wtorek, 11 września 2012

Aktualna kolekcja lakierów do paznokci

Jeszcze niedawno, bodajże w listopadzie, moja lakierowa kolekcja wynosiła dokładnie trzy sztuki. Teraz, kiedy minęło dziesięć miesięcy zbiór emalii nieco się rozrósł i myślę, że wypadałoby pokazać skromną zawartość tekturowego pudełka po butach. Zdaję sobie też sprawę z tego, że w porównaniu do niektórych z Was moja kolekcja to pikuś. Niemniej jednak zapraszam do obejrzenia.

♥ = ulubiony



Po rozpracowaniu powyższe kupki na czynniki pierwsze wcale nie ma tego tak dużo, jak się wydaje. Ot, takie złudzenie :) 


Mariza Care&Control 44
Lm  Super&Ultra Brilliant Nail Polish 110
Miss Sporty 385 ♥
Eveline Scarlett 569
Avon Nailwear Pro Pink Radiance
Miss Sporty 390 ♥
Sensique Fantasy Glitter Pink Frosting
Catrice Ultimate Raspberry Fields Forever

My Secret Nail Polish Mint
Catrice Out Of Space Beam Me Scotty! ♥
Essence A New League Tommy's Favorite Green  ♥
Essence I Love Berlin I'm Berliner
Joko Find Your Color Coriander Green  ♥
Essence Fruity One Kiwi a Day  ♥
China Glaze Metro Trendsetter  ♥


Essence Vampire's Love Into the Dark ♥
Colour Alike Denim Niebieski Ptak
Essence Colour&Go Blue Addicted
Miyo Mini Drops Provocation  ♥


Ruby Rose 66
Essence Vampire's Love The Dawn is Broken  ♥
Bell Air Flow Lotus Effect - brak numeru


Colour Alike Trele Morele
China Glaze Anchors Away Life Preserver ♥
Mollon Matt Beauty - brak numeru
Essence Nateventurista Mother Earth Is Watching You
Eveline Holografic Shine 407 ♥
Sensique Oriental Dream Indian Rose

Catrice Out Of Space My Milkyway!  ♥
Lovely Odżywka intensywnie regenerująca
Essence Black And White White Hype
Verona Beauty Nail Club Odżywka wygładzająco - wybielająca


Wibo Crocodile Skin 4
Avon Nailwear Pro Luxe Lavender  ♥  
Sensique Fantasy Glitter Fireworks  ♥
Delia Las Vegas 500 ♥  
Basic Nagellack Nailpolish 281
Miss Sporty Clubbing Colours Bubble Gum 453

Jak widać naprawdę nie ma tego dużo - zaledwie 38 sztuk, w  tym odżywki i topy. Niemniej jednak jestem zadowolona ze swojego małego zbioru i niezwykle rada, że się ciągle powiększa.

niedziela, 9 września 2012

Tag: Versatile Blogger Award

Od bardzo dawna nie pojawił się u mnie żaden tag, ale dzięki  Aaliyah i Pigeons Beauty mam zaszczyt przekazać Wam kilka wiadomości o mojej osobie :)


Jesteście gotowe na informacje? Jeśli tak, to zapraszam do przeczytania!

1. Jestem osobą niezwykle tolerancyjną jeśli o orientacje i poglądy chodzi, jednak w przypadku zwyczajnej głupoty wykazuję kompletny brak litości. Nie sprzeciwiam się związkom jednopłciowym ani walce tychże osób o wolność. 

2. Wiele osób nazywa mnie chamską i urażającą słowami, gdyż nienawidzę kłamstwa ani owijania w bawełnę. Prosto z mostu mówię, co myślę i często hamuję język dopiero po fakcie. Nie pokazuję innym tego, co chcą zobaczyć, a tylko i wyłącznie prawdę.

3. Nienawidzę ubrań z targów i niefirmowych butików. Wyjątkiem są spodnie kupowane w hurtowni. Reszta ciuchów mnie brzydzi, nie wyobrażam sobie założyć czegoś stamtąd. Nie przeszkadza mi jednak fakt, że ktoś w moim otoczeniu nosi giełdowe łupy.

4. Z reguł jestem oszczędna, jednak pieniądze na kosmetyki wydaję bez wyrzutów. Mimo to przed danym zakupem zastanawiam się dwa razy, aby w  razie potrzeby zużyć nietrafiony produkt np. do twarzy zużyć stosując na inną część ciała.

