Przeglądając pudełko z rzeczami do wymiany natknęłam się na lakier Vollare Colorado 399, który jeszcze w czasie wakacji uwielbiałam za właściwości i kolor, ale odstawiłam, bo mocno zgęstniał. Postanowiłam jednak odkurzyć naszą znajomość i nie wyszło z tego nic ciekawego, więc miętus wraca do wymianki.
399 to przepiękny, najmodniejszy odcień zieleni, mianowicie soczysty, mocny, żywy, kremowy miętus. Całkowicie bezdrobinkowy, nie zawierający shimmera, brokatu czy też frostowego wykończenia.
Nakładanie nie jest specjalnie przyjemne - jest bardzo gęsty, kryje dość równomiernie, odrobinę smuży, czasem zalewa skórki, co udało się również mnie i jest widoczne na zdjęciu. Pełne krycie uzyskamy przy dwóch warstwach. Schnie masakrycznie długo - nawet po piętnastu minutach pojawiły się rysy, odgniecenia i odciski, a po przejechaniu lakier zostawał na palcu, zamiast na paznokciu :/
czwartek, 10 maja 2012
środa, 9 maja 2012
Tęcza inaczej, czyli różnokolorowe paznokcie - zapowiedź
Ostatnimi czasy zachciewa mi się dziwnych połączeń kolorów lakierów, które są zupełnymi przeciwieństwami, jak na przykład zieleń i róż czy też czerwień z fioletem oraz maliną. Zgodnie z tą myślą, ale też po trosze z Projektem Rainbow, który uwielbiam, wymalowałam sobie tęczowe paznokcie :)
Użyłam czterech lakierów - zielono-musztardowego China Glaze Metro Trendsetter, landrynkowego różu Mollon Matt Beauty, fuksjowej czerwieni Mariza Care&Control 44 oraz fioletu Bell Fashion Colour 419. Większość z nich na blogu pojawiło się po raz pierwszy, a jeden z nich siedzi w zakładce wymiankowej, ale chyba wróci do łask :-)
Zieleń - dwie cienkie warstwy, róż - dwie grube, czerwień - dwie cienkie , fiolet - dwie cienkie. O kryciu, aplikacji i schnięciu nie powiem nic, niech pozostanie to niespodzianką, bo dzisiejsza notka jest postem-zapowiedzią! Pokazane lakiery w najbliższym czasie zostaną opisane ze szczegółami!
Ponadto zapraszam Was do kolejnej tęczowej akcji Serdeczna Tęcza organizowanej przez ooldzon! Projekt, mimo że podobny do wspomnianego na początku projektu, zawiera inne kolory w różnej kolejności. Więcej informacji tutaj - klik!
Użyłam czterech lakierów - zielono-musztardowego China Glaze Metro Trendsetter, landrynkowego różu Mollon Matt Beauty, fuksjowej czerwieni Mariza Care&Control 44 oraz fioletu Bell Fashion Colour 419. Większość z nich na blogu pojawiło się po raz pierwszy, a jeden z nich siedzi w zakładce wymiankowej, ale chyba wróci do łask :-)
Zieleń - dwie cienkie warstwy, róż - dwie grube, czerwień - dwie cienkie , fiolet - dwie cienkie. O kryciu, aplikacji i schnięciu nie powiem nic, niech pozostanie to niespodzianką, bo dzisiejsza notka jest postem-zapowiedzią! Pokazane lakiery w najbliższym czasie zostaną opisane ze szczegółami!
Ponadto zapraszam Was do kolejnej tęczowej akcji Serdeczna Tęcza organizowanej przez ooldzon! Projekt, mimo że podobny do wspomnianego na początku projektu, zawiera inne kolory w różnej kolejności. Więcej informacji tutaj - klik!
wtorek, 8 maja 2012
Orientalny pieprzyk, czyli Wellness&Beauty Duschgel Magie des Orient
Żele pod prysznic są kosmetykami, które uwielbiam i (z)używam nałogowo, a że nie lubię przepłacać, muszą mieć również niską cenę i oryginalny zapach. W tym celu zaopatrzyłam się w orientalnie pachnący Wellness&Beauty Duschgel Magie des Orient sygnowany logiem firmy Rossmann!
