Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pianka do włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pianka do włosów. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 października 2013

Czy stylizowana głowa powera doda? Schwarzkopf Silhouette Color Brilliance Mousse Super Hold

Już nie raz, nie dwa, nie pięć pisałam o tym, że nie używam kosmetyków stylizujących. Nie zdarza mi się użyć lakieru, żelu, gumy. Ba, ja nawet nie posiadam takich produktów! Ostatnio jednak nękała mnie myśl, że może dzięki piance stałyby się łatwiejsze do ujarzmienia. W tym celu wypróbowałam Schwarzkopf Silhouette Color Brilliance Mousse Super Hold i uznałam, że raczej mi z piankami nie po drodze. Zacznę jednak od początku. Produkt ma tradycyjne, metalowe opakowanie zakończone plastikową nasadką, pod którą znajduje się dozownik. Butelka jest oczywiście nieprzezroczysta, zużycia możemy się domyślać jedynie po zważeniu w ręce. Pianka wydobywa się łatwo i szybko, nie trzeba używać dużej siły, aby powstała spora porcja. Kosmetyk ma piankową, mokrą konsystencję, dość łatwo się rozprowadza. Nigdy nie używam jej na całe włosy, jedynie u nasady lub na końcówki, mimo to czupryna jest mokra. Pianka sama w sobie jest nie najgorsza, ujarzmia włosy i delikatnie wygładza, ale zlepia w strąki, co wygląda, jak wiecie, bardzo źle. Włosy są jakby przetłuszczone, fuj. Malutka ilość nie powoduje takiego efektu, chyba że nie rozprowadzimy jej równomiernie. 


Pianka nie zaszkodziła moim włosom, nie wysuszyła ich, nie wpłynęła negatywnie na ich kondycję. Niestety dla mnie fakt, iż robi strąki jest nie do przejścia.

jeśli ktoś chciałaby się na nią skusić, może to zrobić TUTAJ w sklepie internetowym pro-sprzet.pl.


Produkt został wysłany mi do recenzji dzięki uprzejmości firmy pro-sprzet.pl, jednak w żaden sposób nie wpływa to na moją opinię.

sobota, 31 grudnia 2011

Grudniowe zużycia

Były zakupy, teraz czas na mniej przyjemną część - zużycia! Udało mi się zużyć (prawie) wszystko, co chciałam i zrobiłam miejsce na następne owoce mojego kosmetykoholizmu.


Z tonikiem antybakteryjnym Ziaja Nuno męczyłam się dobre dwa i pół miesiąca, mimo że bardzo go lubię. Straciłam ochotę i zaufanie do niego, gdy konsultantka Oriflame poleciła mi stosować przegotowaną wodę.
Bardzo polubiłam ten tonik, zużyłam już czwarte lub piąte opakowanie. Dobrze oczyszcza i tonizuje twarz, przyjemnie pachnie, jest bardzo tani. Czy kupię ponownie? Zapewne tak, ale nie w najbliższej przyszłości.

Razem z mamą wymęczyłam piankę do włosów Proffesional Style Hair Mousse. Mnie się kompletnie nie spodobała, mama jest przeciwnego zdania.
Pianka skleja włosy w nieestetyczne strąki i kluski, usztywnia (czego nie lubię w piankach!) i lekko pachnie czymś dziwnym, nieładnym. Nie kupię ponownie.

Zużyłam też mój ulubiony krem antybakteryjny Ziaja Tintin. Wahałam się przy kupnie ale ostatecznie kupiłam i przeżyłam miłe zaskoczenie! Krem naprawdę nieźle pomaga zwalczać wypryski, w pewnym stopniu zapobiega ich powstawaniu i działa antybakteryjnie. Zdecydowanie jest to perełka wśród niektórych bubli Ziaji. Zakupiłam sobie w grudniu już drugie opakowanie.

Kolejny krem - tym razem Ziaja HerbikaPlant z czarnym bzem zużyłam w czasie braku opisywanego już Tintina. Zużywałam go razem z mamą, sama dla siebie go nie kupiłam.
Spodobał mi się, nieźle wygładza, nieźle pachnie. Nie kupię go,bo nie jest mi potrzebny (mam mojego Tintina).

Ciągle używam i zużywam mnóstwo pomadek ochronnych i balsamów, ponieważ pękają i pierzchną mi usta. Zazwyczaj kupuję coraz to inne i w grudniu kupiłam pomadkę Sensique Sweet Raspberry. Wybór był jak zwykle spontaniczny, i jak się okazało - niezbyt dobry. Pomadka nie spełniła moich oczekiwań, ponieważ bardzo krótko się trzymała na ustach i mało co działała.

Wcześniej jednak skusiłam się na Isana Pflegebalsam Lippen Vanille&Menthol, o którym pisałam tutaj. Zaskoczył mnie bardzo swoim działaniem, bo spodziewałam się raczej tłuszczyku o zapachu wanilii. Jednak balsam jest inny - lepki, świetnie pachnie i  dobrze działa. Długo trzyma się na ustach, zdecydowany faworyt!

W sumie zużyłam sześć produktów. Mam nadzieję, że w styczniu będzie ich więcej - zarówno zużyć, jak i nowości.