Zdjęcie po lewej stronie zostało zrobione dokładnie 17 września 2011 roku. Szłam wtedy na ślub, więc je wyprostowałam a i tak nie wyglądały za ciekawie. Nie były też farbowane, efekt spowodowało słońce. Widać, że były krzywo ścięte i mocno postrzępione, do tego bardzo krótkie. Zdjęcie po prawej wykonane dziś rano, stan jeszcze nie idealny, końce do podcięcia, trochę porozdwajanych ale jest dość dobrze. Zyskały przede wszystkim na długości, są zdecydowanie miększe i gładsze, zdrowsze. Zawsze miałam falowane, teraz jednak nie wygląda to jak afro a na normalną czuprynę.
Poniżej małe podsumowanie od początku pielęgnacji do maja, potem miałam trzy miesiące przerwy w aktualizacjach ale mam nadzieję że będzie to w miarę dobrze obrazować ich przemianę.
W maju miałam najgęstsze końce, będę musiała je podciąć. Ogółem jestem zadowolona, nie było mi jakoś zbyt trudno ich pielęgnować, nie męczył mnie brak suszarki i prostownicy. Wiedziałam, że każdy zabieg to krok na drodze do pięknych, zdrowych, długich włosów. Moim marzeniem jest błyszcząca, miękka, falowana czupryna do talii, co chcę osiągnąć i osiągnę, bo jak chcę, to wiem, że dam radę. Niedługo powinien pojawić się wpis o obecnie używanych kosmetykach, ulubionej fryzurze i metodach ujarzmiania oraz zabezpieczania.
Widać różnicę, prawda? :)