Produkt zapakowany jest w żółtą, płaską butelkę o pojemności 200ml utworzonej ze średniej twardości plastiku. Całość jest lekko wygięta, co ułatwia utrzymanie jej mokrymi rękami. Zwieńczona porządną, mocno trzymającą się nakrętką na "klik" o asymetrycznym brzegu. Dzięki temu produkt zamknięty jest na tyle dobrze, że sam się nie otworzy.
Żel został opatrzony w trzy naklejki - jedną z przodu i dwie z tyłu. Przyklejone są dobrze, nie odklejają się, jednak polskie napisy umieszczone są na papierowe nalepce, która może zostać w ręce. Szata graficzna przykuwa wzrok na typowo orientalnych ''przyrządach" oraz owocach.
Konsystencja produktu jest bardzo przyjemna - typowo żelowa, śliska, gładka, bezdrobinkowa. Małą ilość łatwo rozprowadzić na większą część ciała. Pieni się dość słabo, nie nadaje się na płyn do kąpieli. Łatwo go zmyć, nie zostaje w zakamarkach naszego ciała i nie uczula oraz nie podrażnia.
Zapach żelu jest dość oryginalny, ale bardzo przyjemny. Wyraźnie czuć świeże, słodkawe owoce i czarny pieprz, nutę kardamonu oraz inne przyprawy. Woń nie jest drażniąca ani uczulająca, ewentualnie mocno uzależniająca :-)
Żel myje całkiem dobrze, usuwa zanieczyszczenia, pot, kurz i inne brudy. Nie pozostawia filmu, który przy wycieraniu mógłby się rolować. Nie wysusza i nie podrażnia, nie przyczynia się do powstawaniu wyprysków na ramionach. Lekko odświeża i pielęgnuje skórę całego ciała.
Opakowanie oceniam na 8 - wygodne, porządne, a do tego całkiem ładne. Konsystencja - 9 - przyjemna, żelowa, łatwa w użyciu. Zapach - 9. Oryginalny i kuszący, bardzo wyjątkowy. Działanie - 9. Niezłe oczyszczenie, dobre mycie. Cena - 10. W promocji niecałe cztery złote za 200ml. Ocena ogólna - 9/10. Polecam!
Produkt zapakowany jest w żółtą, płaską butelkę o pojemności 200ml utworzonej ze średniej twardości plastiku. Całość jest lekko wygięta, co ułatwia utrzymanie jej mokrymi rękami. Zwieńczona porządną, mocno trzymającą się nakrętką na "klik" o asymetrycznym brzegu. Dzięki temu produkt zamknięty jest na tyle dobrze, że sam się nie otworzy.
Żel został opatrzony w trzy naklejki - jedną z przodu i dwie z tyłu. Przyklejone są dobrze, nie odklejają się, jednak polskie napisy umieszczone są na papierowe nalepce, która może zostać w ręce. Szata graficzna przykuwa wzrok na typowo orientalnych ''przyrządach" oraz owocach.
Konsystencja produktu jest bardzo przyjemna - typowo żelowa, śliska, gładka, bezdrobinkowa. Małą ilość łatwo rozprowadzić na większą część ciała. Pieni się dość słabo, nie nadaje się na płyn do kąpieli. Łatwo go zmyć, nie zostaje w zakamarkach naszego ciała i nie uczula oraz nie podrażnia.
Zapach żelu jest dość oryginalny, ale bardzo przyjemny. Wyraźnie czuć świeże, słodkawe owoce i czarny pieprz, nutę kardamonu oraz inne przyprawy. Woń nie jest drażniąca ani uczulająca, ewentualnie mocno uzależniająca :-)
Żel myje całkiem dobrze, usuwa zanieczyszczenia, pot, kurz i inne brudy. Nie pozostawia filmu, który przy wycieraniu mógłby się rolować. Nie wysusza i nie podrażnia, nie przyczynia się do powstawaniu wyprysków na ramionach. Lekko odświeża i pielęgnuje skórę całego ciała.
Opakowanie oceniam na 8 - wygodne, porządne, a do tego całkiem ładne. Konsystencja - 9 - przyjemna, żelowa, łatwa w użyciu. Zapach - 9. Oryginalny i kuszący, bardzo wyjątkowy. Działanie - 9. Niezłe oczyszczenie, dobre mycie. Cena - 10. W promocji niecałe cztery złote za 200ml. Ocena ogólna - 9/10. Polecam!
poniedziałek, 7 maja 2012
Różowy zdzierak do twarzy, czyli Synergen Soft-Peeling
Dzisiaj chciałabym pokazać Wam najlepszy na świecie zdzierak do twarzy, który mimo wielu nieprzychylnych recenzji wystawianych przez blogerki wciąż króluje na mojej łazienkowej półce. Przedstawiam Wam Synergen Soft-Peeling!
