Pokazywanie postów oznaczonych etykietą la roche-posay. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą la roche-posay. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 lutego 2018

Zużycia styczeń - czerwiec (post tasiemiec!) / 2016

Nareszcie udało mi się zebrać i zrobić zdjęcia opakowań zużytych kosmetyków z okresu od stycznia aż do czerwca. Nie mam pojęcia, dlaczego tak długo nie publikowałam postu na ten temat. Teraz pudełko nie zdołałoby pomieścić już ani jednego dodatkowego opakowania, więc zużyciowa notatka to konieczność. Uzbierało się tego całkiem sporo, więc postaram się przedstawić poszczególne produkty w skrócie, żeby nie wyszła z tego epopeja :)


Dr. Bio, Szampon do wszystkich rodzajów włosów, Intensyfikacja wzrostu - przyjemny kosmetyk o świetnym składzie i całkiem niezłym działaniu. Dobrze oczyszczał włosy, pienił się przyzwoicie, nie plątał. Nie wysuszał, nie powodował żadnych problemów ze skórą głowy. Raczej nie kupię go ponownie, ale polecam wypróbować.

Dr. Bio, Balsam do włosów zniszczonych, Super regeneracja - podobnie jak w przypadku szamponu, bardzo dobry skład i brak efektów ubocznych. Włosy po użyciu były miękkie i błyszczące, lekko pachniały sokiem typu multiwitamina. Balsam był dosyć rzadki, ale wydajny, łatwo się rozprowadzał. Nie kupię ponownie, liczyłam na mocniejsze działanie, w ogólnym rozrachunku jednak na plus.



Przepisy Babci Agafii, Naturalny olejek do włosów - regenerujący - używałam go niemal rok, ale mimo to nie zauważyłam jakichś spektakularnych efektów. Działanie pozytywne, ale bardzo lekkie. Włosy były trochę bardziej odżywione niż w przypadku używaniu samej odżywki, ale niewiele. Na plus ładny, ziołowy zapach i duża wydajność produktu. Na pewno nie kupię go ponownie, oczekuję mocniejszych efektów.

Baikal Herbals, Szampon do włosów suchych i farbowanych, Odżywczy - całkiem przyzwoity produkt. Dobrze oczyszczał włosy, pienił się wystarczająco, nie wysuszał i nie podrażniał. Kosmyki po umyciu były miękkie i dobrze się układały. Nie liczyłam na wiele, ale okazał się być w porządku.

Eco Hysteria, Balsam do wszystkich rodzajów włosów, Ultra gładkość - moje włosy bardzo polubiły ten kosmetyk. Widocznie wygładzał i nieco ujarzmiał czuprynę bez obciążania. Nie powodował szybszego przetłuszczania. Poza tym bardzo ładnie pachniał, był bardzo wydajny i dosyć tani. Możliwe, że kiedyś kupię go ponownie, warto mieć taką butelkę na półce.

.....

Isana Professional, Effektiv-Kur Oil Care - przyjemny kosmetyk w niskiej cenie, całkiem nieźle działający. Włosy po jego użyciu były miękkie i błyszczące, wyglądały na zdrowsze. Kuracja miała kosmetyczno - olejkowy zapach, który utrzymywał się przez jakiś czas. Nie był to zbyt wydajny produkt, miał bardzo bogatą, gęstą konsystencję. Ogółem efekt podobał mi się, może jeszcze kiedyś kupię nowe opakowanie.

Nivea, Diamond gloss, Odżywka nadająca diamentowy blask - przyjemnie się jej używało, ale bez fajerwerków. Jak większość odżywek sprawiała, że włosy były miękkie i błyszczące, a do tego lekkie i łatwe w rozczesywaniu. Na plus bogata konsystencja, niska cena i spora wydajność.

Barwa Ziołowa, Szampon tatarako-chmielowy - bardzo dobry szampon do mocniejszego oczyszczania. Świetnie się pieni, usuwa wszelkie zanieczyszczenia i sprawia, że włosy aż skrzypią z czystości. Oczywiście konieczne jest użycie odżywki po użyciu tego szamponu, bo są trochę napuszone i potrzebują nawilżenia. Kończę już kolejne opakowanie, zresztą na pewno nie ostatnie. Szampony z Barwy są bardzo tanie i wydajne, poza tym mają prosty skład i warto mieć go którąś wersję u siebie.




Isana, Cremedusche Vitamin & Joghurt - miniaturka kupiona na wycieczkę. Nawiasem mówiąc, bardzo podoba mi się idea kosmetyków w takim formacie, są idealne na wyjazdy. Co do samego żelu - całkiem przyjemny, słodko - kwaskowaty zapach, odpowiednia konsystencja. Pienił się dość dobrze, nie podrażniał, ogółem produkt w porządku.

Vichy, Ideal Body, Lait - serum - kolejna miniaturka. Bardzo przyjemnie używało mi się tego kosmetyku i z miejsca kupiłabym pełnowymiarowe opakowanie, ale jest zdecydowanie zbyt drogi. Bardzo lekki produkt, świetnie się rozprowadzał i błyskawicznie wchłaniał. Nie pozostawiał żadnego filmu na skórze, ale lekko ją nawilżał i wygładzał. Jak dla mnie niemal idealny.