5. Uwielbiam czytać książki. Szczególnym upodobaniem raczę książki fantastyczne, zarówno o wampirach, czarodziejach jak i innych nierealnych sprawach. Lubię też pozycje o ludzkich problemach, tj. narkotykach, chorobach i zmaganiach. 
Ponadto zdecydowanie bardziej lubię zagranicznych autorów niż polskich pisarzy.

6. Mam słabość do modnych i ładnie wyglądających rzeczy. Staram się jednak nie ulegać od razu zachciankom mojego umysłu. Akurat tutaj myślę tysiące razy, zanim kupię.

7. Uwielbiam muzykę zespołu Queen oraz Europe. Kocham także utwory Avril Lavigne, Evanescence i tym podobnych. Bardzo rzadko wpada mi w ucho coś z sezonowych, popowych hitów.

Nikogo nie taguję, ponieważ nie mam pojęcia, kto już odpowiedział, a kto nie.

Jak wrażenia po przeczytaniu? Byłyście nastawione na takie informacje czy wręcz przeciwnie?

Czasami człowiek musi, czyli BingoSpa Szampon borowinowy i 7 ziół

Szampony należą do kosmetyków, które wybieram z wielką uwagą. Nic więc dziwnego, że zawarte w niektórych silikony i wszechobecny SLS budzi we mnie złe przeczucia. Tym razem było podobnie, a że BingoSpa Szampon borowinowy i 7 ziół dostałam w ramach współpracy, wzięłam się za testowanie. I muszę przyznać, że mnie zaskoczył. Jeśli chcecie dowiedzieć się o moich odczuciach zapraszam na dalszą część posta.


Butelka zawierająca 300ml jest dość wysoka i prosta. Wykonana z dość twardego plastiku nie wywraca się. Nie uniemożliwia dostępu do zawartości, gdyż po przyciśnięciu wypływa ze środka. Metalowa nakrętka zagina się przy niespodziewanym zderzeniem z twardą powierzchnią, np. wanną czy podłogą. Odkręca się całkiem dobrze, jednak niektóre wklęśnięcia trochę utrudniają ową czynność. Ponadto próba robienia tego mokrymi rękami kończy się niepowodzeniem.

Produkt zdobi jedna wielka naklejka, zakrywająca 3/4 powierzchni butli. Przyklejona jest nieźle, ale szybko ulega zaciekom i otłuszczeniom. Udało mi się to uwiecznić na zdjęciu szczególnie przy nazwie firmy. Szata graficzna ładna, czarno-biała, kilka listków i tym podobnych. Oczywiście zawiera ona skład szamponu, ale nie ma na niej zastosowania ani żadnych obietnic. 


Konsystencja szamponu jest bardzo przyjemna, lekko żelkowa, gęsta i nieco ciągnąca. Świetnie rozprowadza się na włosach, bez przeszkód dociera do skóry głowy. Zmywa się łatwo i szybko, nie zostaje przy skórze głowy i nie ukrywa się miedzy kosmykami. Ogólnie rzecz biorąc dokładnie wypłukuje się i nie zlepia włosów w strąki.

Zapachu szamponu byłam równie ciekawa jak działania. Nie mogę go dokładnie zidentyfikować, ale wyczuwam wiele ziół. Jest on dość mocny, czuć go podczas nakładania i zmywania. Nie przeszkadza mi, nie jest jednak najpiękniejszy. Mimo to pod żadnym pozorem nie śmierdzi. 


Najważniejsze jest jednak działanie. Mimo wcześniejszych obaw polubiłam je. Szampon bardzo dobrze oczyszcza włosy i sprawia, że są niemal skrzypiące :) Odrobinę plącze kosmyki, ale dobra odżywka niweluje ten efekt. Ponadto minimalnie wysusza czuprynę ze względu na SLS, ale coś nawilżającego daje mu radę. Ogółem jest całkiem dobry i używam go raz na trzy-cztery tygodnie do dogłębnego oczyszczania i jest w sam raz. 

