Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beauty formulas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beauty formulas. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 września 2012

Wrześniowe zużycia

Wrzesień umknął mi bardzo szybko, gdyż działanie na obrotach szkoła-nauka sprawiło, że nie miałam zbyt wiele czasu dla bloga. Zużywanie różnych produktów poszło mi nieco lepiej, z czego jestem zadowolona, chociaż nie w stu procentach. Niestety, raz bywa lepiej, raz gorzej. Denkowo wrzesień był średni, ale nie narzekam :)

  • Biały Jeleń Fresh & Young Hipoalergiczna pianka do mycia twarzy - całkiem ciekawy produkt. Dość dobrze oczyszcza dekolt i szyję, jednak na twarz jest zbyt słaba. Nie wzmaga wyprysków ani ich nie powoduje. Łatwo się spłukuje, nie podrażnia, nie klei. Ponadto nie zapycha i nie wysusza.
  • Eveline, Pure Control SOS, Antybakteryjny tonik oczyszczający - naprawdę niezły. Świetnie oczyszczał cerę i było to widać nawet na zużytym waciku. Przyjemnie odświeżał, nie kleił i dawał uczucie sprężystości. Na wypryski nie pomógł, ale nie zaszkodził.
  • Eva Natura, Herbal Garden, Pielęgnacyjny tonik do twarzy - bardzo dobry produkt. Odświeża i budzi cerę do życia. Przygotowuje skórę na przyjęcie kremu i przywraca odpowiednie pH. Ponadto nawilża skórę, usuwa uczucie wysuszenia i ściągnięcia.
  • Rival de Loop, Pure Skin, Żel do mycia twarzy z peelingiem - nadal uwielbiam i zużywam kolejne opakowania. Świetnie oczyszcza skórę i sprawia, że jest świeża i promienna. Delikatnie peelinguje, wygładza i lekko złuszcza stare komórki. Pomaga zwalczać wypryski i inne niespodzianki.
  • Ziaja, Tintin, Krem antybakteryjny - bardzo średni produkt. Porządnie nawilżał cerę i nie wywołał uczulenia. Sprawił jednak, że pojawiło się wiele bolących gul. Miał świetną, beztłuszczową konsystencję, szybko się wchłaniał. Niestety nie matował, ale nie wzmagał przetłuszczania.
  • Ziaja, SopotSun, Krem do cery fotowrażliwej, SPF25 - niestety nie polubiłam go. Mimo całkiem porządnej ochrony przeciwsłonecznej miał wiele minusów. Długo się wchłaniał, pozostawiał tępo-tłusty film. Ponadto zapychał mnie i kilka godzin po użyciu pojawiały się wypryski. Nie wysuszał, lekko nawilżał i natłuszczał.
  • BabyDream, Szampon dla dzieci - uwielbiam go i żałuję, iż nie poznałam wcześniej. Jest bardzo delikatny, ale mimo to naprawdę dobrze oczyszcza włosy bez wysuszania ich. Oczywiście nie nawilża, jednak nie podrażnia. Nadaje cudownej miękkości i blasku. Niestety trochę plącze kosmyki.
  • Alterra, Granat i Aloes, Szampon nawilżający - polubiłam go nawet bardziej niż powyższy. Wspaniale oczyszczał kosmyki, zmywał cały brud i kurz. Nie wysuszał, a wręcz przeciwnie - lekko nawilżał. Miał żelową konsystencję i piękny zapach, dzięki któremu używanie było przyjemnością. 

