchłaniał się dość szybko, pozostawiając chwilowy film. Miał apteczny zapach, lecz do zniesienia.

sobota, 28 kwietnia 2012

Wymiankowe love, czyli łupy z drugiej ręki!

Jestem wielką fanką wymianek kosmetycznych i właśnie takie poczyniłam ostatnimi czasy, a dokładniej w obecnym miesiącu - kwietniu. Jestem tak szczęśliwa, że nie mogę się powstrzymać przed pokazaniem moich łupów w blogosferze! Wybaczcie brzydkie zdjęcia, aparat odmówił posłuszeństwa!


Zacznijmy od najbardziej wyczekiwanej paczki, którą dostałam od przemiłej shinodki. Skusiłam się na pękający lakier Lovely Magic Cracking Special Effect 13 w przepięknym, pastelowym odcieniu fioletu, balsam do ciała z shimmerem Dove Silky Nourishmen, Body Lotion 250ml oraz nowiutką maseczkę na "czarne głowy" The Face Shop Ex Nose Clay Mask Peel-off Type. Wielkie dzięki!


Kolejna paczuszka to nie tyle wymianka, co pewna forma przeprosin za popełniony błąd. Dostałam ją od Krzykli i informuję, że przeprosiny przyjęte, nie musiałaś :) Otrzymałam błyszczyk Essence Ballerina Backstage Lipgloss 02 On Your Gracile Tiptoe w ślicznym, koralowo-pomarańczowym odcieniu i naturalny cień Nivea Pure&Natural, Colours Eye Shadow 13 Vintage Rose idealny do dziennego, romantycznego makijażu :) Dziękuję!



Kolejną mini-wymianę poczyniłam z Ev. Wybrałam produkt, który chodził za mną od dawna, ale w sklepie mnie nie zainteresował, czyli Essence Vampire's Love Lipstain 02 True Love i jestem nim zachwycona, chociaż nieco wysusza usta. Przygarnęłam też żelkowy lakier Mariza Care&Control 44 w malinowym kolorze, który obecnie próbuję okiełznać :D Ev, dziękuję, sprawiłaś mi dziką radość tym lipstainem!


Krem do rąk i paznokci Farmona Sweet Secret o zapachu migdałów i czekoladek dostałam od nowicjuszki.Pachnie cudownie marcepanem i czekoladą, a do tego nieźle nawilża. Blogerka dodała również kilka świetnych próbek - Vichy Lipo Metric Amincissant Retractant, Biotherm Aquasource Nuit (możliwe, że tę próbkę dostałam od kogoś innego) oraz Marion Hair Therapy Gorąca kuracja do włosów z olejkami. Dziękuję za odrobinę pocieszenia w obliczu tragedii, którą jest śmierć mojego psa [*].


Aaliyah obdarowała mnie maską oczyszczającą Ziaja oraz próbką masła czekoladowego Farmona Sweet Secret, które zapewne obłędnie pachnie i wkrótce się o tym przekonam, a maseczka zawsze się przyda :-) Moniko, dziękuję!


Dziękuję Wam za wszytko, jesteście wielkie i sprawiłyście mi wielką radość wymiankami! Mam nadzieję, że to, co otrzymałyście ode mnie podoba się Wam i będzie służyć!

sobota, 31 marca 2012

Marcowe zużycia - próbki i pasty do zębow + krem pod oczy

Bardzo lubię próbki kosmetyków! O tych, które zużyłam w marcu napiszę w tym poście.

  • Balneum, Baby Basic, Krem nawilżająco-natłuszczający - nie spodobał mi się, bo w ogóle nie nawilżył ani nie natłuścił, w dodatku nijak pachniał. Zawierał parabeny, a jest to produkt dla dzieci.
  • Ziaja, Intensywna pielęgnacja włosów, Intensywne wygładzanie włosów niesfornych - szampon i maska - z tym tandemem również się nie polubiłam. Jedyną jego zaletą jest to, że bardzo dobrze się pieni. Nie zadziałał jednak, umył i lekko odżywił, ale nic poza tym.
  • Ziaja, Kokosowa, Mleczko do ciała - okropność! Strasznie śmierdział zgniłym kokosem, w dodatku prawie w ogóle nie nawilżył. Dobrze, że mnie nie uczulił.
  • Tołpa, Eco Spa, Mleczko-olejek do ciała - miał bardzo przyjemny skład, a do tego pachniał nadziewanymi cukierkami na gardło o smaku cytrynowym! Nawilżył raczej średnio.
  •  Ziaja, Energia pomarańczy, Mydło pod prysznic - kiedyś miałam pełnowymiarowe opakowanie i bardzo lubiłam zapach tego mydła. Naprawdę dobrze myje i nie wysusza.
  • Oilan, Krem do rąk regeneracyjny-ochronny - nie wyróżnił się niczym szczególnym. Efekt nawilżenia był średni, regeneracyjny również.
  • Nivea, Regenerujący balsam do ciała SOS - wcale nie zregenerował suchych miejsc, takich jak łydki czy kolana. Nawilżenie było tak lekkie, że aż niezauważalne.
  • Oilan Forte, Hydro-lipidowy balsam do ciała - całkiem niezły. Przyjemnie nawilżył skórę, również na łydkach i kolanach. Nie pachniał apteką.
  • AA Eco, Dyniowy balsam do ciała - spodziewałam się lepszych efektów po tym produkcie. Działanie nawilżające było bardzo lekkie. Zapach nie przypominał do końca dyni, a szkoda.  
  •  Blend-a-med, 3D White - bardzo lubię pasty do zębów tej firmy, a ta również była całkiem niezła. Naprawdę dobrze oczyszczała i nieźle wybielała, ale nie spektakularnie.
  •  Dentix Plus, Complete - nie pierwszy raz skusiłam się na tę biedronkową pastę. Nieźle wybiela i ma przyjemny zapach, a do tego jest bardzo tania.
  •  Ziaja, HerbikaPlant, Krem pod oczy rozjaśniający cienie - mój pierwszy krem pod oczy. Wchłaniał się bardzo wolno, zostawiając błyszczącą poświatę. Lekko rozjaśniał cienie, sprawiał, że stawały się nieco mniej widoczne, ale naprawdę nieco. Nie wygładził minimalnych zmarszczek mimicznych, a stosowałam go kilka razy w tygodniu przez rok.

