poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Projekt Finish - Cream - Idealny w swej kategorii! Miss Sporty Lasting Finish 390

Całkiem niedawno dzięki wymiance z anitk4 otrzymałam przepiękny lakier, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia, mianowicie Miss Sporty Lasting Finish 390. A że przy biorę udział w kolejnej akcji paznokciowej o nazwie Projekt Finish, którego pierwszym poziomej jest lakier o wykończeniu kremowym, to dzisiaj Wam go zaprezentuję.

390 złapał mnie za serce od pierwszego, testowego maźnięcia :) Głównym powodem tego zauroczenia jest przepiękny, mocno rozbielony, buraczkowy odcień i kremowe wykończenie. Jest to coś pomiędzy ciemnym, przybrudzonym różem podchodzącym pod fiolet a eleganckim połączeniem głębokiej, zakurzonej fuksji z dodatkiem brązu. Idealny kolor na nadchodzącą jesień!

Lakier rozprowadza się naprawdę dobrze, jednak zbyt mała ilość na pędzelku skutkuje niewielkimi smugami przy końcu płytki, które znikają po nałożeniu drugiej warstwy. Nie pęcherzykuje, nie tworzy grudek ani dużych smug. Kryje przy dwóch średniej grubości warstwach, bo pierwsza jest dużo bledsza i prześwitująca. Schnie szybko, około dziesięciu minut na warstwę. A obietnicę o tygodniowej trwałości można między bajki włożyć.

sobota, 18 sierpnia 2012

Boski metalik! Miss Sporty Lasting Colour 385

Dzisiaj chciałabym zaprezentować Wam lakier o naprawdę boskim odcieniu i wykończeniu! Jest nim Miss Sporty Lasting Colour 385, który otrzymałam w ramach wymiany z anitk4, której bardzo dziękuję za przekazanie mi takiego cuda! Aby nie być gołosłowną zapraszam na dalszą część posta!

385 to naprawdę trudny do określenia kolor, ponieważ jest to połączenie ciepłego różu, delikatnej fuksji,czerwieni i wielu innych odcieni. Ponadto zawiera delikatny, srebrno-liliowy shimmer dający efekt tafli. Jest też bardzo elegancki, a zarazem wesoły i bardzo przyjemny w noszeniu.

Lakier nakłada się bardzo przyjemnie, bezproblemowo, nie zalewa skórek i nie smuży, nie tworzy grudek ani zacieków. Kryje rewelacyjnie - efekt ze zdjęć uzyskałam nanosząc tylko jedną, średniej grubości warstwę. Schnie szybko, bo około dziesięciu minut, a w tym czasie nie odciska się, nie warzy i nie pęcherzykuje.

czwartek, 16 sierpnia 2012

Nie tylko dla małych! Babydream Szampon dla dzieci

Wraz z pomysłem na bezpieczną dla moich włosów pielęgnację pojawił się u mnie nieco kosmetyków ułatwiających to zadanie. Znalazł się tam także bohater dzisiejszego posta, zachwalany na blogach Babydream Szampon dla dzieci, który miał delikatnie oczyszczać, nie podrażniać i w łagodny sposób dobrze wpływać na moje włosy. Jeśli chcecie dowiedzieć się o moich spostrzeżeniach na jego temat, zapraszam do dalszej części posta :)


Szampon zamknięty jest w 250 mililitrowej butelce z dość twardego plastiku. Oprócz tego jest dość gruby i przynajmniej ja nie mogę nawet pod światło ujrzeć poziomu zużycia. Nakrętka na "klik" otwiera się bezproblemowo, niesamoistnie. Przy większym nacisku i przekręceniu można ją zdjąć w całości, ale sama nigdy nie spadnie. Minimalnym minusem jest fakt, że produkt nie posiada niekapka i przez to może nam się wylać nieco więcej niż byśmy chciały.