  • Rival de Loop, Pure Skin, Krem nawilżający z efektem matującym - mój ulubieniec. Zużyłam wiele opakowań i każde jednakowo chwalę. Produkt ten naprawdę nieźle nawilża skórę, a ponadto pomaga pozbyć się wyprysków. Bardzo dobrze matuje przez kilka godzin, co uważam za świetny wynik.
  • Asa, Acnefan, Krem do pielęgnacji cery trądzikowej - bardzo dobry krem punktowy. Wysusza wypryski i sprawia, że się nie odnawiają. Lekko rozjaśnia i matuje skórę. Nałożony wieczorem na całą noc zmniejsza wyprysk o co najmniej połowę.
  • Beauty Formulas, Cucumber & Avocado Facial Scrub - przeznaczony do twarzy, jednak stosowałam go na ciało. Niestety bliżej nosa nie byłam w stanie znieść jego zapachu. Był ostry, chemiczny, jak środki czyszczące do toalet. Peelingował bardzo delikatnie, lekko natłuszczał. Trudno się zmywał i oklejał parafinową warstwą.
  • Isana, Hand Creme, Kamille - tego pana również nie polubiłam. Nieporęczne opakowanie zdecydowanie utrudniało użytkowanie. Działanie było naprawdę średnie, gdyż lekko nawilżał i zmiękczał. Długo się wchłaniał i czuć było delikatny film, czego bardzo nie lubię.
  • Nivea, Deodorant, Dry Comfort Stick - bardzo polubiłam ten antyperspirant, zużyłam już drugie opakowanie. Ograniczał wydzielanie potu, likwidował brzydki zapach. Niestety, zostawiał biały nalot pod pachami, który minimalnie się osypywał. Ponadto zawierał aluminium, a staram się go unikać.
  • Farmona, Jantar, Odżywka do włosów i skóry głowy - popularna wcierka zachwalana na blogach. Oprócz nawilżenia skalpu i sprawieniu, że zostawało ich mniej na grzebieniu nie zrobił nic. Nie spowodował wysypu baby hair, a właśnie na to liczyłam. Jego forma aplikacji była nieco uciążliwa.
  • Ziaja, Intima, Płyn do higieny intymnej z kwasem askorbinowym - próbka - miałam już pełnowymiarowe opakowanie i polubiłam. Całkiem dobrze oczyszcza i nie podrażnia. Dość ładnie pachnie, ma kremową konsystencję. Nieźle się pieni i łatwo się spłukuje.
  • L'biotica, Biovax, Serum wzmacniające A + E - próbka - bardzo dobre, silikonowe serum na końcówki. Zużyłam drugą próbkę i jestem w pełni przekonana do zakupu pełnej wersji. Zabezpiecza włosy przed uszkodzeniami, szybko się wchłania, nie pozostawia tłuszczu na kosmykach.
  • AA Eco, Krem odżywczy do cery suchej - próbka - używałam go pod oczy w  celu nawilżenia, jednak nie sprawdził się. Skóra swędziała i czerwieniła się, więc zużyłam na dekolt i twarz. Niestety po zastosowaniu pojawiły się wypryski.

  • Flos-lek, Ideal SAkin Anti-Acne, Make-up Matt Finish - próbka - podkładów nie używam, ale zużyłam tę próbkę pod oczy jako korektor. Niestety był nieco zbyt żółty i mało kryjący. Znacznie lepiej sprawdził się na nogach, gdyż ukrył żyłki i nierówny koloryt.
  • Bingo Spa, Serum czekoladowo-pomarańczowe do pielęgnacji ciała - największym plusem produktu był zapach, bardzo apetyczny. Nawilżenie średnie, a właściwie słabe. Wygładzenia nie zauważyłam, innych efektów również. Niemniej jednak po każdej aplikacji lekko swędziała mnie skóra, co na pewno nie było dobre.
  • Beauty Aescin, Żel do pielęgnacji skór nóg i stóp - próbka - całkiem przyjemny produkt. Pomógł mi pozbyć się uczucia ociężałych nóg. Przyniósł ulgę po wysiłku. Nie chłodził, nie szczypał, nie powodował swędzenia. Ponadto nie uczulił mnie i szybko się wchłonął. 

  • Simple Beauty, Wanilia & Kokos, Mleczko do zmywania paznokci - całkiem przyjemny produkt. Lekko wysuszał paznokcie, jednak zmywał przyzwoicie. W początkowej fazie nieco rozmazuje, ale później dobrze oczyszcza. Zapach miał dość ładny i długo utrzymywał się na paznokciach.
  • Lovely, Liquid Lip Balm, Smoothes, heals and protects your lips - zdecydowanie lepszy od aloesowej wersji. Natłuszcza, odżywia i nawilża usta. Pomaga zapobiegać pękaniu warg i leczyć powstałe już niespodzianki. Ładnie pachnie kamforą i mentolem.