La Roche-Posay, Effaclar Duo [+] - lepszego kremu nie miałam nigdy wcześniej. Jego lekka formuła, szybkie wchłanianie i brak filmu na skórze bardzo przypadły mi do gustu. Bardzo dobrze działał na wypryski - zmniejszał je i zapobiegał powstawaniu nowych. Jedynym minusem była wysoka cena, jednak dla takich efektów byłam w stanie to przeboleć. Niestety od dłuższego czasu nigdzie nie mogę go dostać.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Zużycia listopadowo - grudniowe

Ostatni post na blogu pojawił się ponad miesiąc temu, aż wstyd. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie ;) Dziś przybywam z ostatnimi w 2014 zużyciami. Nie ma tego dużo, zwłaszcza że jest to denko dwumiesięczne, ale kilka produktów się skończyło. Zapraszam do czytania i oglądania :)


Schwarzkopf, Essence Ultime, Omega Repair, Szampon / Odżywka - bardzo polubiłam ten duet. Zazwyczaj nie kupuję typowo drogeryjnych szamponów, ale ten miło mnie zaskoczył. Porządnie oczyszczał włosy bez przesuszania, wygładzał je i nadawał miękkości. Wydaje mi się, że skracał świeżość włosów o jeden dzień, ale nie jest to dla mnie wielki mankament. Raczej nie kupię go ponownie, chociaż używało się go bardzo przyjemnie. Odżywka natomiast spodobała mi się bardziej, zmiękczała, wygładzała włosy, przydawała im blasku. Szkoda tylko, że ani odrobinę ich nie dociążała. Zarówno szampon, jak i odżywka miały bardzo intensywny zapach przywodzący na myśl drogie perfumy. Ogólnie te dwa kosmetyki sprawdziły się u mnie dość dobrze i uważam, że warto je wypróbować, zwłaszcza odżywkę.


Olejek ze słodkich migdałów - bardzo go polubiłam, gdyż działanie było widoczne już od pierwszego użycia. Olejek wyraźnie nabłyszczał i odżywiał włosy, nadawał im sprężystości i miękkości. Bardzo dobrze sprawdzał się również stosowany na skórki przy paznokciach oraz wymieszany z kremem do rąk, a nawet stosowany zamiast niego. Mój olejek nie miał żadnego zapachu. Zdecydowanie polecam, bo to bardzo uniwersalny produkt.

Planeta Organica, Conditioner De Provence, Regenerujący prowansalski balsam do wszystkich rodzajów włosów - polubiłam ten produkt, mimo iż jego działanie nie było zbyt mocne. Całkiem nieźle nawilżał włosy, lekko odżywiał i wydobywał blask. Odżywka miała specyficzny, ziołowy, wyraźnie wyczuwalny, ale nienachalny i przyjemny zapach, który czułam na swoim włosach jeszcze następnego dnia i kolejnego również. Podsumowując, balsam całkiem nieźle się sprawdził, polubiliśmy się, ale efektu wow nie wywołał. 


Nivea, Anti-perspirant, Dry Comfort Plus - lubię spraye za wygodę podczas używania, ale jeszcze żaden nie sprawdził się na tyle dobrze, abym kupiła go ponownie.  W tym przypadku było tak samo. Ochrona była bardzo słaba, zapach potu nieco zniwelowany, ale mokre plamy pod pachami się pojawiały. Zapach antyperspirantu był dość intensywny, czasem nieco duszący przy aplikacji, ale szybko się ulatniał. Produkt nie sprawdził się u mnie, więc nadal będę szukać czegoś odpowiedniego.

Ziaja, Liście Manuka, Żel myjący normalizując na dzień/noc - moja cera bardzo polubiła ten żel, na łazienkowej półce mam kolejne opakowanie i podejrzewam, że nie ostatnie. Kosmetyk bardzo dobrze oczyszcza skórę nie wysuszając jej. Zauważalnie odświeża, nie podrażnia. Nie mam pojęcia, czy wpływa na zmniejszenie się liczby wyprysków, gdyż biorę tabletki, które pomagają, ale na pewno w żaden sposób nie szkodzi. Ma przyjemny, delikatny zapach. Zdecydowanie polecam!


La Roche Posay, Effaclar Duo [+] - kiedyś używałam wersji bez plusa i sprawdzała się dobrze, ale nigdy nie stosowałam kosmetyku na całą twarz, gdyż wywoływał zaczerwienienie i pieczenie. Na wypryski jednak działał świetnie. Wersja Duo [+] sprawdziła się genialnie i mam już drugie opakowanie, które zapewne niedługo się skończy. Zauważalnie zmniejsza ilość wyprysków i przyspiesza gojenie się tych, które powstały. Zmiękcza i wygładza cerę. Nie zapycha porów. W przeciwieństwie do zwykłego Duo nie wysusza i nie podrażnia mojej skóry. Ponadto błyskawicznie się wchłania, jest bardzo lekki. Z pewnością nabędę kolejne opakowanie!

Asa, Acnefan, Krem do pielęgnacji cery trądzikowej - bardzo lubię, zużyłam wiele opakowań. Chwilowo nie mam nowego opakowania, ale na pewno się zaopatrzę. Bardzo dobrze matuje cerę, działa antybakteryjnie. Nieumiejętnie nałożony nieco bieli, ale wystarczy dojść do wprawy w aplikacji. Nie podrażnia i nie zapycha. Nie mam pojęcia, które to zużyte opakowanie, ale na pewno nie ostatnie. 

