Życzę sobie i Wam powodzenia!
niedziela, 13 maja 2012
Rozdanie u Walking On Air
Chciałabym serdecznie zaprosić Was na pierwsze rozdanie naszej kochanej WalkingOnAir. Dziewczyna przykowała dla nas nie lada przysmaki - od kosmetyków do twarzy i ciała, poprzez paznokcie, usta i stopy! Więcej informacji tutaj - klik!
sobota, 12 maja 2012
Cieniowania ciąg dalszy, czyli Essence Nateventurista 02 Mother Earth Is Watching You + Sensique Oriental Dream 262 Indian Rose
Po wczorajszym, pełnym przepychu cieniowanym mani nabrałam ochoty na coś spokojniejszego, ale również utworzonego przy pomocy gąbki. Wybór padł na adekwatne do pogody, lekko jesienne kolory, mianowicie beż i różowawy koral. Jesteście ciekawe efektu? Zapraszam do czytania i oglądania!
Mani utworzyłam przy pomocy lakierów Essence Nateventurista 02 Mother Earth Is Watching You + Sensique Oriental Dream 262 Indian Rose - oba zostały już pokazane na blogu - tu i tutaj.
Oba nakładają się bardzo dobrze, nie smużą, nie zalewają skórek. Tworzą ładne przejścia między kolorami. Mają idealną konsystencję i odpowiedniej długości oraz szerokości pędzelki. Schną dość szybko, kilka minut, a warstwy nakładane gąbką nie ważą się i idealnie trzymają. Dobrze zasychają na paznokciu, raczej nie mają tendencji do wgnieceń i rys. Ponadto zmywają się bez problemów nie pozostawiając shimmera na płytce.
Mani utworzyłam przy pomocy lakierów Essence Nateventurista 02 Mother Earth Is Watching You + Sensique Oriental Dream 262 Indian Rose - oba zostały już pokazane na blogu - tu i tutaj.
Oba nakładają się bardzo dobrze, nie smużą, nie zalewają skórek. Tworzą ładne przejścia między kolorami. Mają idealną konsystencję i odpowiedniej długości oraz szerokości pędzelki. Schną dość szybko, kilka minut, a warstwy nakładane gąbką nie ważą się i idealnie trzymają. Dobrze zasychają na paznokciu, raczej nie mają tendencji do wgnieceń i rys. Ponadto zmywają się bez problemów nie pozostawiając shimmera na płytce.
Pora się ujawnić, czyli Hikki pokazuje lico!
Koniec rozważań i wyobrażeń na temat mojego wyglądu! Postanowiłam ukazać Wam moją twarz po raz pierwszy! W końcu po sześciu miesiącach blogowania wypadałoby ujawnić się i pozbawić Was szansy na ujrzenie wielkiego piękna ;) Mam cichą nadzieję, że moje lico nie wystraszy Waszego grona!
Oba zdjęcia przedstawiają moją twarz na co dzień, czyli kompletnie bez makijażu :)
Oba zdjęcia przedstawiają moją twarz na co dzień, czyli kompletnie bez makijażu :)
piątek, 11 maja 2012
Delikatna wersja cieniowanego przepychu na lakierze Golden Rose Fantastic 181
Dzisiejszy mani powstał dzięki nudzie, połączeniu lakierów na wymianę i nowych, półprzezroczystych holo, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie warto wyjmować rzeczy do oddania i testowania ich od początku :-) Niemniej jednak wyszedł niezwykle piękny i efektowny, acz nietrwały.
Postanowiłam dokształcić się w cieniowaniu i przyznam, że w moim mniemaniu idzie mi bardzo dobrze. Lakierem bazowym został pastel, mianowicie tytułowy błękit Golden Rose Fantastic 181 z deliaktnym shimmerem. Następnie przy pomocy gąbki użyłam Butterfly Maxima 314 na 3/4 płytki i China Glaze Outta Bounds przy końcówkach. Całość przyprószyłam delikatnie lakierem Eveline Holografic Shine 411, a do połowy paznokcia nałożyłam Eveline Holografic Shine 401 wymieszanego z Sensique Fantasy Glitter Fireworks, wymieszanych w proporcjach 1:1. Jako podkład wystąpiła odżywka wybielająco-wygładzająca Verona Beauty Nail Club.