Peeling zamknięty jest w miękką tubę o pojemności 100ml w kolorze różowym, zakończoną nakrętką na "klik", na której można go postawić. Łatwo się otwiera i zamyka, ale nie samoistnie. Dzięki odpowiedniej wielkości otworowi możemy dozować potrzebną nam ilość produktu. Całość jest wykonana solidnie i ułatwia używanie peelingu.
Tuba nie została opatrzona naklejkami, co bardzo mnie cieszy i satysfakcjonuje, ponieważ zazwyczaj łapię go mokrymi rękami i wolałabym nie trzymać papieru w dłoniach. Wszelkie informacje są nadrukowane i łatwe do rozczytania. Szata graficzna jest niezwykle ładna - kilka napisów, znak firmowy Rossmanna i kilka kwiatków.
Produkt ma cudowną konsystencję - bardzo gęsty żel z mnóstwem dużych i małych ostrych drobinek w kolorze jasnego i ciemnego różu. Rozprowadza się idealnie, więc mała ilość wystarczy aby pokryć i mocno wypeelingować całą twarz.
Podoba mi się też zapach - wyjątkowo delikatny, świeżo-słodki, lekki, jak dla mnie trudny do zidentyfikowania, ale bardzo przyjemny. Nienachalny, niedrażniący - można go używać bez obaw o uduszenie intensywnym smrodkiem :D
Skóra po użyciu peelingu jest niesamowicie gładka, promienna i oczyszczona! czasem pojawia się zaczerwienienie spowodowane tarciem, ale znika w kilkanaście sekund. Cera nie buntuje się, nie powstają nowe wypryski z jego winy. Kremy mają szanse wchłonąć się w głąb skóry, a ona sama ma szansę pooddychać :-)
Opakowanie oceniam na 9 - dobrej jakości tuba z bardzo ładną szatą graficzną. Konsystencja i zapach - 10. Odpowiednia gęstość, dużo drobinek i delikatny, ale bardzo przyjemny zapach. Działanie oceniam na 9 - dobre oczyszczenie i wspaniałe wygładzenie. Ocena ogólna - 9/10. Naprawdę polecam, zużyłam już kilka tubek i będę do niego wracać!
Peeling zamknięty jest w miękką tubę o pojemności 100ml w kolorze różowym, zakończoną nakrętką na "klik", na której można go postawić. Łatwo się otwiera i zamyka, ale nie samoistnie. Dzięki odpowiedniej wielkości otworowi możemy dozować potrzebną nam ilość produktu. Całość jest wykonana solidnie i ułatwia używanie peelingu.
Tuba nie została opatrzona naklejkami, co bardzo mnie cieszy i satysfakcjonuje, ponieważ zazwyczaj łapię go mokrymi rękami i wolałabym nie trzymać papieru w dłoniach. Wszelkie informacje są nadrukowane i łatwe do rozczytania. Szata graficzna jest niezwykle ładna - kilka napisów, znak firmowy Rossmanna i kilka kwiatków.
Produkt ma cudowną konsystencję - bardzo gęsty żel z mnóstwem dużych i małych ostrych drobinek w kolorze jasnego i ciemnego różu. Rozprowadza się idealnie, więc mała ilość wystarczy aby pokryć i mocno wypeelingować całą twarz.
Podoba mi się też zapach - wyjątkowo delikatny, świeżo-słodki, lekki, jak dla mnie trudny do zidentyfikowania, ale bardzo przyjemny. Nienachalny, niedrażniący - można go używać bez obaw o uduszenie intensywnym smrodkiem :D
Skóra po użyciu peelingu jest niesamowicie gładka, promienna i oczyszczona! czasem pojawia się zaczerwienienie spowodowane tarciem, ale znika w kilkanaście sekund. Cera nie buntuje się, nie powstają nowe wypryski z jego winy. Kremy mają szanse wchłonąć się w głąb skóry, a ona sama ma szansę pooddychać :-)
Opakowanie oceniam na 9 - dobrej jakości tuba z bardzo ładną szatą graficzną. Konsystencja i zapach - 10. Odpowiednia gęstość, dużo drobinek i delikatny, ale bardzo przyjemny zapach. Działanie oceniam na 9 - dobre oczyszczenie i wspaniałe wygładzenie. Ocena ogólna - 9/10. Naprawdę polecam, zużyłam już kilka tubek i będę do niego wracać!