Opakowanie - 6 - wysoka butla z nieciekawą nakrętką i brakiem dozownika oraz zaciekającą etykietą. Konsystencja - 8 - dość gęsta, lekko żelowa, dobrze się rozprowadza. Zapach - 8 - oryginalny, przyjemny, dość specyficzny, ale polubiłam. Działanie - 7 - dogłębnie oczyszcza, minimalnie wysusza. Ocena ogólna - 6/10. Fajny szampon do używania raz na jakiś czas.

piątek, 7 września 2012

Czyżby kosmetyk wielofunkcyjny? Biały Jeleń Fresh&Young Hipoalergiczna pianka do mycia twarzy

Jakiś czas temu w osiedlowej drogerii natknęłam się na nowość, która przykuła moją uwagę. Wprawdzie staram się omijać szerokim łukiem produkty, o których nic nigdy nie słyszałam i nie przeczytałam opinii. Tym razem było jednak inaczej, bez głębszego zastanowienia wrzuciłam hipoalergiczną piankę do mycia twarzy Fresh&Young firmy Biały Jeleń. Co wyszło z naszej znajomości? O tym dowiecie się w dalszej części posta :-)


Opakowanie przypadło mi do gustu - jest bardzo higieniczne. Wykonana z twardego plastiku stabilna butla nie przewraca się ani nie pęka. Jest przezroczysta i widać pozostałą ilość. Pompka jest dość duża i dozuje odpowiednią ilość produktu, jednak lepiej nacisnąć dwa-trzy razy, aby umyć całą twarz. Ma ona też blokadę i bardzo trudnym jest otwarcie się jej w torbie podróżnej. 

Produkt posiada dwie naklejki, po jednej z przodu i z tyłu. Są przyklejone idealnie, równo, nic się nie odkleja ani nie pęcherzykuje. Szata graficzna również bardzo ładna, przejrzysta, nie minimalistyczna, ale nie razi w oczy. Informacji dużo nie ma, same najważniejsze i najbardziej trafiające do klienta.


W butelce pianka ma konsystencję wody - jest niezwykle rzadka, lejąca. Dzięki pompce zamienia się w kremową piankę dobrze rozprowadzającą się po twarzy. Zmywa się łatwo i szybko, nie wchodzi do oczu, nosa ani ust. Piana, jaką tworzy jest niezbyt zwarta, błyskawicznie można zmniejszyć jej objętość mieszaniem. Dzięki temu nie trzyma się cery kurczowo.

W tym przypadku zapach mogę zrozumieć, gdyż jest to unisex i przedstawiciele płci przeciwnej mogliby go nie zaakceptować. Ja wyczuwam lekką woń męskich, nienachalnych perfum w połączeniu z zielonymi roślinami, m.in. zieloną herbatą. Ponadto nie przeszkadza mi on - lubię takie aromaty.


Działanie produktu jest naprawdę dobre, sprawdziłam je na różnych płaszczyznach. Używałam pianki głównie do mycia szyi i dekoltu, gdyż moja skóra w tych miejscach często ulega podrażnieniom i krostkom. Jednorazowo wykorzystałam ją też do depilacji - tutaj mała zwartość sprawiła, że spływała z nóg, ale nie spowodowała zaczerwienień. Kilka razy umyłam nią też twarz, jednak czułam się trochę nieodmyta. Oczywiście nie odnotowałam podrażnień ani wzmożenia wyprysków.

Opakowanie - 9 - czasem się wyślizguje, jednak pompka rekompensuje mi ten mały mankament. Konsystencja - 6 - w butelce wodnista, po wyciśnięciu trochę mało zwarta, spływa. Zapach - 9 - nie pokochałam go, ale nie przeszkadzał mi. Był lekki, w sam raz dla produktów typu unisex. Działanie - 8 - nie podrażnia, dość dobrze oczyszcza, nie powoduje wysypu krostek. Ocena ogólna - 7/10. Lekki produkt dla osób z wrażliwą skórą :-)

Layering w malinach. Catrice Ultimate Raspberry Fields Forever + Sensique Fantasy Glitter Pink Frosting

W ostatnich dniach wakacji postawiłam na malinowy, zwariowany i lekko elegancki manicure, a że akurat dopiero dziś znalazłam czas na zgranie zdjęć, to Wam go zaprezentuję :-) Przy okazji ostrzegam, że paznokciowe notatki będą pojawiać się tutaj bardzo rzadko - moje pazury nie są w najlepszym stanie, zmiękły i pojawiły się na nich kolejne plamki. No cóż, później będę się martwić, póki co cieszcie się cukierkowym mani!