Tytułowy Golden Rose rozprowadza się dość dobrze i całkiem precyzyjnie, ponieważ nie smuży. Kryje słabo, ale do cieniowania jedna warstwa jest wystarczająca. Schnie około ośmiu minut, czyli zbyt długo. Inne lakiery użyte do cieniowania nie trzymają się na nim dobrze i schną powoli, pozwalając na odciśnięcia. Owocuje to tym, że po około czterech godzinach miałam pozdzierany wzorek :/
Postanowiłam dokształcić się w cieniowaniu i przyznam, że w moim mniemaniu idzie mi bardzo dobrze. Lakierem bazowym został pastel, mianowicie tytułowy błękit Golden Rose Fantastic 181 z deliaktnym shimmerem. Następnie przy pomocy gąbki użyłam Butterfly Maxima 314 na 3/4 płytki i China Glaze Outta Bounds przy końcówkach. Całość przyprószyłam delikatnie lakierem Eveline Holografic Shine 411, a do połowy paznokcia nałożyłam Eveline Holografic Shine 401 wymieszanego z Sensique Fantasy Glitter Fireworks, wymieszanych w proporcjach 1:1. Jako podkład wystąpiła odżywka wybielająco-wygładzająca Verona Beauty Nail Club.
Tytułowy Golden Rose rozprowadza się dość dobrze i całkiem precyzyjnie, ponieważ nie smuży. Kryje słabo, ale do cieniowania jedna warstwa jest wystarczająca. Schnie około ośmiu minut, czyli zbyt długo. Inne lakiery użyte do cieniowania nie trzymają się na nim dobrze i schną powoli, pozwalając na odciśnięcia. Owocuje to tym, że po około czterech godzinach miałam pozdzierany wzorek :/
czwartek, 10 maja 2012
Niech moc będzie z tobą! Garnier Fructis Odżywka Wzmacniająca Nutri-Odbudowa
Uwielbiam maseczki i odżywki do włosów w każdej postaci, więc z chęcią aplikuję je na moje kłaki, które nie są w najlepszej kondycji i wymagają pomocy ze strony produktów do tego przeznaczonych. Ostatnio w moje łapki wpadła odżywka wzmacniająca Garnier Fructis Nutri-Odbudowa do włosów suchych, przesuszonych i zniszczonych.
Odżywka zamknięta jest butelkę, a raczej w tubę z dobrze uginającego się, acz nie za miękkiego stojącą na nakrętce. Aplikator umieszczony jest pod wąską zatyczkę, otwierającą się łatwo, lecz nie samoistnie. Produkt łatwo wydobyć, trzeba mocno przycisnąć, bo odżywka lubi wracać z powrotem do opakowania. Myślę, że pod koniec trzeba będzie tubę rozciąć.
Tuba została opatrzona typowo garnierowe naklejki - niepapierowe, mocno przyklejone, z dużą, acz nie przytłaczającą ilością informacji. Napisy nie ścierają się i nie zostają w dłoni. Dizajn całości jest całkiem przyjemny, nienachalny, lecz niezbyt minimalistyczny.
Odżywka ma cudowną nietłustą konsystencję - jest bardzo gęsta i treściwa, przez co dość trudno się rozprowadza i szybko zużywa, mimo rozgrzewania w dłoniach. Nie spływa z włosów ani z rąk, jednak łatwo ją zmyć, bo nie plącze kosmyków.
Produkt ma delikatny, dość ładny zapach - jakby lekko cytrusowy, przyjemny. Można bez problemu wytrzymać z nim długie godziny, ponieważ jest zupełnie niedrażniący!
Skład: Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Elaeis guineensis Oil/ Palm Oil, Behetrimonium Chloride, CI 19140/ Yellow 5, CI 15985/ Yellow 6, Niacinamide, Ribes nigrum Oil/ Black Currant Seed Oil, Saccharum officinarum Extract/ Sugar Cane Extract, Stearamidopropyl Dimethylamine, Olea europea Oil/ Olive Fruit Oil, Chlorhexidine Dihydrochloride, Camellia sinensis Extract/ Camellia sinensis Leaf Extract, Benzyl Alcohol, Linalool, Pyrus malus Extract/ Apple Fruit Extract, Pyridoxine HCl, Persea gratissima Oil/ Avocado Oil, Butyrospermum parkii Butter/ Shea Butter, Citric Acid, Citrus medica limonium Peel Extract/ Lemon Peel Extract, Glycerin, Parfum/ Fragrance.