  • Cleanic, Soft & Comfort, Płatki kosmetyczne, 133 szt. - jedne z lepszych wacików, jakie do tej pory używałam. Dość chłonne, nie rozwarstwiają się i nie pozostawiają włókien na twarzy i paznokciach. Standardowa wielkość płatków była w sam raz, jeden wystarczał na zmycie paznokci jednej ręki.

Jestem dość zadowolona z ilości zużytych we wrześniu produktów. Wprawdzie nie pozbyłam się zapasów, gdyż zdenkowane kosmetyki ciągle były w użyciu. Mam jednak nadzieję, że w październiku uda mi się wykorzenić z szafek zalegające produkty.

piątek, 31 sierpnia 2012

Sierpniowe zużycia

To już ostatnie tchnienie sierpnia i jestem pewna, że nie dam rady już niczego więcej zużyć. A jest tego trochę i tym razem postanowiłam dodać notatkę w nieco innym rozmieszczeniu, głównie dlatego, żeby się Wam lepiej czytało. Tak więc bez zbędnych przedłużeń zapraszam do dość długiego posta :)


Muszę przyznać, że udało mi się dość sporo zużyć i to z różnych dziedzin. W sierpniowym denku znalazły się produkty do ciała, twarzy, włosów, a nawet paznokci i jeden produkt z kolorówki! Jestem z siebie dumna, bo zużyłam to, co zalegało i to, co było w użyciu na co dzień :)
  • Original Source, Seasonal Edition, Spearmint Shower Gel - całkiem przyjemny produkt, ale nie powalił mnie na kolana. Dobrze się pienił, nieźle oczyszczał. Niestety, był koszmarnie niewydajny ze względu na brak niekapka i rzadką konsystencję. Pachniał miętową gumą Orbit, odświeżał i jednym mankamentem jest fakt, że nie chłodził.
  • Original Source, Chocolate&Mint Shower Gel - akurat ten polubiłam bardziej niż poprzedni. Świetnie się pienił, cudownie oczyszczał, nie wysuszał skóry. Nie był zbyt wydajny, wystarczył na około dwa tygodnie. Zapach miał przepiękny, apetyczny i minimalnie chłodzący.
  • Joanna, Naturia, Odżywka do włosów suchych, zniszczonych i po ondulacji - bardzo dobry produkt. Lekko nawilżała włosy, ograniczała ich szorstkość i nadawała blasku. Ponadto jako kosmetyk bez spłukiwania nie obciążała i nie sklejała włosów. Szkoda tylko, że zawierała PEG.
  • Alterra, Nawilżająca maska do włosów 'Granat&Aloes' - cud nad cudami! Wspaniale odżywiała i zmiękczała włosy, nie obciążała i nadawała boskiej sypkości. Ślicznie pachniała owocami, ale nie pozostawiała tego aromatu na włosach.
  • Green Pharmacy, Olejek łopianowy z czerwoną papryką do włosów - bardzo przyjemny produkt, chociaż nie jestem pewna jego działania. Zdaje mi się, że rzeczywiście przyspieszał wzrost włosów. Co najważniejsze - nie wspomógł przetłuszczania.
  • Beauty Formulas, Apricot Facial Scrub - polubiłam go, chociaż mnie zapychał. Mimo to delikatnie wygładzał skórę i sprawiał, że była niezwykle promienna. Ponadto jego zapach zdobył moje serce - morelowy aromat ułatwiał użytkowanie.
  • Bi-es, Uroda, Melisa, Tonik bezalkoholowy - używałam go jako mgiełki do ciała - przelałam do butelki z atomizerem i psikałam się od czasu do czasu. Całkiem nieźle odświeżał, jednak pozostawiał lekki, acz lepki film. na twarzy było tak samo, więc mówiąc krótko - nie polecam. 
  • Rival de Loop, Pure Skin, Washgel Peeling Effekt - zużyłam już wiele opakowań i za każdym razem stwierdzam, że to mój ulubiony myjak ever. Odświeża, oczyszcza, dezynfekuje i sprawia, że skóra jest promienna i wygląda zdrowo.
  • Paloma, Hand Spa, Cukrowy peeling do rąk - bardzo przyjemny produkt. Dobrze się rozprowadzał, dość mocno ścierał, pozostawiał parafinową powłoczkę na skórze. Niestety była ona tak uciążliwa, trudna do zmycia i właśnie to dyskwalifikuje ponowny zakup.
  • Avon, Care, Shimmering Body Lotion - kolejny produkt o przyzwoitym działaniu. Lekko nawilżał i wygładzał oraz rozświetlał srebrnymi drobinkami nie tworzącymi efektu tafli. Ponadto pozostawiał tępy film na skórze. Ładnie pachniał arbuzem.