Flos-Lek, Żel pod oczy na sińce, obrzmienia z arniką - cudów nie robi, ale ma przyjemne działanie. Łagodzi opuchnięcia i obrzmienia, nie szczypie i nie podrażnia. Szybko się wchłania, nie pozostawia filmu ani połysku. Raczej nie kupię go ponownie, nie zachwycił mnie, mimo iż działanie było pozytywne. 

    
Bell BB Cream Lightening 7in1 Eye Concealer - to moje drugie zużyte opakowanie i na pewno nie ostatnie! Idealnie stapia się ze skórą, ma jasny kolor, niewidoczny na skórze, kryje dość dobrze, dla mnie wystarczająco. Jest lekki, nie zapycha porów. Na wygodny aplikator w formie pędzelka. Jedynym minusem jest fakt, iż jest niewydajny i kończy się zupełnie niezapowiedzianie. Poza tym jest idealny i chyba nie zamienię go na nic innego.

Palmolive, Deep Fresh Clean, Mydło w kostce - nie lubię mydeł w kostce i takowych nie kupuję, ale w domu mam ich dużo, więc czasami zużywam jedno lub dwa, po czym wracam do żeli pod prysznic. Mydło spełniało swoją funkcję, oczyszczało skórę, lekko się pieniło i łatwo spłukiwało. Zapach typowo mydlany, taki chłodny (mam nadzieję, że wiecie o co chodzi), na szczęście nie utrzymywał się na skórze. Mydło pozostawiało lekki osad na ciele i wannie, co bardzo mnie denerwowało. Zużyłam, ale nie polubiłam i nie polubię mydeł Palmolive. Obecnie używam wersji różanej, a kiedy się skończy z pewnością sięgnę po żel.

Tisane, Balsam do ust - ilość zużytych opakowań chyba mówi sama za siebie ;) Do pielęgnacji ust używam tylko tego balsamu i to najlepsze rozwiązanie w moim przypadku. Bardzo dobrze nawilża, odżywia i regeneruje usta, zapobiega suchości. Zmiękcza i wygładza wargi. Kolejne opakowanie w użyciu i nie ostatnie.

Znacie któryś z tych produktów? Jak sprawdził się u Was?

wtorek, 30 kwietnia 2013

Kwietniowe zużycia

Kwiecień jeszcze się nie skończył w przeciwieństwie do kilkunastu kosmetyków, których opakowania zagracały mi szufladę. Odkąd zaczęłam prowadzić Projekt Denko w blogowej zakładce mam jeszcze większą kontrolę nad tym, co mi zalega i wymaga szybkiego zużycia. Wytypowałam dziesięć produktów, a w koszu wylądowało aż trzynaście plus kilka próbek. Comiesięczne denkowanie pomaga mi pozbyć się zapasów, szkoda tylko, że z żelami pod prysznic idzie mi cienko :> Koniec narzekania, zapraszam na prezentację.




Enliven Natural Fruit Extracts Kiwi & Fig Conditioner
Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tą marką, więc ta odżywka była dla mnie całkowitą nowością. Nie spodziewałam się spektakularnych efektów i takich nie otrzymałam, więc obyło się bez rozczarowań. Nie liczyłam na mocne odżywienie czy nawilżenie, ale miałam nadzieję, że będzie lepiej. Tymczasem produkt lekko wygładzał i zmiękczał włosy, wydobywał ich blask. Nawilżenia nie odnotowałam, całkowitego zlikwidowania szorstkości też nie. Najgorsza  jednak była butelka - wysoka, twarda, odżywka nie chciała wypływać, do tego nie była zbyt wydajna. Na plus, że łatwo się spłukiwała i nie podrażniała skóry głowy.

BingoSpa Kolagenowe serum do mycia włosów
Nigdy nie przypuszczałam, że polubię szampon do włosów zawierający SLS, a jednak tak się stało. Serum świetnie oczyszczało, cudnie się pieniło, nawet mała ilość dawała naprawdę dużą pianę. Mimo niewielkiej pojemności (tylko 150ml) wystarczyło na około 12 użyć. Produkt nie wysuszał nawet wtedy, gdy używałam go przy każdym myciu. Nie przypuszczałam, że po umyciu włosy będą elastyczne, gładkie i miękkie, a jednak tak było. Bardzo dobrze zmywał oleje, zarówno kokosowy, jak i rycynowy. Moim zdaniem to naprawdę świetny produkt, warto wypróbować.


Fitomed Olej z avocado
Raczej bez większych zachwytów. Olejowałam nim włosy, trochę nawilżał i wygładzał. Oczywiście po zmyciu trzeba było nakładać odżywkę. Wchłaniał się w kosmyki, wprawdzie nie całkowicie, a tylko odrobinę, ale to i tak zawsze coś. O wiele lepiej sprawdził się do zmywania cieni z powiek. Nalewałam kroplę na wacik, przykładałam do skóry i po chwili przecierałam. Makijaż znikał w mgnieniu oka! Nie odnotowałam wysuszenia ani podrażnień, ale ogółem nie ma się nad czym rozwodzić.
///
      
BabyDream fur Mama Schwangerschafts-Pflegeöl   
Nie wyobrażam sobie pielęgnacji włosów bez olejowania, dlatego ten produkt wykorzystałam właśnie w tym celu. Moja czupryna polubiła mieszankę zawartą w składzie. Odnotowałam wzrost nawilżenia włosów, mocniejszy blask i znaczne wygładzenie. Przeznaczeniem olejku jest smarowanie ciała i wypróbowałam go też na tej płaszczyźnie. Niestety poniósł sromotną klęskę. Nie lubię tłustego filmu na skórze, ale może mogłabym to przeboleć, gdyby nie fakt, że produkt mnie podrażnił. Ciało swędziało, porobiły się suche, szorstkie placki. Podsumowując - zapewne się jeszcze spotkamy, ale na skórę - nigdy.