Kosmetyk posiada dwie naklejki o niemal niewidocznych konturach. Są przyklejone o tyle dobrze, że od częstego dotykania mokrymi rękami, przebywania w towarzystwie pary wodnej i samej płynnej cieczy nie odkleiły się ani nie spęcherzykowały. Szata graficzna jest przeurocza, szczególnie wytłoczone motylki u szczytu opakowania. Ponadto zdjęcie zadowolonego bobasa wprawia w dobry humor nie tylko myjące się nim dzieci, ale i dorosłe kobiety :)


Szampon jest dość rzadki, lejący, łatwo przecieka przez palce. Na włosach rozprowadza się jednak świetnie, dociera do wszystkich kosmyków. Pieni się wyśmienicie, naprawdę mocno. Dzięki temu nie potrzeba wylewać połowy butelki na jedno mycia. Zmywa się średnio, bo czasem lubi zostać ukryty pomiędzy splątanymi kłakami, co nie jest przyjemne ani tak nie wygląda.

Produkt ma typowy zapach dziecięcych kosmetyków, nie umiem go inaczej wytłumaczyć. Zalatuje trochę oliwką typu Bambino czy szamponami dla małych z tej firmy. Przyznaję, że mnie ten zapach nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie - podoba. Podczas mycia jest dość mocno wyczuwalny i przywołuje wspomnienia z lat, gdy byłam naprawdę małym szkrabem ^^


Wiele blogerek narzeka, że szampon plącze włosy. Niestety, jest to prawda i widać ją na zdjęciu gołym okiem, jednak dobra odżywka i kłopot znika. Mimo to warto się przemęczyć i później podziwiać efekty. Produkt bardzo dobrze oczyszcza włosy i skórę głowy nie podrażniając jej. Całkiem nieźle zmywa oleje - całkowicie przy dwukrotnym myciu. Ponadto nie zawiera silikonów ani SLSów i nie wysusza kosmyków, nie obciąża i nie ukrywa faktycznego stanu. Delikatnie pielęgnuje i sprawia, że włosy są miękkie i błyszczące.

Opakowanie oceniam na 9 - bardzo wygodne, szkoda tylko, ze nie widać poziomu zużycia. Konsystencja dostanie 9 - odrobinę zbyt rzadka, poza tym w porządku, dobrze się pieni. zapach - 9 - typowy dla dziecięcych kosmetyków, lubię go. Skład - 10 - zero SLS, SLES i silikonów! Działanie - 9 - dobre oczyszczanie, brak wysuszenia. Minus za plątanie. Ocena ogólna - 9,5/10. Świetny szampon nie tylko dla małych.

wtorek, 14 sierpnia 2012

Kropki - podjeście pierwsze. Catrice Ultimate 360 Raspberry Fields Forever + Joko Find Your Colou J142 Coriander Green

Zachwycona słodkim manicure niecierpka, gdzie główną rolę grały kropki tworzone przy pomocy łebka od szpilki postanowiłam zmalować coś podobnego. Wybór padł na maliny i kolendrę i chociaż może nie zachwyca dokładnością, podoba mi się jako próbny mani :)

Nałożyłam jedną warstwę intensywnej, malinowej czerwieni Catrice Ultimate 360 Raspberry Fields Forever, która stanowi podkład dla kropek, które stworzyłam przy pomocy szpilki i lakieru Joko Find Your Color J142 Coriander Green. Połączenie ich sprawiło, że mój dzisiejszy mani nieco przypomina arbuza :-)

Na jedną warstwę nie do końca wyschniętej, bezproblemowej maliny nałożyłam - za pomocą łebka od szpilki - nałożyłam kolendrową zieleń. Oczywiście uprzednio nalałam trochę na kartkę, zanurzałam w nim łepek i lekko dociskałam do płytki. Całość wyschła w dwadzieścia minut, nie rozmazała się, kropki nie rozlały i nie odcisnęły.


Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że mnie udało mi się zrobić kropek jednakowej wielkości, jednak mimo to jestem zadowolona z pierwszego razu :)

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Szamponowe love, czyli Alterra Granat&Aloes Szampon nawilżający do włosów suchych

Jakiś czas temu wzięłam się na intensywną i w miarę możliwości naturalną pielęgnację włosów. W związku z tym zakupiłam szampon nawilżający Alterra Granat&Aloes, w którym zakochałam się do pierwszego użycia. Powody tego zauroczenia są proste - kosmetyk jest wprost wspaniały, a do tego nienapakowany silikonami! O pozostałych odczuciach na jego temat poczytacie w dalszej części posta :-)


Szampon umieszczono w prostej butelce wykonanej z dość twardego, białego plastiku, który, nota bene, jest całkiem gruby i nie widać zużycia - nawet pod światło. Jedynym sposobem na ujrzenie zawartości jest zdjęcie nakrętki. Otwiera się ona na "klik", bezproblemowo i niesamoistnie. Posiada niewielki otwór, dozuje odpowiednią ilość produktu, który wypływa powoli i nie ma mowy o przeholowaniu z wylanym na dłoń płynem.

Produkt został rzecz jasna oklejony naklejkami w liczbie sztuk trzech. Dwie z nich są bardzo mocno przyklejone i mnie ma możliwości pęcherzyków, odklejeń i tym podobnych. Polska naklejka jest wykonana z papieru i zdziera się tylko dzięki drapaniu jej. Szata graficzna produktu jest bardzo ładna i zachęcająca.


Szampon ma żelową konsystencję, jest gęsty i nie spływa z dłoni. Świetnie rozprowadza się na włosach mimo użycia małej ilości. Mimo braku zawartości SLS, co jest mi oczywiście na rękę, świetnie się pieni. Łatwo go jednak wypłukać, bo nie ukrywa się między kłakami. Dzięki swojej konsystencji jest bardzo wydajny.

Zapach jest obłędny! Mogłabym go wąchać godzinami i by mi się nie znudził. Jest niezwykle świeży i niezbyt mocny. Łatwo wyczuć słodką woń granata i soczystego aloesu. Rozprzestrzenia się po całej łazience w czasie mycia i zdecydowanie umila ową czynność. Niestety, znika po wypłukaniu szamponu z włosów.


Produkt naprawdę się u mnie sprawdził! Idealnie oczyszcza włosy i nadaje im zdrowego blasku. Nie powoduje szybszego przetłuszczania ani wysuszania. Wręcz przeciwnie - w całkiem dużym stopniu je nawilża, co jak dla mnie jest wielkim sukcesem. Ponadto sprawia, ze włosy są sypkie, lekkie i ładnie wyglądają. Nie obciąża stosowany z odżywką innej firmy, jak i z maską Alterra. Poza tym nie zawiera silikonów.

Opakowanie - 8 - ładne, dobry dozownik, jednak brak widoczności zużycia trochę męczy. Konsystencja - 10 - żelowa, świetnie się pieni i rozprowadza, łatwo spłukuje. Zapach - 10 - obłędny, żywy, delikatny. Działanie - 9 - spore nawilżenie, zero kołtunów. Ocena ogólna -9/10. Świetny produkt w niskiej cenie!

sobota, 11 sierpnia 2012

Różowe żelki, czyli Sensique Fantasy Glitter Pink Frosting

Dzisiaj zaprezentuję Wam lakier, o którego kolorze nie mogę wyrobić sobie opinii. Niby mi się podoba, ale najchętniej schowałabym go do czarnej dziury i nie wyjęła. Mowa o Pink Frosting, brokatowym lakierze z zimowej kolekcji Sensique o nazwie Fantasy Glitter :)

Pink Frosting to lakier składający się z pół transparentnej, żelkowej bazy w kolorze lekko rozbielonej fuksji, połączony z dość dużą ilością bardzo gładkiego, srebrnego brokatu. Całość wygląda całkiem przyjemnie, jednak jak dla mnie zbyt kiczowato i jarmarcznie, a więc tanio i laleczkowato. Mnie nie przekonał.