  • Kolastyna, Krem do stóp z pękającą skóra pięt - naprawdę fany kremik do codziennego użytkowania. Dobrze nawilżał , wygładzał i lekko chłodził. Doznałam efektu lekkich nóg. Szybko się wchłaniał i nie pozostawiał tłustego filmu.
  • Synergen, Soft Peeling - porządny zdzierak. Świetnie wygładzał cerę i nie zapychał jej. Była promienna i wyglądała zdrowo. Szkoda tylko, ze rozdrapywał wypryski i wolniej się goiły, wiec zużyłam i wrócę kiedy indziej.
  • Asa, Acnefan, Krem do pielęgnacji cery trądzikowej - inaczej produkt do stosowania punktowego, ew. na całą twarz cienką warstwą. Wypróbowałam go i tak, i tak, i efekty są naprawdę niezłe. Dość mocno wysusza wypryski i lekko rozjaśnia skórę. Niespodzianka posmarowana wieczorem rano jest już o połowę mniejsza.
  • Tami, Antibacterial, Chusteczki antybakteryjne - jedne z lepszych nawilżanych chustek odświeżających. Świetnie oczyszczały z zanieczyszczeń, kurzu i nie podrażniały skóry. Ponadto były mokre do ostatniej sztuki.
  • Avon, Solutions, Regenerujący krem na noc - próbka -nic szczególnego. Używałam go jako specyfiku pod oczy przez dwa tygodnie i nie zauważyłam efektu "wow". Całkiem przeciętnie nawilżał skórę i nieco ją odżywiał, jednak nic poza tym. Zero wygładzenia ani tego typu efektów.
  • Yves Rocher, Hydra Vegetal, Żel-krem intensywnie nawilżający 24h - próbka - jestem niesamowicie zadowolona z zawartości, którą aplikowałam po oczy. Skóra była nawilżona, bez obrzęków, wygładzona i świeża.
  • Softella, Płatki kosmetyczne - nic ciekawego. rozwarstwiały się przy zmywaniu lakieru z paznokci i nanoszeniu toniku. Pozostawiały włókienka na skórze i trudno było je stamtąd zdjąć.
  • Ola, Płatki kosmetyczne - identyczne w działaniu jak płatki Softella. Bardzo trudno mi się z nimi pracowało, rozwarstwienia i włókienka były na porządku dziennym.
  • Lovely, Liquid Lip Balm, Smoothes,heals and protects your lips - w końcu zdecydowałam się na zakup tej wersji i stwierdzam, że nie żałuję ani odrobinę. Naprawdę dobrze chroni usta przed pierzchnięciem, nawilża i pomaga zaleczyć zajady i pęknięcia.
  • Lovely, Liquid Lip Balm, With Aloe Vera and Mentol - tej wersji jestem wierna od ponad roku i póki co nie zamierzam się z nim rozstać. Nawilża dość dobrze, lekko chłodzi i chroni. Niestety nie pomaga goić się zajadom - rozmacza je i sprawia, że pieką.
  • Carmex, Classic, Tubka - nie wiem, co o nim myśleć. Na początku świetnie nawilżał i chronił, a efekt utrzymywał się krótko. Po tygodniu używania okropnie przesuszył, usta spierzchły, spękały, trudno było mi coś powiedzieć, bo bałam się, że pękną mi wargi. Ponadto porobiły mi się krostki i suche skórki.
  • Tisane, Balsam do ust - uratował mnie po niefortunnej przygodzie z Carmexem. Dobrze nawilża, chroni i wygładza. Nadaje otoczkę ochronną na pewien czas. Szkoda tylko, że był mało wydajny.
  • Spirytus salicylowy - przydatny produkt. Używałam go do dezynfekcji wyprysków i zasuszał je, jednak na krótko. Później wracały i tak wpadałam w błędne koło. Znalazłam jednak dla niego inne zastosowanie - przemywam nim pęsetę przed wyrywaniem niepotrzebnych włosków z brwi.
  • Pimafucort, Krem - uratował moje usta, kiedy napadły mnie dwa okropne zajady. Wysuszył je, zaleczył i nie pozostawił skóry w stanie, który przypomina Saharę. Dobrze sprawdza się też na różne inne podrażnienia.
  • Kata-roll, Sztyft do okolic nosa - miałam go bardzo długo, a to oznacza, że był naprawdę bardzo wydajny.Regenerował spieczoną katarem skórę wokół otworów w nosie. Zniwelował spierzchnięcie i uczucie suchości.
  • KillyS, Zmywacz do paznokci bez acetonu - bardzo go lubię, chociaż zwyczajnie się nie opłaca go kupować. Dobrze radzi sobie z lakierami każdego koloru. Nie wysusza płytki, nie sprzyja rozdwajaniu. Wolę tańszą Isanę.
Peeling Paloma znalazł się na tym zdjęciu przez przypadek! 