AA Ciało wrażliwe Nawilżający żel do mycia ciała Głębia oceanu
Zauważyłyście, że na blogu nie pojawiła się jego recenzja? Nie było jej i nie będzie, gdyż kosmetyk okazał się być zupełnie neutralny. Miał żelową konsystencję, jak na żel przystało, nie był za rzadki, ale też nie trzeba było go wytrząsać z opakowania. Dobrze oczyszczał skórę, nie miałam wrażenia niedomycia. Nie nawilżał, w końcu nie należy do zadań myjadła, ale też nie wysuszał. Zapach świeży, lekko męski, unisex, że tak powiem. Na plus wydajność i nakrętka z klapką.

     Himalaya Herbals Gentle Exfoliating Face Wash All Skin Types
Bardzo, bardzo go lubiłam, chociaż nie skłamię, jeśli powiem, że obecnie używam lepszego, ale o tym na razie ciii ^^ Tuba 150ml była wygodna i wydajna, wystarczyła na ponad miesiąc codziennego używania. Żel świetnie oczyszczał skórę, usuwał zanieczyszczenia, a jednocześnie nie wysuszał. Nie spowodował wysypu wyprysków ani ataku suchych skórek. Na plus bardzo dobry skład bez SLS (tu mamy łagodniejszy sulfat), gliceryna w drugiej połowie. Zmywał się nawet nieźle, chociaż odrobinę się ślizgał, ale ostatecznie nauczyłam się sobie z tym radzić. Ogółem bardzo polecam :)
 ............

   BingoSpa Peeling błotny do twarzy Kwasy owocowe
Moja cera uwielbia peelingowanie, dlatego używam ich często. Zależało mi na łagodnym zdzieraku, który można stosować codziennie bez obaw o podrażnienia. Ten od BingoSpa spodobał mi się, ale nie tyle, żebym zaopatrzyła się w niego po raz drugi. Drobinek jest sporo, nie są jednak zbyt ostre, nie radzą sobie z usuwaniem suchych skórek. Po użyciu skóra jest jasna, miękka, promienna i dobrze oczyszczona, wygładzona. Suche skóry najczęściej atakują mój nos, po zmyciu peelingu było ich odrobinę mniej, ale niewiele. Produkt nie spowodował zaczerwienień ani zapychania. Do codziennego stosowania jest w porządku, polecam.


La Roche - Posay Effaclar Duo
Początki były trudne, ale w końcu bardzo się polubiliśmy. Nakładałam na pojedyncze wypryski lub gdy czułam, że pod skórą czai się nowy nieprzyjaciel. Znikały bardzo szybko, na drugi dzień nie było po nich śladu lub mocno się zmniejszały. Nałożony w zbyt dużej ilości powodował pieczenie i zaczerwienienie, ale wybaczam mu to, bo działał znakomicie. Nie zapchał mojej cery. Zapewne spotkamy się ponownie :)  

Asa Acnefan Krem do pielęgnacji do cery trądzikowej
Absolutny weteran comiesięcznych zużyć! Jeśli ktoś kazał mi wybrać trzy kosmetyki do twarzy, to na pewno wzięłabym Acnefan, Tisane w słoiczku i Effaclar Duo. Wspominałam o nim na blogu już wiele razy i za każdym chwalę. Nie dość, że zapobiega powstawaniu wyprysków, to jeszcze nie wysusza, rozjaśnia i sprawia, że skóra jest miękka, gładka i ma równy koloryt. Uwielbiam! 


Apteczka Babuni Olej rycynowy 
Powszechnie znany i lubiany olejek sprawdził się także i u mnie. Stosowałam go głównie na rzęsy - stały się czarniejsze, bardziej elastyczne, gęstsze i dłuższe. Nakładałam też na paznokcie, wyglądały na zdrowsze, skórki były nawilżone i miękkie. Wypróbowałam również na włosy, olejek nadał im niesamowitego blasku i gładkości! Bardzo go polubiłam, niedługo zaopatrzę się w kolejne opakowanie.

Ziaja Naturalny oliwkowy krem do rąk i paznokci  
Nie wyobrażam sobie życia bez kremu do rąk.  Nie musi być cudem, ważne, żeby nie przesuszał, tylko nawilżał. Oliwkowy spełnił to wymaganie, chociaż faktycznie do najlepszych nie należy. Nie podrażnia, wygładza, zmiękcza. Najgorsza jest jednak tuba, którą trzeba rozciąć, podczas gdy pozostało w niej jeszcze pięćdziesiąt procent zawartości. Ogółem w  porządku, ale bez zachwytów.

Zmywacz do paznokci
Najtańszy, zwyczajny, przypadkowo. Zmywał w porządku, ale koszmarnie śmierdział - coś pomiędzy zwykłym zmywaczem a olejkiem arakowym, fuj. Już więcej się nie skuszę.