niedziela, 6 maja 2012
Marcepanowe dłonie mam, komu je dam? Farmona Sweet Secret Migdałowy krem do rąk i paznokci
Dzisiaj pragnę ukazać Wam umilającą życie kwietniową gwiazdę, która swym zapachem odpędza wszystkie smutki i zmartwienia! Chcecie go poznać? Oto przedstawiam migdałowy krem do rąk i paznokci Farmona Sweet Secret "Śródziemnomorska bombonierka"!
Krem zapakowany jest w dość miękką, wygodną tubkę zakończoną czarną nakrętką na "klik", która czasem przy otwieraniu spada, ale przy mocniejszym wciśnięciu jej w tubkę trzyma się idealnie i nie sprawia problemów. Sama tuba jest poręczna, łatwo wydobyć krem z jej wnętrza i odpowiednio dozować. Dodatkowo pojemność 100ml jest idealna - odpowiednio dużo przyzwoitej mazi!
Szata graficzna jest boska - od razu na myśl przychodzi mnóstwo trufli i migdałów oraz bombonierki :) Wszelkie informacje, tak samo jak i czekoladki są nadrukowane, nie ścierają się, nie ma żadnych niepotrzebnych, nieekologicznych naklejek! Tuba opatrzona jest również znakiem króliczka, więc produkt nie jest testowany na zwierzętach oraz ekologiczny, co potwierdzają informacje na tyle opakowania.
Konsystencja jest idealna, typowo kremowa, gładka, nie za rzadka, nie za gęsta. Kosmetyk nie spływa z dłoni, wchłania się szybko i nie pozostawia tłustego czy lepkiego filmu.
Zapach kremu jest cudowny, bardzo słodki, przywodzi na myśl bombonierkę- najpierw czuć świeży marcepan, potem migdały oraz czekoladę. Istna uczta dla zmysłów, zwłaszcza że nie znika on zaraz po wchłonięciu się kremu. Ponadto nie jest mdły ani duszący, a to duży plus!
Krem nawilża dłonie całkiem nieźle, skóra nadal jest dość sucha, ale nie popękana. Działanie regeneracyjne i wygładzające jest bardzo lekkie, ale przydatne i rzeczywiście zauważalne. Szorstkie plamy są odrobinę gładsze i nie schodzą z niej suche skórki. Działanie nie jest jednak zbyt długotrwałe - trzeba smarować nim dłonie kilka razy dziennie.
Opakowanie oceniam na 8 - ładna, zgrabna tubka z piękną szatą graficzną. Za konsystencję i wchłanianie - 9. Myślę, że powinien być nieco bardziej treściwy. Zapach - 10 - dobre połączenie migdałów z marcepanem i czekoladkami. Działanie - 6,5. Byłoby lepiej, gdy mocniej nawilżał i regenerował na dłużej. Ponadto krem jest nietestowany na zwierzętach i ekologiczny, a więc za to 10 punktów. Ocena ogólna - 6/10 - całkiem dobry krem o przyzwoitym działaniu i ładnym zapachu :)
Krem zapakowany jest w dość miękką, wygodną tubkę zakończoną czarną nakrętką na "klik", która czasem przy otwieraniu spada, ale przy mocniejszym wciśnięciu jej w tubkę trzyma się idealnie i nie sprawia problemów. Sama tuba jest poręczna, łatwo wydobyć krem z jej wnętrza i odpowiednio dozować. Dodatkowo pojemność 100ml jest idealna - odpowiednio dużo przyzwoitej mazi!
Szata graficzna jest boska - od razu na myśl przychodzi mnóstwo trufli i migdałów oraz bombonierki :) Wszelkie informacje, tak samo jak i czekoladki są nadrukowane, nie ścierają się, nie ma żadnych niepotrzebnych, nieekologicznych naklejek! Tuba opatrzona jest również znakiem króliczka, więc produkt nie jest testowany na zwierzętach oraz ekologiczny, co potwierdzają informacje na tyle opakowania.
Konsystencja jest idealna, typowo kremowa, gładka, nie za rzadka, nie za gęsta. Kosmetyk nie spływa z dłoni, wchłania się szybko i nie pozostawia tłustego czy lepkiego filmu.