  • My Secret, Matt Eye Shadow, 506 - świetnie napigmentowany cień. Używałam go zarówno do codziennego, jak i imprezowego makijażu. Długo utrzymywał się na powiekach.
  • Sensique, Lawendowy olejek do paznokci - przyjemny, jednak nie dał żadnych efektów. Był bardzo tłusty, długo się wchłaniał. Sprawił tylko, że skórki były miększe, a lakiery szybciej wysychały.
  • Lovely, Magic Cracking Special Effect, 13 - przepiękny, przewspaniały, przecudowny! Dobrze się rozprowadzał, jednak szybko zgęstniał  i zostało odrobinę na dnie. Tworzył śliczne pęknięcia :)

  • Alverde, krem do cery bardzo wrażliwej - używałam go do rąk, ponieważ na twarzy był zbyt tłusty. Cera świeciła się na potęgę. Na dłoniach sprawdził się całkiem nieźle - nawilżył i nadał efektu "niewidzialnych rękawiczek". Bardzo długo się wchłaniał ze względu na gęstość. Ponadto miał specyficzny, całkiem przyjemny zapach. 

Co sądzicie o takiej ilości zużyć? Mało, dużo? Ile Wy zużyłyście?

piątek, 10 sierpnia 2012

Morele w kremie. Beauty Formulas Apricot Facial Scrub

Na punkcie morelowych peelingów oszalało wiele kobiet. Idąc ich przykładem postanowiłam wypróbować jeden z nich, mianowicie Beauty Formulas Apricot Facial Scrub. Mimo dość pochlebnych opinii obawiałam się go użyć, jednak ciekawość zwyciężyła i po wiele testach przyszedł czas na recenzję :)


Peeling ukryto w dużej, bo aż sto pięćdziesięciu mililitrowej tubie, wykonanej z dość miękkiego plastiku, nieutrudniającego użytkowania. Łatwo utrzymać ją w dłoni, gdyż nie wyślizguje się mimo swej wielkości. Aplikator, a właściwie otwór wylotowy znajduje się nakrętką na "klik" i nie posiada niekapka - nie jest to konieczne, gdyż produkt jest bardzo gęsty i sam nie wypływa. Mimo noszenia w torbie nie otwiera się samoistnie.

Tuba urodą nie grzeszy, ale nie jest też brzydka. Dizajn jest prosty, estetyczny, tylko najważniejsze informacje, ładnie narysowany owoc. Muszę przyznać, że mimo braku minimalizmu przyciąga wzrok, gdyż różni się od mocno przesadzonych opakowań. Posiada jedną, papierową nakleję na tylnej części, jednak nie odkleja się ona pod wpływem pary wodnej.