Tisane Balsam do ust
Kolejny blogowy weteran ^^ Co tu dużo gadać, po prostu go uwielbiam! Świetnie odżywia, nawilża usta, wygładza i regeneruje. Do tego ma przyjemną konsystencję i ładny, miodowy zapach. Kolejny słoiczek już w użyciu.
Vichy Liftactiv Serum 10
Znalazłam tę próbkę w Vichy-boxie do odbioru w aptekach. Na pewno już się skończyły, ale idea bardzo mi się spodobała. Liftactiv Serum 10 to naprawdę godny uwagi produkt! Konsystencja rzadka, cudnie się rozprowadza, szybko wchłania. Błyskawicznie pojawia się uczucie wygładzenia i napięcia skóry (w pozytywnym znaczeniu). Serum wystarczyło mi na kilka użyć, skóra cały czas była bardzo miękka, gładka, że tak brzydko powiem - niesflaczała. Nie ma mowy o wysuszeniu ani zapychaniu.

Vichy Neovadiol Gf
Kolejna próbka z boxa. Tutaj konsystencja śliska, ale kremowa, równie łatwe rozprowadzanie i szybkie wchłanianie. Naprawdę nieźle nawilżał, ilość suchych skórek trochę się zmniejszyła. Ogółem w porządku, jednak Liftactiv Serum 10 spodobało mi się bardziej.   


AA Eco Matujący krem do twarzy
Mała próbeczka, tak jak pozostałe wystarczyła mi na jedno użycie. Krem faktycznie matował, ale nie był to płaski mat, tylko taki naturalny. Utrzymywał się niecałą godzinę, a więc krótko. Nawet nałożony grubą warstwą szybko się wchłaniał. Nie nawilżył jakoś spektakularnie, ale nie wysuszył.

Nivea Odżywcze mleczko do ciała
Zawartość saszetki wystarczyła mi na nasmarowanie jednej nogi. Moim zdaniem próbki balsamów powinny mieć minimum pięć mililitrów. Nie zauważyłam odżywienia, nawilżenie średnie, noga na pewno była też gładsza niż inne części ciała. Może skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie, bo strasznie mnie kusi ta nowa butelka w kształcie tej na mleko.

Avon Solutions Ageless Results
Nie chciałam ładować tego na twarz, moja szyja jednak się nie zbuntowała. Krem miał średnio gęstą konsystencję, dobrze się rozsmarowywał, wchłonął szybko. Pozostawił jednak tępo-lepki film, fuj. Nie zwróciłam uwagi na nawilżanie, film strasznie mnie irytował. Ogółem nic ciekawego, nie spodobał mi się.

AA Prestige PRO-DNA Multiodbudowa DNA Krem na noc
Nie zrobił mi krzywdy, trochę nawilżył, szybko się wchłonął i to byłoby na tyle. 
 
Jadwiga Naturalny peeling z woskiem jojoba
Świetny, mam ochotę na pełnowymiarowe opakowanie. Cudnie rozjaśnia i wygładza, nawilża i odżywia skórę, a jednocześnie oczyszcza. Nie zapycha, nie podrażnia. 


Jestem zadowolona z ilości kwietniowych zużyć. Zdenkowałam zalegające na półkach iw  szafkach produkty, w maju będę to kontynuować. 

środa, 27 marca 2013

Też Cię lubię, Eff. La Roche - Posay Effaclar Duo

Nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby o serii Effaclar od La Roche-Posay. Krem Duo znany jest już w blogosferze od dawna i choć nie we wszystkich przypadkach zachwalany, to i tak musiał się znaleźć w mojej kosmetyczce. Przyznam, że przez dość długi czas, bo prawie pół roku leżał na półce gdyż obawiałam się masakry na twarzy. Przekonałam się do niego dopiero na początku lutego i od tej pory używam go codziennie, ale nie na całą twarz, a na same wypryski. Ciekawe mojej opinii? W takim razie zapraszam do czytania. ;)

 La Roche - Posay Effaclar Duo

Seria Effaclar zawiera wiele produktów:
żel do mycia twarzy, płyn micelarny, Effaclar A.I., K, M, H oraz Duo, tonik i MAT. Przeznaczone są do cery tłustej i trądzikowej, ich zadaniem jest usuwanie wyprysków oraz zapobieganie powstawaniu nowych.
Effaclar Duo, który jest bohaterem dzisiejszego postu, ma likwidować zapalne zmiany trądzikowe, odblokowywać pory, eliminować martwe komórki. Ogólnie rzecz biorąc to krem wycelowany prosto w moje potrzeby skóry tłustej. Jak się sprawdził? 
O tym napiszę nieco niżej! ;)

Krem mieści się w tubie o pojemności 40ml, wcześniej jednak zapakowany jest w kartonik. Na tubie nie ma składu. Wykonana ze średnio twardego plastiku jest całkiem poręczna. Jak dla mnie jest nieprzezroczysta, może ktoś zdoła ją przejrzeć. Posiada zdejmowaną nakrętkę skrywającą precyzyjny dzióbek, który umożliwia  wydobycie odpowiedniej ilości. Nie ma żadnych naklejek, napisy są nadrukowane i nie ścierają się. Wygląda bardzo profesjonalnie, aptecznie, w moim odczuciu bardzo ładnie. 
.