Zapach kremu jest cudowny, bardzo słodki, przywodzi na myśl bombonierkę- najpierw czuć świeży marcepan, potem migdały oraz czekoladę. Istna uczta dla zmysłów, zwłaszcza że nie znika on zaraz po wchłonięciu się kremu. Ponadto nie jest mdły ani duszący, a to duży plus!
Krem nawilża dłonie całkiem nieźle, skóra nadal jest dość sucha, ale nie popękana. Działanie regeneracyjne i wygładzające jest bardzo lekkie, ale przydatne i rzeczywiście zauważalne. Szorstkie plamy są odrobinę gładsze i nie schodzą z niej suche skórki. Działanie nie jest jednak zbyt długotrwałe - trzeba smarować nim dłonie kilka razy dziennie.
Opakowanie oceniam na 8 - ładna, zgrabna tubka z piękną szatą graficzną. Za konsystencję i wchłanianie - 9. Myślę, że powinien być nieco bardziej treściwy. Zapach - 10 - dobre połączenie migdałów z marcepanem i czekoladkami. Działanie - 6,5. Byłoby lepiej, gdy mocniej nawilżał i regenerował na dłużej. Ponadto krem jest nietestowany na zwierzętach i ekologiczny, a więc za to 10 punktów. Ocena ogólna - 6/10 - całkiem dobry krem o przyzwoitym działaniu i ładnym zapachu :)
Kwietniowe zakupy
Zarówno w marcu, jak i w kwietniu przybyła mi głównie pielęgnacja i minimalna ilość kolorówki oraz lakierów, z czego jestem bardzo zadowolona :) Z góry przepraszam za zdjęcia, są rozmazane, niedokładne i dziwnie duże, ponieważ mój niezawodny aparat w telefonie szwankuje i muszę robić innym, słabym aparatem w telefonie mojej mamy :(
Zacznijmy od kolorówki :
Lovely Liquid Lip Balm with aloe vera and mentol
Essence Vampire's Love Lipstain 02
Essence, Ballerina Backstage, Lipgloss, 02 On Your Gracile Tiptoe
Mazideł do ust nigdy nie za wiele, a już szczególnie tych pielęgnacyjnych! Balsam z Lovely jest niezawodny, świetnie natłuszcza, nawilża, ładnie pachnie i dobrze się rozprowadza.
Na wampirzy lipstain czaiłam się od dawna, a gdy zobaczyłam go u Ev w wymiance to od razu się po niego zgłosiłam! Długo trzyma się na ustach, a efekt można stopniować!
Baletowy błyszczyk w kolorze pięknego koralu dostałam do Krzykli :-) Ładnie wygląda i nie wysusza ust, ale trochę się klei.
Mariza Care&Control 44
Miss Sporty Clubbing Quick Dry 453
Lovely, Magic Cracking Special Effect, 13
Czerwono-różowego żelka dostałam od Ev. razem z lipstainem w ramach wymianki. Kolor ma naprawdę ładny, intensywny i elegancki, ale jeszcze nie malowałam nim wszystkich paznokci.
Żółtka już pokazywałam i nadal mi się podoba. Piękny, rozbielony, kurczaczkowy pastel :D Mimo niewielkich smug aplikuje się całkiem nieźle.
Fioletowy pękacz to efekt wymianki z shinodką. Pokazywałam go w duecie z powyższym żółtkiem. Rozprowadza się nie za dobrze, ale piękny, delikatny kolor sprawia, że zapominam o jego wadach na rzecz zalet!
Nivea, Pure&Natural, Colours, Eye Shadow, 13 Vintage Rose
Wraz z błyszczykiem dostałam naturalny cień Nivei, który błąkał się po mojej głowie z myślą o zakupie ;)
Cień ma dobrą konsystencję, fajnie nakłada się na powieki pędzelkiem, nie osypuje się i nie zbiera w załamaniach. Szybko jednak znika z oka i nie pozostawia po sobie śladu :)
Dove, Silky Nourishment, Body Lotion
The Face Shop, Black Head Ex Nose Clay Mask
Oba produkty dostałam od shinodki w ramach wymianki, za którą serdecznie dziękuję.
Balsam polubiłam, wystarczy mała ilość, aby pokryć całe ciało. Drobinki utrzymują się długo i ładnie mienią w słońcu, ale nie jest to nachalny, gruby brokat, a raczej niewyczuwalny, złoty shimmer. Pozostawia lekki film na skórze.