Sam w sobie nakłada się bardzo dobrze i nie zalewa skórek, nie tworzy grudek, pęcherzy ani rys. Pierwsza warstwa to tragedia - jest całkiem przejrzysta z małą ilością drobinek. Druga wygląda nieźle, co można zobaczyć na zdjęciach. Uważam jednak, że trzecia by nie zaszkodziła, bo przy dwóch są prześwity i wygląda to nieschludnie. Wysycha w normie, dziesięć minut na warstwę.

piątek, 10 sierpnia 2012

Morele w kremie. Beauty Formulas Apricot Facial Scrub

Na punkcie morelowych peelingów oszalało wiele kobiet. Idąc ich przykładem postanowiłam wypróbować jeden z nich, mianowicie Beauty Formulas Apricot Facial Scrub. Mimo dość pochlebnych opinii obawiałam się go użyć, jednak ciekawość zwyciężyła i po wiele testach przyszedł czas na recenzję :)


Peeling ukryto w dużej, bo aż sto pięćdziesięciu mililitrowej tubie, wykonanej z dość miękkiego plastiku, nieutrudniającego użytkowania. Łatwo utrzymać ją w dłoni, gdyż nie wyślizguje się mimo swej wielkości. Aplikator, a właściwie otwór wylotowy znajduje się nakrętką na "klik" i nie posiada niekapka - nie jest to konieczne, gdyż produkt jest bardzo gęsty i sam nie wypływa. Mimo noszenia w torbie nie otwiera się samoistnie.

Tuba urodą nie grzeszy, ale nie jest też brzydka. Dizajn jest prosty, estetyczny, tylko najważniejsze informacje, ładnie narysowany owoc. Muszę przyznać, że mimo braku minimalizmu przyciąga wzrok, gdyż różni się od mocno przesadzonych opakowań. Posiada jedną, papierową nakleję na tylnej części, jednak nie odkleja się ona pod wpływem pary wodnej.


Jak już wspominałam, kosmetyk jest bardzo gęsty, nie wypływa z tuby samoistnie. Po przyciśnięciu wychodzi  bezproblemowo, łatwo dozować odpowiednią ilość produktu. Rozprowadza się lekko, szybko pokrywa skórę kremem z drobinkami, których nie ma wcale tak dużo. Zmywa się nie najgorzej,  jednak trzeba się trochę przyłożyć, aby nie został na twarzy.

Peeling pachnie bardzo ładnie, owocowo i rzeczywiście czuć w nim morelę/brzoskwinię. Ponadto jest - o dziwo - naturalny i bardzo przyjemny! Nie ma w nim sztuczności, chemii, smrodu uniemożliwiającego użytkowanie. Wręcz przeciwnie - umila cały proces i sprawia, że mamy ochotę na pyszny deser!


Kosmetyk przyjemnie wygładza cerę, odświeża ją i rozpromienia. Efekt złuszczenia jest bardzo delikatny i dzięki temu można używać go nawet codziennie. Niestety, uniemożliwia mi to parafina - zawsze mnie zapycha. Tutaj, stosowana doraźnie, raz na tydzień nie wyrządza mi większej krzywdy. Ponadto wyczuwam minimalne wygładzenie i oczyszczenie - bardzo mi to odpowiada.

Opakowanie oceniam na 10 - duże, poręczne, da się zobaczyć, ile produktu w nim pozostało. Konsystencja - 8 - bardzo gęsta, łatwo się rozprowadza, jednak zawiera zbyt mało drobinek. Zapach - 10 - lekki, morelowy, bardzo przyjemny. Działanie - 7 - delikatne złuszczanie, wygładzanie, zapychanie przy częstym używaniu. Ocena ogólna - 7/10 - całkiem dobry peeling do stosowania od czasu do czasu :)