Jako kolorowej bazy (oczywiście uprzednio nałożyłam warstwę ochronną w postaci odżywki) użyłam intensywnego, mocno kremowego odcienia firmy Catrice o wdzięcznej nazwie Raspberry Fields Forever w ilości jednej warstwy. Jako top nałożyłam pojedynczą warstwę  różu ze srebrnymi drobinkami Sensique Fantasy Glitter Pink Frosting. Lakier ten nie spodobał mi się samodzielnie, więc zaczęłam używać go do layeringu. I nie żałuję, uwielbiam efekt jaki daje w duecie z kremową emalią!

Malina mimo częstego używania i otwarcia już dość dawni nie zgęstniała i nadal rozprowadza się idealnie. Podobnie jest z brokatem - spisuje się wyśmienicie! Pierwszy kryje cudownie, jedna warstwa daje taflę bez prześwitów. "Top" nadaje wspaniałego blasku ze srebrnymi drobinami. Oba schną szybko, malinka około siedmiu minut, drugi - dziesięć. Ponadto dość szybko utwardza się nie nie zjeżdża z płytki.


Co sądzicie o połączeniu takich kolorów? Wolicie bardziej jesienne barwy czy pozostajecie przy soczystych ?

czwartek, 6 września 2012

Sierpniowe zakupy

Sierpień nie był mocno zakupowym miesiącem - zaopatrzyłam się głównie w kosmetyki najbardziej potrzebne i oczekujące na wypróbowanie, a resztę otrzymałam w ramach wymianek. Skorzystałam też z kilku promocji i wyprzedaży i takim miłym akcentem zakończyłam wakacje :-) Myślę, że jesteście ciekawe moich łupów i zapraszam na prezentację.


  • Eveline, Pure Control SOS, Antybakteryjny krem nawilżający - 10,99
  • Lirene, Mleczko oczyszczające do demakijażu twarzy i oczu - wymiana z anitk4
  • Eveline, Pure Control SOS, Antybakteryjny tonik głęboko oczyszczający - 10,80
  • Biały Jeleń, Fresh&Young, Unisex, Hipoalergiczna pianka do mycia twarzy - 6,99
Zaopatrzyłam się w całkiem dużą armię do oczyszczania twarzy. Króluje tu głównie oczyszczające dwa stepy Eveline, które kupiłam po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji. Muszę przyznać, że sprawują się naprawdę nieźle. Mleczka Lirene używam tylko do demakijażu oczu i doczyszczania szyi/dekoltu z rozświetlacza. Pianka była zupełnie nieplanowanym zakupem i jak się okazało - bardzo trafnym. Używam jej do mycia twarzy, depilacji i dekoltu :-)


  • Asa, Acnefan, krem do pielęgnacji cery trądzikowej - 2x 9,90
  • Rival de Loop, Pure Skin, Krem nawilżający z efektem matującym - 6,49
  • Rival de Loop, Pure Skin, Żel do mycia twarzy z efektem peelingującym - 8,49
  • Avon Solutions, A.m. & p.m., Ageless Results, Day Cream SPF 15 and Night Cream - wymiana



Kolejna porcja kosmetyków do twarzy :-) Mamy tutaj mój ulubiony krem matujący, ukochany żel do mycia twarzy oraz dobrze działający krem punktowy na wypryski. Ponadto ochraniający młodość zestaw kremów pod oczy Avon w podwójnym opakowaniu - na noc i na dzień. Oczywiście trzech pierwszych produktów używam z powodzeniem, a ostatni pachnie w zapasach :-)


  • Dabur, Vatika, Olej kokosowy - wymiana 
  • Isana, Odżywka wygładzająca do włosów - 5,99
  • Farmona, Jantar, Odżywka do włosów (wcierka) - 8,75
Dzięki wymianie zdobyłam produkt z mojej wishlisty, który chciałam mieć od dawna! Jest nim kokosowy olej Vatiki  zawierający głównie parafinę, ale i olejki. Póki co użyłam go trzy razy i nic nie mogę o nim powiedzieć. Odżywkę Isana uwielbiam, gdyż nadaje moim włosom połysku i sypkości. Wcierka Jantar wpadła w moje łapy przez inne blogerki, ponieważ zachwalały i musiałam mieć.