Jak już wspominałam, kosmetyk jest bardzo gęsty, nie wypływa z tuby samoistnie. Po przyciśnięciu wychodzi  bezproblemowo, łatwo dozować odpowiednią ilość produktu. Rozprowadza się lekko, szybko pokrywa skórę kremem z drobinkami, których nie ma wcale tak dużo. Zmywa się nie najgorzej,  jednak trzeba się trochę przyłożyć, aby nie został na twarzy.

Peeling pachnie bardzo ładnie, owocowo i rzeczywiście czuć w nim morelę/brzoskwinię. Ponadto jest - o dziwo - naturalny i bardzo przyjemny! Nie ma w nim sztuczności, chemii, smrodu uniemożliwiającego użytkowanie. Wręcz przeciwnie - umila cały proces i sprawia, że mamy ochotę na pyszny deser!


Kosmetyk przyjemnie wygładza cerę, odświeża ją i rozpromienia. Efekt złuszczenia jest bardzo delikatny i dzięki temu można używać go nawet codziennie. Niestety, uniemożliwia mi to parafina - zawsze mnie zapycha. Tutaj, stosowana doraźnie, raz na tydzień nie wyrządza mi większej krzywdy. Ponadto wyczuwam minimalne wygładzenie i oczyszczenie - bardzo mi to odpowiada.

Opakowanie oceniam na 10 - duże, poręczne, da się zobaczyć, ile produktu w nim pozostało. Konsystencja - 8 - bardzo gęsta, łatwo się rozprowadza, jednak zawiera zbyt mało drobinek. Zapach - 10 - lekki, morelowy, bardzo przyjemny. Działanie - 7 - delikatne złuszczanie, wygładzanie, zapychanie przy częstym używaniu. Ocena ogólna - 7/10 - całkiem dobry peeling do stosowania od czasu do czasu :)

środa, 1 sierpnia 2012

Lipcowe zakupy


Lipiec był miesiącem pełnym zakupowych szaleństw, o czym świadczy nie tylko ilość, ale i kwota, która została zapłacona za nie :) Tym razem przy nazwie każdego produktu możecie ujrzeć cenę, a na końcu posta ową wielką sumę! Niektóre zdjęcia są zbyt niebieskie przez pochmurną pogodę :(


  • Essence, Ready For Boarding, Eyeshadow Palette, 01 Beauty On Tour - 14,99
  • Essence, Ready For Boarding, 2in1 Kajal Pencil, 01 Destination Sunshine - 6,99
  • Joko, Specially For You, Pędzel do makijażu - prezent
  • Joko, Marrakech Dream, Puder Brązujący, J261 For Blonde - 29,99
  • Wibo, Rose Limited Edition, Sparkling Rose Kiss, Lip Gloss, 02 - 1,29
Zaopatrzyłam się w niewielką paletkę cieni z najnowszej edycji limitowanej Essence w pięknych, pastelowych a zarazem perłowych odcieniach. Do kompletu dobrałam też kredkę - kolory są idealne na linię wodną! Bronzer Joko chodził za mną od dawna, a dzięki niemu dostałam również wysuwany pędzel. Oba spisują się idealnie. Błyszczyk z różanej kolekcji Wibo również jest świetny, bo oprócz pięknego koloru wspaniale pachnie!

  • Miyo, Mini Drops, Provocation - 3,99
  • Joko, Find Your Color, Nail Enamel, Coriander Green - 12,99
  • Golden Rose, With Protein, 205 - 4,99
  • Lm, Nail Polish, 110 - 4,50
  • Barbra, Colour Alike, Denim, 202 Niebieski Ptak - wymiana z Orlicą
  • Delia, Las Vegas, Nail Enamel, 500- 5,90
Kilka lakierów to podstawa! Prowokacyjny odcień Miyo, kolendrowa zieleń Joko, nudziak Golden Rose, jaskrawy róż Lm, przykurzony niebieski Barbry i obłędnie brokatowa emalia Delii będą rządzić tego lata!