Maseczka póki co jeszcze nieotwierana i nietestowana, ale bardzo pożądana i chciana. W najbliższym czasie na pewno wyląduje na nosie :D
Garnier, Ultra Doux, Szampon odbudowujący, Olejek z awokado i masło karite
Garnier, Fructis, Odzywka wzmacniająca, Nutri-Odbudowa
Dzięki temu tandemowi moje włosy nareszcie zaczęły odżywać! Stały się miękkie, sprężyste i błyszczące oraz nieco mniej szorstkie na końcach niż przedtem! Dodatkowo lepiej się układają i wyglądają na zdrowsze., ale końcówki są brzydkie jak były.
Szampon opisywałam już tutaj - klik! i nadal bardzo go lubię. Ma świetną konsystencję, dobrze się pieni i nie wysusza włosów. Pomaga wnikać odżywce w głąb kosmyków.
Odżywka radzi sobie całkiem dobrze. Ładnie nawilża i odbudowuje bez obciążania, a do tego ma świetną konsystencję!
Żel pachnie wyjątkowo ładnie, orientalnie - pieprzem i owocami. Pieni się całkiem przyzwoicie, łatwo zmywa i nie wysusza, nie podrażnia. Wystarcza mała ilość do umycia całego ciała. Dodatkowo ma przyjemny, pomarańczowo-przezroczysty odcień i zgrabną butelkę z ładną szatą graficzną.
BeBeauty Green Nature, Regenerujący balsam do ciała
Balsam ten gości w mojej łazience już po raz drugi. Miałam na wakacjach i miło wspominam, więc kupiłam drugą tubę.
Mazidło ma bardzo ładny zapach kojarzący mi się z roztartymi płatkami kwiatów i przyjemną, śliską konsystencję. Mała ilość wystarcza do pokrycia całego ciała. Wchłania się w normie.
Nawilża całkiem przyzwoicie, regeneruje lekko, nie uczula i nie podrażnia.
Ziaja TinTin, Tonik antybakteryjny
Rival de Loop, Pure Skin, Waschgel mit Peeling-Effekt
Używałam już kremu z serii TinTin i byłam bardzo zadowolona, często do niego wracam. Toniku jeszcze nie używałam, ale myślę, że będzie równie dobry. Przyjemnie pachnie ziołami, a do tego kosztuje grosze.
Żel to mój absolutny KWC do mycia twarzy - wspaniale i dogłębnie oczyszcza, lekko wysusza, ułatwia wchłanianie kremu, nie rozszerza porów.
Anida, Krem do rąk z aloesem
Farmona, Sweet Secret, Migdałowy krem do rąk
Krem z aloesem dostałam od taty - po nieudanej znajomości z cytrynową wersją postanowiłam dać szansę temu. Nawilża przyzwoicie, czasem podrażnia podrapane miejsca.
Migdałowy krem z Farmony opisałam wczoraj. Uwielbiam go za zapach i szybkie wchłanianie. Nawilża i regeneruje bardzo lekko, ale mogło być gorzej. Niemniej jednak polubiłam go, ale nie kupiłabym drugiego opakowania.
Isana, Nagellack Entferner, Mandelduft
Zmywacz idealny! Usuwa wszelkie lakiery wraz z brokatami, holograficznymi i stempelkami nie wysuszając mimo zawartości acetonu. Odrobina wystarcza na umycie paznokci jednej ręki.
Synergen, Soft-Peeling
Używam tego peelingu już bardzo długo i nadal uwielbiam! Świetnie wygładza i oczyszcza twarz, nie uczula i sprawia, że cera jest bardzo promienna!
Konsystencja jest cudowna - duża ilość odpowiedniej wielkości drobinek zatopionych w kremowym, gęstym żelu. Świetnie się rozprowadza i łatwo zmywa.
Całość kosztowała mnie niewiele ponad 60 złotych, więc nie wykosztowałam się zbytnio, a uzupełniłam braki.
Zacznijmy od kolorówki :
Lovely Liquid Lip Balm with aloe vera and mentol
Essence Vampire's Love Lipstain 02
Essence, Ballerina Backstage, Lipgloss, 02 On Your Gracile Tiptoe
Mazideł do ust nigdy nie za wiele, a już szczególnie tych pielęgnacyjnych! Balsam z Lovely jest niezawodny, świetnie natłuszcza, nawilża, ładnie pachnie i dobrze się rozprowadza.