  • Sensique, Fantasy Glitter, Pink Frosting - 5,49
  • Eveline, Holografic Shine, 407 - 2,99
  • Bell, Air Flow Lotus Effect, szary - 5,99
  • Miss Sporty, Lasting Colours, 385 - wymiana
  • Miss Sporty, Lasting Colours, 390 - wymiana
  • Essence, Colour&Go, Blue addicted - 3,99
Tym razem poszalałam z ilością lakierów - otrzymałam/zakupiłam aż sześć sztuk. Szczególnie bardzo polubiłam dwie różowe emalie Miss Sporty oraz holo Eveline. Szaraczka Bell upolowałam przy okazji wyprzedaży w Biedronce, a Essence w Naturze. Oczywiście spodziewajcie się recenzji tych, których jeszcze nie pokazałam.


  • Avon, Podwójny cień w kremie + eyeliner, Sailor - prezent od Greatdee
  • Joko, Mineral Powder, J06 - 12,00
  • Wibo, Rose Limited Edition, Pomadka, 02 - 1,29
  • Bell, Sun Bronzer Shimmering Powder, 03 - 11,99 
W kwestiach kolorówkowych zakupy niewielkie. Zaopatrzyłam się w prześliczne bronzero-rozświetlacze - jaśniejszy, podwójny z Biedronki, a drugi od Gratdee. Właśnie do niej dostałam liner jako prezent i jestem za to bardzo wdzięczna, chociaż kresek nie robię, ale niebieski cień jest boski! Szminkę Wibo capnęłam w ostatniej chwili i nie żałuję - jest naprawdę ładna!

  •  Isana, Hand Creme, Kamille - 2,79
  • Tami, Antibacterial, Chusteczki antybakteryjne - 1,99
  • Marba, Musująca kula do kąpieli z imbirem - 3,99
  • Lovely, Liquid Lip Balm, Smoothes, heals and protects your lips - 3x 4,49
  • Essence, Lash & Brow Gel Mascara - wymiana
Tym razem bez kategorii, gdyż są tu różne różności :D Mamy tutaj Isanowy krem z promocji, którego nie polubiłam oraz moje ulubione chusteczki Tami. Ponadto kulę do kąpieli, która pachnie w zapasach, trzy sztuki balsamu do ust, które już zużyłam oraz wymiankowy żel do brwi, bez którego użycia nie wychodzę z domu.


  • Playboy, V.I.P, Mgiełka do ciała dla kobiet - 12,79
Ostatnim produktem jaki nabyłam jest nowy zapach Playboy w mgiełce. Jest niesamowicie kobiecy, seksowny, a zarazem lekki, elegancko-zwariowany. Muszę przyznać, że naprawdę kusi swą wonią i mam zamiar zaopatrzyć się w trwalszy atomizer, gdyż owa mgła utrzymuje się około czterech godzin.


Jak już wspomniałam, nie nakupiłam dużo, a zapłaciłam 135,37 i przyznaję, że jestem z siebie dumna, Nie popełniłam wielkich błędów zabierając ze sobą kosmetyki, które mi nie podpasowały. Większość dobrze mi służy i mam nadzieję, że będzie tak aż do dna.

sobota, 1 września 2012

Rozgwieżdżone niebo w lakierze Essence Vampire's Love Into The Dark

Dzisiaj chciałabym zaprezentować Wam lakier, który posiadam już od bardzo dawna, a dokładniej dziewięć pełnych miesięcy i w tym czasie intensywnie go używałam :) Ponadto jest to mój pierwszy lakier firmy Essence i od razu pokochany. Za co darzę go takim uwielbieniem - o tym w dalszej części posta.

Into the dark to przepiękny, przykurzony odcień granatu - tak ciemnego, jak nocne niebo. Głębi dodają mu niewielkie drobinki, a właściwie shimmer w kolorze srebrnym. Całość wygląda dokładnie tak, jak sklepienie niebieskie usiane gwiazdami w drugiej części doby. Prezentuje się on elegancko, tajemniczo i jesiennie :-)

Aplikacja jest bajecznie prosta! Dość gruby pędzelek z łatwością rozprowadza lakier równomiernie. Nie tworzą się żadne zacieki, pęcherzyki. Nie ma też zalanych skórek ani upaćkanych emalią palców. Jedna grubsza warstwa w zupełności wystarcza do pokrycia paznokcia bez prześwitów i widocznych końcówek. Schnie bardzo szybko, bo maksymalnie 5 minut :)