  • Verona, Beauty Nail Club, Odżywka wygładzająco - wybielająca - 4,99
  • Eveline, Nail Therapy, Odżywka Twarde i lśniące jak diament - 9,60
Moje paznokcie potrzebują pomocy, więc odzywki są bardzo potrzebne. Wybielająca z Verony jest moim ulubieńcem, lecz póki co stoi w zapasie. Diamentową Eveline kupiłam zachęcona pozytywnymi opiniami - dzięki szkodliwym składnikom rzeczywiście utwardza płytkę. Pełną recenzję planuję dodać za dwa tygodnie, już po skończonej kuracji.

  • BingoSpa, Szampon Borowinowy 7 Ziół
  • BingoSpa, Serum czekoladowo - pomarańczowe do pielęgnacji ciała
  • BingoSpa, Maseczka do twarzy z proteinami kaszmiru i jedwabiu
Otrzymałam te kosmetyki do testów od firmy BingoSpa, której bardzo dziękuję! Szamponu użyłam dopiero raz, tak samo maseczki, więc nie jestem w stanie nic o nich powiedzieć. Serum do ciała pachnie obłędnie, niechemicznie i ma fajną konsystencję, jednak jeszcze nietestowane.

  • Alterra, Granat&Aloes, Maska nawilżająca do włosów - 6,99
  • Babydream, Shampoo mit Kamille - 3,99
  • Elfa, Green Pharmacy, Olejek łopianowy z czerwoną papryką - 5,40
Walka z niechcianymi składnikami rozpoczęta, mimo że myjak BingoSpa temu przeczy :D Maskę Alterry kupiłam do kompletu, bo szampon  o tym samym zapachu polubiłam nie tylko za działanie. Kosmetyk dziecięcy spisuje się na moich włosach równie dobrze :) Olejek póki co nie wykazuje żadnego działania.

  • Ziaja, Tintin, Krem antybakteryjny - 7,99
  • Kolastyna, Refresh, Żel do mycia twarzy - 10,69
Bardzo polubiłam antybakteryjny krem Ziai, o czym świadczy już (chyba) trzecie kupione opakowanie. Całkiem nieźle nawilża cerę i pomaga zagoić się nawet większym wypryskom. Odświeżający żel Kolastyny uważamy za dość nieudany eksperyment. Używany raz dziennie przez dwa tygodnie spowodował wysyp dużej ilości pryszczy. Mimo to naprawdę dobrze oczyszczał cerę i sprawiał, że pachniała męskim żelem do golenia.


  • Bi-es, Uroda, Melisa, Tonik bezalkoholowy - mimo ceny na opakowaniu, później okazało się, że kosztował mniej - 3,75
Kupiłam do stosowania jako odświeżającej mgiełki do ciała. Fakt, że pachnie ładnie i lekko, ale pozostawia lepki film na skórze. Pielęgnacyjnych właściwości póki co nie mogę ocenić, bo zbyt rzadko go używam :)

  • Dairy Fun, Jogurtowy balsam do ciała o zapachu kokosa - 10,99
Przyznaję, że skusił mnie słodki dizajn opakowania, ale jak wiadomo - balsamów nigdy dość! Pachnie całkiem ładnie, rzeczywiście kokosowo. Niestety, musi odstać swoje - do zużycia mam jeszcze dwa inne mazidła!
  • Kolastyna, Krem do stóp z pękającą skórą pięt - 7,25
  • Paloma, Hand Spa, Cukrowy peeling do rąk - 8,55
W czasie lata (i nie tylko) krem do stóp jest wybawieniem, szczególnie jeśli chłodzi i odświeża jak ten z Kolastyny. Naprawdę przyjemnie się go używa i podziwia efekt. Cukierek do dłoni to mój pierwszy kosmetyk tego typu w karierze. Świetnie wygładza i złuszcza naskórek na dłoniach, pozostawiając na nich parafinową powłoczkę :)


Próbki :
  • BingoSpa, Krem na cellulit i rozstępy - 2x 10ml
  • Nivea, Q10 Krem przeciwzmarszczkowy na dzień - 1x 1,5ml
  • Yves Rocher, Hydra Vegetal, Nawilżający żel-krem do twarzy - 1x 1ml
Uwielbiam próbki i próbeczki! Świetnie nadają się na wyjazd lub do przetestowania. Najbardziej zadowolona jestem z Hydra Vegetal - ciekawe, jak poradzi sobie pod oczami.