Na wampirzy lipstain czaiłam się od dawna, a gdy zobaczyłam go u Ev w wymiance to od razu się po niego zgłosiłam! Długo trzyma się na ustach, a efekt można stopniować!
Baletowy błyszczyk w kolorze pięknego koralu dostałam do Krzykli :-) Ładnie wygląda i nie wysusza ust, ale trochę się klei.
Mariza Care&Control 44
Miss Sporty Clubbing Quick Dry 453
Lovely, Magic Cracking Special Effect, 13
Czerwono-różowego żelka dostałam od Ev. razem z lipstainem w ramach wymianki. Kolor ma naprawdę ładny, intensywny i elegancki, ale jeszcze nie malowałam nim wszystkich paznokci.
Żółtka już pokazywałam i nadal mi się podoba. Piękny, rozbielony, kurczaczkowy pastel :D Mimo niewielkich smug aplikuje się całkiem nieźle.
Fioletowy pękacz to efekt wymianki z shinodką. Pokazywałam go w duecie z powyższym żółtkiem. Rozprowadza się nie za dobrze, ale piękny, delikatny kolor sprawia, że zapominam o jego wadach na rzecz zalet!
Nivea, Pure&Natural, Colours, Eye Shadow, 13 Vintage Rose
Wraz z błyszczykiem dostałam naturalny cień Nivei, który błąkał się po mojej głowie z myślą o zakupie ;)
Cień ma dobrą konsystencję, fajnie nakłada się na powieki pędzelkiem, nie osypuje się i nie zbiera w załamaniach. Szybko jednak znika z oka i nie pozostawia po sobie śladu :)
Dove, Silky Nourishment, Body Lotion
The Face Shop, Black Head Ex Nose Clay Mask
Oba produkty dostałam od shinodki w ramach wymianki, za którą serdecznie dziękuję.
Balsam polubiłam, wystarczy mała ilość, aby pokryć całe ciało. Drobinki utrzymują się długo i ładnie mienią w słońcu, ale nie jest to nachalny, gruby brokat, a raczej niewyczuwalny, złoty shimmer. Pozostawia lekki film na skórze.
Maseczka póki co jeszcze nieotwierana i nietestowana, ale bardzo pożądana i chciana. W najbliższym czasie na pewno wyląduje na nosie :D
Garnier, Ultra Doux, Szampon odbudowujący, Olejek z awokado i masło karite
Garnier, Fructis, Odzywka wzmacniająca, Nutri-Odbudowa
Dzięki temu tandemowi moje włosy nareszcie zaczęły odżywać! Stały się miękkie, sprężyste i błyszczące oraz nieco mniej szorstkie na końcach niż przedtem! Dodatkowo lepiej się układają i wyglądają na zdrowsze., ale końcówki są brzydkie jak były.
Szampon opisywałam już tutaj - klik! i nadal bardzo go lubię. Ma świetną konsystencję, dobrze się pieni i nie wysusza włosów. Pomaga wnikać odżywce w głąb kosmyków.
Odżywka radzi sobie całkiem dobrze. Ładnie nawilża i odbudowuje bez obciążania, a do tego ma świetną konsystencję!
Wellness&Beauty by Sandro Lorenzo Duschgel, Magie des Orients
Żel pachnie wyjątkowo ładnie, orientalnie - pieprzem i owocami. Pieni się całkiem przyzwoicie, łatwo zmywa i nie wysusza, nie podrażnia. Wystarcza mała ilość do umycia całego ciała. Dodatkowo ma przyjemny, pomarańczowo-przezroczysty odcień i zgrabną butelkę z ładną szatą graficzną.
BeBeauty Green Nature, Regenerujący balsam do ciała
Balsam ten gości w mojej łazience już po raz drugi. Miałam na wakacjach i miło wspominam, więc kupiłam drugą tubę.
Mazidło ma bardzo ładny zapach kojarzący mi się z roztartymi płatkami kwiatów i przyjemną, śliską konsystencję. Mała ilość wystarcza do pokrycia całego ciała. Wchłania się w normie.
Nawilża całkiem przyzwoicie, regeneruje lekko, nie uczula i nie podrażnia.