Krem jest bardzo śliski i półprzezroczysty, ma też rzadszą od kremu konsystencję. Do pokrycia całej twarzy nie trzeba wylewać pół tubki, a do nasmarowania kilku wyprysków dosłownie wystarczy kropla! Świedczy to o jego wydajności. Nie pozostawia tłustego filmu, ale przy nałożeniu zbyt dużej ilości czuć powłoczkę. Nie jest to nieprzyjemne, ale dla niektórych może stanowić mały dyskomfort.  
                                               
Produkt pachnie lekko, jak dla mnie jest to mieszanka alkoholowo-cytrynowa. Nie jest nieprzyjemna, na twarzy jej nie czuć. Nie jest to aromat apteczny ani naturalny.                                      
Czas powiedzieć o działaniu. Zacznę jednak od minusu. Jeśli nasmarujemy wyprysk, to jego okolica staje się czerwona, ciepła i czuć lekkie pieczenie. Nasmarowanie zdrowej skóry tym nie grozi. Ten mankament jest jednak prawie nieznaczący, jeśli weźmiemy po uwagę działanie na pryszcze. Wysusza je bardzo szybko i zapobiega powstawaniu nowych. Nie zatyka porów. Jeszcze jednym problemem jest dla mnie fakt, że bardzo wysusza skórę i mój obecny peeling oraz żel nie dają sobie rady ze zwalczeniem tego.

Podsumowując, ja ten krem bardzo polubiłam, ale stosuję tylko na wypryski. Weźcie to pod uwagę, gdyż nie wystąpił u mnie wysyp spowodowany smarowaniem całej twarzy, bo tego nie robiłam. Produkt polecam i oceniam na 9/10. Myślę, że kupię go ponownie jeśli znajdę w promocji.                                 

wtorek, 12 lutego 2013

Co zabieram na wyjazd? Wpis o organizacji kosmetyczki podróżnej

Do napisania takiego posta zbierałam się od dawna, ale jakoś nie było okazji. Zazwyczaj podróżuję samochodem jako pasażer, ale tym razem na ferie wybieram się pociągiem. Warto zaznaczyć, że wyprawy uwielbiam, a koleją to już szczególnie :) Z racji, że trzeba to będzie dźwigać na własnych barkach, trzeba choć trochę zorganizować kosmetyczną zawartość torby. O ogólnej selekcji oraz zawartości przeczytacie poniżej.


Starałam się wybierać produkty lekkie, praktyczne, a także takie, które będę mogła zastosować do kilku rzeczy, a jednocześnie nie przeciążę bagażu i da się go nieść :D Wprawdzie lepiej dźwigać, niż ścigać, a pociąg nie samolot i ograniczeń nie ma, ale wolę nie targać wielkiej i ciężkiej torby. Co biorę? Przede wszystkim kosmetyki konieczne, takie jak krem do twarzy czy rąk, ale nie tylko. W sumie niektóre rzeczy mogłabym zostawić w domu, ale nie wyobrażam sobie mycia włosów bez uprzedniego nałożenia oleju, smarowania się kremem pod oczy czy spryskiwania ładnym zapachem. Nie zabieram ze sobą kosmetyków niesprawdzonych, nie zaczynam testowania w przeddzień wyjazdu. 

Kategoria I - włosy


BabyDream fur Mama Schwangerschafts-Pflegeöl - do używania na włosy i zamiast balsamu do ciała. Zawiera mnóstwo dobroczynnych substancji, a jednocześnie jest lekki, podobnie jego butelka, która ze względu na płaskość nie zajmie dużo miejsca. Przy okazji wiem, że dobrze na mnie działa i z pewnością mi nie zaszkodzi, a włosy nie zbuntują się po kilku użyciach jednego i tego samego oleju.

Balea Professional Oil Repair Haaröl - uwielbiam go używać do zabezpieczania końcówek. Zawiera silikony oraz olejek migdałowy i arganowy, a mimo to nie obciąża i nie tłuści włosów. W żadnym wypadku nie wysusza i nie matowi. Ponadto świetnie wygładza. Do tego ma praktyczne opakowanie z precyzyjną pompką i w dodatku plastikowe, co znacznie zmniejsza ciężar bagażu.

BabyDream, Shampoo - mój ulubiony szampon. Świetnie zmywa oleje, nie zawiera SLS/SLES/SCS, parabenów i innych drażniących substancji. Wszystko domywa idealnie, bez wysuszania i innych niepożądanych skutków. Butelka plastikowa, poręczna.

Tangle Teezer, Compact Styler, Shaun The Sheep - wersja kompaktowa świetnie sprawdza się w podróży. Nie zajmuje wiele miejsca, można ją wrzucić do torby i obędzie się bez uszkodzeń. Ponadto dobrze rozczesuje włosy, nie wyrywa i nie ciągnie, dociera do skóry głowy. Szczotka i masażer w jednym, w całości wykonany z plastiku. 