  • Elissa, Pasta Lassari - 3,30
  • Gemi, Pasta Lassari - 4,59
Obie pasty nie różnią się niczym poza ceną - opłacalnie wychodzi Gemi. Dobrze wysuszają otarcia, wypryski i ranki. Są zbawieniem dla mojej trądzikowej cery, choć nie w stu procentach.

 
  •  Arix, Aqua Massage, Myjka kąpielowa z mydelniczką - 3,75
Coś wspaniałego! Gąbka ma pod frotowym uchwytem nacięcie, do którego możemy włożyć całe mydło lub jego resztki. Dobrze sprawdza się tej przy zwykłym żelu lub do lekkiego peelingu całego ciała. Ponadto pomaga wydobyć pianę z nawet najbardziej opornego kosmetyku.
  
  • Dalan, Toilet Soap, Almond&Milk - 0,30
Lubię mydła w kostce, ale zazwyczaj nadziewam się na nieciekawe. Tak było i w tym przypadku, ponieważ myjak śmierdzi starym mydłem, a nie migdałami, a do tego utrzymuje się na skórze. Ponadto myja całkiem w porządku.

  • Original Source, Chocolate&Mint Shower Gel - 6,99
  • Original Source, Seasonal Edition, Spearmint Shower - 8,99
  • Original Source, Seasonal Edition, British Strawberry Shower - 8,99
Uwielbiam żele pod prysznic OS! Mają przepiękne zapachy, których nie sposób spotkać u innych firm. Ponadto świetnie myją i nie wysuszają skóry, zapewniając niezapomniane wrażenia! Akurat teraz mam w użyciu czekoladowy, a w kolejce czekają truskawki i mięta.

  • Beauty Formulas, Cucumber&Avocado Facial Scrub - 8,50
  • Beauty Formulas, Apricot Facial Scrub - 8,50
Zachęcona recenzja Orlicy na temat peelingu morelowego BF poleciałam kupić, a gdy zobaczyłam również wersje ogórkową, nie wiedziałam, co brać, wiec wzięłam oba. Póki co używam morelowego i jestem całkiem zadowolona, ale na moja opinie musicie poczekać.

  • Naklejki na paznokcie - wymiana z Orlica
Pierwsza probe ich okiełznania możecie zobaczyć w poście o nudziakowym lakierze Golden Rose. Jak dla mnie są naprawdę ładne i będę ich często używać.

  •  KillyS, Bezacetonowy zmywacz do paznokci - 5,25
  • Simple Beauty, Mleczko do zmywania paznokci, Kokos&Wanilia - 3,90
Zmywacz KillyS już kiedyś miałam i polubiłam, więc kupiłam drugą butelkę. Dobrze zmywa różnokolorowe lakiery, odżywki i naklejki. Mleczko z kolei bardzo zaciekawiło mnie swoją formą i całkiem przyjemnym zapachem. Niestety zmywa nie najlepiej, ale podoba mi się :)
  • Tisane, Balsam do ust - 7,00
  • Carmex, Classic, tubka - 2x 8,99 = 17,98
  • Verona, Oliwkowy balsam do ust - 3,25
  • Lovely, Liquid Lip Balm, With Aloe Vera And Mentol - 3x 4,49 =13,47
Tisane kupiłam dla wypróbowania i polubiłam, bo dobrze nawilża usta i chroni przed pierzchnięciem. Carmex to u mnie niestety niewypał - po tygodniu codziennego używania strasznie przesuszył wargi i spowodował atak krostek. Oliwkę wzięłam tylko dlatego, że była tania, więc służy za balsam awaryjny. Mentolek od Lovely to mój ulubieniec!



Za tę górę kosmetyków zapłaciłam całe 277,46 zł, więc jak widać akcja "przeżyć za 50zł" się nie powiodła. Niemniej jednak jestem bardzo zadowolona z zakupów :)