Odżywka rzeczywiście działa, choć może nie tak spektakularnie, jak obiecuje producent. Wyraźnie zmiękcza włosy, ułatwia rozczesywanie i układanie. Wydobywa z głębi kłaków naturalny blask bez obciążania. Delikatnie wygładza, nie zwiększa puszenia, nie wywołuje łupieżu, nie przyspiesza przetłuszczania. Lekko odżywia, nie skleca rozdwojonych końcówek, ale pomaga zapobiegać dzieleniu włosa na czworo.
Opakowanie oceniam na 5 - jest niezbyt wygodne, wyślizguje się i trzeba go przyduszać, aby wydobyć odżywkę. Szata graficzna dostaje 8 - zwykłe, dobrze przyklejone naklejki, bez fajerwerków. Konsystencja - 8 - cudowna, gęsta i kremowa, lecz nieco trudna w użyciu. Zapach - 9. Lekki, nie drażniący, lekko owocowy, bez zastrzeżeń. Działanie - 7. Lekkie, widoczne odżywienie, łatwe układanie i rozczesywanie. Skład też nie najgorszy, 7. Ocena ogólna - 6,5/10. Całkiem dobra odżywka o niezłej cenie :-)
Odżywka zamknięta jest butelkę, a raczej w tubę z dobrze uginającego się, acz nie za miękkiego stojącą na nakrętce. Aplikator umieszczony jest pod wąską zatyczkę, otwierającą się łatwo, lecz nie samoistnie. Produkt łatwo wydobyć, trzeba mocno przycisnąć, bo odżywka lubi wracać z powrotem do opakowania. Myślę, że pod koniec trzeba będzie tubę rozciąć.
Tuba została opatrzona typowo garnierowe naklejki - niepapierowe, mocno przyklejone, z dużą, acz nie przytłaczającą ilością informacji. Napisy nie ścierają się i nie zostają w dłoni. Dizajn całości jest całkiem przyjemny, nienachalny, lecz niezbyt minimalistyczny.
Odżywka ma cudowną nietłustą konsystencję - jest bardzo gęsta i treściwa, przez co dość trudno się rozprowadza i szybko zużywa, mimo rozgrzewania w dłoniach. Nie spływa z włosów ani z rąk, jednak łatwo ją zmyć, bo nie plącze kosmyków.
Produkt ma delikatny, dość ładny zapach - jakby lekko cytrusowy, przyjemny. Można bez problemu wytrzymać z nim długie godziny, ponieważ jest zupełnie niedrażniący!
Skład: Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Elaeis guineensis Oil/ Palm Oil, Behetrimonium Chloride, CI 19140/ Yellow 5, CI 15985/ Yellow 6, Niacinamide, Ribes nigrum Oil/ Black Currant Seed Oil, Saccharum officinarum Extract/ Sugar Cane Extract, Stearamidopropyl Dimethylamine, Olea europea Oil/ Olive Fruit Oil, Chlorhexidine Dihydrochloride, Camellia sinensis Extract/ Camellia sinensis Leaf Extract, Benzyl Alcohol, Linalool, Pyrus malus Extract/ Apple Fruit Extract, Pyridoxine HCl, Persea gratissima Oil/ Avocado Oil, Butyrospermum parkii Butter/ Shea Butter, Citric Acid, Citrus medica limonium Peel Extract/ Lemon Peel Extract, Glycerin, Parfum/ Fragrance.
Odżywka rzeczywiście działa, choć może nie tak spektakularnie, jak obiecuje producent. Wyraźnie zmiękcza włosy, ułatwia rozczesywanie i układanie. Wydobywa z głębi kłaków naturalny blask bez obciążania. Delikatnie wygładza, nie zwiększa puszenia, nie wywołuje łupieżu, nie przyspiesza przetłuszczania. Lekko odżywia, nie skleca rozdwojonych końcówek, ale pomaga zapobiegać dzieleniu włosa na czworo.
Opakowanie oceniam na 5 - jest niezbyt wygodne, wyślizguje się i trzeba go przyduszać, aby wydobyć odżywkę. Szata graficzna dostaje 8 - zwykłe, dobrze przyklejone naklejki, bez fajerwerków. Konsystencja - 8 - cudowna, gęsta i kremowa, lecz nieco trudna w użyciu. Zapach - 9. Lekki, nie drażniący, lekko owocowy, bez zastrzeżeń. Działanie - 7. Lekkie, widoczne odżywienie, łatwe układanie i rozczesywanie. Skład też nie najgorszy, 7. Ocena ogólna - 6,5/10. Całkiem dobra odżywka o niezłej cenie :-)
Zły miętus, zły! Vollare Colorado 399
Przeglądając pudełko z rzeczami do wymiany natknęłam się na lakier Vollare Colorado 399, który jeszcze w czasie wakacji uwielbiałam za właściwości i kolor, ale odstawiłam, bo mocno zgęstniał. Postanowiłam jednak odkurzyć naszą znajomość i nie wyszło z tego nic ciekawego, więc miętus wraca do wymianki.