Kategoria II - ciało


AA, Ciało wrażliwe, Nawilżający żel do mycia ciała, Głębia oceanu - nie lubię mydeł, bo są nieporęczne, a żelem umyję się bez problemu. Ten tu ma lekko męski zapach, bardzo przyjemny i naprawdę świeży, bez żadnych typowo zimowych nut. Mam kilka innych myjadeł o ciepłych, korzennych woniach, ale uważam, że taki orzeźwiacz sprawdzi się o wiele lepiej.
 ...................
Nivea, Deodorant, Pure & Natural Action, Jasmine Deo Spray - w sumie zajmuje więcej miejsca niż kosmetyk w kulce czy sztyfcie, ale właśnie ten pragnę wreszcie wykończyć. Ochronnych funkcji to on prawie nie ma, ale nie klei się i nie zostawia plam. W sumie nie lubię go zbytnio, bo na mnie nie działa, dlatego też cieszę, iż będę mogła się z nim wkrótce pożegnać i to na dobre.     

Playboy, VIP, Perfumed Body Mist - uwielbiam ten zapach, myślę nawet o zakupie szklanego flakonika, bo będzie trwalszy. Mgiełka jest lekka, nie klei się, pachnie kobieco, nie dusi i ogółem sprawuje się świetnie. Butelka jest spora i ze świetnym rozpylaczem, plastikowa i z cienkimi ściankami, ale wytrzymała. Zapach nie utrzymuje się dość krótko, ale dzięki temu można często powtarzać aplikację bez uczucia przesady.
 ............
Anida, Krem do rąk, Z silikonem prowitaminą B5, Glicerynowo - cytrynowy - bez kremu do rąk nie wyobrażam sobie życia. Ten nie jest zbyt dobry, ale używam go tylko z musu. Jest lekki, szybko się wchłania, trochę nawilża i minimalnie wygładza. W sumie nie jest zły, ale jakoś nie darzę go uczuciem, a przynajmniej nie ciepłym. Zostało mi jeszcze 1/3 opakowania i myślę, ze wystarczy mi na kilka dni.
 ......
Kategoria III - twarz
.
 ......
Essence, Lash & Brow Gel Mascara - używałam jako żelu do brwi, ale obecnie się kończy i dolałam do niego olejku rycynowego i codziennie wieczorem przeczesuję taką mieszanką rzęsy. Sprawdza się nieźle, a już na pewno nie szkodzi.
 .....
Asa, Acnefan, Krem do pielęgnacji cery trądzikowej  - używam go zarówno punktowo, jaki i na całą twarz i w obu przypadkach dobrze się sprawdza. Lekko rozjaśnia skórę, wysusza wypryski, nie zapycha. Nie wywołuje żadnych skutków ubocznych.
 ..
La Roche - Posay, Effaclar Duo - nie używam go na całą twarz, a jedynie na wypryski. Jest lekki, rzadki i półprzezroczysty, a więc niewidoczny na skórze. Nałożony na dużego pryszcza zmniejsza go o kilkanaście procent w ciągu kilku godzin. Nie podrażnia skóry, nie wywołuje skutków ubocznych. Może kiedyś przekonam się do nałożenia go na całą twarz :)
 ..
Avon Solutions, A.m. & p.m., Ageless Results, Day Cream SPF 15 and Night Cream - używam go dopiero od kilku dni, więc nie wyrobiłam sobie jeszcze o nim opinii. Słoiczek jest podzielony na dwie części, na noc i na dzień. Ma też nakładkę, która nie pozwala kremom wypłynąć i zmieszać się, oceniam to na duży plus.
..
Pimafucort, Krem - apteczny produkt, niestety na receptę. Nie ma możliwości, abym nie miała tubki na półce. Łagodzi podrażnienia, nie wywołuje pieczenia ani wysuszania. Nakładam go na usta i twarz i w obu przypadkach dobrze się sprawdza.

Kategoria IV - różności 
....

Nivea, Lip Butter, Caramel Cream - bardzo lubię to masełko, jego działanie i zapach są zadowalające. Nawilża, odżywia, zmiękcza, nie zabiela ust i nałożony w umiarkowanej ilości nie zbiera się w załamaniach. Pachnie świetnie! Wprawdzie daleko mu do karmelu, bo to raczej maślane ciasteczka z owocami, ale i tak według mnie jest piękny. Nie ma smaku, więc nie widzę powodu, aby go zlizywać.

Tisane, Balsam do ust - używam go zamiennie z masełkiem Nivea. Podobnie jak ono dobrze nawilża, odżywia i zmiękcza wargi, nie zbiera się w załamaniach. Pachnie ładnie, miodowo, ale nie ma smaku. 

Verona, Beauty Nail Club, Odżywka wygładzająco - wybielająca - moja ulubiona odżywka do paznokci. Faktycznie lekko wybiela i pomaga zachować gładkość po wypolerowaniu. Niedługo mi się skończy i poszukam czegoś innego.

Sincler, Mineralny pilnik do paznokci - mam go już od kilku lat i cały czas świetnie się sprawdza. Można nim nadać odpowiedniego kształtu, a przy okazji nie rozdwoić i nie zniszczyć. W łatwy i szybki sposób pomaga pozbyć się zadarć.

Cążki do paznokci - w sumie częściej używam pilnika, ale obcinacz muszę mieć. Akurat ten jest precyzyjny, ostry, nie rwie paznokci, ogółem mówiąc - przydaje mi się.

Avon, Color Trend, Pęseta - pęseta musi mi towarzyszyć, bo nigdy nie wiadomo, kiedy wyrośnie jakiś niepożądany włosek ;D Tej używam już dość długo, jest ostra i precyzyjna. Prawdę mówiąc trzeba uważać, aby się nie skaleczyć przy jej używaniu.