sobota, 14 stycznia 2012

Pierwsze zakupy w 2012 roku!

Nareszcie udało mi się wybrać na pierwsze w 2012 roku zakupy.

Wybrałam się przede wszystkim po kilka rzeczy z najnowszej w Polsce limitowanki Essence, Crystalliced, ale nie ominęłam kilku ważnych produktów.

 Z Crystalliced skusiłam się na cztery rzeczy, które moim zdaniem powinnam mieć.

Wybrałam cień w płynie w odcieniu 03 ice crystals on my window, który już jest moim ulubieńcem. Nie pozostawia wyraźnego koloru, a raczej świetnie rozświetla powiekę - dla mnie to duży plus, bo dopiero zaczynam przygodę z makijażem i wyraźne kolory nie są wskazane.Od razu pochwalę go za trwałość, bo trzyma się długo i nie traci 'koloru'. Ma 4 ml i czuję, że jedne to za mało i jeśli je spotkam - to kupię jeszcze jeden w innym odcieniu.

W ramach limitkowych zakupów skusiłam się na błyszczyk w odcieniu 02 diamond dust. Jest przezroczysty, nieco lepki, drobinowy. Wygląda naturalnie, nie świeci nachalne i przesadnie. Taki codzienny, niegroźny nabłyszczacz, uniwersalny. Trwałość średnia, a smak - błyszczykowy, smaczny, niegorzki.

Z krystalicznej edycji wzięłam jeszcze dwa produkty do paznokci, a mianowicie - lakier 02 ice crystals on my window, z którego jestem niezbyt zadowolona. Nie kryje za dobrze, może przy dwóch, trzech warstwach będzie lepiej. Ma 8 ml i cenę, która jest lekkim zdzierstwem - 7,99.

Zabrałam również naklejki na paznokcie, które bardzo spodobały mi się blogu Em. W opakowaniu jest 29 naklejek w kilku rozmiarach - śnieżynki i zawijaski. Bardzo ładnie wyglądają na paznokciu, trwałość jest średnia bez top coatu. Mam nadzieję, że z topem będą bardziej trwałe.

Dowiedziałam się, że wycofują lakier do paznokci Catrice w odcieniu  Iron Mermaiden. Bardzo chciałam go przetestować, no i mam. Kupiłam go złotówkę taniej, bo był na przecenie.
Sam kolor to duochrom, mieni się na różowy, zielony i metaliczny. Całkiem ciekawy, łatwo się rozprowadza, pokrywa końcówki. Potrzebne są dwie warstwy aby całkowicie pokryć paznokieć.
Czuję, że częściej będę kupować lakiery Catrice.

Kupiłam też stempelki, które póki co leżą. Nie wiem, czy źle nakładam lakier czy może niewłaściwy. Muszę kupić taki do stempelków, może pójdzie mi lepiej.
Zestaw zawiera jedną płytkę, zbierak i stempel. Kosztowały mnie 13,99, ciekawe, czy są tego warte.

I jeszcze małe, obowiązkowe zakupy pielęgnacyjne w Rossmannie. Zakupiłam żel do mycia twarzy Rival de Loop, mój ulubiony. Dobrze oczyszcza, niedużo kosztuje.
Wzięłam też pomadkę, a właściwie balsam do ust Wibo Lovely. Tani, duży, dobrze działa.

W piątek dostałam cztery próbki kremów Mincer. Na zdjęciu widoczna jest jedna, pozostałe trzy oddałam mamie, ponieważ były przeciwzmarszczkowe.

                                                                       ***
W zamojskim Douglasie (Galeria Twierdza, ul Przemysłowa) dostępne jest jeszcze kilka produktów z sierpniowej edycji limitowanej Ballerina backstage Essence. Zostały jeszcze dwa róże w kremie/musie, błyszczyki, biały i fioletowy lakier do paznokci oraz sztuczne paznokcie.