399 to przepiękny, najmodniejszy odcień zieleni, mianowicie soczysty, mocny, żywy, kremowy miętus. Całkowicie bezdrobinkowy, nie zawierający shimmera, brokatu czy też frostowego wykończenia.
Nakładanie nie jest specjalnie przyjemne - jest bardzo gęsty, kryje dość równomiernie, odrobinę smuży, czasem zalewa skórki, co udało się również mnie i jest widoczne na zdjęciu. Pełne krycie uzyskamy przy dwóch warstwach. Schnie masakrycznie długo - nawet po piętnastu minutach pojawiły się rysy, odgniecenia i odciski, a po przejechaniu lakier zostawał na palcu, zamiast na paznokciu :/
399 to przepiękny, najmodniejszy odcień zieleni, mianowicie soczysty, mocny, żywy, kremowy miętus. Całkowicie bezdrobinkowy, nie zawierający shimmera, brokatu czy też frostowego wykończenia.
Nakładanie nie jest specjalnie przyjemne - jest bardzo gęsty, kryje dość równomiernie, odrobinę smuży, czasem zalewa skórki, co udało się również mnie i jest widoczne na zdjęciu. Pełne krycie uzyskamy przy dwóch warstwach. Schnie masakrycznie długo - nawet po piętnastu minutach pojawiły się rysy, odgniecenia i odciski, a po przejechaniu lakier zostawał na palcu, zamiast na paznokciu :/
środa, 9 maja 2012
Tęcza inaczej, czyli różnokolorowe paznokcie - zapowiedź
Ostatnimi czasy zachciewa mi się dziwnych połączeń kolorów lakierów, które są zupełnymi przeciwieństwami, jak na przykład zieleń i róż czy też czerwień z fioletem oraz maliną. Zgodnie z tą myślą, ale też po trosze z Projektem Rainbow, który uwielbiam, wymalowałam sobie tęczowe paznokcie :)
Użyłam czterech lakierów - zielono-musztardowego China Glaze Metro Trendsetter, landrynkowego różu Mollon Matt Beauty, fuksjowej czerwieni Mariza Care&Control 44 oraz fioletu Bell Fashion Colour 419. Większość z nich na blogu pojawiło się po raz pierwszy, a jeden z nich siedzi w zakładce wymiankowej, ale chyba wróci do łask :-)
Zieleń - dwie cienkie warstwy, róż - dwie grube, czerwień - dwie cienkie , fiolet - dwie cienkie. O kryciu, aplikacji i schnięciu nie powiem nic, niech pozostanie to niespodzianką, bo dzisiejsza notka jest postem-zapowiedzią! Pokazane lakiery w najbliższym czasie zostaną opisane ze szczegółami!
Ponadto zapraszam Was do kolejnej tęczowej akcji Serdeczna Tęcza organizowanej przez ooldzon! Projekt, mimo że podobny do wspomnianego na początku projektu, zawiera inne kolory w różnej kolejności. Więcej informacji tutaj - klik!
Użyłam czterech lakierów - zielono-musztardowego China Glaze Metro Trendsetter, landrynkowego różu Mollon Matt Beauty, fuksjowej czerwieni Mariza Care&Control 44 oraz fioletu Bell Fashion Colour 419. Większość z nich na blogu pojawiło się po raz pierwszy, a jeden z nich siedzi w zakładce wymiankowej, ale chyba wróci do łask :-)
Zieleń - dwie cienkie warstwy, róż - dwie grube, czerwień - dwie cienkie , fiolet - dwie cienkie. O kryciu, aplikacji i schnięciu nie powiem nic, niech pozostanie to niespodzianką, bo dzisiejsza notka jest postem-zapowiedzią! Pokazane lakiery w najbliższym czasie zostaną opisane ze szczegółami!
Ponadto zapraszam Was do kolejnej tęczowej akcji Serdeczna Tęcza organizowanej przez ooldzon! Projekt, mimo że podobny do wspomnianego na początku projektu, zawiera inne kolory w różnej kolejności. Więcej informacji tutaj - klik!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