Ziaja TinTin, Tonik antybakteryjny
Rival de Loop, Pure Skin, Waschgel mit Peeling-Effekt
Używałam już kremu z serii TinTin i byłam bardzo zadowolona, często do niego wracam. Toniku jeszcze nie używałam, ale myślę, że będzie równie dobry. Przyjemnie pachnie ziołami, a do tego kosztuje grosze.
Żel to mój absolutny KWC do mycia twarzy - wspaniale i dogłębnie oczyszcza, lekko wysusza, ułatwia wchłanianie kremu, nie rozszerza porów.
Anida, Krem do rąk z aloesem
Farmona, Sweet Secret, Migdałowy krem do rąk
Krem z aloesem dostałam od taty - po nieudanej znajomości z cytrynową wersją postanowiłam dać szansę temu. Nawilża przyzwoicie, czasem podrażnia podrapane miejsca.
Migdałowy krem z Farmony opisałam wczoraj. Uwielbiam go za zapach i szybkie wchłanianie. Nawilża i regeneruje bardzo lekko, ale mogło być gorzej. Niemniej jednak polubiłam go, ale nie kupiłabym drugiego opakowania.
Isana, Nagellack Entferner, Mandelduft
Zmywacz idealny! Usuwa wszelkie lakiery wraz z brokatami, holograficznymi i stempelkami nie wysuszając mimo zawartości acetonu. Odrobina wystarcza na umycie paznokci jednej ręki.
Synergen, Soft-Peeling
Używam tego peelingu już bardzo długo i nadal uwielbiam! Świetnie wygładza i oczyszcza twarz, nie uczula i sprawia, że cera jest bardzo promienna!
Konsystencja jest cudowna - duża ilość odpowiedniej wielkości drobinek zatopionych w kremowym, gęstym żelu. Świetnie się rozprowadza i łatwo zmywa.
Całość kosztowała mnie niewiele ponad 60 złotych, więc nie wykosztowałam się zbytnio, a uzupełniłam braki.
Etykiety:
anida,
bebeauty,
dove,
essence,
farmona,
garnier,
isana,
lovely,
mariza,
miss sporty,
nivea,
rival de loop,
synergen,
the face shop,
wellness and beauty,
zakupy,
ziaja
sobota, 5 maja 2012
Szary-mary, czyli Ruby Rose 66
Tak, tak, do mojej kolekcji dołączył nowy lakier, a właściwie lakiery, bo jest ich pięć:) Udało mi się upolować nie tylko dwa holograficzne lakiery Eveline po niecałe trzy złote, ale również poszukiwane Ruby Rose - niestety z braku gotówki w portfelu zaopatrzyłam się w tylko jeden z kilku kolorów, mianowicie szary o numerku 66.
Wdzięczna 66 to kolor iście niezwykły - chłodny, lekko kosmiczny szary z nutą srebra, wypełniony po brzegi delikatnym, wielowymiarowym shimmerem w kolorze folii aluminiowej. Ma nieco frostowe wykończenie, odrobinkę widać pociągnięcia pędzelka.
Rozprowadza się świetnie - dokładnie i bezproblemowo. Schnie stosunkowo szybko - wystarczy dwadzieścia minut do całkowitego zaschnięcia dwóch warstw. Kryje przy wspomnianych dwóch warstwach. Na paznokciach jest idealnie gładki i twardy, ale nawet po kilku godzinach można porobić sobie rysy przy mocnym wbiciu drugiego pazura.
Przepiękną Ruby udało mi się upolować w osiedlowym sklepie z kosmetykami i chemią przy okazji rodzinnej wizyty za całe 3.99 :)
Wdzięczna 66 to kolor iście niezwykły - chłodny, lekko kosmiczny szary z nutą srebra, wypełniony po brzegi delikatnym, wielowymiarowym shimmerem w kolorze folii aluminiowej. Ma nieco frostowe wykończenie, odrobinkę widać pociągnięcia pędzelka.
Rozprowadza się świetnie - dokładnie i bezproblemowo. Schnie stosunkowo szybko - wystarczy dwadzieścia minut do całkowitego zaschnięcia dwóch warstw. Kryje przy wspomnianych dwóch warstwach. Na paznokciach jest idealnie gładki i twardy, ale nawet po kilku godzinach można porobić sobie rysy przy mocnym wbiciu drugiego pazura.
Przepiękną Ruby udało mi się upolować w osiedlowym sklepie z kosmetykami i chemią przy okazji rodzinnej wizyty za całe 3.99 :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