Essence, Ready For Boarding, 2in1 Kajal Pencil, Destination Sunshine - używam głównie waniliowej części, ale niebieska też się przydaje. Zazwyczaj jeden lub oba kolory lądują na linii wodnej. Można nią wykonać cały makijaż oka, a także zatuszować niedoskonałości.

Jak widać nie zabieram wielu produktów, a i tak jest to wersja pielęgnacyjna. Jeśli  wybieram się w podróż, gdzie czekają mnie imprezy, to dodatkowo zabieram rozświetlacz, bronzer i inne kosmetyki kolorowe.

Co myślicie o kosmetycznej zawartości mojej torby podróżnej? Dużo, mało, wystarczająco?

sobota, 6 października 2012

Wrześniowe zakupy

Po raz kolejny postanowiłam zaprezentować Wam moje comiesięczne zakupy. Czynię to tym chętniej, że nie wydałam na łupy fortuny ani nie wykupiłam połowy drogerii. Udało mi się zdobyć całkiem przyjemne kosmetyki, których większością jest pielęgnacja. Zrezygnowałam z dużej ilości kolorówki, której i tak nie używam za często. Tak więc pełna zadowolenia zapraszam do obejrzenia wrześniowych zakupów :)

  • w7, Pin Up Lip Balm Slider, Saucy Strawberry - 6,79
  • Essence, Black&White, Nail Polish, White Hype - 5,00 (sale u Greatdee)
  • Catrice, Cucuba, Brozning Powder, Brown - 8,99
  • Catrice, Ultimate Colour, 150 Lovely Lilac - 11,99
Z tej kosmetycznej grupy jest bardzo zadowolona. Balsam w7 wpadł mi w oko już dość dawno, a w promocji upolowałam go taniej. Biały lakier Essence jeszcze nietestowany, ale wkrótce to nastąpi. Bronzer zauroczył mnie od pierwszych swatchów w Internecie, więc musiałam go mieć. Szminka w cudownym odcieniu różowego fioletu sprawdza się równie dobrze.

  • Green Pharmacy, Eliksir ziołowy do włosów łamliwych, zniszczonych i farbowanych - 6,99
  • Joanna, Naturia, Odżywka bez spłukiwania do włosów zniszczonych - 3,79
  • Alterra, Granat i Aloes, Maska nawilżająca do włosów suchych - 9,69
Zaopatrzyłam się w małą armię wspomagającą pielęgnację włosów. Kupiłam polecany na blogach eliksir w sprayu i póki co zauważyłam tylko tyle, że pomaga rozczesać włosy. Pompka niestety już się zepsuła. Odżywkę Joanny kupiłam głównie do pierwszego O w OMO, gdyż zawiera PEG i wolę je spłukiwać. Maska Alterry to mój zdecydowany faworyt!

  • Eva Natura, Herbal Garden, Pielęgnacyjny tonik do twarzy - 8,99 + 7,49
  • Alterra, Nawilżane chusteczki oczyszczające z aloesem - 2,79
  • La Roche-Posay, Effaclar Duo, Krem eliminujący zmiany trądzikowe o  podwójnym działaniu - 10,00 (sale u Greatdee)
  • Rival de Loop, Pure Skin, Żel do mycia twarzy z peelingiem - 8,49
Tonik Eva Natura tak bardzo mi się spodobał, że po zużyciu pierwszego, promocyjnego opakowania zakupiłam drugie w regularnej cenie. Jest naprawdę świetny. Chusteczki Alterry polubiłam równie mocno jak powyższy tonik, gdyż oprócz dobrego działania moją wspaniały zapach. Effeclar stosuję punktowo i muszę przyznać, że póki co miłości z tego nie ma. Przeciwnie jest z żelem RdL, gdyż kocham go bezgranicznie!

  • Isana, Bezacetonowy zmywacz do paznokci - 2,49
  • Nivea, Deodorant, Pure&Natural Action, Jasmine Deo Spray - 8,99
  • Bentley Organics, Calming Body Lotion with Lavender and Chamomile 7,00 
Paznokci ostatnio lakierami nie maluję, gdyż próbuję je zregenerować, ale odżywkę czymś zmyć trzeba. Mój wybór padł na bezacetonową Isanę w małym opakowaniu i nie żałuję. Dezodorant Nivea nie zawiera aluminium, ale prawie w ogóle nie chroni przed potem. Balsam Bentley Organics jest miniaturką i bardzo się z tego cieszę, gdyż jego zapach mnie drażni. Na szczęście szybko wyparowuje.

  •  Lovely, Liquid Lip Balm, Smoothes, heals and protects your lips - 3 x 4,49 = 13,47
  • Lovely, Natiral Lip Stick, Smoothes, heals and protects your lips - 3,99
Tubkowy balsam Lovely pokochałam tak bardzo, że ciągle kupuję kolejne opakowania. Nawilża, natłuszcza, ładnie pachnie. Jednak forma sztyftu jest dużo gorsza i powoduje u mnie atak małych pryszczyków, więc trzymam go w torbie na wszelki wypadek :-)



Wszystkie zakupy kosztowały mnie 128,93. Myślę, że to całkiem dobry i nieduży wynik. Jestem bardzo zadowolona z tak małej ilości produktów i mam nadzieję, że będą się dobrze sprawowały aż do dna!